"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli

niedziela, 29 marca 2015

28 marca 2015 - podchody ku jeździectwu

Działo się. Oczywiście, jak zwykle w takich momentach, aparat zawiódł i zdjęć brak :-(

Zaczęło się od tego, że trzeba było w trybie pilnym połączyć konie w jedno stado (częściowy wywóz obornika z pryzmy). Bebo dostała polecenie pilnować, żeby Szaman nie gnębił Romanka i hajda! Otworzyłam bramkę, Siwe oczywiście poleciało jako pierwsze eksplorować Szamańsko-Arabskie kwatery, Romuś zaraz za nią, Huc opieszale na końcu (przy wsparciu pomocy: czapką po zadku ;-) bo siano rozrzucone na padoku... Mimo, że 5 koni naraz to już całkiem spore stadko, Szaman Kucyka wypatrzył  błyskawicznie i dawaj biegiem molestować-dominować Małego. Mały chwilę pouciekał, ale zadkiem zaczął na odchodnem pofikiwać, powierzgiwać w kierunku Wielkiego i z Szamana jakoś tak nieco zeszło powietrze. Zwłaszcza, że stado nieszczególnie podjęło aktywność pt. gonić Małego a zajęło się galopadami okraszonymi wyskokami w górę, wierzgami i ogólną nieskoordynowaną wesołą ruchliwością w biegu. Huc tylko niby do Kucyka na moment doskoczył, ale tak naprawdę, to nie wiadomo, czy bardziej do Kucyka, czy bardziej do Szamana, bo zaraz zaczął się z Wielkim nosami przepychać i Wielki od razu się Kucykiem przestał interesować, tylko próbował na nosy i kto bardziej szyję ogierzastą zaprezentuje Huca pokonać ;-)
Siwe z Arabicą wywściekały sie konkretnie, wspomagała je Fućka Suka, która - mimo, że starowinka (jak ten czas leci...!) - zawsze do gonienia koni pierwsza :-) Arabica oczywiście na Fucię co i raz szarżowała, ja zamiast się skupić na robocie okołopryzmowej, co i raz gębę rozdzierałam a to na Szamana, żeby nie zbliżał się do Kucyka, a to na Fucię, żeby uważała, bo leci na nią Arabica (albo Huc, albo Szaman) a to na Arabicę, bo wyjątkowo niemiła była i podbiegała co i raz udając, że atakuje (albo mnie, albo Gośkę)...
Dość szybko jednak zapanował względny* spokój, galopady się skończyły i Siwe powiodło stado w pobliże rzeki, gdzie trawa zaczyna nieśmiało próbować powstać z zimowego marazmu.

* względny, bo Szaman co i raz przypominał sobie, że Kucyk pasie się na tej samej kwaterze, czyli jest dla Szamana dostępny ;-)

W końcu Gośka zeźliła sie i poszła Romanka ratować: przyodziała go w jego kantarek (żółty paskowy), dowiązała do niego linę (bez karabińczyka, bo taką tylko znalazła ;-) i wyprowadziła Kucyka od koni na zastodole. Trenować. Świadkiem całości nie byłam, bo pochłonęły mnie inne aktywności, ale Gośka tak się rozochociła, że w końcu na Romusia wsiadła. Wsiadanie (na oklep, bo siodła na wsi nadal brak) rozłożyła na czynniki pierwsze, bo gdy Romuś połapał się, do czego Gośka zmierza, kłapnął na nią zębami, potem uszki kładł, ale jakoś tak na pół gwizdka (nie to co Huc, który dobitnie potrafi się wypowiedzieć paszczą i uszami, co myśli o niektórych ludzkich pomysłach ;-)
Kucyk pod Gośką walnął ze 2 kontrolne wypłochy (a może zsiądzie, a może spadnie...?) po czym zaczął ładnie współpracować. W sumie z 15 minut pojeździli (stęp, kłus) i Gośka zsiadła rozanielona, jak on super chodzi na tym kantarze, jaki wrażliwy (wystarczy pomyśleć, a on już wykonuje) i w ogóle same ochy i achy były.

