"Pracuj nad sobą a z koniem się baw" Pat Parelli

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Sylwestrowy Solenizant :-)

Kaziu rośnie, tylko patrzeć, jak mu sprezentuję małą kolorową taczkę, widełki i łopatkę.
Niech rośnie nowy koński narybek :-)

 photo IMG_1206_zps0912ef99.jpg

 photo IMG_1208_zps601176cd.jpg



sobota, 7 grudnia 2013

Zimowo...

...oczami wyobraźni, niestety, bo do koni pewnie dopiero w okolicach Świąt...
A poniżej zima, tyle że poprzednia - luty 2013:

 photo P1010141_zpsb6e9bbfb.jpg

 photo f459e765-86d9-4231-9c16-08fb41875012_zpsda911b5e.jpg

 photo P1010154_zps41809e31.jpg

 photo P1010156_zps5e9bd83f.jpg


poniedziałek, 25 listopada 2013

Zaległości

Nie miało się w domu netu (Bebo Gośka nie dość, że net popsuła, to jeszcze na dokładkę wywiozła swojego netbooka, rzekomo pracę licencjacką pisać - a nawet dwie, bo ambitnie na dwóch kierunkach studiuje ;-)
A jak się pracuje w Wielkiej Korporacji, gdzie permanentna inwigilacja informatycznych systemów szperających, to nijak za często prywatnie na net w robocie wchodzić ;-)
I stąd blogowe zaległości...No i musiałam laptopa za premię kupić. Używka, ale śmiga, jak należy :-)

10 listopada było się zwizytować obejście i sierściuchy; towarzystwo bez większych zmian, rozbisurmanione nic-nie-robieniem...
Najbardziej bez zmian oczywiście Biała - stroi do człowieka kretyńskie miny, ale dalej nie śmie się posunąć, bo już raz za kłapnięcie paszczą w moim kierunku była ostra reprymenda, choć bez kontaktu fizycznego (bez przydzwonienia), bo Biała zwiała, aż się zakurzyło.
Co ciekawe, nie zwiała, gdzie pieprz rośnie, ale zatoczyła łuk i wróciła stając na wprost z elegancko postawionymi uszami. Zdaje się, że moje notowania wyraźnie wtedy wzrosły, bo od tamtej pory kłapnięcia pod moim adresem nie zarejestrowałam ;-)

...nie chciało mi się iść po linę, była więc z Białą mała intelektualna zabawa na wolności pt. odchodzę, jak postawisz ładnie uszy. A jak nie postawisz, to Cię będę dotykać (czego Biała wybitnie nie lubi, chyba że dotyka się ją, czyli drapie, w miejscu, które sama człowiekowi łaskawie wskaże).
Bardzo szybko załapała, Larwa Jedna, co zrobić, żebym se poszła ;-)) Bystrością to ona jedynie Hucowi ustępuje...
Siwe zmufloniało totalnie; opasłe jest, leniwe i maksymalnie wyluzowane... Z pewnością jest to wyluzownie pod warunkiem*, ale i tak stan taki u Siwej me oko cieszy ;-)


* ...że się jej z padoku w obce miejsca nie zabiera ;-)

 photo IMG_0779_zps900b326a.jpg

 photo IMG_0782_zps21b10a6c.jpg

 photo IMG_0790_zpsc2168829.jpg

 photo IMG_0794_zpsb688769b.jpg

 photo IMG_0797_zps3acfe706.jpg

 photo IMG_0799_zps2573256a.jpg

 photo IMG_0804_zpsae3f727d.jpg

No to z grubsza byłoby na tyle.

Obecnie czas wolny (dowcip taki - czasu wolnego to ja teraz zupełnie nie mam ;-) marnuję na archiwizację końskich szkoleniowych płyt DVD, których mam takie multum...
Same PNH to ponad 1 TB a ze wszystkimi innymi materiałami nie wiem, czy się na 2 TB zmieszczę...
Ze zgrozą jednak zauważam, że niektórych płyt nie da się zarchiwizować** i blady strach na mnie padł, co to będzie, jak się one kiedyś popsują i nie da się ich oglądać (dajmy na to na emeryturze, o ile po reformie emerytalnej dożyję emerytury...) Ktoś wie, jak obejść błąd kopiowania?

