"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli
czwartek, 21 kwietnia 2016
2 kwietnia 2016 - Łącznie vs. rozłącznie
Weekendowo łączę konie w jedno stado - w myśl zasady: im nas więcej, tym weselej: utarczki, umizgi, wspólne przechadzki w stylu "my do nich - oni do nas" itp...




niedziela, 10 kwietnia 2016
26-29 marca 2016 - Wielkanoc i okolice
Wiosennie, przyjemnie, pracowicie.
Zbudowaliśmy, m.in. nowy okrągły wybieg. Koncepcja w ostatniej chwili uległa zmianie, ale efekt końcowy jest bardzo zadawalajcy :-)
Kaziu na obiekcie...


Bladym świtem...

Siwe na posterunku... Gościnne występy na kwaterach Grubych Wałachów i płynących z tego profitach, np. inkasowaniu łakotek z ręki Kazia ;-)



Padokowe obrazki:






Zbudowaliśmy, m.in. nowy okrągły wybieg. Koncepcja w ostatniej chwili uległa zmianie, ale efekt końcowy jest bardzo zadawalajcy :-)
Kaziu na obiekcie...
Bladym świtem...
Siwe na posterunku... Gościnne występy na kwaterach Grubych Wałachów i płynących z tego profitach, np. inkasowaniu łakotek z ręki Kazia ;-)
Padokowe obrazki:
piątek, 25 marca 2016
19-20 marca 2016 - Pod znakiem kopyt...
W sobotę/niedzielę werkowanie całego towarzystwa (przody) - pomimo długiej przerwy żadnych tragiczności, czyli bezstajenność procentuje :-)
Próby roszad na padokach: pierwsze od wielu miesięcy rozdzielenie Siwej i Bursztyna (na 30 minut)... Po chilowym zbaranieniu, powrócił spokój, prób sforsowania ogrodzenie nie było :-)


Obiad, obiad i po obiedzie...


Próby roszad na padokach: pierwsze od wielu miesięcy rozdzielenie Siwej i Bursztyna (na 30 minut)... Po chilowym zbaranieniu, powrócił spokój, prób sforsowania ogrodzenie nie było :-)
Obiad, obiad i po obiedzie...
środa, 16 marca 2016
13 marca 2016 - Swobodny ruch...
...do lonżowania od jakiegoś czasu dołączam swobodny ruch... zwłaszcza Panom Grubym Wałachom wybitnie służy na psyche, czyli poprawia morale... Mogą se bezkarnie pokwiczeć, powierzgać, powygrażać mi na odległość dupskami - a im więcej kalumni pod moim adresem, tym żywszy ów swobodny ruch... Nie, żeby broń boże, jakaś kara, ale skoro tyle animuszu w narodzie, to czemu nie pogonić nieco ostrzej towarzystwa ;-)





a tak przy okazji... Po ponad półrocznej walce wewnętrznej, jaką toczyłam pt. skubać rzepy, czy golić na łyso, Fisiek rozstał się ze swą bujną, acz zlepioną w ciało stałe, grzywą :-)
a tak przy okazji... Po ponad półrocznej walce wewnętrznej, jaką toczyłam pt. skubać rzepy, czy golić na łyso, Fisiek rozstał się ze swą bujną, acz zlepioną w ciało stałe, grzywą :-)
5 marca 2016 - pasowanie Equiflexa...
Tak, tak, po latach spełniło się moje marzenie i stałam się posiadaczką siodła EQUIFLEX...
Lżejsze od drewnianego Continentala o całe 3 kg, co robi wielką różnicę, bo nawet na Fiśka jestem go w stanie zarzucić... Wprawdzie po pasowaniu na 3 konie (w kolejności: Huc, Szaman, Siwka) ledwo mogłam ręce do góry podnieść, ale co tam, grunt, że marzenie się spełniło ;-)
...żeby nie było zbyt różowo jednakowoż: rozmiar terlicy full, więc, rzecz jasna, za szerokie, jako że posiadaczami końskich mięśni po 3 latach nic-nie-robienia zdecydowania nie jesteśmy, ale zaraz nabyłam też (za opary gotówki, bo Equi... zdecydowanie nadszarpnął mój budżet ;-) pad korekcyjny-pogrubiony przód i w weekend zamierzam testować :-)
Najważniejsze, że nie jest za wąskie a przy odpowiednich padach będzie pasowało na wszystkie nasze konie (z wyjątkiem Bursztyna, bo ten ma wyjątkowo wąską budowę, nawet w rozkwicie mięśniowym ;-)



Lżejsze od drewnianego Continentala o całe 3 kg, co robi wielką różnicę, bo nawet na Fiśka jestem go w stanie zarzucić... Wprawdzie po pasowaniu na 3 konie (w kolejności: Huc, Szaman, Siwka) ledwo mogłam ręce do góry podnieść, ale co tam, grunt, że marzenie się spełniło ;-)
...żeby nie było zbyt różowo jednakowoż: rozmiar terlicy full, więc, rzecz jasna, za szerokie, jako że posiadaczami końskich mięśni po 3 latach nic-nie-robienia zdecydowania nie jesteśmy, ale zaraz nabyłam też (za opary gotówki, bo Equi... zdecydowanie nadszarpnął mój budżet ;-) pad korekcyjny-pogrubiony przód i w weekend zamierzam testować :-)
Najważniejsze, że nie jest za wąskie a przy odpowiednich padach będzie pasowało na wszystkie nasze konie (z wyjątkiem Bursztyna, bo ten ma wyjątkowo wąską budowę, nawet w rozkwicie mięśniowym ;-)
poniedziałek, 14 marca 2016
28 lutego 2016 - Porządków na wesoło ciąg dalszy...
...jako, że wiosna nadciąga, sprzątamy, ćwiczymy, trenujemy...