Po przerwie na prace w obejściu na tapetę poszła Arabica. Celem sprawdzenia, jakie są jej poglądy na temat jeździectwa... Tutaj nie spodziewałyśmy się rewelacji, ale prawda okazała się jeszcze gorsza, niż myślałyśmy... Do jazdy to się toto białe - póki co - w ogóle nie nadaje. Pomijając skandaliczne maniery naziemne, które wołają (cały czas) o pomstę do nieba oraz totalny brak szacunku do człowieka, już samo podejrzenie, że ktoś chce na nią wsiąść, wywołuje u Arabicy napad piorun wie czego, który kończy się gwałtownym odskokiem-wyskokiem od-spod człowieka... Zważywszy, że ani razu nie próbowała kopnąć i ogólnie z całokształtu, obstawiam, że to strach... To naprawdę jest napad, amok jakiś, szaleństwo...
Biję pokłony przed Siwką, która kiedyś wydawała mi się walnięta... Walnięta to jest Biała. I to konkretnie...
Sesja poświęcona na delikatne wrzucanie za kolano** Gośki na biały grzbiet, kilka ostatnich podejść już bez wyskakiwania spod obciążenia, 2 ostatnie nawet ze względną głową na wysokości kłębu, ale Gośka mówiła, że za każdym razem Biała była spięta i twarda jak deska plus cała się trzęsła...
Nie wiem, co ten koń ma wdrukowane w głowie, ale tkwi to bardzo głęboko i wymaga wielu godzin systematycznej, żmudnej pracy. OD PODSTAW.

** być może Służewiec... tam wrzucają za kolano... jeszcze o kręgosłupie pomyślałam przez chwilę, ale zważywszy na całokształt.........

Następnym razem musowo zabieramy siodło i będzie diagnozowanie po strzemieniu... No i musowo - aparat, który nie zawiedzie ;-)

niedziela, 15 marca 2015

14 marca 2015 - przedwiośnie w wersji nieprzyjemnej

...ale nas wczoraj na wsi przewiało...! Nawet konie przyklejały się od czasu do czasu do ścian wiaty, żeby nieprzyjemnego wiatru i siąpiącego deszczyku unikać...

Wizyta typowo robocza - postawiliśmy z Gośką + Gośki Kolegą całą długą ścianę graniczną padok-plac do jazdy. Z metalowych rurek! W końcu może skończy się odwieczna demolka ogrodzeń, no bo przecież, do cholery, metalowych rurek to już chyba konie nie zeżrą, nie zdemoloją, nie rozwalą...??? No. Jeszcze tylko pomalować toto antyrdzą i cudnie.
Postawilibyśmy i więcej tego ogrodzena, bo szło nam prześwietnie, ale się nam wyspawane rury pokończyły, niestety... Kolejna inwestycja - spawarka, bo rurek na wyspawanie czeka cała sterta...

...a jeździectwo, co to było zdecydowanie zaplanowane, z powodu aury paskudnej nie odbyło się...
Gośka coś tam z ziemi z Siwką wyprawiała, Siwka latała koło niej w sposób dość mocno nieskoordynowany, ale ochoczy, co i raz Gośce uciekała, ale zaraz wracała... Moje pojawienie się jednak bardzo szybko przerwało te nie wiadomo do czego zmierzające wygibasy, Siwka zdecydowanie wie, który to jej człowiek: zaraz przy mnie zakotwiczyła i było po zabawie z Gośką :-)

 photo IMG_3958_zpsmknq423z.jpg

 photo IMG_3955_zpsd15py0m7.jpg

 photo IMG_3954_zpsp7wteele.jpg

poniedziałek, 9 marca 2015

8 marca 2015 - na zabramiu...

