Siedzę na wsi. I będe siedzieć, bo... kończę właśnie karierę pracownika korporacji... Po ponad 22 latach - "lekki" szok... Psychicznie dochodzę do siebie, póki co brak dalszych planów...
Z końmi za to sielanka. Relacje mamy, o jakich tylko pomarzyć; Siwe zaczyna chrumkać na komendę... Od czasu do czasu coś tam z ziemi, z siodła zdecydowanie rzadziej, ale jest potencjał... Podłoże już-juz było dobre, dziś w nocy zaczęło lać i lało do południa... znów toniemy w glino-błocie, z jazd nici.
Bramki padokowe już zbudowane 3, w planach kilka kolejnych (2 szt. nad nadrzecze, 1 szt. za okrągłym wybiegiem i 1 szt. na mały padoczek wzdłuż placu do jazdy).
Konie przestały się (odpukać) włamywać na pozamykane kwatery, trawa odrasta... Wiosna to jednak pora roku napawająca optymizmem... mimo utraty pracy...
Dość intensywnie biorę się na fanpejdża na fejsbuku :-)
https://www.facebook.com/Rancho-Bella-Gracja-1464886630445154/
"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli
czwartek, 4 maja 2017
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
OGRODZENIA - up date
Nie jest najgorzej. Przez weekend jedynym włamywaczem na łąki, jakiego dopadłam, była... Siwka. Przeskakuje, gadzina!!!
Prąd poprawiony, elektryzator przewieszony na kwatery grubych wałachów, uziom zmieniony ze standardowego (30 centymetrów) na profesjonalny (100 cm). Chyba ostro bije, bo Reksia tak palnęło, że wiał z wrzaskiem, aż się kurzyło... W planach zmiana narożników na padokach ze słupków na kotwach na podkłady kolejowe (wbetonowane dla lepszej stabilności) oraz zmiana bramek na solidne drewniane...
Prąd poprawiony, elektryzator przewieszony na kwatery grubych wałachów, uziom zmieniony ze standardowego (30 centymetrów) na profesjonalny (100 cm). Chyba ostro bije, bo Reksia tak palnęło, że wiał z wrzaskiem, aż się kurzyło... W planach zmiana narożników na padokach ze słupków na kotwach na podkłady kolejowe (wbetonowane dla lepszej stabilności) oraz zmiana bramek na solidne drewniane...
czwartek, 20 kwietnia 2017
Wielkanoc...
Zysk ze Świąt taki, że 4 dni wolnego, mogłam zawalczyć z ogrodzeniami i pastuchem. Prąd zaczął bić (póki co, oberwała Rumba-suka oraz Paweł-człowiek. Oboje się nie spodziewali takiej zmiany w drucie koło królików ;-)
Czyżnie wycięte, cały obwód sprawdzony, prąd nie ucieka już, ale jeszcze nie wszędzie dopływa, bo z premedytacją poodcinałam niektóre kwatery... dodatkowo okazało się, że w Korpo siedzę obok kolegi po elektronice z domieszką elektryki, więc pozyskałam nowe informacje merytoryczne, które w weekend zamierzam wcielić w życie :-) Elektryzator mamy mocny (5,5 Juli), mam więc nadzieję, że po poprawkach prądowych poczynionych w ogrodzeniu konie od nowa nauczą się je szanować ;-) Dodatkowo podłączę drugi elektryzator w okolicach strasznych krzaków - zrobię 2 niezależne obwody, jak dawno, dawno temu... wtedy biło jak ta-la-ta ;-)
Jeździecko chwilowy przestój, bo pogoda fatalna, znów ślisko, bo popadało...
