"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli

wtorek, 12 marca 2013

Siwego konia początki...

Zaczęło się od ogłoszenia w Końskim Targu. Zadzwoniłam i umówiłam się na spotkanie...
13 stycznia 2005 - wtedy po raz pierwszy zobaczyłam Siwkę... Sprawiała wrażenie spokojnej i wyluzowanej. No i miała oryginalną maść a na tym mi zależało, jako, że miał to być koń westernowy, czyli ładny, chwytający wyglądem za oko. Pal sześć inne pożądane cechy, o których miałam wtedy pojęcie nieszczególne ;-)
Po kilku minutach przyglądania się snującej się po padoku źrebówce podpisałam umowę kupna i zapłaciłam zaliczkę... Był to najmniej przemyślany zakup w moim życiu, którego absolutnie nie żałuję... ;-)

 photo 7bba8ebe-6561-4391-a61d-8653717aeb39_zps309fcb95.jpg

 photo e3adbf86-3411-45f0-8186-e5c3b11daf81_zps3a11ac14.jpg

 photo db2df363-7503-4363-a738-8d598d3eb36e_zpscbfede8f.jpg

Dość szybko wyszło szydło z worka... Przy pierwszej próbie wyprowadzenie Siwej z boksu na uwiązie zostałam przeciągnięta po ogrodzeniu, po czym przekazałam linkę Oblubieńcowi, jako że chłop silny... ;-)

 photo 93db3f6b-6904-4900-bf97-32ce5c6852ba_zpsd9b54eb9.jpg

Pierwsza próba wyprowadzenia ze stajni na padok - Siwka dyktuje tempo, czyli lecim biegiem...


 photo 783ec81a-4d6e-4fba-a017-33fbe34768ee_zps23ccd45e.jpg

Proszę mnie nie dotykać...! Próby nawiązania kontaktu w boksie

 photo 5bba4102-bea6-4b05-a422-70b178827200_zpsaadda891.jpg

Łatwo nie było... Nowy kantar, nowa szczotka... wszystko, co nieznane powodowało u Siwej napady paniki i uskakiwanie w kąt boksu... Na padoku wszelka aktywność z mojej strony kończyła się ucieczką do stada... Za spory sukces uważam fakt, że Siwka tylko raz* mnie obaliła po mnie przeleciała ; na szczęście przelecenie po mnie polegało na przeskoczeniu przez moją, gramoląca się na glebie, osobę ;-)

* raz od wtedy do dziś. Co będzie dalej, nie wiadomo ;-)))

W związku z powyższym przez kilka miesięcy ograniczałam się do ostrożnego (czułam się przy Siwej, delikatnie mówiąc, niepewnie) wzajemnego poznawania się, co polegało głównie na podawaniu łakotek (siana, marchewek, końskich ciasteczek). Czyli próbach korupcji ;-)
W akcie desperacji zaczęłam przekopywać internet w poszukiwaniu rozwiązania naszych problemów... I trafiłam na informacje o naturalnych metodach pracy z końmi...
Jako, że Siwe nie kwalifikowało się na egzemplarz do naukowych doświadczeń, wybrałam ze stada największą na pierwszy rzut oka pierdołę: nieruchawego, wiecznie biegunkującego ślamazarnego 9-miesięcznego ogierka... Szamana, czyli przyszłego Fiśka...

 photo 20aef248-a133-44b5-aa17-9a5776a28197_zpsd5ed64ea.jpg

 photo 772db332-8685-4a2f-8d92-e40f10371e55_zps6ef25ffb.jpg

Szaman, mimo, że flegmatyczny i niemrawy, od samego początku wykazywał zainteresowanie wszelakimi przedmiotami, jakie napotkał na swojej drodze...

niedziela, 10 marca 2013

Uwaga, będzie historycznie...

W końcu nadrabiam zaległości i realizuję pomysły, na które jak dotąd nie miałam czasu... Długo nosiłam się z zamiarem uporządkowania starych papierzanych zdjęć i oto stało się :-) Zakupiłam skaner do negatywów i mozolnie wgrywam do komputera nasze stare foty, które do tej pory spoczywały pod postacią tradycyjną w tradycyjnych albumach... Czyli stały na półkach i zbierały kurz... Przy okazji powspominałyśmy z Bebo Dzieckiem Starszym, czyli Gośką, piękne dawne czasy...

Na zanętę Siwka z czasów, gdy sporym sukcesem było przeprowadzenie owej z punktu A do punktu B i wyjście z tej operacji bez szwanku... ;-)
Poniżej akurat zapatrzona w dal (czytaj: nieszczególnie zwracająca uwagę na moją osobę ;-), na pozór spokojna, ale jak wiadomo, pozory bywają mylące...
Zresztą były to czasy jeszcze przed pierwszym kursem PNH, uczyłam się korzystając z internetu i żałośnie nie miałam pomysłów, co można robić z tak dzikim siwym koniem... Czas spędzałyśmy więc na padoku, wśród innych koni, bo tylko w takich warunkach można było cokolwiek z Siwą zrobić, czyli na przykład przeprowadzić ją od wzmiankowanego powyżej punktu A do punktu B...

 photo e2261f75-c1b2-4c4a-ba2d-53636ff5ddb9_zps17b9c82c.jpg
sierpień 2005 - 7 miesięcy razem, czasy pensjonatowe

 photo 842b8c4a-d717-4ec6-9265-83af2d0d455b_zps78647c0b.jpg
sierpień 2005 - cofanie. Siwe niby cofa, ale bardziej kombinuje, jak tu się od tej czynności wykręcić ;-)

 photo 6b263fe6-68aa-4951-9117-0d19b31da776_zps62432822.jpg
sierpień 2005 - sukces! Siwe podąża na luźnej linie, zrelaksowane.
Przy okazji: na jakim to się sprzęcie wtedy pracowało - krótki uwiąz; nic dziwnego, że czułam niekiedy powiew grozy, gdy Siwe wpadało w paniczny amok i było tak blisko mnie ;-)

...ciąg dalszy nastąpi... 
A będzie jeszcze bardziej historycznie ;-)

środa, 6 marca 2013

Trzymać kciuki...