W niedzielę wydarzeniem dnia był spacer na zabramie z Siwką - nic nie mogłam zrobić, bo się Siwe łasiło, przymilało a co odeszłam na moment od koni - oczy wypatrywało i rżało przywołująco :-)
Nawet masowania głowy na wolności reklamówką bardzo szeleszczącą zniosła godnie (co to mi się wydawało, że takie rzeczy są z Siwką awykonalne :-)

 photo IMG_3907_zpssoc9a8oo.jpg

 photo IMG_3934_zps6kyyj4sy.jpg

W końcu zaproponowałm podwórko - 2 lata nie wychodziłyśmy, więc miałam przez krótką chwilę pewne wątpliwości, czy to aby dobry pomysł wypuszczać gołe Siwe z końskiej zagrody...

Było nieco prawopółkulowo, ale w pełni pod kontrolą. Największą szopę odstawili - pozostawieni sami sobie - Hucyk i Kucyk... Huc ryczał, jakby go mordowali i kręcił pod bramką małe kółka w kłuso-galopie, a Romanek popiskiwał (czyli rżał kucykowym głosikiem)... Nawet Szaman od czasu do czasu pokrzykiwał, mimo, że chodzi w parze z arabką, więc teoretycznie nie miał powodów Siwej nawoływać...

Po wyjściu z padoku Siwe na moment zakotwiczyło na podwórku, ale że to plac budowy w kolejnej swej odsłonie, wywołałam ją za bramę. Na klik nie zareagowała (choć wiedziała, że powinna, bo w miejscu przytupała i uszami ku mnie zastrzygła ;-) wydałam z siebie 2-cmok, który momentalnie poderwał Siwą kłusem ku mnie :-)

 photo IMG_3925_zpsykk4capw.jpg

 photo IMG_3921_zpsaqxv7ni2.jpg
ku mnie kłusem na komendę wracamy do koni :-)

 photo IMG_3926_zps5dqvaoso.jpg

 photo IMG_3951_zpsy2alzxg9.jpg

 photo IMG_3948_zps7mh7d0nw.jpg

Romuś też spragniony towarzystwa, chyba go trochę gawłowskie nic-nie-robienie nudzi ;-)

 photo IMG_3929_zpsh1hov5j5.jpg

 photo IMG_3936_zpsiql2ws7a.jpg

 photo IMG_3942_zpsbg7ahdkx.jpg

 photo IMG_3931_zpsm573vch6.jpg

sobota, 14 lutego 2015

14 lutego 2015 - Walentynki na Gawłowie...

...tym razem z Bebo-Gośką, pogodna prześwietna, wiosenna...

...poniżej wyjątki z Gośki unizgów do Romusia, który okazał się konikiem bardzo towarzyskim, wesołym, zabawowym i znienacka atakującym z niesamowitą szybkością psy :-)

 photo IMG_3812_zps74df4cd3.jpg

 photo IMG_3814_zps7dda9686.jpg

 photo IMG_3815_zpsdadfb121.jpg

 photo IMG_3816_zps72151260.jpg

 photo IMG_3822_zpsaa13e5dd.jpg

 photo IMG_3823_zpsb946c0d7.jpg

 photo IMG_3828_zpsdc5e5fb4.jpg

 photo IMG_3832_zps04682383.jpg

 photo IMG_3847_zpsb908fde1.jpg

 photo IMG_3841_zps0177390d.jpg

Siwy koń też się przy okazji załapał na czesanki :-)

 photo IMG_3818_zpsfd415e0b.jpg

 photo IMG_3821_zpsc9ad4f59.jpg

Nieszczególnie wypadła próba połączenia koni w jedno stado - Szaman okazał się chamem i prostakiem: atakował kuca zaciekle, w końcu całe stado zaczęło Małego gonić... Pierwszy raz widziałam takie zachowanie u koni: chciały kuca osaczyć, otaczały go, próbowały atakować równocześnie z kilku stron, jak jakaś, nie przymierzając, wataha wilków... Widać było w stadzie wyraźną współpracę mającą na celu dopaść ofiarę... Zdecydowanie nie było to zachowanie roślinożernych...
Szybko odłowiłam Małego - konie były na tyle zdyscyplinowane, że od razu zareagowały na moje wkroczenie do akcji i zostawiły Małego w spokoju...

 photo IMG_3838_zps8462fc6a.jpg
...pierwsze noski-noski z Szamanem nie wyglądały najgorzej...