A tak w ogóle to archiwizujecie/robicie back-up/zgrywacie na dysk swoje DVD, czy tylko ja taka zapobiegliwa??


** bo albo zabezpieczone przed kopiowaniem, albo podniszczone...



czwartek, 31 października 2013

Edukacja, edukacja...

...żeby rok 2013 nie był całkiem końsko stracony (Kazik bardzo skutecznie zarządza moim czasem, konie w odstawce ;-) wzięłam się za teorię. Wieczorami, gdy wzmiankowany Kazik już śpi, ja - na pysk padając - zagnieżdżam się z przenośnym DVD w kuchni i pobieram nauki. A raczej utrwalam posiadaną wiedzę ;-) Zwał jak zwał, grunt że się edukuję ;-)
Obecnie na tapecie Pre-saddle Training (by Kalley K.) z przerwami na bieżące INSIDE ACCESS'y (jakby kto nie był wtajemniczony, to tak się teraz nazywają płytki Savvy Club'owe).
Tak poza tym zrobiłam inwentaryzację (wzrokową, póki co) posiadanych materiałów edukacyjnych i jest tego tyle, że zdecydowanie muszę przyspieszyć z oglądaniem. Bo już za chwileczkę już za momencik kolejna mega-dawka wiedzy...*

* info dla niewtajemniczonych: Mastery Lessons volume 3&4 i Four Savvys Pack (edycja 2013)



poniedziałek, 7 października 2013

Babie lato, babie lato...

W sobotę krótka wizyta na wsi - spotkanie z Panem Geodetą. Oczywiście przy okazji mały ogląd końskiego dobrostanu ;-)
Dobrostan obrośnięty tłuszczem, puchaty i ogólnie życiowo zadowolony. Wałachi Grube (nieco szczuplejsze*, bo odizolowane na zastodolu od reszty stada) z lekkim bulwersem, podbiegają, gdy kobyły urządzają przebieżki. Grube oczywiście też by chcieli pobieżyć wspólnie.

 * szczuplejsze nie oznacza, broń cię Panie Boże, że schudły. Grube nadal, ale na szczęście już nie takie opasłe w brzuchach ;-) Bo poprzednia - oglądana przeze mnie miesiąc temu - opasłość brzuszna Grubych Wałachów była powalająca...

Właśnie... Kobyły... W niwecz obróciły się me chitre i podstępne plany, że Siwe usadzi i utemperuje Białe. Siwe tak się z Białą sprzęgło, że stanowią tandem nierozłączny. Białe na sąsiedni padok zabrać, a już Siwe oczy wypatruje i niby się pasie, acz bardzo w pobliżu i tylko czeka, żeby mogła na nowo z Białą bok w bok się konsumować i od czasu do czasu noski-noski porobić... Na szczęście manier chamskich, jeśli idzie o interakcje z człowiekiem, od Białej nie przejęła ;-)

Białe wzięte na linę - krótko, acz treściwie -  na początku było trochę stawiania się, prób uciekania w przeciwną, od wskazanej, stronę, trochę przechodzenia przez opór... ale bardzo szybko dało za wygraną. Wewnętrzny opór, niechęć do człowieka i nastawienie na NIE rzutują jednak, niestety, na jakość wykonywanych ćwiczeń; Biała ma cały czas zacięty wyraz twarzy i odwrotne ustawienie :-(
A tak poza tym to dostosowała się do ogółu i przybrała dość utyty wygląd. Arab z brzuszkiem wygląda śmiesznie :-)))) Zdaje się jednak, że próbuje zadbać o linię, bo urządza małe gonitwy po padokach ;-) W małych gonitwach ochoczo bierze udział Siwka a mała gonitwa wygląda następująco: siedzą sobie konie w nadrzecznych bagnach (Heniu i kobyły zrobili sobie wyłom w pastuchu i otworzyli dostęp do rzeki) pasą się, tuczą, moczą kopyty i brzuchy  we wodzie... Nagle Biała wyskakuje po arabsku z bagna, szyjka w łuczek, ogon na plecach i hajda galopem przez kolejne kwatery. Siwe oczywiście zaraz za nią. Ale o galopie to u Siwej mowy nie ma; Siwa wyskakuje wprawdzie z chaszczy ochoczo, ale wali za Białą kłusem. Majestatycznym, rytmicznym, wyciągniętym. I jak tak sobie poobserwowałam, to mi wychodzi, że Siwe to już jest spokojny, zrównoważony koń... W końcu taki, jaki koń być powinien...
Pałeczkę największego dzikusa przejęła teraz na Gawłowie Biała.
Dzikusa lewopółkulowego, dodam. Bo te jej wyskoki z bagna wcale nie wyglądają na wypłochy. Raczej na chęć wygłupu młodzieńczego. I chęci polatania... Wszak Biała ma dopiero 6 lat* ... :-)

