<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941</id><updated>2012-01-28T18:33:43.774+01:00</updated><title type='text'>Rancho Bella Gracja</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>274</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-8465500716558970373</id><published>2012-01-28T18:07:00.003+01:00</published><updated>2012-01-28T18:33:43.783+01:00</updated><title type='text'>Mrozi</title><content type='html'>...trzeba było mrozów wyglądać?? Błoto się nie podobało? No to teraz mam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś na jeździe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowej &lt;/span&gt;myślałam, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uświerknę&lt;/span&gt;, mimo odzieży outdoorowej-termicznej, kominiarki, dwóch czapek, rękawic narciarskich-syberyjskich i ekstremalnych termobutów-oficerek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mountain Horsów&lt;/span&gt;, co mi w nich do tej pory było wybitnie ciepło.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Huc &lt;/span&gt;sprawował się nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;godnie&lt;/span&gt;. Owszem, klika razy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pokazał pazur&lt;/span&gt;, ale po pracy na długiej linie w kłusie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;egzekwowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;natychmiastowej reakcji &lt;/span&gt;na wydawane polecenie&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sam &lt;/span&gt;pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;parę kroków kłusa zaproponował. Ale tylko raz ;-) Nie jest najgorzej, mimo to.&lt;br /&gt;Była też praca na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawaletkach&lt;/span&gt;; ze 4 razy zmieniałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małemu &lt;/span&gt;rozstaw drągów, zanim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;utrafiłam&lt;/span&gt; w ten właściwy dla krótkich nóżek ;-)&lt;br /&gt;Warunki ekstremalne, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;radzi sobie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;nieźle; jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dociągniemy &lt;/span&gt;do wiosny, zaczynamy jazdę na 2 konie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwą zdążyłam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;po 16.00* &lt;/span&gt;wziąć na małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co-nie-co &lt;/span&gt;na linę. Na razie bez siodła jeszcze, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;korciło mnie&lt;/span&gt;, żeby już tak z siodłem... Zdusiłam diabelstwo w zarodku. Utrwalmy dobrze, to co mamy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozluźnienie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) a potem będziemy dodawać poszczególne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;składniki&lt;/span&gt;. Czyli najpierw siodło, potem siodło i mnie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* po 16.00 oznacza, że dzień już dłuższy o jakąś godzinę, hura!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Mimo, że wszystkie konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poznikały &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;najdłużej wytrwał w bramce Fisiek obserwujący nasz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trening&lt;/span&gt;, ale i on się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykruszył &lt;/span&gt;w połowie i zniknął na podwórku pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sienną &lt;/span&gt;wiatą &lt;/span&gt;;-), Siwe zachowywało się przyzwoicie, przy zmianie kierunku były tylko małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wężyki &lt;/span&gt;szyją na początku, ale w granicach tolerancji. Bawiłyśmy się w kopnym śniegu, bo tam podłoże najprzyjemniejsze: w miarę elastycznie i nie-ślisko.&lt;br /&gt;Oprócz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwania &lt;/span&gt;z nosem przy ziemi niemalże &lt;span style="font-style: italic;"&gt;non stop&lt;/span&gt;, zaczęłam dziś dostawać zmiany kierunku z głową w dole :-) Siwe tak się &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;rozbuchało &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dolnym &lt;/span&gt;ustawieniu&lt;/span&gt;, że teraz zastanawiam się, czy aby jej tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na wieki &lt;/span&gt;nie zostanie ;-) Bo eksperymenty z dodawaniem energii też kończyły się z głową w dole :-)&lt;br /&gt;Się Siwe rozsmakowało w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lataniu nie-jak-deska-do-prasowania&lt;/span&gt;. Kto by pomyślał :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-8465500716558970373?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/8465500716558970373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=8465500716558970373' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8465500716558970373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8465500716558970373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/mrozi.html' title='Mrozi'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1224642920680781923</id><published>2012-01-21T11:46:00.012+01:00</published><updated>2012-01-22T10:34:47.688+01:00</updated><title type='text'>Odwilży ciąg dalszy</title><content type='html'>...a wieczorem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obiecująco &lt;/span&gt;mróz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chwycił&lt;/span&gt;... Niezbyt spektakularnie, bo za oknem termometr +2 pokazywał, ale przy gruncie ścięło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;breję &lt;/span&gt;całkiem, całkiem. Rano - mokro :-(&lt;br /&gt;Dzień zaczęty od małej niespodzianki. Wyglądam przed dom a tu pod komórką, w przestrzeni Siwki i Heniuta, sterczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huculisko&lt;/span&gt;. A z padoku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolnego &lt;/span&gt;Fisiu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chrumka&lt;/span&gt;... Prawowitych mieszkańców &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ni widu, ni słychu&lt;/span&gt;. Uznałam, że &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;któryś &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;obwiniłam &lt;/span&gt;;-) sforsował sprężynę i stado się połączyło. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aliści &lt;/span&gt;podchodzę bliżej a tu sprężyna zamknięta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po bożemu&lt;/span&gt;. Zawołałam Siwkę, wystawiła głowę spod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałaszej &lt;/span&gt;wiaty: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hę?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dowcip jaki? Ktoś w nocy konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poprzestawiał&lt;/span&gt;? Niewykonalne, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholery &lt;/span&gt;są, mowy nie ma, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obcy &lt;/span&gt;sobie z nimi poradził; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kiwają &lt;/span&gt;człowiekiem umiejętnie i z upodobaniem... Musi być &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;charyzma&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;obsługującego,  &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;rytuał&lt;/span&gt;, odpowiednia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komenda... &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dla przykładu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałachi &lt;/span&gt;wyuczyłam na komendę &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;do siebie + &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pokazanie palcem&lt;/span&gt;, że mają iść na swój padok wieczorny&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz się jednak okazało, że ogrodzenie zwaliły, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łobuzy jedne &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;2 drewniane słupy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poszły&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chytrze&lt;/span&gt; pozamieniali na kwatery. Zaraz mi też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniut &lt;/span&gt;pokazał, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak to się robi&lt;/span&gt;, bo gdy poszłam z bliska obejrzeć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ogrom zniszczeń, &lt;/span&gt;powędrował za mną, z wdziękiem przekroczył leżące &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgliszcza &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;drąg, 2 rzędy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prądu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i powędrował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do siebie&lt;/span&gt;. Od razu też nadeszła Siwka, ale ta nie może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po ludzku&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak normalny koń&lt;/span&gt;, przekroczyć, tylko skoczyć musiała ;-) Wielkim susem, tuż koło mnie... Dzień zaczął się więc od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naprawy ogrodzenia&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Potem odrobaczanie &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Huc, Siwka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniut&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisio&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt; jak zwykle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadowolony&lt;/span&gt;, żadnych uników, kombinacji... Sam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;capnął &lt;/span&gt;tubkę do gęby :-)&lt;br /&gt;Siwka się lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zintrowertyczyła&lt;/span&gt;, ale ani razu głową nie uciekła, ani przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaprzyjaźnianiu &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;masowanie, drapanie strzykawką głowy, pyska, wnętrza pyska&lt;/span&gt;), ani przy podaniu dawki.&lt;br /&gt;Heniut, jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odstawiający  zazwyczaj małe &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;cyry&lt;/span&gt;, poszedł najpierw na okrągły wybieg na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mini-sesję &lt;/span&gt;na linie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skubaniec&lt;/span&gt;, nie bawię się z nim, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naumiany &lt;/span&gt;jakiś ;-) Reagował na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;komendy Siwkowo-Fisiowo-Hucowe&lt;/span&gt;; przez obserwację uczy się, jak nic ;-)&lt;br /&gt;Trochę się dominująco &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pobzdyczył&lt;/span&gt;, łopatką mi na odległość na kole &lt;span style="font-style: italic;"&gt;groził&lt;/span&gt;, że mnie zaraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przepchnie&lt;/span&gt;... Ale generalnie fajny koń jest, bardzo szybko wyciąga wnioski z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niewygody&lt;/span&gt; i szybciutko znajduje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jedyną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słuszną &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;odpowiedź &lt;/span&gt;;-) Przy okazji poczyniłam interesującą obserwację: Heniut &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bzdyczący &lt;/span&gt;się potykał się i ślizgał, Heniut &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ogarnięty &lt;/span&gt;zaczął się ładnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieść&lt;/span&gt;, grzbietem pracować... Ależ on ma ustawienie dresażowe...&lt;br /&gt;Z nim też było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;friendly &lt;/span&gt;za strzykawką, dłuższe nieco niż z Siwką...&lt;br /&gt;Spory postęp poczyniliśmy, jeśli o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obsługę &lt;/span&gt;Henia przy odrobaczaniu chodzi... Gdy sobie przypomnę, jak mną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miotał&lt;/span&gt;, gdy go pierwszy raz odrobaczałam...&lt;br /&gt;Fisiu bardzo grzecznie, znów ma fazę na figle, więc za strzykawkę sam łapał... Niby taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dowcip &lt;/span&gt;a tu się okazało, że o to właśnie mi chodziło ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W południe - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;ganianki&lt;/span&gt;. Ależ Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dawało&lt;/span&gt;! Ta to jest wiecznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szaleju nażarta&lt;/span&gt;... Tak się rozbiegała, że odstawiała galopy, skoki przez rowy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dębowanie &lt;/span&gt;przed &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiśkiem&lt;/span&gt;... Raz sobie nawet &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sama na przeszkodę galopem najechała i skoczyła!! &lt;/span&gt;Oczom nie wierzyłam, po prostu :-)&lt;br /&gt;Jedna, co jej do ruchu zachęcać nie trzeba. Nad resztą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;towarzystwa &lt;/span&gt;musiałam się nieco z liną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powytrząsać&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po południu - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;trenowanie&lt;/span&gt;. Tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozochociłam&lt;/span&gt;, że wzięłam po kolei wszystkie 4 konie!&lt;br /&gt;Lina &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bernie &lt;/span&gt;7 m., &lt;span style="font-style: italic;"&gt;carrot &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mała reaktywacja, bo ostatnio w ogóle nie używam&lt;/span&gt;) i do dzieła.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe &lt;/span&gt;super, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wnioski powyciągała &lt;/span&gt;z wczorajszej sesji, zdaje się. Całe koła kłusem w niskim ustawieniu; nie dość, że na placu do jazdy, to i na najdalszej łące nadrzecznej, gdzie wczoraj były &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cuda-wianki odstawiane&lt;/span&gt;. Bystra &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bestia &lt;/span&gt;jest.&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Heniuta &lt;/span&gt;wyszły na kole jakieś małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;demony historyczne &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sportowiec &lt;/span&gt;lonżowany zapewne w zamierzchłej przeszłości&lt;/span&gt;), na początku bał się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;carrota&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;startował &lt;/span&gt;trochę panicznie do galopu, ale zmiany kierunku co okrążenie zaraz go uspokoiły. Generalnie na podnoszenie faz Heniut zamiast &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pomyśleć&lt;/span&gt;, wpada w panikę i chce lecieć na oślep. Znaczy, trzeba by trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poodczulać &lt;/span&gt;i nauczyć konia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słuchać&lt;/span&gt;, co się do konia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mówi &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i co się koniowi&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;pokazuje&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fiś. &lt;/span&gt;O ten, to miał dziś wenę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tykany &lt;/span&gt;ostatnio &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hmmm&lt;/span&gt;... (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;no właśnie... kiedy???)&lt;/span&gt; Od razu mi ze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stój&lt;/span&gt; galopem na koło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypruł &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a kazał mu kto &lt;span style="font-style: italic;"&gt;okrążać&lt;/span&gt;??&lt;/span&gt;), swoje pomysły miał i ogólnie był na początku lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nabuzowany&lt;/span&gt;. Nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwiczał&lt;/span&gt;, ale głową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trzepał &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pobryki &lt;/span&gt;serwował (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mini-lewady &lt;/span&gt;jakieś, zwłaszcza przy zmianie kierunku&lt;/span&gt;). Galop zaczął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;robić &lt;/span&gt;na moje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagalopowanie &lt;/span&gt;od pierwszej próby (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;uczyłam go tego kiedyś? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kurka&lt;/span&gt;, nie pamiętam... może sam na to wpadł &lt;/span&gt;;-) Ale za którymś razem się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zbiesił &lt;/span&gt;i zad we mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;posłał&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadzisko upasione &lt;/span&gt;;-) Wysłałam go ostro naprzód i więcej nie próbował pokazywać mi swoich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czterech liter &lt;/span&gt;;-) Ten &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za cholerę &lt;/span&gt;nie chce głowy obniżać, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lata toto dumne, pyszczek &lt;/span&gt;zaciśnięty... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gardy &lt;/span&gt;jaki... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bym &lt;/span&gt;miała czas, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bym &lt;/span&gt;się za niego solidnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wzięła&lt;/span&gt;, a tak, to tylko od czasu do czasu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popracuje&lt;/span&gt;... A taki super koń z niego może być... Ech...&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Huc &lt;/span&gt;mnie zaskoczył. Pozytywnie. Wzięłam go z niezbyt chlubnym postanowieniem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a spróbuj no tylko fikać! &lt;/span&gt;a ten chodził &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak złoto&lt;/span&gt;. Ani jednego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt;, minimalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trzepanie łebkiem&lt;/span&gt;... A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prowokowałam&lt;/span&gt;, jak mogłam: zmiany kierunku co pół koła, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawaletki&lt;/span&gt;, podkręcanie tempa... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Diabelec&lt;/span&gt;... Nic nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyczyniał&lt;/span&gt;... Aż sie boję pomyśleć, skąd ta nagła zmiana... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;na ferie wyjechał... Oj, żeby nie było, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;tak dzieci &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lubi&lt;/span&gt;, że na ich widok odstawia cały ten swój &lt;span style="font-style: italic;"&gt;teatrzyk&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1224642920680781923?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1224642920680781923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1224642920680781923' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1224642920680781923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1224642920680781923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/odwilzy-ciag-dalszy.html' title='Odwilży ciąg dalszy'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1283857012085771418</id><published>2012-01-20T16:15:00.009+01:00</published><updated>2012-01-21T11:46:46.787+01:00</updated><title type='text'>Odwilż</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tośmy &lt;/span&gt;się zimą nacieszyli! Wczoraj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walił &lt;/span&gt;śnieg z deszczem, dziś to wszystko się topiło, z dachu leciały śniegowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;breje&lt;/span&gt;, co i raz któryś koń w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko &lt;/span&gt;pod wiatą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obrywał&lt;/span&gt;. Bo w wiacie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennej&lt;/span&gt; panuje zwyczaj, że stoi się w poprzek. Tak, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko &lt;/span&gt;wystawało poza dach. Nie można stanąć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sensownie&lt;/span&gt;, równolegle do ściany ;-)&lt;br /&gt;Siwe czasem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dygnie&lt;/span&gt;, ale najczęściej nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dyga&lt;/span&gt;, gdy tuż koło niej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;breja &lt;/span&gt;ląduje. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zuch &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;samica&lt;/span&gt; :-) Nie żeby przestała być &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłochem&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pewne rzeczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oswoiła &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Siwką dziś sesja z derką (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;osuszającą&lt;/span&gt;) i trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poszukiwań &lt;/span&gt;w kłusie na kole (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w stylu Karen Rohlf&lt;/span&gt;). Derka wzbudziła lekki niepokój; najpierw przećwiczyłam zakładanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na pasącym &lt;/span&gt;się Fiśku - bo derka ma ochraniacz na kłąb, na ogon, pasy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapiątka&lt;/span&gt;, rzepy... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fikuśna &lt;/span&gt;taka a ja derek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niezwyczajna&lt;/span&gt;, więc nie chciałam się przy Siwce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieumiejętnością &lt;/span&gt;kompromitować - wszak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szef wie i potrafi&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;...Siwkę udało się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ustroić &lt;/span&gt;całkiem na wolności. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Warunki &lt;/span&gt;były niesprzyjające - w osobie Henia. Stał za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwym &lt;/span&gt;zadem i ją w tę zakładaną derkę skubał! Zębami. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zazdrosny &lt;/span&gt;o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kubraczek &lt;/span&gt;czy co?&lt;br /&gt;Zakładanie rozłożone oczywiście na czynniki pierwsze, najpierw wąchanie, potem głaskanie zwiniętą derką,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; zaliczenie &lt;/span&gt;kolejnego etapu wieńczone ciasteczkiem... ;-)&lt;br /&gt;...potem na linę i spacerować. Bo Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ubrane &lt;/span&gt;stężało lekko z głową w górze. A za chwilę wpadło w jeszcze większy niepokój, bo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;grube wałachy głuptaki&lt;/span&gt;, jak Siwą zobaczyły to sobie  ubzdurały, że nowy koń do nas przyjechał! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wlazły &lt;/span&gt;oba na nasze górki-Himalaje na równoległym padoku, kupy porobiły z ekscytacji, postawy przyjęły modelowe (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jurne ogiery&lt;/span&gt;) i biegiem do ogrodzenia, ku nam. No &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;idioci&lt;/span&gt;, jak Boga kocham! Nawet jak im Siwkę pod płot podprowadziłam i powąchać zezwoliłam, to i tak wietrzyły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podstęp &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nas nie oszukasz!!! co to za koń???)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Siwej oczywiście od razu ciśnienie skoczyło, bo jak to tak? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Flagmatyki &lt;/span&gt;szaleją? Coś strasznego dziać się musi...!&lt;br /&gt;Pochodziłyśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po obiektach&lt;/span&gt;, pokłusowałyśmy... Siwe się parę razy o mało nie zabiło, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;durne &lt;/span&gt;sztywne tak ma - nogi jej się od razu rozjeżdżają, potyka się... I tak sukces, że się - jak kiedyś - nie przewraca... Choć nosem ze 2 razy prawie o glebę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywaliła&lt;/span&gt;, tak się potknęła.&lt;br /&gt;Poszłyśmy sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pochodzić &lt;/span&gt;nad rzekę, na najdalszy padok. Prawa półkula z Siwca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wylazła &lt;/span&gt;od razu. I adrenalina. I trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;folbluta-złośnika&lt;/span&gt;, lewopółkulowego... Niezła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hybryda &lt;/span&gt;jeśli o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;koniobowość &lt;/span&gt;chodzi... Wygięta oczywiście, ile się tylko dało, odwrotnie, grzbiet zapadnięty, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gęba &lt;/span&gt;w górze... Ohyda. