"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli

środa, 8 lutego 2017

Sasi wkracza w świat PNH...

30 stycznia 2017 - pierwszy kontakt Sasi z PNH (u nas, bo nie wiem, jakie są jej wcześniejsze doświadczenia w tej materii, choć intuicja podpowiada mi, że znikome ;-)
Sasi sama sprowokowała ów kontakt swoim zachowaniem: o ile do tej pory - poza strzelaniem drobnych fochów, szczurzeniem się na Kazia, który czasem bywa dla niej upierdliwy i kopem ze zadu w moją osobę - nie nastręczała większych problemów, o tyle w ów poniedziałek (30 stycznia) postanowiła się odsadzić i wyrwać przy przeprowadzaniu na padok z Grubymi Wałachami.

Stado u nas nieodmiennie podzielona na podgrupy: ślachetne oraz grubaśne. Podział podyktowany odmiennymi potrzebami żywieniowymi oraz tym, że im mniejsze stadko, tym spokojniejsza i mniej problemowa obsługa (choćby przy wzmiankowanym zadawaniu paszy).
Sasi chodzi z grubaśnymi. Grubaśni Sasi tolerują i znoszą dość dobrze; Huc wyraźnie jej matkuje (tudzież ojcuje) - kilka razy byłam świadkiem, jak atakuje i pacyfikuje psy, które próbowały ganiać małą.
Szaman natomiast znosi ją godnie, o ile nie podają siana. Wtedy goni wszystko, co się rusza (edit: człowieka gonić nie ma śmiałości ;-)
Gdy przyjeżdżam, łączę konie w jedno stado, które a to chodzi razem w gromadzie, a to zamienia się na kwatery i sprawdza, gdzie, co i jak, a to się kłóci, a to integruje etc. Powtóry podział na podgrupy nie nastręcza problemów: wystarczy komenda do siebie i wskazanie kierunku a towarzystwo w 99% melduje się na swojej kwaterze. Za wyjątkiem Sasi. Sasi za wszelką cenę chce pozostać w podgrupie ślachetne, bo ślachetne chodzą przy wiatach z sianem a załadowanie się do wiaty z sianem to dla Sasi pestka: forsuje wszelkie barykady i zasieki (prąd, nie-prąd), ładuje się do środka, obżera do rozpuku a potem uwala w sianie i śpi...

...no i w ów poniedziałek, zarzuciłam Sasi - jak zwykle - uwiąz przez szyję, żeby odprowadzić ją do grubaśnych a ta zaparła się jak ośliczka a po pacnięciu końcówką uwiązu w zadek wyrwała się i zwiała. Przegalopowała wściekle dookoła padoku, przeskoczyła przez pnie drzew (potęga skoku - 50 cm ;-) i najspokojniej wzięła się za konsumpcję rozrzuconego siana...

Reasumując:
- łącznie około 30 minut
- catching game (wściekłe galopy, jedna gleba, kłus)
- kantarek i lina (schowaj zadek, ustępowanie od nacisku, ustępowanie od sugestii)
- dużo żucia i mrugania (nieczęste, jak dotąd, zachowanie u Sasi)
- DUŻO friendly na koniec i sporo w międzyczasie

Wnioski:
- too much friendly... ble, ble, ble... wszyscy to znamy - koń to zawsze koń, niezależnie od tego, w jakim jest wieku i jakiego jest rozmiaru ;-)

 photo IMG_6664_zpscofr2x6q.jpg



wtorek, 17 stycznia 2017

Zima

...dostać kopa z zadu pierwszy raz w życiu... i to od kogo?? od kucyka szetlandzkiego... bezcenne... :-)
Był ostry Monty Roberts... jakby tak na Kazika trafiło... Sasi jest najwyraźniej przekonana o swoim panowaniu nad światem... ale w wyniku intensywnego treningu coraz częściej przeżuwa z bystrą zadumą na obliczu ;-)

U tymczasem nastała zima :-)
 photo IMG_6360_zps2hovbs1p.jpg

 photo IMG_6575_zps0yplhdlq.jpg


piątek, 30 grudnia 2016

Sasi

Taka sytuacja...Pojawiła się u nas nowa istotka, Sasanka zwana Sasi...

Sasi jest kucykiem szetlandzkim, ma 1,5 roku i zadziorny charakterek. Jest kontaktowa, wesoła, łażąca za człowiekiem w najodleglejsze rejony padokowe, nic sobie nie robiąc z nieobecności koni w pobliżu. Z upodobaniem pędzi za człowiekiem wściekłym galopem, gdy ten się zbytnio oddali, atakuje taczkę z obornikiem robiąc do niej szczurzaste miny i kładąc uszki (zabawa taka) oraz z upodobaniem czochra się o nią zadkiem, więc trzeba pilnować zawartości, jeśli taczka pełna (bo w przeciwnym razie trzeba taczkę od nowa ładować ;-).
Mamy już za sobą pierwsze sesje Monty Robertsa (póki co na padokach, bez wchodzenia na okrągły wybieg), bo gadzinka włazi w przestrzeń osobistą człowieka, rozdaje buziaczki tudzież podszczypuje subtelnie... Sesje MR zdecydowanie poprawiły zachowanie Sasi, dodatkowo ćwiczymy cofanie i ustępowanie przodem oraz zadem (driving game oraz porcupine game).