Akcja odpiaszczania koni przeprowadzona :-)
Czyżnie wycięte, cały obwód sprawdzony, prąd nie ucieka już, ale jeszcze nie wszędzie dopływa, bo z premedytacją poodcinałam niektóre kwatery... dodatkowo okazało się, że w Korpo siedzę obok kolegi po elektronice z domieszką elektryki, więc pozyskałam nowe informacje merytoryczne, które w weekend zamierzam wcielić w życie :-) Elektryzator mamy mocny (5,5 Juli), mam więc nadzieję, że po poprawkach prądowych poczynionych w ogrodzeniu konie od nowa nauczą się je szanować ;-) Dodatkowo podłączę drugi elektryzator w okolicach strasznych krzaków - zrobię 2 niezależne obwody, jak dawno, dawno temu... wtedy biło jak ta-la-ta ;-)
Jeździecko chwilowy przestój, bo pogoda fatalna, znów ślisko, bo popadało...
Akcja odpiaszczania koni przeprowadzona :-)
wtorek, 11 kwietnia 2017
OGRODZENIA
SIATKA LEŚNA SFORSOWANA!!!!! zerwane i zniszczone (rozplecione) 10 metrów siatki, 2 stalowe kotwy od słupków nośnych zgięte pod kątem 90 stopni... że o pozrywanym drucie 2 mm nie wspomnę...
Ta Sasi mnie wykończy ;-) włamuje się na wszystkie pozamykane łąki, na których ma urosnąć trawa! Potrafi przeleźć dołem pod siatką umocowaną 30 cm nad ziemią... albo przecisnąć się pomiędzy palikami wbitymi w ziemię co 20 cm...
Pal sześć jeszcze, że ona się włamuje... Za nią na łąki wbija się reszta koni! W sobotę wywalałam gady z łąki nad rzeką 5 razy!!!
P.S. zero jeździectwa w ten weekend, permanentne poprawianie ogrodzeń... pastuch słabo bije... studiuję elektryfikację wsi polskiej (póki co, wydedukowałam, że muszę dodać dodatkowe uziomy...)
Ta Sasi mnie wykończy ;-) włamuje się na wszystkie pozamykane łąki, na których ma urosnąć trawa! Potrafi przeleźć dołem pod siatką umocowaną 30 cm nad ziemią... albo przecisnąć się pomiędzy palikami wbitymi w ziemię co 20 cm...
Pal sześć jeszcze, że ona się włamuje... Za nią na łąki wbija się reszta koni! W sobotę wywalałam gady z łąki nad rzeką 5 razy!!!
P.S. zero jeździectwa w ten weekend, permanentne poprawianie ogrodzeń... pastuch słabo bije... studiuję elektryfikację wsi polskiej (póki co, wydedukowałam, że muszę dodać dodatkowe uziomy...)
środa, 5 kwietnia 2017
1-3 kwietnia 2017 - pojeżdżone :-)
Nadzwyczaj udany weekend :-) Dodatkowo wolny poniedziałek.
Codziennie jazda na Siwej - 3 jazdy w ciągu 3 dni. Tego jeszcze nie grali ;-)
Póki co, krótko, bez napinki, docieramy się na nowo, odświeżamy komunikację.
Z jazdy na jazdę coraz lepiej, Siwej zaczyna odpuszczać nerw, że się oto za nią, po 4 latach nic-nie-robienia, wzięli.
Testowałam siodło equiflex + różne pady i ostatecznie stanęło na starym dobrym czarnym padzie powietrznym Parellich (non-slip, theraflex)... A taką piękną kolekcję kolorowych czapraków west posiadam...!
W nadchodzący weekend - o ile pogoda pozwoli - może uda się ruszyć nieco poważniej.
P.S. Gośka wsiadła na Szamana (na oklep). Oboje byli w szoku ;-)
Codziennie jazda na Siwej - 3 jazdy w ciągu 3 dni. Tego jeszcze nie grali ;-)
Póki co, krótko, bez napinki, docieramy się na nowo, odświeżamy komunikację.
Z jazdy na jazdę coraz lepiej, Siwej zaczyna odpuszczać nerw, że się oto za nią, po 4 latach nic-nie-robienia, wzięli.