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Latać &lt;/span&gt;to chciało w kłusie, więc wydałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozkaz: stępem&lt;/span&gt;. Wtedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wylazł &lt;/span&gt;z Siwej momentalnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;głupi folblut: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;a właśnie, że biegać będę...! &lt;/span&gt;zaczęło się wywijanie głową, prężenie szyjki... Ale że tam nad rzeką teren mocno nierówny, to jak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;koleżance &lt;/span&gt;zadnie nogi raz i drugi rozjechały, jak jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko &lt;/span&gt;prawie w śnieg &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klapnęło, &lt;/span&gt;to się Siwe od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opamiętało&lt;/span&gt;. Jak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opamiętało&lt;/span&gt;, głowę opuściło, to wróciłyśmy na plac do jazdy :-) Zdjęłyśmy derkę i trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popracowałyśmy&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;...dostałam od Siwej najpierw po parę kroków kłusa z głową w dole, potem po pół koła a na koniec &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;całe koło z nosem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;szorującym &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w śniegu! &lt;/span&gt;Tego to jeszcze u nas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie grali&lt;/span&gt;...! Siwe zaczyna pracować grzbietem! Widziałam jej mięśnie równomiernie napinająca się wzdłuż grzbietu, Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;magicznie &lt;/span&gt;przestało się potykać, ślizgać... Coś niesamowitego. W życiu bym nie przypuszczała, że to &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;dzikie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;potrafi się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;tak &lt;/span&gt;poruszać&lt;/span&gt;...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1283857012085771418?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1283857012085771418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1283857012085771418' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1283857012085771418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1283857012085771418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/odwilz.html' title='Odwilż'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-716828878728923544</id><published>2012-01-15T17:28:00.026+01:00</published><updated>2012-01-21T17:10:27.042+01:00</updated><title type='text'>Pierwszy atak zimy...</title><content type='html'>...tej zimy. Trochę nas zapadało, ale nie przesadnie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mrozek &lt;/span&gt;też w miarę, błoto ścięte &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jako-tako&lt;/span&gt;. Da się w końcu jeździć, choć dziś na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;mało się nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabiliśmy&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podstępne nierówności terenu&lt;/span&gt; pochowały się w śniegu ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę dało się robić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;NIC &lt;/span&gt;na zewnątrz - wichura taka, że śnieg padał poziomo. Ale w niedzielę dało się pojeździć, nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;w końcu dotarł. Po miesięcznej przerwie :-)&lt;br /&gt;Przed południem wsiadłam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;. Z ziemi był grzeczny, z siodła nie. Chyba się ostatnio  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie lubimy&lt;/span&gt; jeździecko ;-) Wprawdzie po jakimś czasie dogadujemy się nawet ładnie, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tymczasowo&lt;/span&gt; nie przepadam za jazdą na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;konusie&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie życzy sobie, żeby kazać mu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;biegać i wysilać się &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;i daje temu wyraz minami, podskokami i nieskoordynowanymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pląsami &lt;/span&gt;pod jeźdźcem. Ze 3 razy chciał się dziś ze mną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chamsko &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabrać&lt;/span&gt;, raz rzucił się na kręcącą się po placu Fućkę... Ech, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kijoterapii &lt;/span&gt;się prosi, jak nic ;-)&lt;br /&gt;Pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;jednak bardzo grzecznie się sprawował. Pewnie dlatego, że niewiele kazali mu kłusować ;-) Choć parę razy nam lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pogroził, &lt;/span&gt;z przytupem. Zdaje się, że się za kolegę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na poważnie&lt;/span&gt; wezmę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="file:///G:/psy%20jesienne/Huc%2015%20stycznia%202012/hpim9500.JPG" alt="" /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=hpim9500.jpg" target="_blank"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=hpim9500-1.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i257.photobucket.com/albums/hh212/edka/hpim9500-1.jpg" alt="Photobucket" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=HPIM9471-1.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i257.photobucket.com/albums/hh212/edka/HPIM9471-1.jpg" alt="Photobucket" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed wieczorem zdążyłam jeszcze Siwe wziąć na moment; wsiadłam na chwilę okrągłym wybiegu, potem poszłyśmy na spacer za bramę.&lt;br /&gt;Elektryczna jest. Ten jej wieczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytrzeszcz i &lt;/span&gt;panika &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na obliczu&lt;/span&gt;... Ale przynajmniej zdyscyplinowana.&lt;br /&gt;Fiś też jakiś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podejrzanie posłuszny i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niekłótliwy&lt;/span&gt;, ostatnio&lt;/span&gt;... Ochoczo na polecenia reaguje (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;np. na polecenie opuszczenia wiaty, bo akuratnie chcę pod dachem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;się przejść &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Zdaje się, że chce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod siodło &lt;/span&gt;;-) Nie jest to wykluczone; Siwe brane &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod siodło &lt;/span&gt;sporo ciastek inkasuje... ;-) Tyle, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawopółkulowej &lt;/span&gt;i na dokładkę Faworycie wolno, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fiśkowi-Łakomcowi &lt;/span&gt;- niekoniecznie. No... nie aż tyle; bo jednak coś tam zawsze do pyska dadzą za ładne sprawowanie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze spraw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;różnych różnistych&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;ma się &lt;/span&gt;nowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;perellizmy &lt;/span&gt;na DVD, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;się ogląda &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Horsenality Celebration 2011, A Matter of Trust&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;); &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;czeka się &lt;/span&gt;na kolejne (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Game of Contact, Mastery Lessons&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;- Siwej aplikuje się magnez na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stateczność &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spokojność&lt;/span&gt;. A przynajmniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;spokojność&lt;/span&gt; mojego umysłu &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;derka osuszająca zamówiona &lt;/span&gt;- w słusznym rozmiarze 145 cm. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obleci &lt;/span&gt;i na Siwą, i na Huca. I w ostateczności na samo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod siodło &lt;/span&gt;Fiśka (no bo ileż można rezygnować z przyjemności &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wożenia się&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezstajenne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;gady &lt;/span&gt;mokre ;-)&lt;br /&gt;- 2 worki wysłodków zamówione (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;różne rodzaje&lt;/span&gt;) - na wszelki wypadek, wszak zima przyszła,&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;się ma &lt;/span&gt;w planie przegląd sprzętu jeździeckiego i wyprzedaż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;via &lt;/span&gt;allegro. &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Coś &lt;/span&gt;się nam siodlarnia zagraciła ;-) Ze 2 siodła mogłyby nowego Pana/Panią znaleźć i od razu będzie luz...&lt;br /&gt;- w najbliższy weekend - odrobaczanie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-716828878728923544?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/716828878728923544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=716828878728923544' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/716828878728923544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/716828878728923544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/pierwszy-atak-zimy.html' title='Pierwszy atak zimy...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2742333447660594086</id><published>2012-01-06T18:30:00.034+01:00</published><updated>2012-01-13T11:09:59.611+01:00</updated><title type='text'>Czterodniówka</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Dzień pierwszy&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(piątek)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy długi weekend w tym roku :-) Żeby to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uczcić&lt;/span&gt;, wzięłam dodatkowo wolny poniedziałek. Pogoda może nieszczególna, ale co tam. Zawsze można jakoś tam z końmi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poobcować&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;usiłował dziś umówić się na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;przy takie aurze permanentnie mokry, niestety. Nijak siodłać takiego. Siwe za to schnie szybciutko, bo sierść u niej wprawdzie gęsta, ale krótka no i Siwe permanentnie leciutko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podkręcone &lt;/span&gt;emocjonalnie, więc gorące ;-)&lt;br /&gt;I poszła dziś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzika &lt;/span&gt;na tapetę. Pod hasłem: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dyscyplina&lt;/span&gt;. Skoro Siwe ostatnio &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sypie się &lt;/span&gt;emocjonalnie, nie pozostaje na nic innego, jak trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podyscyplinować&lt;/span&gt;. Nie ma nic gorszego jak &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;prawopółkulowiec nieposłuszny&lt;/span&gt;. Siwe na szczęście język komunikacji opanowany ma do perfekcji, tyle, że jej nadpobudliwość powoduje, że od komendy do wykonania czasem parę krok upływa. Zdecydowanie nie podoba mi się taka Siwa; wystarczy mi sam fakt, że to koń &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ekspresowy&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytrzeszcz &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziczenie &lt;/span&gt;nam niepotrzebne...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Połaziłyśmy &lt;/span&gt;trochę z siodłem po dalszych padokach, wałachy zadowolone pod wiatą zostały a my dalej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciapać się &lt;/span&gt;po błocie. Na dokładkę zaczęło padać... Siwe od razy chciało wracać... Nic z tego, uparłam się.&lt;br /&gt;Nawet nie było najgorzej - zdecydowanie lepiej niż ostatnio, jedynie parę razy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;folblucie&lt;/span&gt; trzepnięcie głową na początku. Bo zamiast wracać, kazałam kłusować ;-)&lt;br /&gt;Wsiadłam nawet na chwilę, posiedzieć tylko. Siwe oczywiście od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;startować&lt;/span&gt; bez komendy, poćwiczyłyśmy więc zgięcie boczne + &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielkie nic&lt;/span&gt;, ale konkluzja, że Siwe mimo, iż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sypnięte emocjonalnie&lt;/span&gt;, do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oględnego &lt;/span&gt;wsiadania (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i to po dłuższej przerwie&lt;/span&gt;) się nadało... Jutro zamierzam kontynuować, a jak będzie pogoda to i na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca wleźć &lt;/span&gt;muszę, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;już nogami przebiera, kiedy, ach kiedy, do koni... ;-)&lt;br /&gt;NA Henia też by wsiąść wypadało, mam 2 kolejne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;shimmsy &lt;/span&gt;do władowania w pad, żeby podnieść przód siodła... Ale Heniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;schliwością Huca &lt;/span&gt;przypomina, też cały dzień mokry łazi... Bo żeby tak chciało towarzystwo pod wiatą stać... Gdzie tam! Trochę postoją, pojedzą, podrzemią i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fru! &lt;/span&gt;na łąki się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałęsać &lt;/span&gt;w deszczu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś było testowanie słomy z prosa. Jako urozmaicenia jadłospisu. Najpierw był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bulwers &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siwa i Fisiek&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;i Henio po wstępnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawodzie &lt;/span&gt;za obliczu, że nie siano, wzięły się za konsumpcję. Reszta się przyłączyła, ale szału nie było. Trawy jeszcze mamy na łąkach trochę, więc słomę jeść towarzystwu nie w smak ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem studiowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Let it Rein &lt;/span&gt;Craiga Jonhsona. Wielki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;come back&lt;/span&gt;, dawno nieoglądane materiały... I co, że dla koni reiningowych i że Siwe się według pana J. nieszczególnie nadaje. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie matura, lecz chęć szczera...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzień drugi &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(sobota)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś było fajnie. Jeśli o Siwe chodzi. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spaprał &lt;/span&gt;się za to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;. Może to i dobrze, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;nie dojechał ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;już na linie lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabucował&lt;/span&gt;, ale upomniany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzecznie &lt;/span&gt;wykonywał polecenia. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grzecznie&lt;/span&gt;, bo mnie nie oszuka. Co z tego, że nogami przebierał i szedł tam, gdzie kazałam, skoro minę miał taką, że na kilometr widać było, że najchę&lt;span&gt;tniej kopnąłb&lt;/span&gt;&lt;span&gt;y mnie w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupę &lt;/span&gt;i dołączył do drzemiącego stada ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Takoż &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;było &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i pod siodłem. 30 minut się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;woziliśmy&lt;/span&gt;, nie było to zbyt przyjemne, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jak nie chce współpracować, to potrafi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo niewygodnie &lt;/span&gt;nosić.&lt;/span&gt; Momentami trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odpuszczał&lt;/span&gt;, rozciągał grzbiet w kłusie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nos przy ziemi&lt;/span&gt;), coś tam wyparskiwał (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie żeby emocje, kurz raczej &lt;/span&gt;;-), ale jazda nieszczególnie fajna. Raz mi nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pogroził&lt;/span&gt;, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak się nie odczepię, to mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walnie&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt;. &lt;/span&gt;No niedoczekanie, od razu dostał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klapa&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zbiesił się &lt;/span&gt;jeszcze bardziej, ale kazałam za karę ciasne koła w wygięciu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapierniczać &lt;/span&gt;i zaraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rurka mu zmiękła&lt;/span&gt;. No. I pomyśleć, że kiedyś chciałam hucuła ;-) To są &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;cholery &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, nie konie &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Po jeździe było wodzenie za mną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;maślanym &lt;/span&gt;wzrokiem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łażenie &lt;/span&gt;krok w krok, choć nikt go nie prosił... Taka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przylepa &lt;/span&gt;niby... No, fajny koń z niego jest. Tyle, że &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nadto charakterny &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obcowanie treningowe &lt;/span&gt;z Siwą rozbiłam na dwa podejścia. Strzał w dziesiątkę.&lt;br /&gt;Po pierwsze zaskoczyłam ją podejściem do siodła i... pójściem na spacer. Siwe już się przy siodle ustawiło, już zaczęło je &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obniuchiwać &lt;/span&gt;a tu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siurpryza&lt;/span&gt;: spacer na trawę. Najpierw był oczywiście &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłoch &lt;/span&gt;za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłochem&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podrygi&lt;/span&gt;, podskoki i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałowanie&lt;/span&gt;... Jeszcze na podwórku. Poszłyśmy kawałek drogą, objadać pobocza, Siwe jadło łapczywie, ale coraz mniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wydziwiało&lt;/span&gt;. Zdecydowanie musimy wrócić do samotnych spacerów. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedy to my ostatnio...? &lt;/span&gt;No właśnie: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie pamiętam&lt;/span&gt;. Czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;skandal!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Po powrocie na podwórko okazało się, że to już miejsce obeznane, zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;comfort zone&lt;/span&gt;... Proszę, jak szybko może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziki &lt;/span&gt;koń zmienić zdanie ;-)&lt;br /&gt;Sesja druga - na pierwszy rzut oka było widać, że procentuje wcześniejsza sesja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spacerowa&lt;/span&gt;. Siwe rozluźnione, siodłanie pod stajnią spokojne, mimo, że na podwórku i bez koni.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt; Siodło z przytroczonym lassem. Po raz pierwszy.&lt;br /&gt;Zabawy naziemne pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;interrupt the pattern&lt;/span&gt;. Bo się Siwe programuje. Bo jak drąg, to trzeba nad nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przelecieć &lt;/span&gt;wszystkimi czterema nogami. Nie można stanąć okrakiem, na przykład. Albo z drągiem pod brzuchem. A jak kwadrat, to w&lt;span style="font-style: italic;"&gt;skokiem-wyskokiem &lt;/span&gt;go. Żadnego tam spokojnego stania wewnątrz. No przecież &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;trenujemy &lt;/span&gt;;-) A jak opona, to zaraz na nią wleźć. Albo chociaż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacnąć&lt;/span&gt;. I tym podobne.&lt;br /&gt;...Jazda bardzo przyjemna. Już nie było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;startowania &lt;/span&gt;bez komendy, ustawienie piękne, głowa poniżej kłębu; jazda na wprost, skręty, cofanie - cały czas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łebek &lt;/span&gt;w dole.&lt;br /&gt;Siwe się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo stara&lt;/span&gt;. To nie jest jakieś nieuważne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łażenie &lt;/span&gt;z człowiekiem na plecach. Cały czas uszy na jeźdźca, cały czas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;słucha&lt;/span&gt;nie, co się do konia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mówi&lt;/span&gt;. I odpowiednie reagowanie. Nawet jak się Siwe czasem zagapi, bo &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;coś &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;na horyzoncie, to wystarczy dać jej chwilę na obserwację, potem wydać komendę i Siwe od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łebek &lt;/span&gt;w dól i rusza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do roboty &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Jazda fantastyczna, znowu &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zalatuje magią &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;iskrzy &lt;/span&gt;między nami &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że podłoże niefajne. Ale nie można mieć wszystkiego ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzień trzeci &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(niedziela)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny fajny dzień. Słońce nawet rano się pokazało. I niebo błękitne. Przez chwilę. Ale nie padało, no! Niewiarygodne wręcz.&lt;br /&gt;Padało za to w nocy, bo rano wszystkie konie mokre. Oprócz Siwki. Znaczy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cwaniara&lt;/span&gt;, nocowała pod dachem. Znaczy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda na koń!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aktywność &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaplanowałam &lt;/span&gt;więc na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed południem&lt;/span&gt;. O, jaka to święta prawda jest, że jak się chce &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;rozśmieszyć Pana Boga&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Plan upadł z wielkim hukiem. Bo Siwe po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennym &lt;/span&gt;śniadaniu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;po cholerę &lt;/span&gt;otworzyłam bramkę do wałachów??? &lt;/span&gt;;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polazło &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałachowe łąki&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uwaliło &lt;/span&gt;się w błocie i wytarzało. &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W mokrym błocie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, dodam dla jasności przekazu!!&lt;br /&gt;...poszłam sobie po siodło, niespiesznie sprzęt naszykowałam, Siwe już łebek spod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałaszej &lt;/span&gt;wiaty wystawiło... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cuś &lt;/span&gt;taki jakiś nie biały, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hę&lt;/span&gt;...? Podeszłam bliżej i oto rozwiały się me nadzieje na poranną jazdę. Siwe elegancko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytytłane&lt;/span&gt;, mokre plamy z błota na białym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciałku&lt;/span&gt;... O, dzięki Ci Panie, że tylko jeden bok &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uwalany&lt;/span&gt;. Ale za to w miejscach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;strategicznych&lt;/span&gt;: na kłębie, na lędźwiach, pod brzuchem. Jedyne, co mogłam zrobić, to sama się osiodłać ;-) Żeby nie było, że sprzęt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po próżnicy &lt;/span&gt;szykowałam.&lt;br /&gt;Poszłyśmy więc na spacer (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a co? &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;systematyczność &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dyscyplina &lt;/span&gt;- klucze do sukcesu&lt;/span&gt; ;-) Było bystrze, acz w miarę spokojnie. I znów zakiełkowała w moim sercu nadzieja, że może jeszcze wyrośnie Siwka na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porządnego &lt;/span&gt;konia...  