"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli

czwartek, 15 czerwca 2017

Wiosna, wiosna, prawie lato

Od 2 tygodni konie w lekkim "treningu" fizycznym. "Trening" polega na wieczornym przeganianiu galopem całego stada (ekonomiczna forma "trenowania" to jest ;-) Stado tylko za pierwszym razem podjęło ochoczo wyzwanie... Kolejne "treningi" polegały na próbie dekowania sie, ukrywania za innymi, umykania chyłkiem pod wiatę i próbach przeczekania (a nóż mnie nie zauważy?) Mistrzunio w tej dziedzinie to oczywiście Fisiek, ale Seniu-pensjonat też nielepszy ;-) Cóż, dla zdrowotności trzeba się ruszać, nie ma bata :-)

Jeździecko to u nas DUPA BLADA: tragicznie nie chce mi się wsiadać... Muszę się jednak w końcu zmobilizować i zacząć wsiadać choć na huca, bo ponownie nastała era "narybków jeździeckich", więc koń szkoleniowy powinien być ogarnięty ;-) Zwłaszcza, że "narybek" jest już podrośnięty i byle oprowadzanką się przestał fascynować. Chce czegoś więcej. I to już, szybko, teraz, zaraz...Trudna ta dzisiejsza młodzież jest ;-)
Inna rzecz z tym wsiadaniem, że zazwyczaj jestem sama z Potomkiem-Dziedzicem-Fortuny, więc średnio wykonalne jest skupianie się na "treningu" (jakimkolwiek, nie tylko z siodła) zerkając równocześnie, czy Potomek-Dziedzic-Fortuny czegoś nie knuje ;-)

 photo z20fejsa_zpsr9sbufvf.jpg

czwartek, 4 maja 2017

Majowa sielanka

Siedzę na wsi. I będe siedzieć, bo... kończę właśnie karierę pracownika korporacji... Po ponad 22 latach - "lekki" szok... Psychicznie dochodzę do siebie, póki co brak dalszych planów...

Z końmi za to sielanka. Relacje mamy, o jakich tylko pomarzyć; Siwe zaczyna chrumkać na komendę... Od czasu do czasu coś tam z ziemi, z siodła zdecydowanie rzadziej, ale jest potencjał... Podłoże już-juz było dobre, dziś w nocy zaczęło lać i lało do południa... znów toniemy w glino-błocie, z jazd nici.
Bramki padokowe już zbudowane 3, w planach kilka kolejnych (2 szt. nad nadrzecze, 1 szt. za okrągłym wybiegiem i 1 szt. na mały padoczek wzdłuż placu do jazdy).
 Konie przestały się (odpukać) włamywać na pozamykane kwatery, trawa odrasta... Wiosna to jednak pora roku napawająca optymizmem... mimo utraty pracy...

Dość intensywnie biorę się na fanpejdża na fejsbuku :-)
https://www.facebook.com/Rancho-Bella-Gracja-1464886630445154/

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

OGRODZENIA - up date

Nie jest najgorzej. Przez weekend jedynym włamywaczem na łąki, jakiego dopadłam, była... Siwka. Przeskakuje, gadzina!!!

Prąd poprawiony, elektryzator przewieszony na kwatery grubych wałachów, uziom zmieniony ze standardowego (30 centymetrów) na profesjonalny (100 cm). Chyba ostro bije, bo Reksia tak palnęło, że wiał z wrzaskiem, aż się kurzyło... W planach zmiana narożników na padokach ze słupków na kotwach na podkłady kolejowe (wbetonowane dla lepszej stabilności) oraz zmiana bramek na solidne drewniane...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Wielkanoc...

Zysk ze Świąt taki, że 4 dni wolnego, mogłam zawalczyć z ogrodzeniami i pastuchem. Prąd zaczął bić (póki co, oberwała Rumba-suka oraz Paweł-człowiek. Oboje się nie spodziewali takiej zmiany w drucie koło królików ;-)
Czyżnie wycięte, cały obwód sprawdzony, prąd nie ucieka już, ale jeszcze nie wszędzie dopływa, bo z premedytacją poodcinałam niektóre kwatery... dodatkowo okazało się, że w Korpo siedzę obok kolegi po elektronice z domieszką elektryki, więc pozyskałam nowe informacje merytoryczne, które w weekend zamierzam wcielić w życie :-) Elektryzator mamy mocny (5,5 Juli), mam więc nadzieję, że po poprawkach prądowych poczynionych w ogrodzeniu konie od nowa nauczą się je szanować ;-) Dodatkowo podłączę drugi elektryzator w okolicach strasznych krzaków - zrobię 2 niezależne obwody, jak dawno, dawno temu... wtedy biło jak ta-la-ta ;-)

Jeździecko chwilowy przestój, bo pogoda fatalna, znów ślisko, bo popadało...