* ur. 24.02.2007

A na koniec news całkiem załamujący: Białe tak obrosło w piórka, że z bezczelną miną przestawia Dziadka Heńka!!!! Oto skutki podczepienia się pod Siwą-Alfę... Proszę, jak ją nasze stado utemperowało... SKANDAL ;-)

wtorek, 10 września 2013

Siwa & Biała, Biała & Siwa...

...więc tak: jakieś 2 tygodnie po mojej ostatniej wizycie na wsi Siwe magicznie znalazło się na kwaterze Henia i Białej. Magicznie, bo ogrodzenie nienaruszone, wałachy u siebie a Siwe wręcz przeciwnie ;-) Znaczy, przeskoczyła. Do skoków to ona talent zawsze miała. Tyle, że ostatnio jakoś nieszczególnie się do skakania pali - stara i gruba jest to i się jej nie chce. Ale jak widać, jak musi, to potrafi ;-)

 photo HPIM1178_zps0baa2d4b.jpg

 photo HPIM1192_zps637d5dd7.jpg

 photo HPIM1189_zps1d6d899e.jpg

Kobyły mocno zaprzyjaźnione, żadnych obrażeń, zadrapań, nic... Znaczy obyło się bez bójki (jak nic Siwe się starzeje... ;-) Jest miło, ale przy zadawaniu paszy (zwłaszcza treściwej) wyraźnie widać, że Biała zajmuje ostatnią pozycję w nowym 3-osobowym stadku... Oczywiście z chwilą pojawienia się na padoku człowieka Biała próbuje choć jego zdominować, żeby nie być cały czas na szarym końcu w hierarchii...

 photo HPIM1177_zps38009c48.jpg

 photo HPIM1179_zpsaeefe8a8.jpg

 photo HPIM1183_zps10a48ef8.jpg

...żeby jeszcze który z naszych koni byl tak obrzydliwy w obejściu... Niestety, wszyscy nasi do rany przyłóż, więc kontrast w zachowaniu Białej jest tym wyraźniejszy...

 photo HPIM1193_zps9568f5bc.jpg
Przybywa Siwe...

 photo P1030496_zps53ff0a56.jpg
Różnice w podejściu...

 photo P1030497_zps9a3e77c0.jpg

 photo P1030498_zps9bd85879.jpg
Oj, cofać to się Biała przed człowiekiem nie lubi... ;-)

Biała nauczyła się od Siwej przybiegać na zawołanie - na gwizd piewsza rusza od trawy Siwa, zaraz za nią startuje Biała; o ile ta pierwsza przybiega rytmicznym spokojnym kłusem, druga przylatuje galopem pobrykując, wywijąc głową i machając kończynami w różne, czasem sprzeczne, strony. W myśl zasady: koń może się poruszać w pięciu różnych kierunkach: do przodu, do tyłu, w bok, w górę, w dół... niektóre konie potrafią się poruszać we wszystkich kierunkach równocześnie ;-)