Do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;następnego razu &lt;/span&gt;i kolejnej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;załamki &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Po spacerze przerwa, potem jazda. Całkiem, całkiem. Siwe chodzi teraz na czarnym wędzidle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;D-ring&lt;/span&gt;, podwójnie łamanym, z miedzianą kulką po środku i wygląda na to, że to wędzidło jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;leży&lt;/span&gt;: pysk spokojny, żadnych prób &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przegryzania&lt;/span&gt; czy okazywania niezadowolenia. O po jeździe pysk biały. Znaczy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żuje &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skrętność &lt;/span&gt;też bardzo ładna, na razie szlifujemy wodzę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;direct&lt;/span&gt;, ale była też pierwsza malutka próba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;neck reining &lt;/span&gt;i coś tam zaczyna się powolutku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kluć &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na szczęście &lt;/span&gt;wsiąść dziś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie musiałam &lt;/span&gt;;-) Wsiadł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oprowadzankę&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paradował &lt;/span&gt;za mną z miną śmiertelnie obrażoną... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uch&lt;/span&gt;, jak ja mam czasem ochotę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;palnąć &lt;/span&gt;go w tę włochatą główkę... Ale jak tak sobie pomyślę, to właściwie za co??? Na jego miejscu pewnie też bym taką minę miała ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczorem dalej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;męczyć &lt;/span&gt;Craiga Johnsona. Coś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dłuuugie &lt;/span&gt;te jego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;płytki &lt;/span&gt;instruktażowe. Na raty oglądam ;-) I na dokładkę, pewne rzeczy muszę przetrawić... Bo nie wiem, czy to aby nie za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;high level, &lt;/span&gt;jak na moje i Siwki potrzeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wożeniowe&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzień czwarty &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(poniedziałek)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimno. Niby +4, ale wiatr niefajny.&lt;br /&gt;Przed południem mały &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ryzyk-fizyk&lt;/span&gt;. Wzięłam Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na goło &lt;/span&gt;na podwórko, potem za bramę. Trochę z nią na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabraniu &lt;/span&gt;postałam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popozowałam &lt;/span&gt;na Przywódcę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ty się paś, a ja będę pilnować, czy coś się nie skrada&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...), Siwe trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polustrowało &lt;/span&gt;okolicę razem ze mną, potem zaczęło jeść. Wycofałam się więc na podwórko działać, Siwe konsumowało. Od czasu do czasu zerkała na mnie, a ja od czasu do czasu zerkałam na nią. I cudnie.&lt;br /&gt;Za którymś razem zerkam, a Siwej nie widać. Wyszłam dość nerwowo za bramę, Siwe na skraju eks-rzepaku. Jak mnie zobaczyła, lekko pobudzoną taką, jak nie podskoczy... I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dawaj &lt;/span&gt;do mnie galopem! Na obliczu grymas małej paniki i niemy wyrzut: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miałaś pilnować!!! &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Potem cały czas na podwórku, blisko mnie. Ani nie zerknęła na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabramię&lt;/span&gt;, choć tam trawa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fest &lt;/span&gt;w porównaniu z tym, co w obejściu.&lt;br /&gt;A  potem poszłam korować deski (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;znowu! jeszcze mi z pół &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kubika &lt;/span&gt;zostało, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholera&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Perpetuum mobile&lt;/span&gt; jakieś, czy co? koruję, koruję i końca nie widać &lt;/span&gt;;-) Okorowałam z 15 sztuk i padłam. Znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przylazłam &lt;/span&gt;bloga pisać. Ciekawe, czy dam jeszcze radę pojeździć? Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coś jakby &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;lekko &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;przetrącona &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;fizycznie jestem, po tym korowaniu ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...no więc... nie udało się. I to bynajmniej nie przez moje &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;lekkie przetrącenie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ale przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chytry plan &lt;/span&gt;Siwki ;-) Bo jak już się zebrałam w sobie i po Siwe poszłam, to się okazało, że Siwe ze świtą na okrągłym wybiegu leży. Ładnie, na brzuszku, Szaman i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniu &lt;/span&gt;po bokach asystują (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;na stojaka&lt;/span&gt;) i całe towarzystwo śpi! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;tylko na ostatnim padoku nadrzecznym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łobzuje &lt;/span&gt;resztki zieleniny... Siwe wprawdzie zaraz się podniosło i przyszło do mnie, ale co z tego. Brzuszek wiadomo jaki - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;utytłany na mokro &lt;/span&gt;;-) Cóż było robić, wzięłam się za korowanie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0); font-style: italic;"&gt;Bonus track:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzień piąty &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(wtorek)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...no bo z przyczyn &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niezależnych &lt;/span&gt;przedłużyłam urlop. A tu o poranku niespodzianka: śnieg!&lt;br /&gt;Za to bez mrozu, więc mokry... A Siwe gustujące ostatnio w tarzaniu, co zrobiło...? Poszło &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;leżeć w błocie&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czujecie? &lt;/span&gt;Już nie tarzać się, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezczelnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;leżeć i drzemać w mokrym&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;Z znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;nie pojeździłyśmy; poszłyśmy za to na spacer (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na goło&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). I porobiłyśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;undemanding time &lt;/span&gt;na leżąco. Znaczy Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na leżąco &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w błocie&lt;/span&gt;) a ja koło niej, tyle że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na kucająco&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...i wystarczyło trochę więcej czasu Siwej poświęcić i zaczęłam otrzymywać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chrumkanie &lt;/span&gt;na mój widok. Od Siwki! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielki komplement &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;A, i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziwaczenie &lt;/span&gt;jej jakby lekko przeszło :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2742333447660594086?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2742333447660594086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2742333447660594086' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2742333447660594086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2742333447660594086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/czterodniowka.html' title='Czterodniówka'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7740490074750907136</id><published>2012-01-03T13:56:00.004+01:00</published><updated>2012-01-03T14:05:58.810+01:00</updated><title type='text'>Siwe dziwaczeje</title><content type='html'>Znowu, niestety :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magnez zamówiony, choć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po prawdzie&lt;/span&gt;, nieszczególnie wierzę, że to jego niedobór powoduje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwe pobudzenie&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;W niedzielę Siwa, po kilku godzinach spędzonych z końmi na łące, przybiegła w okolicę podwórka i przez płot obserwowała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozwój sytuacji&lt;/span&gt;. Akurat robiliśmy porządek z drewnem. Od czasu do czasu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zrywała się&lt;/span&gt;, odbiegała w stronę koni, za chwilę wracała. I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gapiła się, &lt;/span&gt;na pozór spokojnie, w dal... Parsknęłam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nasza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;komenda rozluźniająca&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), Siwe zamiast &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odparsknąć &lt;/span&gt;i opuścić głowę, jak nie skoczy...! W górę i lądowanie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przykucnięciem&lt;/span&gt;... Ewolucja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;średnio-końska&lt;/span&gt;, raczej psia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Coś &lt;/span&gt;powinnam jej zbadać. Tylko &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;co&lt;/span&gt;? Chyba powinnam skończyć weterynarię, bo jaki wet ją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obsłuży&lt;/span&gt;? Taką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziwną&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To mi wygląda na jakąś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;melancholię&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurka&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ale sobie wybrałam Faworytę &lt;/span&gt;;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7740490074750907136?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7740490074750907136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7740490074750907136' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7740490074750907136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7740490074750907136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/siwe-dziwaczeje.html' title='Siwe dziwaczeje'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2406644533754694852</id><published>2012-01-02T13:06:00.009+01:00</published><updated>2012-01-20T17:51:42.282+01:00</updated><title type='text'>Na szybko...</title><content type='html'>...bo jakoś, cholera, nie mam czasu z początkiem roku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeżyliśmy :-)&lt;br /&gt;Najpierw zapowiadało się całkiem spokojnie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;godz. 23.45 i... cisza&lt;/span&gt;), ubrałam się opieszale, wyszłam o 23.55... Cisza. Dałam siana, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z rozpędu &lt;/span&gt;sprzątnęłam ze 2 kupy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w Sylwestra!!! Prawie o północy!!! Ludzie, to już &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;patologia &lt;/span&gt;chyba jest &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;A tu jak nie zaczną walić... Dookoła...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konie początkowo nie zareagowały, choć głowy popodnosiły... Heniu zagapił się w stronę wsi (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Gawłowo&lt;/span&gt;), Siwka w kierunku rzeki i miasta (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Nowe Miasto&lt;/span&gt;) a Grube &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wałachi &lt;/span&gt;-&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;na wszystkie strony. W końcu nie wytrzymały, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;porzuciły siano &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;o, to sprawa najwyraźniej poważna &lt;/span&gt;;-) i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;fru!&lt;/span&gt; spod swojej wiaty. Kłusem przed siebie. Jak one kłusem to i Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;u siebie &lt;/span&gt;też kłusem. Równolegle. Heniu popatrzył, podumał... i wrócił do kontemplacji rozbłysków &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nade wsią&lt;/span&gt;. Ech, koń światowy... nie to, co te nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ćwoki &lt;/span&gt;zza stodoły ;-)&lt;br /&gt;Poszłam do wałachów, zawołałam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyleciały&lt;/span&gt;. Szaman w ferworze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaparkował &lt;/span&gt;prawie na mojej osobie, w porę jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pohamował &lt;/span&gt;swe zapędy do nadmiernej integracji. Stał jednak bliziutko i posapywał. Znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tchórz go obleciał&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;niby nie potrzebował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bliższego &lt;/span&gt;kontaktu, ale łebek mu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latał &lt;/span&gt;na wszystkie strony... ;-)&lt;br /&gt;Postałam z końmi z 15 minut, strzały zelżały, poszłam po treściwe... I od razu okazało się, że Szaman jest BARDZO DZIELNYM KONIEM... S&lt;span style="font-style: italic;"&gt;trzały, jakie strzały??? Żryć &lt;/span&gt;dawaj!!! ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2406644533754694852?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2406644533754694852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2406644533754694852' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2406644533754694852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2406644533754694852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2012/01/na-szybko.html' title='Na szybko...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6068441866040029832</id><published>2011-12-30T19:17:00.003+01:00</published><updated>2011-12-30T19:24:03.173+01:00</updated><title type='text'>Nieźle się zapowiada...</title><content type='html'>...Sylwester. Przed chwilą dalsi sąsiedzi puścili &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;fajerwerki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;piękne, kolorowe, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybuchowe rozgwiazdy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Rozumiem, że w ramach testów przed-imprezowych. A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grube wałachi &lt;/span&gt;jak nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyprują &lt;/span&gt;spod wiaty...! Siwe i Heniu pod swoją wiatą siano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rąbią&lt;/span&gt;, ani głów nie podniosą a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;z Fiśkiem jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dadzą w długą&lt;/span&gt;... Super jest. Dyżur przy koniach o północy jak nic ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6068441866040029832?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6068441866040029832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6068441866040029832' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6068441866040029832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6068441866040029832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/niezle-sie-zapowiada.html' title='Nieźle się zapowiada...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-3089447591531161595</id><published>2011-12-25T17:40:00.008+01:00</published><updated>2011-12-27T11:09:42.844+01:00</updated><title type='text'>Wyjące Święta</title><content type='html'>Nie tak miało być. Ani pogody należytej, ani atmosfery, ani zwierzaków gadających...&lt;br /&gt;No może się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagalopowałam&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gadające &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwierzaki &lt;/span&gt;są&lt;/span&gt;. Najbardziej rozmowny jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bobuś&lt;/span&gt;. Treningi zaczął jakiś tydzień przed Świętami. Siedzi w stajni i wyje. Albo popiskuje. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Popiski &lt;/span&gt;jednakowoż zarezerwował sobie na dzień; w nocy jest wycie. I to jakie! A wszystko przez nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;suczyska&lt;/span&gt;. Dwie naraz w rui (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;żeby wyrazić się po końsku &lt;/span&gt;;-) Sodoma i Gomora; wypuszczanie psów na 3 tury, trzeba pamiętać, który już wychodził a który nie, kiedy wychodził etc. Zwariować można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A konie też nielepsze! &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Demon &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowy wlazł &lt;/span&gt;dziś w Siwkę; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małpa &lt;/span&gt;pobrykiwała mi pod wieczór na linie jak jakaś &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;świeżo robiona dziczyzna&lt;/span&gt;, a co się głową nawywijała, co napodskakiwała, oj...! Siodło jej się nie podobało, czy co...? Zaprezentowała się dziś jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rasowa, lewopółkulowa złośnica&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nie odpuściłam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;o wtedy to by dopiero było następnym razem...! Siwe bystrości intelektu przy Hucu nabrała &lt;/span&gt;;-) Parę razy zachowanie było skandaliczne, niemalże na granicy wyrwania liny, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;błogosławione odangażowanie zadu&lt;/span&gt;, wykute u nas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na blachę &lt;/span&gt;- od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwej maleńkości &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jedna z pierwszych rzeczy, jaką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałkowałyśmy &lt;/span&gt;przy każdej okazji&lt;/span&gt;). Wystarczyło, że przekrzywiłam lekko głowę a już &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzikie oblicze &lt;/span&gt;zwracało się ku mnie. Błyskawicznie.&lt;br /&gt;Doszłyśmy w końcu do porozumienia, ale jestem zniesmaczona. Weź tu człowieku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poluzuj śrubkę treningową &lt;/span&gt;i proszę. Znowu &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;too much frindly&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;undemanding time&lt;/span&gt;, zdaje się ;-)&lt;br /&gt;Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wariacieje &lt;/span&gt;od jakiegoś czasu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziwny zbieg okoliczności&lt;/span&gt;, bo i ja od jakiegoś miesiąca rejestruję wyjątkowy spadek formy, zwłaszcza psychicznej - ciekawe, czy aby nie nakręcamy się wzajemnie...?&lt;/span&gt;). Chody ma sprężyste, oczki lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybałuszone&lt;/span&gt;, postawę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czujną, zwartą i gotową&lt;/span&gt;. Zastanawiam się, czy aby nie zainwestować w jaki magnez (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czy inną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walerianę &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt; &lt;/span&gt;;-), choć nie odnotowałyśmy spektakularnych efektów po suplementacji w czasach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pensjonatowych&lt;/span&gt;... Może lepszy byłby gumowy młotek...? Puknąć w głowę...? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A nóż &lt;/span&gt;zmądrzeje*...? ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* raczej się nie spodziewam... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ten typ tak ma. &lt;/span&gt;Cały czas żyję nadzieją, że koło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;20-stki &lt;/span&gt;nie będzie się już chciało wariować... ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;niemniej emocjonująca. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zasuwał &lt;/span&gt;jak mały motorek. Na początku mnie zwiódł, mały cwaniaczek, bo cudnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odchodził od wodzy &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;neck reining&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ale w kłusie zaczęło się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sypać&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Latał &lt;/span&gt;wściekle, energicznie, prawie nad ziemią się unosił.  Ale na komendę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;galop &lt;/span&gt;zaserwował mi takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stopa&lt;/span&gt;, że tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;balance point &lt;/span&gt;uratował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;mnie przed &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapikowaniem &lt;/span&gt;nosem w grzywę ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już ja się za Was wezmę, Moi Drodzy!!! W &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupskach &lt;/span&gt;się poprzewracało z dobrobytu. O, zdecydowanie za dobrze ma Towarzystwo na Gawłowie ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-3089447591531161595?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/3089447591531161595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=3089447591531161595' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3089447591531161595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3089447591531161595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/wyjace-swieta.html' title='Wyjące Święta'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2549530106453123404</id><published>2011-12-17T16:45:00.011+01:00</published><updated>2011-12-18T17:58:10.599+01:00</updated><title type='text'>Ale pogoda...</title><content type='html'>No.&lt;br /&gt;W piątek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walczyłam &lt;/span&gt;w błocie do 22.30. Oblubieniec &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walczył &lt;/span&gt;jeszcze dłużej, bo wiózł transport węgla. Pogoda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zachęcająca&lt;/span&gt;: wichura i śnieg z deszczem.&lt;br /&gt;Konie, o te to dopiero głupie zwierzęta są! Fisiu jedynie rozumny; reszta - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ptasie móżdżki&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Za cholerę &lt;/span&gt;nie chciało się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;toto &lt;/span&gt;chować pod wiatami. A przemawiałam zachęcająco, a wabiłam, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cukałam&lt;/span&gt;, a sianko rzucałam... Tylko na siano reagowały ;-). Przychodziły pod dach, zjadały i z powrotem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fiu! &lt;/span&gt;na zawieruchę. Siwe pod komórkę, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniu &lt;/span&gt;pod kibel, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;w błoto przy bramce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nałąkowej&lt;/span&gt;. Powariowały, jak nic ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;sobota&lt;/span&gt;) w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;wstąpił &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;mały &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;demon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Znaczy uzewnętrznił się. Bo on w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;siedzi permanentnie. Tylko zazwyczaj się nie uruchamia. A dziś się uruchomił :-)&lt;br /&gt;Były &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ganianki okołopołudniowe&lt;/span&gt;, ale jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niemrawe &lt;/span&gt;takie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;za wyjątkiem Siwej, rzecz jasna &lt;/span&gt;;-), więc podzieliłam towarzystwo na pod-grupy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wywściekało &lt;/span&gt;się solidnie w pojedynkę. A co wyrabiała...! Ludzie, ta to dopiero wariatka jest! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wierzgi &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyskoki &lt;/span&gt;były na 1,5 metra, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walenie &lt;/span&gt;z zadu, rozpędzanie się maksymalne i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po hamulcach &lt;/span&gt;tuż przed ogrodzeniem. Raz się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie obliczyła &lt;/span&gt;przywaliła w słupek ;-) Aż strach pomyśleć, co by to było, gdybyśmy chów stajenny reaktywowali (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na szczęście nierealne; w stajni siodlarnia, paszarnia, drewutnia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psiarnia&lt;/span&gt;... i różne inne rzeczy &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fiś &lt;/span&gt;trochę pokłusował, zagalopował niemrawo, skoczył parę razy rów, raz się o mało nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabił&lt;/span&gt;, bo źle obliczył lądowanie... Oczywiście cały czas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pokwikiwał &lt;/span&gt;i był niezadowolony, że musi się fatygować.