Akcja odpiaszczania koni przeprowadzona :-)

 photo 18035648_1652751118070134_2101545929_n_zpsm6wajvif.jpg

wtorek, 11 kwietnia 2017

OGRODZENIA

SIATKA LEŚNA SFORSOWANA!!!!! zerwane i zniszczone (rozplecione) 10 metrów siatki, 2 stalowe kotwy od słupków nośnych zgięte pod kątem 90 stopni... że o pozrywanym drucie 2 mm nie wspomnę...

Ta Sasi mnie wykończy ;-) włamuje się na wszystkie pozamykane łąki, na których ma urosnąć trawa! Potrafi przeleźć dołem pod siatką umocowaną 30 cm nad ziemią... albo przecisnąć się pomiędzy palikami wbitymi w ziemię co 20 cm...
Pal sześć jeszcze, że ona się włamuje... Za nią na łąki wbija się reszta koni! W sobotę wywalałam gady z łąki nad rzeką 5 razy!!!

P.S. zero jeździectwa w ten weekend, permanentne poprawianie ogrodzeń... pastuch słabo bije... studiuję elektryfikację wsi polskiej (póki co, wydedukowałam, że muszę dodać dodatkowe uziomy...)

środa, 5 kwietnia 2017

1-3 kwietnia 2017 - pojeżdżone :-)

Nadzwyczaj udany weekend :-) Dodatkowo wolny poniedziałek.

Codziennie jazda na Siwej - 3 jazdy w ciągu 3 dni. Tego jeszcze nie grali ;-)
Póki co, krótko, bez napinki, docieramy się na nowo, odświeżamy komunikację.
Z jazdy na jazdę coraz lepiej, Siwej zaczyna odpuszczać nerw, że się oto za nią, po 4 latach nic-nie-robienia, wzięli.
Testowałam siodło equiflex + różne pady i ostatecznie stanęło na starym dobrym czarnym padzie powietrznym Parellich (non-slip, theraflex)... A taką piękną kolekcję kolorowych czapraków west posiadam...!
W nadchodzący weekend - o ile pogoda pozwoli - może uda się ruszyć nieco poważniej.

P.S. Gośka wsiadła na Szamana (na oklep). Oboje byli w szoku ;-)

 photo blog_zpsrefyx0hl.jpg

czwartek, 30 marca 2017

Się trenuje...

...żeby nie było... miała być reaktywacja treningowa, no i ruszyło się.

W sobotę Siwe z ziemi, ale za to z siodłem (west, bezterlicowe) i padem od Horse Passion z wkładem CSF (comfort sadlle fit). Był foch, niezadowolenie, walenie baranów i boksy przednią nogą w kierunku mojej osoby!!!!! Siwe, moje Siwe, moje ulubione Siwe, moje ulubione pokazowe Siwe...
Zakończyłyśmy pozytywnie, nawet na chwilę zasiadłam w stój ;-)


W niedzielę niespodziewana wizyta Koleżanki Kelly, trzeba było powiedzieć B (skoro w sobotę powiedziało się A) i znów Siwe tknąć. Tym razem pad korekcyjny (pogrubiony przód) od WWR i equiflex Continental, który do tej pory leżał i łapał kurz w pokoju. Pad korekcyjny, bo terlica full, a Siwej do full nieco brakuje - mięśni ci u nas niedostatek ;-) Tym razem było godnie, dużo skoków przez beczki, dużo galopów, dużo dynamiki i ogólnie ruchliwości. Siwe tak się zasapało, że bokami robiło, więc skoro tak zmordowane, to wsiadłam, żeby se posiedzieć, aż się wyziaje (przy okazji sprytna aplikacja wygody, gdy człowiek na grzbiecie ;-)

A Kaziu se pojeździł na Hucu konkretnie, tzn. była pierwsza oprowadzanka po padoku (okolice okrągłego wybiegu) bez asekurowania przez osobę trzecią. Oprócz standardowego naprzód, było cofanie, zwroty, przekraczanie przeszkód etc. Kaziu tak się rozochocił, że nie chciał zsiadać i też  sobie na koniec w stój posiedział :-)

 photo 13_zps4i0otzu6.jpg