Z prac polowych - poprawianie ogrodzenia padokowego wzdłuż strasznych krzaków...
A tak przy okazji wyjaśnia się powoli straszność strasznych krzaków... pomieszkuje i żeruje za nimi Łoś Hubert... choć do końca nie jesteśmy z Gośką przekonane, czy to jest na pewno łoś... Gośka twierdzi, że to jakby-lama, ja widzę w jego twarzy rysy człekokształtne... ;-)

 photo IMG_3762_zps841fb20d.jpg


poniedziałek, 9 lutego 2015

Smutna wiadomość

Dziś rano dowiedziałam się, że w niedzielę, 8 lutego, odszedł Dziadek Henio.........

30 sierpnia 2014 - ostatnie zdjęcia z Gawłowa... 15 września Beata zabrała Henia na chów bezstajenny bliżej domu...

 photo IMG_2777_zps82dd2501.jpg

 photo IMG_2783_zps39ce6f31.jpg


 photo IMG_2837_zps1cedb532.jpg


8 lutego 2015 - Kucyk Romuś, czyli Piąty Element

W Gałowie pojawił się wczoraj Romuś. Nasz Piąty Koński Element...

 photo IMG_3769_zpsf494b57a.jpg

 photo IMG_3770_zpsc24f47d4.jpg

 photo IMG_3772_zpsffdb2f61.jpg

 photo IMG_3775_zps2d2bfd96.jpg



 photo IMG_3782_zps08ea8705.jpg

 photo IMG_3789_zpsefdd4672.jpg

 photo IMG_3778_zpsc8bbf993.jpg

 photo IMG_3798_zps83d8d9ca.jpg

 photo IMG_3799_zpseb9126f6.jpg

Romuś został bardzo szybko zaklimatyzowany i wrzucony w stado złożone z Siwki i Huca. Trochę się Huca reakcji obawialiśmy, ale okazało się, że ten przyjął nowego towarzysza nadspodziewania dobrze - tylko przy pierwszych noskach-noskach było kwiknięcie i pacnięcie przednią nogą - zresztą w wykonaniu obu panów wałachów :-)
Nowy wygląda na odważnego konika - zanim poszedł na padok do koni, chwilę z nim postałam na podwórku, potem spokojnie przeszedł wąskim przejściem pomiędzy rzuconym bezładnie przed stajnią drewnem do pociącia na opał... Na padoku też go nic nie speszyło - prawie od razu wziął się za siano :-)

Oprócz Romusia, były jeszcze kopyta-przody w kolejności: Białej, Siwej i Szamana. Siwej po raz pierwszy na wolności - tak się dzika zmieniła. Koń nie do poznania :-)

 photo IMG_3735_zps42555831.jpg

 photo IMG_3731_zpsea0c4247.jpg

 photo IMG_3746_zpsdd52b858.jpg

Szaman natomiast wystąpił jako materiał szkoleniowy - udostępnił swoje kopyta uczącemu się werkować Koledze Jurkowi :-)

 photo IMG_3759_zpsb6aa29de.jpg


 photo IMG_3757_zps23314e8e.jpg

sobota, 7 lutego 2015

W środku L4...

...zboczenie parellistyczne może chcieć tytuł notki jako level zaawansowania w pnh zinterpretować, ale w tym przypadku nic bardziej mylnego - tytuł notki oznacza, iż aktualnie przebywam na zwolnieniu lekarskim ;-) Krótkim, bo krótkim, ale zawsze... Korzystam więc z okazji, Kazik akuratnie śpi, a ja dorywam się co i raz do bloga i robię porządki.
Na pierwszy ogień poszło dzieło najżmudniejsze - uzupełnienie brakujący zdjęć za okres: maj 2009 - grudzień 2011...

 photo HPIM5574_zps62d50dd1.jpg

maj 2009 - początki kamiennych ścieżek... stoi jeszcze komórka i stodoła... ech, stare dzieje... 


W drugim podejściu będę czytać i ewentualne niedopowiedzenia uzupełniać. O ile przypomnę sobie, co onegdaj autor miał na myśli... ;-)