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A propos &lt;/span&gt;niezadowolenia: rejestruję od jakichś 2-3 weekendów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwaśne minki &lt;/span&gt;i lekkie kładzenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchli&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gdy coś chcę&lt;/span&gt;. Znaczy, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;się Pana Konia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czepiam&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;!!! Rodzaj skandalu obyczajowego. Po tak długim pożyciu... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ramach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prowokacji&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kazałam podać &lt;/span&gt;do czyszczenia &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;kopyty &lt;/span&gt;przy sianie. Podał. Nawet nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miauknął&lt;/span&gt;, że nie. Znaczy dyscyplina jest. Znaczy zdaje się, że Pan Koń wymaga, żeby mu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czas poświęcać&lt;/span&gt;... No zaniedbuję go. Przyznaję. Żeby tak się znalazł ktoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naturalnie&lt;/span&gt; obeznany, kto by chciał do niego przyjeżdżać i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaspakajać jego próżne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ech...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Heniu &lt;/span&gt;biegać nie chciał, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadekował się &lt;/span&gt;pod wiatą i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;udawał&lt;/span&gt;, że go interesuje niedawno postawiona boczna ścianka. Wnikliwie ją oglądał, szczególnie, zadzierając głowę wysoko jak żyrafa,  górną krawędź.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Huc &lt;/span&gt;biegać nawet chciał. On zawsze lubi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powariować&lt;/span&gt;, byle nie za długo ;-) Tym razem było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chyba &lt;/span&gt;za długo, bo się &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0); font-style: italic;"&gt;demon &lt;/span&gt;uruchomił. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chyba&lt;/span&gt;, bo nawet 2 kółek nie przegalopował ;-)&lt;br /&gt;Dzięki &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0); font-style: italic;"&gt;demonowi &lt;/span&gt;odkryłam &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;magiczny guzik &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;do stawania &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;dęba&lt;/span&gt; ;-) Przez moment nawet pomyślałam, że ktoś go chyba szkolił, bo to niemożliwe, żeby tak konsekwentnie, na ten sam sygnał... Sprawdziłam 3 razy i szybko wzięłam się za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygaszanie&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cholera&lt;/span&gt;, aż mnie w dołku z żałości ścisnęło, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taka fajna sztuczka&lt;/span&gt;... No niestety. Dla mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest w 100% &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opanowalny&lt;/span&gt;, ale jak się spostrzeże, że można w ten sposób człowieka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spławić&lt;/span&gt;... Wolę nawet nie myśleć, bo już widzę  skalpy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybków &lt;/span&gt;dyndające u &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hucowego &lt;/span&gt;popręgu... ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Demon &lt;/span&gt;pokazał mi też &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;podskok z przytupem&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;fikuśne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wywijanie głową &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zdaje się, że to miała być groźba pod moim adresem &lt;/span&gt;;-) oraz nagłe zwroty akcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;vel roll-backi. Roll-backi &lt;/span&gt;tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mnię &lt;/span&gt;się spodobały, że uczyliśmy się ich potem pod siodłem ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki &lt;/span&gt;się dziś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odwołały &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przełożyły &lt;/span&gt;na jutro, postanowiłam więc sprawdzić, jak tam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały&lt;/span&gt; pod siodłem. Było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ostro&lt;/span&gt;. Znaczy pełna kontrola, ale &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0); font-style: italic;"&gt;demon &lt;/span&gt;co i raz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko&lt;/span&gt; podszczypywał ;-) Z początku czujna byłam, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;co i raz zjeżdżał mi w szybszych chodach nosem do podłoża, ale za każdym razem było to tylko rozluźnianie, nie &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;demon &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Jazda bardzo fajna, energiczna, nawet przez rowki parę razy skoczyliśmy; szkoda tylko, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholernie &lt;/span&gt;ślisko. Po prostych da się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwać&lt;/span&gt;, ale na łukach można zaliczyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyglebienie &lt;/span&gt;razem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniem&lt;/span&gt;, niestety. Zaliczyłm 5 sztuk takowych w swojej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;karierze &lt;/span&gt;i jakoś nieszczególnie tęsknię za kolejnymi. Zwłaszcza, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latka &lt;/span&gt;lecą ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowy &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;demon &lt;/span&gt;przeszedł znów w stan spoczynku. Zobaczymy, na jak długo ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2549530106453123404?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2549530106453123404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2549530106453123404' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2549530106453123404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2549530106453123404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/ale-pogoda.html' title='Ale pogoda...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5422094139127525666</id><published>2011-12-13T12:22:00.013+01:00</published><updated>2011-12-13T13:04:44.978+01:00</updated><title type='text'>W niedzielę</title><content type='html'>Oczywiście nie udało się (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;popracować ze zwierzyną&lt;/span&gt;). Nawet mnie to nieszczególnie stresuje, przywykłam do takiego stanu rzeczy :-)&lt;br /&gt;Poranek zszedł mi na kolejnych budowlach na &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;trailowej arenie&lt;/span&gt;. Musiałam, między innymi, wymienić pół bramki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czyli jeden słupek &lt;/span&gt;;-) co mi go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gupie &lt;/span&gt;konie w tygodniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;złamali&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Z nowości: zbudowałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dużą &lt;/span&gt;przeszkodę do chodów bocznych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dookolnych&lt;/span&gt; oraz obiekt, z którego jestem najbardziej dumna: kwadrat do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwrotów-obrotów&lt;/span&gt;. Który po zbudowaniu okazał się prostokątem, bo nie znalazłam nigdzie 4 drągów równej długości ;-)&lt;br /&gt;Na zmodyfikowaną-unowocześnioną arenę przywołałam zaraz Siwkę; gdy budowałam, stała i przypatrywała się bystrym okiem, gdy skończyłam i zerknęłam w jej stronę, najpierw próbowała się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykręcić &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;co ta ja miałam do załatwienia...? aha...) &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;udała, że nie widzi&lt;/span&gt;, że patrzę na nią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wymownie&lt;/span&gt;, ale zaraz przywędrowała do mnie dość energicznie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie znaczy, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ochoczo&lt;/span&gt;. W przypadku Siwki energicznie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oznacza&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z niepokojem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dużą &lt;/span&gt;przeszkodę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przesqueezowała &lt;/span&gt;w jedną stronę ładnie, w drugą próbowała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spłynąć &lt;/span&gt;chodem bocznym (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;cwaniareczka &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) ale odsunęłam machnięciem ręki zad, przywołałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paluchem &lt;/span&gt;przód i Siwe łaskawie przekroczyło (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z puknięciem&lt;/span&gt;) drąg.&lt;br /&gt;Kwadrat-prostokąt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oswajałyśmy &lt;/span&gt;chwilę dłużej, bo Siwe z uporem maniaka pokonywało go w stylu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skok-wyskok &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w żwawym stępie&lt;/span&gt;); &lt;span style="font-style: italic;"&gt;leciała &lt;/span&gt;w stylu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;efekt kuli śnieżnej &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jak już się zacznie toczyć, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...!), musiałam ją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacnąć &lt;/span&gt;w klatkę w odpowiednim momencie, żeby zasugerować, że wypadałoby się jednak - zanim się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poleci &lt;/span&gt;dalej - spojrzeć na człowieka. Bo może coś od konie chce ;-) Jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;załapała&lt;/span&gt;, że w środku się nic nie robi, tylko stoi, zaraz jej chęć do skok-wyskoku przeszła :-)&lt;br /&gt;A jeden z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybków &lt;/span&gt;zaliczył pierwszą prawdziwą &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;glebę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z Huca&lt;/span&gt;. Prawdziwą, bo Huc zaproponował... galop. Wcale nie złośliwie, tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ot tak&lt;/span&gt;: w zabawie w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gonienie &lt;/span&gt;Henia. Wprawdzie wydał z siebie 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bryki&lt;/span&gt;, ale bardzo subtelne i raczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;radosne &lt;/span&gt;niż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;złośliwe&lt;/span&gt;. W każdym razie do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysiedzenia&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;jednakowoż zsunął się na bok, pacnął o ziemię, zaczął się gramolić, po czym &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;rozdarł się wniebogłosy&lt;/span&gt;. Ale krótko, bo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;inny &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;narybek &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;patrzył&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I widział&lt;/span&gt;. Największe urazy, jak mnie potem poinformowano, miały charakter moralny ;-) A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;zareagował bardzo interesująco (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie zarejestrowałam, bo poszłam nadzorować gramolący się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;): zamiast &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwiać&lt;/span&gt; do koni (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jak to uczynił Henio&lt;/span&gt;), przyleciał z lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przypękaną &lt;/span&gt;miną do ludzi...&lt;br /&gt;Teraz czekamy na weryfikację narybkowej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miłości do koni&lt;/span&gt;. Bo póki co jest etap: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc jest głupi &lt;/span&gt;oraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;to jego wina&lt;/span&gt;! ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-5422094139127525666?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/5422094139127525666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=5422094139127525666' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5422094139127525666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5422094139127525666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/w-niedziele.html' title='W niedzielę'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7685926728835989736</id><published>2011-12-10T15:05:00.014+01:00</published><updated>2011-12-13T12:48:00.484+01:00</updated><title type='text'>Przygotowania do zimy</title><content type='html'>O poranku stoczyłam bój sama ze sobą: &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pojeździć, czy nie pojeździć - oto jest pytanie&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybki poprzekładały się &lt;/span&gt;na niedzielę, nagła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kupa &lt;/span&gt;wolnego czasu, słońce przyświeca...&lt;br /&gt;Zwyciężył rozsądek, niestety, poszłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;robić &lt;/span&gt;w obejściu. Między innymi obie wiaty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opatrzyłam&lt;/span&gt;, poprzesuwałam ogrodzenia, maksymalnie powiększyłam przestrzeń dostępną dla koni pod dachami.&lt;br /&gt;W tym sezonie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w wiaty&lt;/span&gt;, powiedzieć można, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;opływamy&lt;/span&gt;. Za moment gotowe będzie kolejne zadaszone miejsce, czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pół-wiacie &lt;/span&gt;posadowione na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolu&lt;/span&gt;. Jak nie było, to nie było, a  jak już są to tyle, że kolejne 2 konie mogą się do nas wprowadzić :-)&lt;br /&gt;No dobra, lecę, bo jeszcze widno; chcę wziąć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;na linę, żeby mu schemat przełamać, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak go biorą to tylko pod dzieciaki&lt;/span&gt;. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miny-kwasy mi strzela &lt;/span&gt;na widok niedorosłej młodzieży ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...się popracowało. Zdążyłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tknąć &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, i Siwkę :-)&lt;br /&gt;W przypływie nagłego impulsu postanowiłam odkurzyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chambon &lt;/span&gt;i pracę w ustawieniu. Po raz pierwszy zaszczytu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chambonowania &lt;/span&gt;dostąpił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;. Bardzo byłam ciekawa, co z tego wyjdzie, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest z natury bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sprzeciwny&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chambon &lt;/span&gt;jednakowoż wielkiego wrażenia na nim nie zrobił - nieszczególnie się nim przejął, przez dłuższą chwilę kłusował ustawiony wysoko, mimo, że ewidentnie widać było, że za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ryło &lt;/span&gt;go trzyma. Być może pokłosie chodzenia kiedyś w bryczce (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;podobno chodził&lt;/span&gt;), być może na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaciągniętym hamulcu ręcznym&lt;/span&gt;...? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdybam&lt;/span&gt;. Tak czy inaczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;twardy jest: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwał &lt;/span&gt;jakby to było oczywiste, że za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ryło &lt;/span&gt;trzymanym należy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwać&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Jakoś nieszczególnie mi się to podobało, nie chciałam go bezmyślnie ganiać w kółko, aż sam wpadnie na to, że jednak mu niewygodnie, więc przywołałam z koła i popracowaliśmy z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chambonem &lt;/span&gt;w ręku; pokazałam mu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeżem w dół&lt;/span&gt;, że w dole będzie milej i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt; rzeczywiście nabrał chyba takiego przekonania, bo na kole zaczął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kombinować &lt;/span&gt;z ustawieniem głowy, nawet parę razy zjechał nosem do podłoża, co mu się na linie nie zdarzyło jeszcze (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pod siodłem, owszem, czasem mi taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jogg &lt;/span&gt;proponuje&lt;/span&gt;)... Jak na pierwszą sesję było nieźle, skończyliśmy po paru minutach.&lt;br /&gt;Wzięłam Siwe, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jeszcze chwilę odczekał, czy aby na pewno nic od niego nie chcę i odmaszerował. Na wszelki wypadek niezbyt daleko, bo wolał mieć mnie - posiadaczki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;saszetki z ciasteczkami &lt;/span&gt;-na oku*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;span style="font-size:85%;"&gt;reaktywowałam dziś ciasteczka - po dłuższej przerwie. Może stąd ten entuzjazm do współpracy ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwe dość mocno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hop do przodu&lt;/span&gt;, zresztą dało się to już przed południem zaobserwować: puszczona ze stadem na łąkę wpadła na nią &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wściekłym &lt;/span&gt;galopem &lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;(a co tam, że ślisko...!)&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ganiała&lt;/span&gt; dobre parę minut &lt;span style="font-style: italic;"&gt;waląc wierzgi&lt;/span&gt;, szarżując na Szamana i na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;a nawet na Fućkę (!!), czego jeszcze w wykonaniu Siwki nie widziałam: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;proponować zabawę psu!&lt;/span&gt; W końcu poszłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;interweniować&lt;/span&gt;, bo nie po to na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sienną &lt;/span&gt;łąkę puszczona, żeby w mokrej ziemi ryć i darń niszczyć, tylko żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brzucho paść &lt;/span&gt;na zimę ;-)&lt;br /&gt;Na wędzidle &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od razu wiedziała&lt;/span&gt;, jeszcze zanim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chambon &lt;/span&gt;przypięłam, już kółka w  ładnym ustawieniu robiła :-) Trochę musiałam pokorygować tempo, bo Siwe zdecydowanie za szybko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;leci&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;trudno to w ogóle kłusem nazwać, ten &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pęd&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;; zdaje się, że mamy zadatki na kłusaka wyścigowego ;-)&lt;/span&gt; Generalnie nie było jednak najgorzej; pełna kontrola mimo prędkości.&lt;br /&gt;Jutro narybki, mam nadzieję, że uda mi się ogarnąć z rana i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;znów trochę popracować ze zwierzyną...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7685926728835989736?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7685926728835989736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7685926728835989736' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7685926728835989736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7685926728835989736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/przygotowania-do-zimy.html' title='Przygotowania do zimy'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7057265170240520936</id><published>2011-12-04T16:06:00.008+01:00</published><updated>2011-12-06T11:53:54.367+01:00</updated><title type='text'>Trail Riding</title><content type='html'>I bynajmniej nie chodzi tu o jazdę terenową ;-)&lt;br /&gt;W tygodniu pilnie studiowałam DVD szkoleniowe oraz filmiki z przejazdami na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;YouTubie&lt;/span&gt; podpatrując &lt;span style="font-style: italic;"&gt;raz: &lt;/span&gt;techniczne aspekty pokonywania toru, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dwa: &lt;/span&gt;jakież to obiekty taki tor posiada. A w sobotę ostro ruszyłam do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;implementacji &lt;/span&gt;tego, co podpatrzyłam, u nas na placu.&lt;br /&gt;Plac przede wszystkim poszerzyłam, żeby obiektów więcej na nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naćkać&lt;/span&gt;. Potem pościągałam z okolicznych placyków i okrągłych wybiegów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawaletki&lt;/span&gt;, słupki, drągi, beczki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;te ostatnie: z krzaków nad rzeką, bo tam je wiatr zagnał &lt;/span&gt;;-) I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dawaj &lt;/span&gt;budować.&lt;br /&gt;Na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;YouTubie &lt;/span&gt;podpatrzyłam banalne rozwiązanie z bramką. Ostatnio &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cierpieliśmy &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkami&lt;/span&gt;, że nam linka z palika opada a wystarczyło zasadzić na wierzchołek mały pachołek i po problemie... ;-) Tak mi się spodobało, że osiodławszy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt; celem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-narybkowego &lt;/span&gt;sprawdzenia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;humoru Pana Konia&lt;/span&gt;, od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pognałam &lt;/span&gt;sprawdzać nasz tor. Zabawa przednia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;też z błyskiem w oku, zainteresowany, żwawy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;galop parę razy zasugerował, on Huc-Kłusak!!!!!!&lt;/span&gt;), aż mi szkoda zsiadać było, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Małego narybkowi &lt;/span&gt;przekazać ;-)&lt;br /&gt;I to by było na tyle. Na Siwą znów nie wsiadłam, o Fisiu żal nawet wspomnieć (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zresztą kto by &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kupę &lt;/span&gt;futra &lt;/span&gt;doczyścił z błota...??). &lt;/span&gt;Heniu też pozostał nietknięty. O, tak się nasza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kariera jeździecka &lt;/span&gt;rozwija!!! I to, że dzień wybitnie krótki, nie jest usprawiedliwieniem. Można było wsiąść przed południem...? No.&lt;br /&gt;Ale tak poza tym to bardzo pozytywnie. W sobotę Siwe przywitało mnie ukłonem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jej bardzo stary stajenno-poranny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;numerek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Bezcenne chwile, taki spokój emocjonalny u Siwego Konia; podeszłam do wiaty, podrapałam po kłębie a Siwe powolutku nogę wyprostowaną w przód, oparła (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;taką wyprostowaną&lt;/span&gt;) daleko przed sobą, dołączyła drugą i wolniutko zeszła przodem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do parteru&lt;/span&gt;. Chwilę tak potrwała z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupką &lt;/span&gt;w górze, po czym wyprostowała się (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czasem jeszcze dorzuca do tej ewolucji rozciągania zadnich nóg&lt;/span&gt;) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chrumknęła&lt;/span&gt;, żeby siano podać ;-)&lt;br /&gt;By to tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysztuczkować &lt;/span&gt;jakoś na komendę ;-) Ale by było! Cyrk, Panie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;domu miejskim &lt;/span&gt;już czeka na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wywózkę &lt;/span&gt;10 nowych pachołków! Mniejsze od naszych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;starych obecnych &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wszystkich dwóch, co się ostali &lt;/span&gt;;-) 30-centymetrowe, ale fajniutkie i dość solidne, mimo, że bardzo tanie. Się nasz plac manewrowy zagęści, oj zagęści... I tylko szkoda, że zima idzie... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7057265170240520936?