Testowałam siodło equiflex + różne pady i ostatecznie stanęło na starym dobrym czarnym padzie powietrznym Parellich (non-slip, theraflex)... A taką piękną kolekcję kolorowych czapraków west posiadam...!
W nadchodzący weekend - o ile pogoda pozwoli - może uda się ruszyć nieco poważniej.
P.S. Gośka wsiadła na Szamana (na oklep). Oboje byli w szoku ;-)
czwartek, 30 marca 2017
Się trenuje...
...żeby nie było... miała być reaktywacja treningowa, no i ruszyło się.
W sobotę Siwe z ziemi, ale za to z siodłem (west, bezterlicowe) i padem od Horse Passion z wkładem CSF (comfort sadlle fit). Był foch, niezadowolenie, walenie baranów i boksy przednią nogą w kierunku mojej osoby!!!!! Siwe, moje Siwe, moje ulubione Siwe, moje ulubione pokazowe Siwe...
Zakończyłyśmy pozytywnie, nawet na chwilę zasiadłam w stój ;-)
W niedzielę niespodziewana wizyta Koleżanki Kelly, trzeba było powiedzieć B (skoro w sobotę powiedziało się A) i znów Siwe tknąć. Tym razem pad korekcyjny (pogrubiony przód) od WWR i equiflex Continental, który do tej pory leżał i łapał kurz w pokoju. Pad korekcyjny, bo terlica full, a Siwej do full nieco brakuje - mięśni ci u nas niedostatek ;-) Tym razem było godnie, dużo skoków przez beczki, dużo galopów, dużo dynamiki i ogólnie ruchliwości. Siwe tak się zasapało, że bokami robiło, więc skoro tak zmordowane, to wsiadłam, żeby se posiedzieć, aż się wyziaje (przy okazji sprytna aplikacja wygody, gdy człowiek na grzbiecie ;-)
A Kaziu se pojeździł na Hucu konkretnie, tzn. była pierwsza oprowadzanka po padoku (okolice okrągłego wybiegu) bez asekurowania przez osobę trzecią. Oprócz standardowego naprzód, było cofanie, zwroty, przekraczanie przeszkód etc. Kaziu tak się rozochocił, że nie chciał zsiadać i też sobie na koniec w stój posiedział :-)
W sobotę Siwe z ziemi, ale za to z siodłem (west, bezterlicowe) i padem od Horse Passion z wkładem CSF (comfort sadlle fit). Był foch, niezadowolenie, walenie baranów i boksy przednią nogą w kierunku mojej osoby!!!!! Siwe, moje Siwe, moje ulubione Siwe, moje ulubione pokazowe Siwe...
Zakończyłyśmy pozytywnie, nawet na chwilę zasiadłam w stój ;-)
W niedzielę niespodziewana wizyta Koleżanki Kelly, trzeba było powiedzieć B (skoro w sobotę powiedziało się A) i znów Siwe tknąć. Tym razem pad korekcyjny (pogrubiony przód) od WWR i equiflex Continental, który do tej pory leżał i łapał kurz w pokoju. Pad korekcyjny, bo terlica full, a Siwej do full nieco brakuje - mięśni ci u nas niedostatek ;-) Tym razem było godnie, dużo skoków przez beczki, dużo galopów, dużo dynamiki i ogólnie ruchliwości. Siwe tak się zasapało, że bokami robiło, więc skoro tak zmordowane, to wsiadłam, żeby se posiedzieć, aż się wyziaje (przy okazji sprytna aplikacja wygody, gdy człowiek na grzbiecie ;-)
A Kaziu se pojeździł na Hucu konkretnie, tzn. była pierwsza oprowadzanka po padoku (okolice okrągłego wybiegu) bez asekurowania przez osobę trzecią. Oprócz standardowego naprzód, było cofanie, zwroty, przekraczanie przeszkód etc. Kaziu tak się rozochocił, że nie chciał zsiadać i też sobie na koniec w stój posiedział :-)