Z innych nowych białych umiejętności mamy: podchodzenie na przywołanie dłonią i zatrzymanie na uniesienie ręki (rąk). Docelowo od ręki nauczymy się cofać. Nauczymy, bo póki co Biała gulgocze i się stawia; owszem, cofa, ale niezbyt finezyjnie i od fazy ręka + czapka ;-)

 photo P1030499_zpsa59bc894.jpg

Ustalamy, kto rozdaje karty w naszym związku ;-)
 photo P1030509_zpsa13454a3.jpg

 photo P1030523_zps6a0f90b7.jpg

 photo P1030506_zpsc3f0e6e9.jpg

 photo P1030550_zpsf857798d.jpg

 photo P1030587_zpsea3695ed.jpg

Pokora - bardzo rzadki stan u Białej ;-)

 photo P1030527_zps06cacf59.jpg

 photo P1030534_zps9831c258.jpg

 photo P1030519_zps09b6c1da.jpg

 photo P1030537_zps5f83d497.jpg


niedziela, 18 sierpnia 2013

Biała zaczyna zadawać pytania...

Na początek mała zajawka fotograficzna - przyjazd do Gawłowa. Część zdjęć wydobyta z aparatu, powstawiana we właściwe miejsca ;-)
http://ranchobellagracja.blogspot.com/2013/07/ostatnie-spotkanie-z-arabka-spotkanie.html


 photo P1020003_zps0bb2340b.jpg

...a wczoraj (sobota) znów 2 sesje z arabką. Działo się a jak na złość nie było nikogo z aparatem w pobliżu... Byłam tylko ja, coś tam usiłowałam dokumentować, ale mając arabkę na sznurku trudno było równocześnie konwersować z koniem i uwieczniać ;-) Zwłaszcza, że Biała na nowych kopytach pokazała, co arab potrafi :-)

Sesja nr 1 była niezobowiązująca, bo polegała na wzięciu Białej na collar (ustrojstwo w typie old rope halter, które zakładam na szyję na psią modłę) i wysmarowaniu absorbiną. Wysmarowaniu a nie wypsikaniu, bo w butelce resztka tylko na dnie została...
Wcześniej wysmarowani zostali nasi, potem Heniu a na końcu Biała. Na końcu, żeby mogła sobie popatrzeć, jak się powinny konie przy obsłudze przez człowieka zachowywać ;-) Prezentacja wzorowych zachowań była chyba przekonywująca, bo Biała bez zbytnich oporów pozwoliła się złapać, ocollarować i wysmarować. Na collar musiałyśmy się jednak chwilę poodczulać, bo tak po prostu przełożyć się go przez głowę nie dało - Biała robiła białe oko, oddalała ucho i zaczęła udawać żyrafę ;-)

Sesja nr 2 za to była obfitująca w wydarzenia. Przede wszystkim przyniosłam na padok siodło. Biała pozornie nie zwróciła na nie uwagi, gdy układałam je na kostce przeszkodowej. Strzygła sobie spokojnie trawę w pobliżu, nie zaszczycając siodła spojrzeniem... Heniu przyszedł do siodła od razu, zerknął, niuchnął...

 photo HPIM0895_zpsb1e1dd13.jpg

Pozorna nieuwaga arabki została dość szybko zdemaskowana; wystarczyło, że zrobiłam w jej stronę parę kroków, ta wystartowała z miejsca takim galopem, że tylko się zakotłowało... Wystartowała oczywiście w przeciwnym kierunku, niż moja osoba ;-) Zbyt długiego dystansu ucieczki to ona jednak nie ma (a niby arab ;-) doleciała do końca kwatery, zrobiła zwrot i bystrze na mnie spojrzała. Sytuacja powtórzyła się parę razy (ja w jej stronę casual, żadnego tam focusowania uwagi, nastawienie o, słupek się w płocie obluzował ;-) a ta za każdym razem chodu, bystra jaka... Raz nawet małą zmyłkę zrobiła - już, już podeszłam na metr, Biała głowę opuściła i stoi spokojnie przy drągach, ja bokiem, żeby presję obniżyć, rękę wyciągam do powąchania... a ta nagle sruuuu! i dzida wściekłym galopem z ogonem na plecach :-)))
Ogólnie to nawet się nieźle ubawiłam a i Biała nie wyglądała na szczególnie niezadowoloną ;-)