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7057265170240520936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7057265170240520936' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7057265170240520936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7057265170240520936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/12/trail-riding.html' title='Trail Riding'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-9176932763245486755</id><published>2011-11-26T21:15:00.014+01:00</published><updated>2011-11-28T09:15:56.562+01:00</updated><title type='text'>Wieje</title><content type='html'>...ale na szczęście nie pada. A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;straszyli&lt;/span&gt;, że będzie. Pogoda średnio przyjemna na końskie aktywności, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkom &lt;/span&gt;oczywiście zupełnie to nie przeszkadzało: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zameldowały się &lt;/span&gt;jak zwykle :-)&lt;br /&gt;Dziś na jeździe, oprócz tego co zwykle, była &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;bramka&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;wprawdzie nie został jeszcze przeze mnie do tego obiektu przyuczony, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od razu wiedział, że chodzi o otwieranie &lt;/span&gt;i po zbliżeniu się do bramki i wstępnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obniuchaniu &lt;/span&gt;słupków, zaczął skubać linę zamykającą przejście. Załadował ją sobie nawet do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paszczy &lt;/span&gt;na kształt wędzidła i stał tak bardzo z siebie zadowolony  :-)&lt;br /&gt;W ramach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oswajania &lt;/span&gt;było objeżdżanie przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki &lt;/span&gt;bramki dookoła, podjeżdżanie i wycofywanie, odangażowywanie zadu i tym podobne manewry przedwstępne do otwierania/zamykania bramki.&lt;br /&gt;I tu refleksja na temat natury &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego konia&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;to właściwie żadnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przedwstępnych manewrów &lt;/span&gt;ani &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oswajania &lt;/span&gt;nie potrzebuje; jeśli tylko przekazać mu precyzyjnie komunikat, co ma zrobić, po prostu to robi :-)&lt;br /&gt;Niestety nie zdążyłam dziś pojeździć, a szkoda, bo po pierwsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;raczyło ze mną na wieś pojechać, więc byłyby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foty &lt;/span&gt;fajne a po drugie Siwe było dziś bardzo przymilne i łaknące interakcji; przypatrywała się jazdom &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowym&lt;/span&gt;, z własnej inicjatywy podeszła zaznajomić się z bramką, nawet słupki nosem i wargą parę razy trąciła... A pod wiatą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacała &lt;/span&gt;nogą wpatrując się we mnie intensywnie i trącała głową niebieską siatkę IKEA, która wisi na końskiej wiacie jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;straszak-odczulacz&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Up-date &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;poranno-niedzielny&lt;/span&gt;: a jednak, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholera&lt;/span&gt;, pada! I wieje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak diabli&lt;/span&gt;. Nieprzyjemnie bardzo.&lt;br /&gt;Konie o poranku jednakowoż wcale nie pochowane pod daszkami, wiatami, osłonami a wręcz przeciwnie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sterczące &lt;/span&gt;na wietrze, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytytłane &lt;/span&gt;w błocie, mokre. Tak oto spełzła moja nadzieja na jazdę o poranku, kiedy to jeszcze do jakichś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysiłków &lt;/span&gt;w siodle się nadaję. Specjalnie mi to robią!!! Na deszczu stoją, bo wiedzą, że na mokrego siodła nie założę, a na oklep nie wsiadam, bo nie lubię ;-)&lt;br /&gt;Niedzielę jednak zaliczam do udanych, bo puściwszy konie na cały dzień na łąkę, wzięłam się w końcu za przygotowywanie kolejnych desek na rozbudowę wiaty; korzystając z okazji (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;że mokre&lt;/span&gt;) okorowałam ze 30 sztuk i prawie tyleż samo pomalowałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;olejem zabezpieczającym&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Rozbudowa wiaty w toku (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przedłużanie zadaszenia od strony łąki&lt;/span&gt;), konstrukcja dachu prawie gotowa, blacha już jest (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;leży i czeka&lt;/span&gt;), za chwilę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grube kunie &lt;/span&gt;będą miały więcej miejsca do ewentualnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ukrywanie się&lt;/span&gt;. Ewentualnego, bo one do chowania się jakieś wybitnie nieskore; czy pada, czy wieje, wiecznie widzę je nie-pod-dachem.&lt;br /&gt;Także dziś (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;poniedziałek&lt;/span&gt;) skoro świt (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;5.30&lt;/span&gt;) Siwe z Heniem wyłoniły się z mroku z okolic &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzaków &lt;/span&gt;a przecież wiało tak, że w nocy co chwilę budziłam się, bo na podwórku przemieszczające się swobodnie przedmioty hałas czyniły niemały. Oprócz tego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;coś &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;świszczało &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyło&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Upiornie&lt;/span&gt;. Zakładam, że to wiatr ;-) Nawet Buła w środku nocy uznała, że to lekka przesada i &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;rozdarła gębę &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czym zmusiła mnie do wstania i zdiagnozowania problemu: niedokończona bramka do psiego kenelu skrzypiała, waliła o słupek &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;A konie zadowolone z siebie i bynajmniej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wcale nie-nerwowe &lt;/span&gt;o poranku ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Konie &lt;/span&gt;- znaczy Siwka, bo reszta nie-nerwowa jest (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;prawie&lt;/span&gt;) zawsze :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-9176932763245486755?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/9176932763245486755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=9176932763245486755' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/9176932763245486755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/9176932763245486755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/11/wieje.html' title='Wieje'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6729076008070940101</id><published>2011-11-24T09:32:00.016+01:00</published><updated>2011-11-24T14:08:35.139+01:00</updated><title type='text'>Czas mrożonek</title><content type='html'>Powróciliśmy do podziału koni z zeszłej zimy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nocujemy &lt;/span&gt;zwierzaki parami: 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grubasy &lt;/span&gt;na diecie i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stary &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziką&lt;/span&gt;. W dzień &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kunie &lt;/span&gt;łączone są w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tabunik&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Siwe z Heniem mają do dyspozycji wiatę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sienną&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodole&lt;/span&gt;, Straszne Krzaki i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nadrzecze&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grube &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kosmate &lt;/span&gt;- plac do jazdy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pachołki przezornie z placu zabieram, bo kolejny wzdłużnie nadpęknięty &lt;/span&gt;;-) oraz  2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;objedzone &lt;/span&gt;kwatery łąkowe...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiś &lt;/span&gt;głośno wyraża swój sprzeciw wobec takiej dyskryminacji Jego Osoby, zwłaszcza, gdy widzi, ile siana ląduje przed Siwką i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniutem&lt;/span&gt;, a ile niosę jemu i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowi&lt;/span&gt;... I że Siwe i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniut &lt;/span&gt;&lt;span&gt;mogą &lt;/span&gt;sobie jakieś źdźbło z wiaty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennej &lt;/span&gt;wystające &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uskubać&lt;/span&gt;. A on nie...!&lt;br /&gt;Niech nie narzeka, bo i tak dostaje 3/4 a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;tylko 1/4 całej porcji ;-) I małą treściwą kolację. A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;kolacji nie dostaje w ogóle. Mimo to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grubaśny &lt;/span&gt;przeraźliwie... Matko, może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;insulinooporny&lt;/span&gt;...??? Dopiero by było... Niech się już ta trawa na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennej &lt;/span&gt;łące skończy... ;-)))&lt;br /&gt;Wczoraj po nocy, przy okazji sprzątania przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czołówce &lt;/span&gt;tytułowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mrożonek &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dla mniej domyślnych: o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;końskie pączki &lt;/span&gt;chodzi &lt;/span&gt;;-) spenetrowałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straszne Krzaki&lt;/span&gt;. Przedeptane i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obkitrane&lt;/span&gt; elegancko. Znaczy się chodzi, się żeruje... W sobotę sprawdzimy, czy nadal budzą wśród &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niektórych &lt;/span&gt; koni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grozę&lt;/span&gt;... Zwłaszcza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;w nie wciągnę ku unaocznieniu, czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki &lt;/span&gt;będą mogły bezpiecznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trenować&lt;/span&gt; kłusy na okrągłym wybiegu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parelli.shop &lt;/span&gt;jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co koniec roku&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zmasowany atak promocji i nowości&lt;/span&gt;... Staram się ignorować, nie oglądać, nie zerkać nawet - walczę ze sobą. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na razie skutecznie&lt;/span&gt;. Mimo, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bezczelnie &lt;/span&gt;przysłali mi do domu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nęcącą &lt;/span&gt;gazetkę... ;-)&lt;br /&gt;Ale np. Siwce przydałaby się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;różowa lina &lt;/span&gt;pod choinkę... A może i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kantarek różowy&lt;/span&gt;...? Bo przecież nie będę każdorazowo  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore &lt;/span&gt;demontować, żeby Siwe w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;różu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;poparadowało &lt;/span&gt;od czasu do czasu... ;-)&lt;br /&gt;Fisiu z kolei &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na pewno &lt;/span&gt;chciałby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;linę fioletową&lt;/span&gt;... Do swojego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pulla&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jedynie się nie liczy w przedświątecznych zakupach, bo on &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tylko o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żarciu &lt;/span&gt;marzy&lt;/span&gt;... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6729076008070940101?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6729076008070940101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6729076008070940101' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6729076008070940101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6729076008070940101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/11/czas-mrozonek.html' title='Czas mrożonek'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2933657422970935423</id><published>2011-11-21T09:27:00.009+01:00</published><updated>2011-11-21T10:49:11.774+01:00</updated><title type='text'>Straszne krzaki...</title><content type='html'>...spacyfikowane. W końcu się udało! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podchody &lt;/span&gt;do tematu trwały ze 2 miesiące, w końcu trzeba było się sprężyć, bo już pierwsze przymrozki za nami a weź tu ryj człowieku w zamarzniętej ziemi. A tym bardziej słupki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wkopuj-wykopuj-wbijaj&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straszne krzaki &lt;/span&gt;zostały przycięte do formy kilku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zatoczek&lt;/span&gt;, w których konie mogą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;parkować&lt;/span&gt;; na zanętę - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zielsko &lt;/span&gt;w nich rośnie i gałęzie drzewo-chaszczy owocowych obiecująco sterczą w zasięgu paszczy... Ogrodzenie malowniczo wkomponowane w tło: tu słupek, tak wkręt w drzewo...&lt;br /&gt;Pod wieczór gwizdnęłam, tabun &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgalopował &lt;/span&gt;z łąki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tak, mamy jeszcze sporo trawy na łące! w tym roku udało się ogrodzić całą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sienną &lt;/span&gt;łąkę, więc nie grozi nam, że się 1/3 łąki nieobjedzonej pod śniegiem zmarnuje, jak w zeszłym roku. A &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konie jak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;beczuły&lt;/span&gt;, mimo, że już i -5 st. zaliczyliśmy &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Zaczęłam rozrzucać siano w kierunku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzaków&lt;/span&gt;, żeby przywabić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;petentów &lt;/span&gt;a te wody popiły i zaraz stadnie zbiły się w gromadę przy wiacie, wargi pozwieszały i dawaj spać... No tak, nie przewidziałam, że obżarte trawą ani myślą na siano spojrzeć... ;-)&lt;br /&gt;Po jakimś czasie wyjrzałam z chałupy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;halogena zapuściłam &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodole &lt;/span&gt;a  w okolicy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Starszych Krzaków &lt;/span&gt;Siwe żeruje... Samotnie... Zdaje się, że straci palmę pierwszeństwa na Gawłowie, jeśli o dzikość* idzie... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* incydent z łosiami puszczam w niepamięć, jakby co... Każdemu może się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;atak prawej półkuli&lt;/span&gt; przydarzyć ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym oto sposobem jesteśmy wstępnie przygotowani na rozpoczęcie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;ćwiczeń na okrągłym wybiegu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;kłus&lt;/span&gt;) i na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;arenie do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;traila&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Właśnie zaczynam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;studiować &lt;/span&gt;DVD &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Competitive Trail Training Package &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;- trening do konkurencji &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Trail &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;i zaraz się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;do nowych powinności przyuczy. W zeszłym roku jako koń &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rancherski &lt;/span&gt;był przeze mnie używany, tej zimy może dla odmiany &lt;span style="font-style: italic;"&gt;potrailować &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Arenka &lt;/span&gt;już częściowo skonstruowana, pomysł na bramkę mam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mosteczek &lt;/span&gt;by się jeszcze jakiś przydał&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;:-) Parę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gadżetów &lt;/span&gt;dokupić tylko (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pachołki &lt;/span&gt;mi już tylko 2 zostały &lt;/span&gt;;-)&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;śmigamy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale jeździecko mam sobie wiele do zarzucenia. Miały być galopy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;i na Siwce po dużej łące &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eskapady &lt;/span&gt;a skończyło się na kopytach Fisia (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i trochę Siwki&lt;/span&gt;) i wzmiankowanych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzakach&lt;/span&gt;... Cóż, za tydzień też jest weekend... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2933657422970935423?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2933657422970935423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2933657422970935423' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2933657422970935423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2933657422970935423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/11/straszne-krzaki.html' title='Straszne krzaki...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-4815219553666036333</id><published>2011-11-14T09:24:00.023+01:00</published><updated>2011-11-17T10:07:42.181+01:00</updated><title type='text'>Dziko</title><content type='html'>Długi weekend był i się zmył. Nawet jakoś szczególnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;nie pojeździłam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholera&lt;/span&gt;. A może już nie pamiętam - jak się na bieżąco nie pisało, to tak się ma. Z racji wieku. A może dlatego, że czas na wsi wybitnie szybko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;galopuje&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek po nocy miałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;końską &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeprawę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Po 22.00 poszłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapodać &lt;/span&gt;treściwe na kolację, siana rzucić, wodę sprawdzić, czy jest na noc... A Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lata&lt;/span&gt;. I puszcza nosem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;parę&lt;/span&gt;. I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wydycha &lt;/span&gt;jak wściekły byk. I tylko nogą nie grzebie w miejscu jak byczek Fernando przed szarżą... Heniu w miarę spokojny&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, ale Huc &lt;/span&gt;z Szamanem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sapią &lt;/span&gt;na sąsiednim padoku (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;parami towarzystwo chodziło ostatnio, bo wymyślały uciekanie z łąki a wiadomo - łatwiej łapać 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;figlujących &lt;/span&gt;niż 4 &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Wszystko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gapi &lt;/span&gt;się intensywnie w pole eks-rzepaku. Ki diabeł?? Psy latające po kolacji jakoś nie rzucają się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pędzić-gonić-mordować&lt;/span&gt;, znaczy raczej &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nic&lt;/span&gt; tam nie ma... Znowu Siwej coś w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;deklu &lt;/span&gt;się przestawiło?? O tej porze roku ona &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lubi, lubi... &lt;/span&gt;Parę lat temu napad tygodniowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niby-autyzmu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;vel &lt;/span&gt;choroby duszy... W zeszłym roku też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coś tam &lt;/span&gt;było...&lt;br /&gt;Połączyłam stado w jedną całość, żeby zobaczyć, co będzie. Stado momentalnie zbiło się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w kupkę &lt;/span&gt;i pognało na plac do jazdy, byle dalej od eks-rzepaku. Tam ustawione w szeregu &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;chrumkały&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; zbiorowo, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;gałowały&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, prężyły muskuły &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z pominięciem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Henia&lt;/span&gt;, rzecz jasna, który najchętniej kontynuowałby konsumpcję siana, ale jakoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie wypada&lt;/span&gt;, skoro pozostali twierdzą, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;straszno&lt;/span&gt;. I bynajmniej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie śmieszno&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...) Wydałam Siwej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komendę natychmiastowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przybycia do Pani&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, owszem ruszyła w moją stronę sprężystym kłusem, ale w ostatnim momencie zrobiła zwód, uskoczyła i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przegrzała &lt;/span&gt;koło mnie wściekłym galopem. O &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ty Diablico&lt;/span&gt;, po ciemku tak, na centymetry koło &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Niekwestionowanego Szefa&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;??&lt;/span&gt; I jeszcze stado za sobą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pociągnąć&lt;/span&gt;?? Bo oczywiście Fiś wydał z siebie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwik &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pierd&lt;/span&gt;, za nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;, Henia instynkt stadny poniósł... i wszyscy koło mnie wściekle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przelecieli &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;no jak miło, że nie po mnie, znaczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taki &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;natural &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;to jednak rzecz niegłupia &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nu &lt;/span&gt;ja wam tu zaraz pokażę &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;straszne rzeczy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czekajta no&lt;/span&gt;...! I poszłam po linę.&lt;br /&gt;Przy kolejnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wściekłym przelocie &lt;/span&gt;koło mojej osoby, Siwa dostała w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko &lt;/span&gt;strzał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popperem &lt;/span&gt;i momentalnie wróciła jej pamięć, co do ustaleń na temat hierarchii w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naszym &lt;/span&gt;stadzie ;-) Zameldowała się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na baczność &lt;/span&gt;i mimo, że nadal &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałowała &lt;/span&gt;w były rzepak, polecenia wykonywała dość poprawnie. Mechanicznie. Ale o to w przypadku prawej półkuli chodzi - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;reakcja &lt;/span&gt;może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;być na zasadzie odruchu, pamięci mięśniowej, ze szczątkowym użyciem świadomości, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ma być&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Założyłam &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;dzikiej &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;kantarek, sprawdziłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stick to me, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;porobiłyśmy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;C-pattern &lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;vel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;opadającego liścia &lt;/span&gt;w galopie i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;różne takie &lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tam, &lt;/span&gt;po czym &lt;/span&gt;powędrowałyśmy ku eks-rzepakowi. Po ciemku, jeno z moją latarką czołówką, która i tak po chwili wyłączyłam, żeby wpatrywać się w to, co konie... Całe stado oczywiście &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyklejone &lt;/span&gt;do nas, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sapiące&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podrygujące&lt;/span&gt;... Siwe w połowie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolnego &lt;/span&gt;padoku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odmówiło ruchu naprzód&lt;/span&gt;, napięło linę, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wmurowało&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;U, mamy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;próg&lt;/span&gt;. &lt;/span&gt;I to jaki!!! Siwej nie zdarza się takie zachowanie - jeśli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;każę &lt;/span&gt;iść, to ona &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze &lt;/span&gt;idzie. Będzie się trzęsła jak galareta, ale za mną &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze &lt;/span&gt;pójdzie... A tu o...! Polecenie wycofania Siwe przyjęło ochoczo, poleciało w tył błyskawicznym kłusem, czym wprawiło stado w lekką panikę i intensywną zadumę egzystencjalną pod tytułem: &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;wiać, albo nie wiać... oto jest pytanie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No dobra, niech Wam będzie: poświęcę się, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;polezę &lt;/span&gt;w ciemne pole i udowodnię, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nic tam nie ma!!! &lt;/span&gt;Puściłam Siwe, zaczęłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałować &lt;/span&gt;w mrok. Stado błyskawicznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwiało &lt;/span&gt;na plac do jazdy,  za wiatę i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałowały &lt;/span&gt;na mnie, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lezę &lt;/span&gt;po polu potykając się co krok i gadając sama do siebie. Bo jakoś tak jakby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;straszno &lt;/span&gt;mi się zrobiło z dala od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stada&lt;/span&gt;... Jak to się, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholera&lt;/span&gt;, udzielić potrafi człowiekowi od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gupiego&lt;/span&gt; konia... ;-)&lt;br /&gt;No i wypatrzyłam 2 wielkie czarne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kształty &lt;/span&gt;leniwie snujące się po polu. A może mi się tylko wydawało...?? Bo jak zaczęłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cmokać, cukać, poganiać-odganiać&lt;/span&gt;, liną wymachiwać, świstać nad głową i się po plecach uderzać to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jakoś nie było słychać, żeby co odbiegało... &lt;/span&gt;A było na tyle duże, że uciekając &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łomotałoby &lt;/span&gt;ani chybi... Im bliżej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kształtów&lt;/span&gt; podchodziłam, tym bardziej ich nie było widać...