poniedziałek, 13 marca 2017
Przedwiośnie
Wróciły żurawie, wracają klucze dzikich gęsi, z koni zimowa sierść zaczyna się sypać na potęgę... wiosna. Błoto powoli obsycha, choć gumnioki nadal potrafi zassać... Tydzień temu ratowałam Potomka K. z nie lada opresji - tak ugrzązł, że mu się błoto do buta wierzchem wlewało ;-)
Powoli szykujemy się do sezonu, w ostatni weekend poprawiliśmy okrągły wybieg, podłoże na nim na tyle dobre, że można zacząć wsiadać. Plac do jazdy jeszcze trochę grząski, ale jakby nie padało, to tydzień-dwa i śmigamy... Kazik dokonał podziału koni: Twoja Siwunia, mój Hucułek, Sasi skwitował pogardliwym nie-wys-ko-lo-na ;-)
Gwoli ścisłości, Z Sasi nie jest najgorzej: zaliczyliśmy już 3 spacerki w ręku na zabramię, opanowane zaczynamy mieć ustępowania (od nacisku, od sugestii) a nawet cofanie na komendę BACK-BACK-BACK. Mamy jeszcze do opracowania dotyk na całym ciele (są fochy przy dotykaniu brzuszka, słabizn, nóg) i całą masę innych rzeczy. Ale generalnie jest spory progres (przynajmniej w ostatni weekend ;-)
Wrócę jeszcze na moment do mojego ulubionego (blee) tematu ogrodzeń padokowych: bilans po-zimowy jest dość optymistyczny: jeden tylko słupek drewniany na kotwie złamany (do wymiany) oraz siatka leśna dołem gdzie-nie-gdzie poodrywana od słupków przez szalejące psy-szczeniary (mocowanie było tymczasowe, na szybko, trytkami), ale zaczęłam już po kolei jechać i mocowanie drutem... Najważniejsze jeszcze tylko bramki (na okrągły wybieg i między kwaterami) - będą solidne drewniane na zawiasach; dość mam wiecznie pozrywanych sprężyn bramowych a nawet i gum, które na początku tak mnie zachwyciły, ale z czasem okazało się, że i one zawodzą...
Powoli szykujemy się do sezonu, w ostatni weekend poprawiliśmy okrągły wybieg, podłoże na nim na tyle dobre, że można zacząć wsiadać. Plac do jazdy jeszcze trochę grząski, ale jakby nie padało, to tydzień-dwa i śmigamy... Kazik dokonał podziału koni: Twoja Siwunia, mój Hucułek, Sasi skwitował pogardliwym nie-wys-ko-lo-na ;-)
Gwoli ścisłości, Z Sasi nie jest najgorzej: zaliczyliśmy już 3 spacerki w ręku na zabramię, opanowane zaczynamy mieć ustępowania (od nacisku, od sugestii) a nawet cofanie na komendę BACK-BACK-BACK. Mamy jeszcze do opracowania dotyk na całym ciele (są fochy przy dotykaniu brzuszka, słabizn, nóg) i całą masę innych rzeczy. Ale generalnie jest spory progres (przynajmniej w ostatni weekend ;-)
Wrócę jeszcze na moment do mojego ulubionego (blee) tematu ogrodzeń padokowych: bilans po-zimowy jest dość optymistyczny: jeden tylko słupek drewniany na kotwie złamany (do wymiany) oraz siatka leśna dołem gdzie-nie-gdzie poodrywana od słupków przez szalejące psy-szczeniary (mocowanie było tymczasowe, na szybko, trytkami), ale zaczęłam już po kolei jechać i mocowanie drutem... Najważniejsze jeszcze tylko bramki (na okrągły wybieg i między kwaterami) - będą solidne drewniane na zawiasach; dość mam wiecznie pozrywanych sprężyn bramowych a nawet i gum, które na początku tak mnie zachwyciły, ale z czasem okazało się, że i one zawodzą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)