...bo na Wielkanoc planujemy zlądować z Kazikiem na wsi. Czyli za 3,5 tygodnia ujrzałabym w końcu konie... Jeszcze nigdy nie mieliśmy tak długiej przerwy we wzajemnych kontaktach... 3 miesiące...
Na osłodę zerkam od czasu do czasu na artystyczny* portret duetu Siwka-Fisiek wiszący nad moim łóżkiem w miejskim domu..

* artystyczny, bo wykonany przez artystę na zlecenie ;-) technikę przemilczę, bo się na artyzmie malarskim nie wyznaję... ale format duży, ciemne tło (karton?), autograf i te sprawy ;-)


piątek, 8 lutego 2013

Wiadomości z drugiej ręki

No właśnie. Tyle wiem, co u kuni, ile mi Oblubieniec doniesie ;-)
Że podobno grube wałachy niegrzeczne; jak je puścić na podwórko, żeby miały dostęp do zadaszenia, gdy pada, to się zaraz do siana koniczynowego włamują i nic sobie z opadów i wiatrów nie robią, tylko sterczą na wygwizdowie i źrą. W sumie - nihil novi ;-)
A Siwe to tak żywieniowo rozpuszczone, że innego siana, jak tego z dużą ilością koniczyny, tknąć nie chce. Siana z kostek do gęby nie weźmie, tylko strzela focha i czeka na to z wielkiej bałdy...

Ja, póki co, za sprawą Kazia uziemniona w mieście, na wieś planowałam kole końca lutego, ale zależy od pogody; trochę tam w chałupie za ekstremalnie dla Kazika... Wprawdzie remont śmy pchnęli solidnie w czasach, gdy Kazio był jeszcze brzuchem Kazikiem, ale musi chłopak jeszcze nieco zmężnieć w mieście (w sumie chyba teraz głupotę palnęłam... W mieście to się głównie niewieścieje... ;-)
Narazie staram się mozolnie wrócić do formy fizycznej... Zaczęłam już mini-treningi z obciążeniem (kilka króciutkich sesji dziennie), mam nadzieję, że wkrótce się cieleśnie ogarnę... Bo kuńskie grzbiety czekają z niecierpliwością, jak mniemam ;-)

A tymczasem Kaziu się z odpowiednio dobraną zwierzyną oswaja... Póki co, przez sen... ;-)

 photo 9ca6146e-6b5d-4f42-b1b2-bf249e5f93f3_zpsedd11659.jpg


niedziela, 6 stycznia 2013

Nowy członek Parelli Team na Rancho Bella Gracja

Brzuch Kazik okazał się brzuchem dowcipnym i postanowił przejść w inny stan skupienia dokładnie w Sylwestra ;-) Jak postanowił, tak uczynił. Czy raczej uczyniono mu (cesarką). Dokładnie o godz. 16.00.
I tak oto za chwilę będziemy mieć nowego adepta PNH na Rancho Bella Gracja ;-)

P.S. Jakby która z Pań chciała schudnąć, polecam spędzić czas ciąży w Gawłowie. Prace przy oborniku, trenowanie naziemne zwierzaków i inne takie... Mogę zaświecić przykładem: aktualnie ważę 1,5 kg mniej niż w epoce przed brzuchem Kazikiem ;-) Cieszta się konie, że nie przeobraziłam się w opasłego kaszalota ;-)))


 photo IMG_0081_zpsde130cdd.jpg



środa, 26 grudnia 2012

Świątecznie

Tym razem - Drugi Dzień Świąt. I wyjątkowo spokojnie. Wszędzie lodowisko... I wiosna w powietrzu. Siwe od razu jakby lekko zakochane w Hucu... Nie rozumiem ciągot ślachetnej do prymitywnego typa... ;-)

HPIM0005_zps7ec19e59

HPIM0004_zps26913350

HPIM0013_zps6fdf4748

HPIM0016_zps32038af1

HPIM0021_zps6ddc9ac4

HPIM0015_zps864e6534

HPIM0022_zps43200f91

HPIM0024_zpsf75e39a8

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wariacje Wigilijne

Dziś udało mi się sprowokować konie do wygłupów. Przyczynkiem stało się połączenie dwóch mini-stad w jedną całość. Towarzystwo dość długo ze sobą nie obcowało, więc na zachęcający cmok z mojej strony rozpoczęły się wariacje. Siwka wystartowała od razu, za moment dołączyli Fisiek i Huc. Nawet Dziadek nie pozostał obojętny na eksplozję dobrego humoru...

HPIM9946_zpsc6296458

HPIM9947_zps154f9496

HPIM9949_zps5786bbda

HPIM9950_zpsf8949649

HPIM9951_zps00d5a137

HPIM9958_zps55e76d37

HPIM9975_zps31f794e9

HPIM9974_zpsc8920ba0

HPIM9980_zps2efe906b

HPIM9983_zps2a76e6b1

HPIM9966_zpsca2fbede

HPIM9967_zps02607e70

HPIM9971_zps620731be

HPIM9979_zps981e891b

HPIM9968_zpse4dc2096

HPIM9981_zps1e513e9c

HPIM9990_zpse19ca4f8

HPIM9984_zps84ce390c