&lt;br /&gt;Najgorzej było wracać, bo trzeba było plecami... Na szczęście konie podekscytowane obserwowaniem mojej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;brawurowej akcji &lt;/span&gt;&lt;span&gt;przyleciały &lt;/span&gt;do ogrodzenia, więc wracając czułam się raźniej widząc taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;komitet powitalny &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a Oblubieniec ze stoickim spokojem stwierdził, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a tak... łosie przychodzą na pole&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;No. Ale co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawopółkulowymi &lt;/span&gt;końmi przez 1,5 godziny po ciemku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;potrenowałam &lt;/span&gt;to moje. Do godziny 23.30 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walczyłam&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak poza tym, to z weekendu niewiele pamiętam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;chyba na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;jeździłam...? z Siwką osiodłaną bawiłyśmy się na długiej linie zdaje się...?&lt;/span&gt;). Oprócz tego, że w sobotę wsiadłam na Henia :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniowa&lt;/span&gt; jakiś czas temu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bąknęła&lt;/span&gt;, że jakbym miała ochotę Henia czasem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ruszyć&lt;/span&gt;... ;-) Akuratnie mnie naszło... Dopasowaliśmy sprzęt&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;Dziadkowi-Wielkoludowi: siodło Siwki, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pull &lt;/span&gt;Huca (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na szczęście z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo dużą &lt;/span&gt;regulacją &lt;/span&gt;;-)   i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda &lt;/span&gt;na koń!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wgramoliłam &lt;/span&gt;się po kostce przeszkodowej całkiem sprawnie, mimo, że Heniu od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szamaniska &lt;/span&gt;z 10 cm. wyższy i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popłynęliśmy&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurcze&lt;/span&gt;, kiedy to ja ostatnio jeździłam na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koniu tak stabilnym pod siodłem&lt;/span&gt;...??? Profesor, normalnie koń profesor. Na początku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sprawdził poziom mojego wyszkolenia jeździeckiego &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ruszył bez komendy, ledwo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupskiem &lt;/span&gt;dotknęłam siedziska, potem ze 2 razy spróbował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdryfować &lt;/span&gt;do koni...&lt;/span&gt; ;-), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pogłówkował&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powyciągał wnioski &lt;/span&gt;i bardzo ładnie zaczął współpracować. Na początek przećwiczyliśmy zgięcie boczne, sprawdzić, czy Heniu zna i reaguje, potem ruszanie, zatrzymanie, cofanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po westernowemu&lt;/span&gt;. Po raz kolejny potwierdza się teoria, którą głoszę wszem i wobec, że pomoce i w ogóle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;western riding &lt;/span&gt;jest dla konia intuicyjny, prosty i zrozumiały - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniut&lt;/span&gt;, 20-letni stary klasyczny skoczek przyspieszał/zwalniał na przenoszenie ciężaru ciała, zatrzymywał na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;skręcał i cofał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak należy&lt;/span&gt;. I na dokładkę po chwili &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;rama &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mu się sama zrobiła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;westowa &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;I po co mi to było ??? Teraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;marzy mi się taki koń-profesor do jazdy... &lt;/span&gt;By się tak nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;użerać &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;młodymi, dzikimi, nierówno chodzącymi&lt;/span&gt;... Ech...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-4815219553666036333?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/4815219553666036333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=4815219553666036333' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4815219553666036333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4815219553666036333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/11/dziko.html' title='Dziko'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7507952609385623903</id><published>2011-11-05T17:43:00.027+01:00</published><updated>2011-11-08T14:49:31.121+01:00</updated><title type='text'>Rześko i energicznie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dzień zleciał nie wiadomo kiedy. Zanim się człowiek obejrzał, już noc. Czyli 18.00 ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Tknąć &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;zdążyłam tylko Siwe, na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Huca &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;tylko kontrolna &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;wsiadka &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;przed &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;narybkiem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;.&lt;br /&gt;Siwe jakieś takie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;font-size:100%;" &gt;zdziczałe&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. W związku z powyższym praca z ziemi-wsiadanie-pojeżdżenie-zsiadanie-praca z ziemi, praca z ziemi-wsiadanie-pojeżdżenie-zsiadanie-praca z ziemi, praca z ziemi-wsiadanie-pojeżdżenie-zsiadanie-praca z ziemi... Kilka takich sekwencji.&lt;br /&gt;W sumie w siodle &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;przekiwałam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;się ponad godzinę. Praca nad rozluźnieniem emocjonalnym - to nasz cel, bo Siwe &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;luźne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;emocjonalnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;automatycznie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;oznacza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;luźne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;fizyczne&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;.&lt;br /&gt;Na początku było mocne spięcie, głowa w górze, uszy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);font-size:100%;" &gt;niepokojąco &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;skierowane na jeźdźca. Dzwonki alarmowe w mojej głowie darły się wniebogłosy, bo postawa identyczna jak ułamek sekundy przed napadem paniki, kiedy to Gośka &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;waliła &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;z Siwki na glebę z impetem, bo Siwe aplikowało serię &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;mega&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-baranów w trakcie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;walki o życie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. A ja sama, więc kto mnie, jakby co, z padoku pozbiera?? Ale &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;font-size:100%;" &gt;trwałam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;.&lt;br /&gt;Skróciłam wewnętrzną wodzę (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;naturalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;) i aplikowałam Siwej małe koła w wygięciu wokół wewnętrznej łydki. 5-10-15 razy, potem zmiana i na drugą nogę. Metoda podpatrzona u jednego z west-trenerów przy pierwszym wsiadaniu na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;młodziaka&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. Dodatkowo dla spokojności podśpiewywałam pod nosem w rytm &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;siwych &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;kroków (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;to z kolei z książki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Western - ćwiczenia praktyczne&lt;/span&gt;), czyli nie powiem: dość ekspresowo ;-)&lt;br /&gt;Potem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;kawałeczki &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;na wprost i w zależności od &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;siwych emocji &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;znów na małe koło albo &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;wężykiem, panie, wężykiem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. Na koniec &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;przełażenie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;wężykiem przez spłaszczone rowy odwadniające. Cel: przejście przez rów (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;do rowu-z rowu) z głową w dole, żadnego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;podrywania &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;do góry. I jakoś poszło. Potem dało się spokojnie jeździć po prostych :-)&lt;br /&gt;Gdzieś tak w środku jazdy zaczęłam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;dostawać &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;od Siwki głowę poniżej kłębu, parskanie a w przerwie nagradzającej dobre sprawowanie (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;nagroda w postaci &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;stój &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pod siodłem&lt;/span&gt;) otrzymałam serię &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;mega&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;-ziewnięć pełną paszczą z wykrzywianiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;pyszczka&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. Znaczy niezły &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;wyrzut &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;adrenaliny musiał być.&lt;br /&gt;Jazdę zaliczam do udanych, mimo, że szczególnych postępów nie poczyniłyśmy ;-) Ale negatywne emocje udało się nam pokonać i to najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Hucem Walecznym pod Narybkiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;mała &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;potyczka intelektualna&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Jak nie kijem go, to pałką&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. Najpierw sobie z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;narybkiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;pospacerowaliśmy, porobiliśmy ćwiczenia gimnastyczne a następnie wdrożyliśmy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;chitry plan&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;.&lt;br /&gt;Prosiłam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Huca &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;o odchodzenie ode mnie po 3-4 kroki stępem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;niby &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;na koło, ale szłam równolegle z nim (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;odchodził z kwaśną miną, ale tym razem bez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gróźb &lt;/span&gt;;-) potem założyłam mu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;side-pull &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;i uknułyśmy z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;narybkiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;podstęp. Ja &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Małego Gada &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;na koło a &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;narybek &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;trzyma, jakby co, zewnętrzną wodzą i ponagla łydkami. Poszło jak z płatka. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Huc &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;przewędrował spokojnie całe koło. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;Tu cię mamy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;Mały Dziadu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;!!! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No. Obym tylko przedwcześnie nie triumfowała, bo jak się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;mały&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; połapie, że my go w ten sposób &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;w konia&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;... to dopiero da nam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;popalić* &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;;-)))&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;W nagrodę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;odpięłam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;małego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;z liny i resztę jazdy było samodzielne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;manewrowanie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, które &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Huc &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;toleruje. A może nawet lubi, bo miewa momenty ożywienia i ładnej kooperacji. Być może jest to związane z rosnącymi umiejętnościami &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;narybkowymi&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, bo &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Huc &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;o ile wytrawnych jeźdźców sobie ceni, o tyle &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;miernoty &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;początkujących lekce sobie waży &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;A za tydzień ma być Gośka-Dzieciak i tą samą metodą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;kłusem go, panie, kłusem...!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;niedzielę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;miła sesja na wolności z Siwką&lt;/span&gt;. Na okrągłym wybiegu. Rzadko tam ostatnio &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uczęszczam&lt;/span&gt;; zarówno jazdy, jak i zabawy odbywają się na łące a raczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pardon &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;placu &lt;/span&gt;(niedzielny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;upomniał mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciociu, nie mów na to łąka tylko plac, bo mi się myli &lt;/span&gt;;-&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Podłoże na okrągłym wybiegu świetne, elastyczne, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zupełnie-bez-błota &lt;/span&gt;co jest o tej porze roku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cudem&lt;/span&gt;. Siwa w wyjątkowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;luźnym &lt;/span&gt;nastroju, kłus po obwodzie z głową w dole, chody boczne na  większe odległości względem mojej osoby, do tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na myśląco&lt;/span&gt;; niektóre słupki u nas fantazyjnie wysokie a Siwe lubi chodzić bokiem z głową poza obwodem. Teraz co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dopłynęła&lt;/span&gt; bokiem do słupka, wycofywała 2 kroki, żeby go ominąć, powracała na pozycję wyjściową (głowa za obwód) i konstytuowała ruch boczny. Nawet nieszczególnie musiałam jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pomagać&lt;/span&gt;, sama wymyśliła :-)&lt;br /&gt;Po sesji wskazałam ręką, że może wyjść, wyszła, ale nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pognała &lt;/span&gt;do koni tylko czekała na dalsze polecenia :-) Bardzo sympatycznie było. Niby nic szczególnego nie robiłyśmy, ale było bardzo spokojnie i nienerwowo. A to w obcowaniu z Siwką nie jest łatwe do osiągnięcia :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze kopyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tknęłam&lt;/span&gt;. Huca I Fiśka. Huca, bo mi Oblubieniec zarzucił, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;piętki za wysokie&lt;/span&gt;. A Fisia, bo sama się dopatrzyłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niefajności &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;przy kopytach jak zwykle - bez zarzutu, ale Fisiu musiał dostać na wstępie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;plombę&lt;/span&gt;, bo uznał, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fajnie jest mnie w plecy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;skubać &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i wciskać we mnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;bródkę&lt;/span&gt;, jak pod nim grzebię. Owszem, ja mam poczucie humoru, ale bez przesady; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nózia &lt;/span&gt;Fisia waży z pół tony a głowa drugie pół. I weź to dźwigaj człowieku i jeszcze na dokładkę rzeźb precyzyjnie nożem w kopycie...!&lt;br /&gt;Trochę się Fiś obraził, bo stał do końca grzecznie z dumną miną i nawet &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sam &lt;/span&gt;drugą nogę podał, zanim zdążyłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kasztana &lt;/span&gt;dotknąć (&lt;span style="font-size:100%;"&gt;dumna mina = Wybitna Obraza Majestatu&lt;/span&gt;), ale zaraz zapomniał i była zgoda ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7507952609385623903?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7507952609385623903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7507952609385623903' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7507952609385623903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7507952609385623903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/11/rzesko.html' title='Rześko i energicznie'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-4944021295740350170</id><published>2011-10-30T17:41:00.034+01:00</published><updated>2011-11-02T20:54:53.093+01:00</updated><title type='text'>I po weekendzie</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;img src="file:///C:/Documents%20and%20Settings/Zbyszek/Pulpit/Hucyk%20Tomek/DSC_1197.JPG" alt="" /&gt;&lt;span&gt;Pogoda nieodmiennie dopisuje, sprzyja jeździe oraz szeroko pojętym &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pracom polowym&lt;/span&gt;&lt;span&gt;.&lt;br /&gt;W sobotę jeździecko dość konkretnie, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;&lt;span&gt;w roli głównej, w końcu sesja zdjęciowa, mała próbka poniżej. Muszę staranniej dobierać strój do fotografii, bo śmiech na sali, jak wyglądam ;-) A najgorsze, że &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowi &lt;/span&gt;&lt;span&gt;rodzice &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;strzelają &lt;/span&gt;&lt;span&gt;fotki albo i filmiki z jazd &lt;i&gt;pociech &lt;/i&gt;i muszą mieć potem niezły ubaw oglądając mój &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;image &lt;/span&gt;&lt;span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=DSC_1113.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i257.photobucket.com/albums/hh212/edka/DSC_1113.jpg" alt="Photobucket" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popyla&lt;/span&gt;. Styl ubioru od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sasa do lasa&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spodzień &lt;/span&gt;przykrótki, ale grunt, że się jedzie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;się porobiło. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Zapomnieć można o &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lonżowaniu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybków &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i nauce anglezowania. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;&lt;span&gt; po prostu odmawia &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;takiej &lt;/span&gt;&lt;span&gt;współpracy.  O ile z samym siodłem polecenie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;okrążania &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i innych &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;manewrów &lt;/span&gt;&lt;span&gt;na kole wykonuje ładnie, z lekkim tylko &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;szemraniem &lt;/span&gt;&lt;span&gt;od czasu do czasu (czasem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacnę &lt;/span&gt;&lt;span&gt;go ostrzegawczo w siedzisko siodła, zazwyczaj wystarczy jednak, że się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nastroszę &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i podniosę głos) o tyle z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;&lt;span&gt;na grzbiecie robi 2 kroku po obwodzie, po czym staje &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na wprost&lt;/span&gt;&lt;span&gt; z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bezczelną miną &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i udaje, że nie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuma&lt;/span&gt;&lt;span&gt;, o co mi chodzi. Na zwiększoną presję z mojej strony najpierw &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;krzywi się &lt;/span&gt;&lt;span&gt;i kładzie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchle &lt;/span&gt;&lt;span&gt;a następnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szykuje się do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;. Wyraźnie widać, że &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;daje mi czas, żebym się odczepiła&lt;/span&gt;&lt;span&gt;, bo inaczej... Wyuczył się błyskawicznie, że z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciakiem &lt;/span&gt;&lt;span&gt;na plecach może sobie pozwolić na taki &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;szantażyk &lt;/span&gt;&lt;span&gt;na mojej osobie, bo nie wdam się wtedy w ostrzejszą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;potyczkę&lt;/span&gt;&lt;span&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;choler&lt;/span&gt;. Zupełnie nie mam pomysłu na tę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;strzałę w kołczanie Huca&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Gdy zsadzam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciaka&lt;/span&gt;, żeby dosiąść &lt;span style="font-style: italic;"&gt;krnąbrnego &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pokazać, kto to rządzi&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc myka &lt;/span&gt;pode mną jak anioł. Pełna kontrola, pełne posłuszeństwo, nic, czego można by się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czepnąć&lt;/span&gt;... Tak mnie załatwia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cwaniaczek &lt;/span&gt;;-) Wobec powyższego zmieniłam koncepcję nauczania jeździectwa, koniec z lonżowaniem... Na tym poletku &lt;i&gt;mały &lt;/i&gt;wygrał ;-)&lt;br /&gt;Jazda odbywa się więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;luzem&lt;/span&gt;, na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu&lt;/span&gt;, po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;placu manewrowym&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieciakom &lt;/span&gt;od razu wzrasta samoocena, pojawia się koncentracja, rodzic dumny jak paw, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziecko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;samo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... Oczywiście owo &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;samo&lt;/span&gt;, to czasem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;boki zrywać&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciak &lt;/span&gt;coś tam usiłuje, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;ze stoickim spokojem udaje, że nie rozumie i stoi z błogą miną a ożywia się dopiero wtedy, gdy wydam mu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdalnie &lt;/span&gt;komendę czy to słowną, czy to mową ciała :-) Ale nie jest najgorzej. Bez liny i bezsensownego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latania &lt;/span&gt;po kole z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;telepiącym się &lt;/span&gt;na nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciakiem&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;mała bestia &lt;/span&gt;bardzo ładnie współpracuje :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=Kopia2DSC_1173.