Muskulatura Bursztyna minimalnie drgnęłą, tytanem cielesności to on nie jest, ale ostatnio nieco się rozkręcił i 2 razy przeskoczył z kwatery na kwaterę a raz najechał - po skoczeniu ogrodzenia (około 120 cm) na przeszkódkę z opon (w linii na wprost, oddalonej o kilkanaśnie metrów) i też se ją skoczył... Taka fantazja ;-)





Fisiek - Gwiazdor Gawłowski :-)
Muskulatura Bursztyna minimalnie drgnęłą, tytanem cielesności to on nie jest, ale ostatnio nieco się rozkręcił i 2 razy przeskoczył z kwatery na kwaterę a raz najechał - po skoczeniu ogrodzenia (około 120 cm) na przeszkódkę z opon (w linii na wprost, oddalonej o kilkanaśnie metrów) i też se ją skoczył... Taka fantazja ;-)
Fisiek - Gwiazdor Gawłowski :-)
poniedziałek, 15 lutego 2016
13-14 lutego 2016 - zaczęło się na poważnie...
Weekend z gatunku bardzo udanych. Korzystając z nadzwyczaj
pięknej (jak na tę porę roku) pogody wzięliśmy się za porządki w obejściu.
Sporządziłam wstępną listę prac do wykonania, zinwentaryzowałam rzeczy
do kupienia... Konie zostały ruszone. Wszystkie nasze. Dzieje się.
W sobotę kolejny
trening Bursztyna na lonży (15 minut), który ujawnił u kolegi niezły poziom
wyszkolenia klasycznego naziemnego (co widać było już przy pierwszej
sesji - żadnego sprzeciwu w monotonnym ruchu po kole, zupełne przeciwieństwo naszych
naturalnie szkolonych, co to zaraz zaczynają się nudzić i
proponują wariacje na temat ;-) Ruch zdecydowanie żwawszy
niż przy pierwszej sesji, energiczniejszy, obszerniejszy (na miarę braku
umięśnienia, rzecz jasna...)
Okazało się, że Bursztyn ma przyswojone doskonale komendy głosowe, np. idealnie reaguje na stęęępeeem... Stęp - jeśli już o nim mowa - ma modelowy, zadami zdecydowanie przekracza, głowę też trzyma na przyzwoitej, jak na niego, wysokości. Szczególnie po nawrotach energiczniejszego kłusa. W kłusie głowa nadal wysoko, ale w stępie zaczyna schodzić niżej, więc jest nadzieja…
Okazało się, że Bursztyn ma przyswojone doskonale komendy głosowe, np. idealnie reaguje na stęęępeeem... Stęp - jeśli już o nim mowa - ma modelowy, zadami zdecydowanie przekracza, głowę też trzyma na przyzwoitej, jak na niego, wysokości. Szczególnie po nawrotach energiczniejszego kłusa. W kłusie głowa nadal wysoko, ale w stępie zaczyna schodzić niżej, więc jest nadzieja…
W niedzielę – po kolejnym pozytywnym lonżowaniu Bursztyna (trzecia sesja - pojawiło się pierwsze solidne parsknięcie, znaczy zaczynają są nadzieje na rozluźnienie psychiczne, bo Bursztyn cały czas biega mechanicznie, bezrefleksyjnie, introwertycznie) – przyszła pora na kolejne egzemplarze.
Siwe zameldowało się na baczność, zerknęło
podejrzliwie na dłuuugi bat, z którym zostało zapoznane na modłę friendly game,
po czym przeszło gładko do latanie
dookoła mojej osoby. Latania, bo było
jak zwykle energicznie, z propozycjami wpadania w galop, aliści dużo było przy
tym pozycji tropiącej. Czyli pamięta
Siwe, że premiowane jest nie-noszenie-głowy-wysoko ;-)
Skupiłyśmy się na pracy w stępie, łatwo nie było (stęp to nieodmiennie
najtrudniejszy dla Siwej chód na linie), ale całkiem sympatycznie.
Dobre wrażenie
treningowe popsuli Panowie Grube Wałachy. Propozycje poruszania się pod
dyktando człowieka uznali za jawny zamach na Ich Majestat i obaj kolejno zaprezentowali bunt.
Fisio już w drodze na poletko za okrągłym wybiegiem wyciął numer postaci kwiku z równoczesnym pół-obrotem a ustawiwszy się tyłem do kierunku marszu przygotowywał się do odlotu (czytaj: wyrwania mi liny i zwiania pod wiatę). Został skarcony, przywołany do porządku, ale już było wiadomo, co się święci... Tak się Kolega upodlił lataniem wokół mnie, wyskakiwaniem nieskoordynowanym w powietrze, skakaniem przez opony, że o mało się nie zatchnął... ;-)...Huc, spokojnie przyglądający się całemu wydarzeniu, też dał niezły popis, gdy przyszła na niego pora...
Weź tu, człowieku, poluzuj śrubkę koniu... ;-)
Jeśli chodzi o Siwkę, jest pewna czujność w Kaziku, intuicyjna... ;-)
Dzięki Bogu, że Fisiek przysnął, bo generalnie traktuje Kazia jak mały upierdliwy hałaśliwy latający obiekt i się lekko na niego szczurzy (nieco subtelniej niż na psy ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)