 photo HPIM0898_zps807154a0.jpg

 photo HPIM0899_zps72c29953.jpg

Trochę pobiegała, po-prezentowała swoje arabskie wdzięki, po czym dała sobie spokojnie kantar założyć :-) Ponieważ jednak nadal emanowała energią, pobawiłyśmy się energicznie w kłusie - na tapetę poszedł głównie opadający liść. Trawa trochę fruwała wokół przy zmianach kierunku i tyle. Nie było prób wyrywania liny czy szczurzenia się... Nawet nie próbowała się wspinać, choć głowę czasem do góry poderwała... Spodziewałam się większych ekscesów przy tym ćwiczeniu ;-)
Przemierzyłyśmy padok ze 3 razy, po czym arabka zaczęła parskać, głowę obniżać... Znaczy, po zawodach ;-) Przy siodle zrobiłyśmy postój-odpoczynek. Arabka stała i stała, ale żeby się zainteresowała tym, co przed nią leży - mowy nie było! Całkiem jak kiedyś Huc - nic nie widzę, nic nie słyszę, rób, co musisz...
Trochę pospacerowałyśmy, poćwiczyłyśmy  w stępie i wróciłyśmy do kostki. I znowu nic. Podniosłam siodło, podetknęłam pod nos... Biała musnęła je od niechcenia... Dziwna ona jakaś, nasi nie przepuścili by takiej okazji ;-)

 photo HPIM0901_zpsc1829894.jpg

Nie to nie. Użyłam więc siodła klasycznie, czyli Białą osiodłałam ;-) Przy siodłaniu żadnych sprzeciwów, oporów. No dobra, głowa trochę wysoko, ale póki co, to u arabki norma, niestety... Posymulowałam trochę z popręgiem (zaciskanie-luzowanie) - zachowanie bez zmian...
Z ciekawostek: osiodłana Biała wprawiona w ruch od razu się zmuliła i przybrała west-ramę... NO, NO, NO... Nawet w kłusie głowa pozostawała dość nisko (ale nieco wyżej niż w stępie ;-) NO, NO, NO, powtórzę... ;-)

 photo HPIM0908_zps2ee9db5e.jpg

 photo HPIM0910_zps576a3ab8.jpg

Potem było rozsiodłanie (dopiero wtedy nastąpiło pierwsze obwąchanie siodła), trochę luźnych spacerów, odpoczynek w cieniu pod wiatą (Biała wyraźnie sugerowała tam idziemy, tam idziemy...!)
Potem znów siodłanie i zabawa z beczkami - tutaj głównie przeciskanie w obie strony (przy przeciskaniu 2 momenty utraty pewności siebie: w momencie wysyłania oraz w okolicach strefy 3., co objawiało się tym, że arabka najpierw ociągała się z rozpoczęciem ćwiczenia a następnie, gdy już w miarę spokojnie zaczęła, próbowała mieć squeeze jak najszybciej za sobą). Podczas odpoczynku przy beczkach - potężne ziewanie :-)
Na koniec jeszcze symulacje przygotowujące do wsiadania. Tutaj trochę pracy przed nami, bo Biała bardzo wyraźnie się spina, gdy podejrzewa, że będzie dosiadana... Tak a propos tematu dosiadania: znalazłyśmy z Bebo filmiki Białej ze Służewca... NO, NO, NO* ;-) Wystarczyło jednak, że postałam chwilę oparta o jej bok z ręką przewieszoną przez siodło, by arabka odwróciła do mnie głowę wyraźnie zaciekawiona... Przy powtórzeniu z prawej, jeszcze szybciej zostałam zapytana, o co właściwie mi chodzi...?
...czyli przestaję, zdaje się, być przezroczysta, zaczynamy konwersować :-) A po rozsiodłaniu - kolejna seria potężnego ziewania...
Zdaje się, że zmierzamy w dobrym kierunku :-)


* to NO, NO, NO ma zupełnie inny wydźwięk, niż tamto wcześniejsze NO, NO, NO ;-)