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i257.photobucket.com/albums/hh212/edka/Kopia2DSC_1173.jpg" alt="Photobucket" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;samodzielny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://s257.photobucket.com/albums/hh212/edka/?action=view&amp;amp;current=DSC_1111.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://i257.photobucket.com/albums/hh212/edka/DSC_1111.jpg" alt="Photobucket" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Się cofa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...dla Osoby Fisia sezon jeździecki zakończony. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wymiękłam&lt;/span&gt;. Czyścić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taką kupę ubłoconego futra&lt;/span&gt; to ponad moje siły, mimo, że do osobników &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cherlawych &lt;/span&gt;się nie zaliczam.&lt;br /&gt;O ile konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałęsając się &lt;/span&gt;tylko po łąkach, skałach i piaszczystych górkach były co najwyżej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przykurzone&lt;/span&gt;, to teraz prezentują się całe w błocie. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;któryś &lt;/span&gt;(podejrzewam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniuta&lt;/span&gt;) ogłosił reaktywację &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łażenia &lt;/span&gt;po bagnach. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straszne Krzaki &lt;/span&gt;przestały być takie straszne, odkąd opadła z nich połowa liści i stały się nieco &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przezroczyste&lt;/span&gt;. I widać, co za nimi siedzi. Że za nimi siedzi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NIC&lt;/span&gt;. Chodzi się więc ścieżką przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzakach &lt;/span&gt;nad rzekę, parami. Najczęściej Heniu z Fisiem, Siwka z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;czasem do nich dołączą. A czasem nie. No. W każdym razie Fiś siedzi w rzece i wyjada, co tam znajdzie, ale na gwizd wylatuje z bagna ochoczo. Słychać jeden wielki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bulgot &lt;/span&gt;i przewalanie się cielska &lt;span style="font-style: italic;"&gt;we wodzie&lt;/span&gt;, łomot i trzask łamanych krzaków. I wyłania się z odmętów pędzący wściekle Fisiu. Po wyskoczeniu na suche wydaje z siebie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwik, pierd&lt;/span&gt;, robi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wierzg &lt;/span&gt;i zdecydowanie dodaje. I przylatuje hamując tuż przede mną. Po takim &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;efektownym przybyciu &lt;/span&gt;nie muszę chyba mówić, jak cielsko Fisia wygląda? Utytłany, ubłocony i mokry. Do połowy tłustych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;boczków&lt;/span&gt;. I tu dobrnęliśmy do sedna, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dlaczego &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;dla Osoby Fisia sezon jeździecki zakończony&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na Siwce się jeździ. W niedzielę nawet 2 razy :-) Bo Siwe-&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czyściocha&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;w wodzie moczy co najwyżej nóżkę po pęcinę i po wodzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie lata&lt;/span&gt;, tylko majestatycznie z niej wychodzi. Jeśli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lata&lt;/span&gt;, to po stałym lądzie... Poza tym sierść ma o połowę krótszą od Fiśka-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mamuta&lt;/span&gt;. W związku z powyższym czyszczenia u Siwki nie-za-wiele...&lt;br /&gt;W niedzielę pierwsza jazda krótka, bo zaraz nadjechał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;, druga dłuższa i na dokładkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawie &lt;/span&gt;po nocy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Tym razem na różowiutkim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;. Siwka niezależnie od tego, czy ma coś w pysku czy nie, próbuje się zbierać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do kupy&lt;/span&gt;, szyjkę zaokrąglać i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łebek &lt;/span&gt;opuszczać. Chyba, że coś wypatrzy w oddali ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Na obu jazdach Siwe lekko pobudzone; przy pierwszym wsiadaniu zaliczyłyśmy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwszą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mini-panikę &lt;/span&gt;z siodła&lt;/span&gt;. Bo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;coś &lt;/span&gt;tam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hen &lt;/span&gt;za rzeką było (&lt;span&gt;2 krowy&lt;/span&gt;), nie pozwoliłam się kręcić przy wsiadaniu i pooglądać. Był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przytup &lt;/span&gt;w miejscu z zadartą głową i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytrzeszczem&lt;/span&gt;. Wystarczyło jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mini &lt;/span&gt;zgięcie wodzą i Siwe momentalnie wróciło na ziemię :-) Choć całą jazdę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dreptało &lt;/span&gt;bardzo energicznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-4944021295740350170?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/4944021295740350170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=4944021295740350170' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4944021295740350170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4944021295740350170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/imghttpi257.html' title='I po weekendzie'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-8129510189454458485</id><published>2011-10-22T18:45:00.014+02:00</published><updated>2011-10-24T15:01:24.219+02:00</updated><title type='text'>Sensowna sobota</title><content type='html'>W końcu. Niemal &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cały dzień z końmi &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Zaczęło się od tego, że spóźnił się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;na południową jazdę. I świetnie. Zarządziłam zbiorowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ganianki&lt;/span&gt;. Koniec z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wylegiwaniem się &lt;/span&gt;24 h. Wprawdzie Oblubieniec doniósł, że konie puszczane na wielką łąkę aplikują sobie same z 5 minut &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wariacji&lt;/span&gt;, ale cóż to jest 5 minut na dobę...!&lt;br /&gt;Były skoki, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wierzgi&lt;/span&gt;, wyścigi. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Towarzystwo &lt;/span&gt;stopniowo się rozkręciło, nawet Heniu pomykał ochoczo :-) Potem było masowanie każdego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;egzemplarza &lt;/span&gt;linką poganiającą, żeby nie było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłochów &lt;/span&gt;na widok sznurka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Huca wzięłam na jazdę wędzidłową. Wyszykowaliśmy się błyskawicznie; kantarek czerwony, na to błękitne ogłowie i ozdobne wędzidło typu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;show&lt;/span&gt;. Wodze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;split&lt;/span&gt;, cieniutkie z pierścieniami do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;german martingale&lt;/span&gt;. Coś pięknego. Nawet taki &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;mały zapasiony kosmaty Huc&lt;/span&gt; potrafi wyglądać bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pleasurowo&lt;/span&gt;, gdy go odpowiednio przyodziać ;-)&lt;br /&gt;Z ziemi oczywiście żadnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;focha&lt;/span&gt;, żadnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt;, nic. Pod siodłem od razu propozycja kłusa. Raz za razem. Skutecznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gasiłam &lt;/span&gt;z 10 razy jedną wodzą. Gdy w końcu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgasiłam&lt;/span&gt;, mogliśmy popracować :-) Króciutko, ale treściwie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest tak bystry i pojętny, że aż żal, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;marnuje się&lt;/span&gt; pod dzieciakami ;-)&lt;br /&gt;Potem Siwe. W ten sam sprzęt. Ta to dopiero piękna jest, aż dech zapiera!&lt;br /&gt;Zamotałam wodze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fachowo &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;najpierw wersja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do strzemion&lt;/span&gt;, potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod hornem i do góry&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i dawaj do roboty Siwca. Kłusy na linie do pierwszej propozycji &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;postawy tropiącej&lt;/span&gt;. Na którą musiałam trochę poczekać, bo Siwe ożywione, a jak ożywione to od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak deska do prasowania &lt;/span&gt;- sztywne, głowa wysoko. Wystarczyło jednak nagrodzić moment &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nos przy ziemi &lt;/span&gt;i Siwe od razu wiedziało, jak uniknąć kłusa i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miziać &lt;/span&gt;się w środku koła :-)&lt;br /&gt;Po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasiądnięciu &lt;/span&gt;w siodle Siwe uznało, że chcę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;się wozić na szybko&lt;/span&gt;. Skoro tyle kłusa na linie było... Została &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygaszona &lt;/span&gt;metodyką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na Huca, &lt;/span&gt;czyli jedną wodzą. Poszło o wiele szybciej niż z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małym&lt;/span&gt;, bo wystarczyło ze 3 razy wodzą zadziałać, Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;westchnęło &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sflaczało &lt;/span&gt;w stępie. A w kłusie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od razu&lt;/span&gt; zaproponowało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tropienie &lt;/span&gt;:-) Taka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szczwana liszka&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;A potem na horyzoncie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pojawił się człowiek&lt;/span&gt;. Pojawił się znienacka, zupełnie nie tam, gdzie zazwyczaj pojawiają się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;człowieki&lt;/span&gt;... I Siwe od razu powróciło do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;deski&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zbaraniało&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dostało wytrzeszczu&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zamarło&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Zamiast zsiąść i przeczekać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niezidentyfikowany obiekt&lt;/span&gt;, zadałam Siwcowi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pracę do wykonania&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paradowanie &lt;/span&gt;po ósemce. Od razu głowa poszła w dół (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;magiczna &lt;/span&gt;reakcja na minimalną wewnętrzną wodzę&lt;/span&gt;), skupienie na obliczu, ale za każdym razem, gdy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obiekt &lt;/span&gt;wypadał na wprost Siwe usiłowało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zazezować&lt;/span&gt;, czy nadal kroczy przez pole &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eks-rzepaku&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zezowanie &lt;/span&gt;było jednakowoż subtelne; Siwe jest zdecydowanie mega-zdyscyplinowanym koniem. Zupełnie nie wiem, jak mi się udało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyprodukować &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;takie końskie cudo &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Oby nie był to przypadek i oby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiśka &lt;/span&gt;też udało się tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeinaczyć&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak już się za niego wezmę na poważnie&lt;/span&gt;. Choć póki co nic na to nie wskazuje, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kolega &lt;/span&gt;kiedyś dorósł do bycia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porządnym&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzecznym &lt;/span&gt;koniem ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obiekt &lt;/span&gt;okazał się Panem niosącym na ramieniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;osprzęt&lt;/span&gt;, który najpierw zakwalifikowałam jako łopata (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;idzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kopać robaki na ryby&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), przy bliższym jednakowoż oglądzie okazało się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;osprzęt&lt;/span&gt; występuje w liczbie mnogiej i wygląda jak lusterko na długiej tyczce oraz widły do przetrząsania ziemniaków (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;takie długie, gęste, zakończone kulkami - uściślam, jakby kto nie wiedział, czym się ziemniak przetrząsa &lt;/span&gt;;-) Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że mógł to być Pan Geodeta, który ma wytyczać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grunta &lt;/span&gt;okoliczne. Nie zgłębiałam jednakowoż zagadnienia zbyt długo, bo polną drogą naszą lokalną przywędrował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ustrojony &lt;/span&gt;w kask, bryczesy i martensy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek, &lt;/span&gt;co wcale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie był umówiony na południe, tylko na później&lt;/span&gt;. A chwilę potem przybył &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek południowy&lt;/span&gt;, powstało więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowe spiętrzenie &lt;/span&gt;i robota na najbliższe godziny ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek po obozie klasycznym do bólu &lt;/span&gt;zafascynowany jest postacią Fiśka-Szamana, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tknęłam &lt;/span&gt;wzmiankowanego uroczego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kunia&lt;/span&gt;, czyli zaciągnęłam na okrągły wybieg celem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybawienia &lt;/span&gt;a następnie posadzenia na nim zafascynowanego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku&lt;/span&gt;. Fiś, będący akuratnie w trybie wesolutkim, nieźle dokazywał. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;nieszczególnie interesował się tym, co robię, ale na dźwięk świstu i odgłosu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;palnięcia&lt;/span&gt;, natychmiast pojawił się przy ogrodzeniu i walnął mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mówkę &lt;/span&gt;na temat &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przemocy &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciociu, to ma być zabawa??&lt;/span&gt; Na szczęście drugi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;pilnie się przypatrywał i potwierdził moje słowa, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;palnięcie &lt;/span&gt;było w ziemię a nie w konia. A ja wygłosiłam piękną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mówkę &lt;/span&gt;na temat 4 faz stanowczości, którą stosuje się z wielkim powodzeniem zarówno na koniach, jak i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na dzieciach &lt;/span&gt;;-) Oraz zademonstrowałam, rzucając linę i przywołując &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gada&lt;/span&gt; paluszkiem, że Fisiek wcale ode mnie nie ucieka, wręcz przeciwnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;taka sobie&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skwasiła &lt;/span&gt;się pogoda. A wtedy mnie z kolei &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwasi się &lt;/span&gt;humor i nie chce mi się wsiadać. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wleźć &lt;/span&gt;musiałam jednak na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niedzielny narybek &lt;/span&gt;przybył a teraz panuje zasada, że zanim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;..., najpierw ja...&lt;br /&gt;Pod wieczór ruszyło mnie jednak sumienie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;rychło w czas&lt;/span&gt;) i wzięłam Siwkę. Zanim się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyszykowałyśmy &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czyszczenie, siodłanie, ogłowie&lt;/span&gt;), było już prawie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po nocy&lt;/span&gt;. Siodłanie pod stajnią, konie za komórką, więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Siwiec&lt;/span&gt; sam na sam ze sobą w mroku - bystry i wzrostu Szamana. Ale grzeczny. Nie mamy jeszcze oświetlonej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ujeżdżalni&lt;/span&gt;, więc tylko na linie. Było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałowanie &lt;/span&gt;i zasuwanie tęgim kłusem oraz wpadanie we wściekły galop, ale żadnego wyrywania. Lina Bernie super się sprawdza, mimo, że taka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;delikatniutka &lt;/span&gt;na pierwszy rzut oka... Tak sobie cichutko marzę, że może kiedyś zamówię kolejną, ale z solidniejszym karabińczykiem... Bo taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc, &lt;/span&gt;jakbym mu kazała latać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po nocy&lt;/span&gt;, jak nic by mi malutkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapiątko &lt;/span&gt;rozwalił ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-8129510189454458485?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/8129510189454458485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=8129510189454458485' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8129510189454458485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8129510189454458485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/sensowna-sobota.html' title='Sensowna sobota'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-9076078248121468032</id><published>2011-10-17T08:58:00.020+02:00</published><updated>2011-10-18T09:13:09.256+02:00</updated><title type='text'>Pożegnianie lata</title><content type='html'>No i mamy przymrozki. W sumie nie jest najgorzej. Aczkolwiek odnoszę wrażenie, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czegoś &lt;/span&gt;nam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brakuje &lt;/span&gt;tej jesieni... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Eeee&lt;/span&gt;... Błota...? Czyżby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezbłotne &lt;/span&gt;przejście z lata do zimy tego roku...?&lt;br /&gt;Podłoże do jazdy super, nie dość że błota brak, to jeszcze nie ma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapylania&lt;/span&gt;, bo ziemia  wilgotna... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kupy, &lt;/span&gt;z przeproszeniem, sprząta się z padoków fantastycznie, bo wystepują w postaci eleganckich pączków a  nie, z przeproszeniem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gówniano-błotnej &lt;/span&gt;papki... ;-)&lt;br /&gt;Żeby jeszcze tak mieć czas zasiąść w siodle... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny weekend pod znakiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku&lt;/span&gt;. Skończyły się czasy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przybyć spontanicznych&lt;/span&gt;, teraz mamy grafik, żeby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozsądnie mocami &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Huca &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zarządzać&lt;/span&gt;. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;, o ile mnie darzy sporą sympatią, o tyle na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciaki &lt;/span&gt;patrzy lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kosym &lt;/span&gt;okiem ;-) A w sobotę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kose &lt;/span&gt;oko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;przekształciło się w &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wybuch introwertyka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Spektakularny, nie powiem.&lt;br /&gt;Zaczęło się już na linie, przed jazdą. Przy zmianach kierunku było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba &lt;/span&gt;i inne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;atrakcje&lt;/span&gt;. W granicach tolerancji jednakowoż.&lt;br /&gt;Jazda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowa &lt;/span&gt;zrazu w miarę spokojna (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ulubione zajęcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;na jeździe: &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciak &lt;/span&gt;robi ćwiczenia gimnastyczne&lt;/span&gt;), potem malutkie ostrzegawcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba &lt;/span&gt;pod moim adresem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt; na nim siedział, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;wcale nie interesowało. Przekaz był skierowany do mnie - bo się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czepiam &lt;/span&gt;i każę kłusować&lt;/span&gt;). Nic to, zwalczyliśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;focha&lt;/span&gt;, ale zaczęło mi świtać, że tu chyba &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;coś &lt;/span&gt;nie gra, jednak...&lt;br /&gt;Drugie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt; było już bardzo konkretne (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;też przy rozkazie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kłus&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;się zamurował (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;druga jazda w życiu&lt;/span&gt;), ale nie dość, że spokojnie bez paniki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysiedział&lt;/span&gt;, to i kończyć nie chciał :-)&lt;br /&gt;Jazdę sfinalizowaliśmy bez większych przygód, kłus był, ale po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyobserwowaniu&lt;/span&gt;, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;szczególnie na jedną stronę kłusować nie chce, chodziłam po dużym kole, żeby złagodzić łuki albo biegłam razem z nim, po prostej... Bo tak sobie pomyślałam, że może to jednak nie taki zwykły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foch&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huculski&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;coś fizycznego&lt;/span&gt;...?&lt;br /&gt;Potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;koleś &lt;/span&gt;poszedł na długą linę i dawaj go w obroty. