Pogoda
iście majowa: słońce, słońce, słońce a za chwilę ulewa. Trawa rośnie, jak najęta, konie pozostają w nastrojach wiosennej radości,
acz już w nieco spokojniejszej wersji ;-)
Kaziu odbył swoje
pierwsze posiedzenie na Hucu i tak mu sie spodobało, że kazał się jeszcze posadzić drugi, i trzeci raz. Huc bez szemrania zniósł
operację (mimo, że
na goło), domagał się jedynie ciasteczek za tak
wzorowa postawę konia :-)
Z Bursztynem krótka sesja na wolności (FG,
short distance DG oraz
DG) z palikiem białym pastuchowym (akurat poprawiałam ogrodzenie ;-) a nie chciało mi się iść po
carrota do szafy ;-) Palik idealnie spełnił swoją rolę. Bursztyn na początku nie dawał się dotykać, ale polegało to tylko na robieniu uników (
wyginał ciało śmiało - odsuwał się, zadzierał głowę etc.), potem jednak zobaczył, jak ma wyglądać
prawidłowa reakcja konia: podotykałam palikiem
asystującą cały czas przy nas Siwkę, więc i on też pozwolił się dotknąć :-) Rolę niebagatalna odegrał fakt, że Siwa
zainkasowała za dotyk kijkiem ciasteczko, a Nowy jest na ciasteczka łasy (jak każdy koń, zresztą ;-)
Potem jeszcze zaprosiłam Bursztyna na okrągły wybieg, ale Siwej akuratnie znudziło się łażenie za nami i poszła pod wiatę. Nowy momentalnie z-prawo-półkulowiał, zebrał się w sobie,
najechał na 3 krótkie
foule na bramkę (wysokość
na moje oko około 1,20 m.) i skoczył... Przygotowana byłam na
bramkę szlag trafił a ten nawet nie musnął, skoczył z zapasem, wylądował na śliskiej ziemi i poleciał za Siwką do wiaty... Ma Kolega
wybitne predyzpozycje skokowe (
baskil, te sprawy), energię, młodzieńczą werwę... Bardzo fajny koń :-)