Zapowiada się niezła zabawa :-)

 photo IMG_5742_zps37lbvjmc.jpg

 photo IMG_5588_zpsqoszndh0.jpg

czwartek, 1 grudnia 2016

1 grudnia 2016 - kariera w zawieszeniu ;-)

...bo chwilowo na zwolnieniu lekarskim ;-) Kazik w przedszkolu... czyli jest chwila, żeby się tutaj odezwać...

 photo IMG_5074_zpsjcez4lyb.jpg

 photo IMG_5078_zpsr2suhkxf.jpg

Z końmi marazm, pogoda kiepska i roboty jeszcze trochę do zimy zostało - z ogrodzeniami (tylko o tych ogrodzeniach ciągle... jakbyśmy mieli nie wiadomo jakie połacie ziemi... ;-) ale już widać koniec, jeszcze tylko kilka odcinków na wewnętrznych kwaterach do dokończenia i wzmocnienie mocawania siatki leśnej (dodatkowe mocne trytki oraz drut 2 mm) i będzie KONIEC - obecnej koncepcji ogrodzeniowej konie nie sforsowały jeszcze NIGDY i tak MA POZOSTAĆ!!! Prąd dodatkowo tylko od wewnątrz po grubym drucie puścić i można zacząć w końcu myśleć o przyjemnościch, czyli POWRÓCIĆ do TRENINGÓW :-)
Od wiosny Kaziu zaczyna jazdy na Hucu, kupujemy profesjonalny kask i hajda! Konie już mamy podzielone, kto na kim będzie jeździł, sprzęt nowy z wysokiej półki dla każdego jest, więc koniec laby dla kopytnych...

czwartek, 27 października 2016

Jesiennie, deszczowo...

Pomalutku u nas, konie znów odłogiem, bo dla odmiany wietrznie, mokro i błotniście a Kazio w przedszkolu co i raz jakiego gila łapie... Co jazdę zaplanuję, to mi przechodzi, jak sie wezmę za prace fizyczne w obejściu... ;-) Ostatnio jeszcze se do tego wszystkiego przywaliłam młotkiem w palec i rozwalcowałam go na pręcie zbrojeniowym - kość może i pęknięta, bo 2 tygodnie boli, ale opuchlizna prawie zeszła a palec prawie się zgina, więc będziem żyć ;-) jedyne co uciążliwe, to że to prawy wskazujący, więc pewna trudność życiowa jest i jakby nijak na koniu zasiąść...

A jeszcze niedawno było ciepło i (za)sucho...
 photo IMG_4835_zpsbsrpepia.jpg




poniedziałek, 3 października 2016

2 października 2016 - Jesień

W sumie częściej wrzucam teraz coś na fejsa, niż tu się produkuję (tak jest o wiele szybciej ;-) no ale nie wypada porzucić strony, która dokumentuje ze szczegółami nasze kilkuletnie poczynania ;-)

Wdrażamy sukcesywnie nową koncepcję grodzenia padoków: słupy betonowe lub drewniane na kotwach metalowych, 2 rzędy taśmy 4 cm, drut 2 mm oraz siatka leśna. Tego jeszcze gady nie sforsowały, kluczową rolę zdaje się tu odgrywać siatka leśna, bo taśmy i drut (jakie by nie były) zawsze są dla Grubych Wałachów* do sforsowania - tydzień temu rozwaliły nasz misternie z Gośką uczyniony narożniak na suchym obecnie bagnie i poooszły... I całe moje weekendowe 5-godzinne skubanie rzepów z grzyw i ogonów również poooszło...

https://www.facebook.com/Rancho-Bella-Gracja-1464886630445154/

* ślachetniejsze rasy nie dewastują, choć ślachetne Siwe z upodobaniem dołem myka karczkiem elektrykę podbijając... ale tylko dlatego myka, że nie wszędzie prąd nie dochodzi... dlatego dołem teraz siatka leśma (1 m) jest instalowana, żeby Siwą gadzinę załatwić ;-)


środa, 17 sierpnia 2016

13-15 sierpnia 2016 - długi weekend

Żyjemy, jest nie-najgorzej, w sobotę udało mi się nawet pobawić z ziemi z Siwką i Fiśkiem (oboje osiodłani barefootem) a na Siwce to nawet zasiąść na moment... Po roku przerwy... Drugi raz w ciągu ostatnich 4 lat...
Siwka pamięta WSZYSTKO; z ziemi otrzymałam chody boczne nad 3 beczkami (co to kiedyś nie-do-pomyślenia, żeby chodzić bokiem z czymś pod brzuchem ;-), propozycję skoków w te i nazad (squeeze), galopy, zmiany kierunku pięknie dynamiczne... Złoto, nie koń...
Finiu z kolei zapodał taki galop, że mi szczęka opadła...czegoś takiego jeszcze u niego nie widziałam, choć talent i predyspozycje do wysokiej klasy ujeżdżenia ma kolega aż nadto widoczne... Galop był prawie w miejscu, w tempie stępa wyciągniętego u Siwki, ustawienie wysokie, okrągłe (Fisiu zrobił się jakby o połowę krótszy) a skoki z jakim zapasem... Się chłopak marnuje snując bezczynnie po padokach... ale za to jaki szczęśliwy... no i przypomnieliśmy sobie przy okazji parę sztuczek, jak np. pacanie na komendę wybraną dowolnie nogą... Z uporem maniaka nie pamiętał, ale jak zaskoczył i ciastko zainkasował, to dał popis...

 photo IMG_4568_zpsouzrvjbe.jpg

 photo IMG_4567_zpsumtbvh9a.jpg

Kazik na wsi jak zwykle psoci, konie jednakowoż przywykły to jego "dzikich" zachowań i tylko zerkają nań podejrzliwie, od czasu do czasu ;-)

 photo IMG_4498_zpss3uljxfd.jpg