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obroty &lt;/span&gt;miały na celu zdiagnozować, w czym rzecz... No i zaczęło się. Niezadowolenia Pana &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;&lt;span&gt;eskalowało&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;sięgnęło zenitu i stoczyliśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ostrą potyczkę&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;nie dość, że odmawiał wykonywania dość prostych poleceń (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;innych niż stępo-kłus &lt;/span&gt;;-) to zaczął się wspinać (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bardzo pionowo&lt;/span&gt;) w słać we mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;boksy &lt;/span&gt;przednią nogą. I weź tu człowieku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;diagnozuj &lt;/span&gt;w takich warunkach ;-)&lt;br /&gt;Skończyło się tym, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;zaliczył &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ostre &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ganianki nr 1&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, do których błyskawicznie przyłączyło się całe stado (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nawet Dziadzio Heniu parę razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyczadował &lt;/span&gt;i dał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ze zadu &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;został lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zeszmacony &lt;/span&gt;lataniem za wzmiankowanym stadem z siodłem i wlokącą się za nim liną, której nie raczyłam odpiąć. Chciał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latać&lt;/span&gt;, to niech &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lata&lt;/span&gt;. Teraz, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;now&lt;/span&gt;. Co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;poskakał za końmi przez rowy, co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;pobrykał, co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;zadem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nawywijał&lt;/span&gt;, to jego ;-)&lt;br /&gt;Ponieważ po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ganiankach &lt;/span&gt;nr 1 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowi &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;rurka zmiękła&lt;/span&gt; tylko do połowy, były &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;ganianki nr 2&lt;/span&gt;, zdecydowanie subtelniejsze, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego &lt;/span&gt;nie zamęczyć ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;bardzo szybko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skapitulował &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zwłaszcza, że stado zaczęło go reprymendować, że ileż jeszcze mają z nim w w ramach solidarności &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latać&lt;/span&gt;...?? bo tu trawa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stygnie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siwka zwłaszcza dobiegała do niego wywijając gniewnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;węże &lt;/span&gt;głową i prężąc złowieszczo szyjkę &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kapitulacja &lt;/span&gt;polegała na tym, że polecenia zaczęły być dla Huca zupełnie niekłopotliwe, miłe i sympatyczne ;-) Na koło poszedł grzecznie stępem, na wskazanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paluchem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od razu &lt;/span&gt;zakłusował, na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;stanął na obwodzie... a przy zmianie kierunku o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba &lt;/span&gt;nie było mowy...!&lt;br /&gt;Potem była oczywiście 15-minutowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oprowadzanka&lt;/span&gt;, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fiutro &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małym &lt;/span&gt;aż loczków podostawało od nadmiaru wilgoci ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na niedzielę zaplanowałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hucową &lt;/span&gt;jazdę testową. Żeby zobaczyć, co to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;panie &lt;/span&gt;będzie, gdy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małym &lt;/span&gt;zasiądę. A tu znienacka zapowiedział się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;, co to nie był w sobotę i mniemałam, że już w ten weekend nie nadciągnie.&lt;br /&gt;Nie bez obaw, czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;się na jazdę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;załapie&lt;/span&gt;, wzięłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, osiodłałam swoim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;west-siodłem &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;o tyle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;swoim&lt;/span&gt;, co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Siwkowym &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ruszyłam &lt;/span&gt;z ziemi, wsiadłam. Spięty był, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łebek &lt;/span&gt;zadarty, prawie przytupywał w miejscu, ale po kilku delikatnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;calvary stop &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wariacja na temat &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgięcie boczne&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) w końcu się uspokoił. W kłusie był już spokojniutki, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;joggował &lt;/span&gt;elegancko, ale było też kilka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sprawdzających &lt;/span&gt;nawrotów wydłużonego kłusa (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oczywiście na miarę krótkich huculskich nóżek &lt;/span&gt;;-) W pełni pod kontrolą :-) W końcu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;wyparskał całe mnóstwo emocji i mógł zasiąść &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na pierwszy rzut &lt;/span&gt;oka problem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;zdiagnozowany zastał jako: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zbyt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;upasiony &lt;/span&gt;na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;swoje&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; dotychczasowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klasyczne &lt;/span&gt;siodło &lt;/span&gt;(!!)&lt;br /&gt;Co do zasady jestem zdecydowanym przeciwnikiem siodeł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klasycznych&lt;/span&gt;. Jako niewygodnych. Podobnie jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klasycznej &lt;/span&gt;sztuki jeździeckiej. Nie podoba mi się i już. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sztuczne&lt;/span&gt; to, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niepraktyczne&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, sztywne &lt;/span&gt;i w ogóle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do niczego&lt;/span&gt;... I pomyśleć, że kiedyś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dresaż &lt;/span&gt;mi się podobał... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fuj! &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Wydaje się, że i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest podobnej myśli, bo pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;westówką &lt;/span&gt;zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyluzował &lt;/span&gt;:-) A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt; od tej pory chce jeździć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tylko west&lt;/span&gt;, hihihihi... :-) Czyli mój &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chitry plan &lt;/span&gt;wdrożony ;-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na padok &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolny &lt;/span&gt;dotarła w końcu cywilizacja, co się nazywa &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;halogen&lt;/span&gt;. Dotarła dzięki zaprzyjaźnionej, o której już tu wzmiankowano, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;STAJNI GOŁĘBIE &lt;/span&gt;;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prawie, prawie &lt;/span&gt;widać po nocy okrągły wybieg, czyli mój &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ambitny plan &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zagęszczenia &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;końskich treningów &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dodatkowo: piątki i środy&lt;/span&gt;) ma szanse zostać wdrożony :-)&lt;br /&gt;Z tej radości &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ad hoc &lt;/span&gt;wymyśliłam 4 kolejne miejsca, które &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koniecznie &lt;/span&gt;muszą być oświetlone, m.in. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łąka-czworobok &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwki w weekend nie tknęłam. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wstyd! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Finiu &lt;/span&gt;to chwilę na 7 m. linie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popracował &lt;/span&gt;a Siwka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nic a nic&lt;/span&gt; :-(&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(204, 51, 204);"&gt;Aby zapobiec dalszym takim skandalom, mam mocne postanowienie brać zwierzaki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do roboty &lt;/span&gt;z rana. &lt;/span&gt;Bo potem zawsze &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;coś&lt;/span&gt;. A to Goście, a to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;, a to zwózka drewna opałowego, a to pielenie przed zimą... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-9076078248121468032?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/9076078248121468032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=9076078248121468032' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/9076078248121468032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/9076078248121468032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/pozegnianie-lata.html' title='Pożegnianie lata'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6906308390906795095</id><published>2011-10-09T18:20:00.019+02:00</published><updated>2011-10-10T15:18:32.483+02:00</updated><title type='text'>Lina "Bernie"</title><content type='html'>W sobotę odbyła się inauguracja tytułowej liny. Świetna jest. W końcu coś długiego, lekkiego i poręcznego ;-)&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień Fisiek, potem Siwka. Od razu na głęboką wodę, czyli na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wielkoobszarowej siennej &lt;/span&gt;łące. Bezpieczniej (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dla liny i jej finezyjnego karabińczyka &lt;/span&gt;;-) byłoby na okrągłym wybiegu, ale nie chciało mi się koni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlec &lt;/span&gt;z łąki na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodole&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wbrew moim obawom, że 7 m., otwarta przestrzeń, pasące się wokół konie i demoralizująca trawa pod nogami, było rewelacyjnie. Fisiu po wstępnych, rozgrzewkowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygibasach &lt;/span&gt;w kłusie pięknie zagalopował, zaokrąglony, dostał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciacho &lt;/span&gt;i skończyliśmy. Żadnego ciągnięcia, wyrywania, nic... :-)&lt;br /&gt;Siwka również stanęła na wysokości zadania, też był galop i też bez wyciągania mnie w mojego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hula-hop&lt;/span&gt;, mimo ekscytacji wyższym chodem. W galopie mieliśmy element utrudniająco-rozpraszający, czyli Fućkę, która wystartowała równo z Siwką i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pruła &lt;/span&gt;równolegle z nią, czekając z utęsknieniem na komendę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bierz ją!&lt;/span&gt; Komenda oczywiście nie padła a ja rycząc na Fućkę, żeby poszła precz, poczyniłam interesującą obserwację, że mój jawnie agresywny wrzask nie robi na Siwej najmniejszego wrażenia, bo nie ku niej kieruję swą energię. Siwe spokojnie kontynuowało okrążanie a Fućka skulona opieszale rejterowała, cały czas mając jednak nadzieję, że pozwolę siwego konia pogonić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;ciekawe zjawisko. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dyskretne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ulatnianie się &lt;/span&gt;na widok dzieciaków &lt;/span&gt;w pewnym wieku. Dla ułatwienia podpowiem, że w wieku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowym &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;7-10 lat&lt;/span&gt;). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cholera&lt;/span&gt;, nie jest dobrze. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;zdecydowanie za inteligentny jest na konia-rekreanta. Nie bardzo mam pomysł, co z tym fantem zrobić. Bo najgorsze jest to, że ja w duchu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowi &lt;/span&gt;przyznaję rację :-(&lt;br /&gt;Na jego miejscu też bym wolała robić wszystko inne, niż chodzić w klasycznym&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; (fuj!) &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;siodle i wozić usiłujące anglezować dzieciaki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;dostąpił zaszczytu liny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bernie &lt;/span&gt;jako pierwszy. Spodziewałam się jakichś większych ekscesów, wyrażania niezadowolenia i zemsty za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;współpracował bardzo ładnie. Wprawdzie przy okrążaniu kilka razy buńczucznie wystartował w przeciwnym kierunku niż mu wskazałam i trochę podskakiwał jak piłeczka, to nie próbował liny wyrwać, a kiedyś w tym był mistrzem ;-)&lt;br /&gt;Na przywołanie przebiegał do mnie kłusem z butną miną i wypięta klatką piersiową, jakby chciał zademonstrować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;taran&lt;/span&gt;, ale hamował przede mną grzecznie, głowę zaraz spuszczał do moich kolan i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ozór wywalał międląc paszczą &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Poćwiczyliśmy zagalopowania na komendę głosową, nie żeby idealnie, ale całkiem nieźle. Mógłby jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;poobserwować, jak to robi Fisiu: elegancko, ze stępa a nawet ze stój &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(!) &lt;/span&gt;a nie rozpędzać się w kłusie do nieprzytomności, tracić równowagę i wpadać w galop...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego wszystkiego nie chciało mi się na nikogo wsiadać. Nowa lina mnie fascynuje, póki co, więc pewnie znowu będę miała &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fazę na niejeżdżenie&lt;/span&gt;, tylko na zabawy naziemne ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę tknęłam siwe kopyta. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z pewna dozą nieśmiałości &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;żeby nie powiedzieć strachu&lt;/span&gt;) po ostatniej siwej kulawiźnie. Wyłupanie prawego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przodu &lt;/span&gt;jednak już zrosło (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przerosło&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), więc wypadało trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w koniu &lt;/span&gt;pogrzebać ;-)&lt;br /&gt;Straszna susza u nas, więc kopyta przesuszone, mimo, że mogą zwierzaki łazić po rzece. Teraz jednak panuje w stadzie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;moda na niełażenie po błocie&lt;/span&gt;, więc i kopyta niefajnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozszczelnione &lt;/span&gt;:-( Nie wiem, czym spowodowana ta moda, bo w zeszłym roku nawet w listopadzie było brodzenie w wodzie po brzuch. Może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straszne Krzaki&lt;/span&gt;, koło których trzeba przejść...? A może zbytnia obfitość żarcia wokoło, bez konieczności zagłębiania się w podmokłe  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chaszcze &lt;/span&gt;&lt;span&gt;w celu &lt;/span&gt;wyszukiwania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jadalnego&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywiązane do ziemi &lt;/span&gt;ze stoickim spokojem zniosło moją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dłubaninę&lt;/span&gt; w kopytach, parę razy oparła mi tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pyszczek &lt;/span&gt;na głowie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obniuchała &lt;/span&gt;mnie a raz się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagalopowała &lt;/span&gt;i na modłę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szamańską &lt;/span&gt;wcisnęła we mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaczepialsko &lt;/span&gt;siwą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bródkę&lt;/span&gt;. Oto do czego prowadzi obcowanie z Fiśkiem 24 h. - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uczymy się końskiej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;gupoty &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Fisiem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jak już o nim...&lt;/span&gt; ;-) &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;chrumkanie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na komendę &lt;/span&gt;osiągnęło rangę sztuki konwersacji niemalże. Tylko patrzeć jak zacznę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wychrumkiwać &lt;/span&gt;całe zdania a Fisiek będzie mi całymi zdaniami &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odchrumkiwał&lt;/span&gt; :-)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6906308390906795095?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6906308390906795095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6906308390906795095' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6906308390906795095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6906308390906795095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/lina-bernie.html' title='Lina &quot;Bernie&quot;'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-4799667652186006932</id><published>2011-10-03T12:26:00.015+02:00</published><updated>2011-10-10T15:22:50.166+02:00</updated><title type='text'>Edukacja</title><content type='html'>Niedziela zdecydowanie w budowlanej atmosferze. Budowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stricte &lt;/span&gt;końska - &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;lifting &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;okrągłego wybiegu&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przybyli &lt;/span&gt;posiłki z zaprzyjaźnionej &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;STAJNI GOŁĘBIE &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiskarsem-świdrem &lt;/span&gt;do robienia &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;dziury w całym&lt;/span&gt;, wykopali &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tymże &lt;/span&gt;wzmiankowane dziury a potem wkopali solidne słupki. O wiele solidniejsze, mam nadzieję, od sosnowych, które kolejno poległy. Z rozmysłem zrezygnowaliśmy z poprzecznych drewnianych belek, bo to ulubione &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gryzaki&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szamańskie &lt;/span&gt;są. Poziomo motam stare taśmy i splotki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pastuchowe&lt;/span&gt;, takie, co to już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie tego&lt;/span&gt;, znaczy jest podejrzenie, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie przewodzą&lt;/span&gt;&lt;span&gt;, więc nie stosujemy ich do grodzenia padoków.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;Na okrągły wybieg - jak znalazł (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;o tym, że nie przewodzą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cicho sza...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;). &lt;/span&gt;Na dokładkę są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezkosztowe &lt;/span&gt;i o wiele trwalsze od drewna.&lt;br /&gt;W końcu nasz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;okrąglak &lt;/span&gt;zaczął &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;znowu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;jakoś &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyglądać &lt;/span&gt;;-) Bo do wczoraj, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pożal się Boże&lt;/span&gt;, był zbudowany od Sasa do Lasa (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tu słupek drewniany, tam plastikowy-pastuchowy&lt;/span&gt;)... A teraz jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;piękny, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inaczej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... Bo słupki fantazyjne, każdy inny, niektóre rosochate... Teraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasadzam się &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;profesjonalne &lt;/span&gt;podłoże&lt;/span&gt;: piach i trociny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z pobliskiego tartaku &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I byłoby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezkonnie &lt;/span&gt;całkowicie, gdyby nie wizyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;znienacka &lt;/span&gt;Młodzieńca przysłanego przez Pewnych Szanownych Rodziców ku przypatrzeniu się moim końskim dokonaniom. Szanowni Rodzice i wzmiankowany Młodzieniec są &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szczęśliwymi &lt;/span&gt;posiadaczami 2 koni, z których co najmniej jeden sprawia swym dominacyjnym zachowaniem problemy. Wstępna, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaoczna &lt;/span&gt;diagnoza brzmi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;LOVE, LOVE, LOVE! no language, no leadership&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;I tak oto, późnym popołudniem, sprowadziło się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;towarzystwo &lt;/span&gt;z łąki celem uczynienia &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;praktycznego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wykładu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wybór padł na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, jako &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;potencjalnie &lt;/span&gt;problematycznego, bo wypadało pokazać coś z dyscyplinowania w stylu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywoływanie durnego konia do porządku marchewkowym kijem&lt;/span&gt;. A tu, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;holender&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;chodził jak złoto i nijak było go 4. fazą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po łoczach &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Nie dość, że wszystko działało niemal idealnie to i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;inwencja własna &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Hucykowa &lt;/span&gt;została zaprezentowana (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w temacie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;beczka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; :-)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że uda mi się pomóc, umówieni jesteśmy z Młodzieńcem na spotkania cykliczne i na wizytę u koni, żebym sprawdziła, z czym mamy do czynienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz muszę się wziąć za &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;re-edukację pierwszo-poziomową&lt;/span&gt;. Odświeżyć w umyśle, zanotować na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;karteluszce&lt;/span&gt;, co to się właściwie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na początku &lt;/span&gt;robi z koniem...? Chyba muszę przeglądnąć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stary nowszy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;level &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1 &lt;/span&gt;(czerwone &lt;span style="font-size:85%;"&gt;DVD&lt;/span&gt;), bo on zdecydowanie fajny jest w początkowej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;materii&lt;/span&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-4799667652186006932?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/4799667652186006932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=4799667652186006932' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4799667652186006932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4799667652186006932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/edukacja.html' title='Edukacja'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-3165043798126271174</id><published>2011-10-01T19:59:00.018+02:00</published><updated>2011-10-18T11:38:38.227+02:00</updated><title type='text'>Obrodziło "narybkiem"</title><content type='html'>...dziś nowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;2 sztuki&lt;/span&gt;. Jedna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sztuka &lt;/span&gt;po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tradycyjnym &lt;/span&gt;wakacyjnym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obozie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klasycznym do bólu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Druga -  końsko nietknięta, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;acz &lt;/span&gt;już zrażona, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;był kucyk, który gryzł&lt;/span&gt;. Gdzieś. Nie zakonotowałam, gdzie dokładnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Summa summarum &lt;/span&gt;oba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki &lt;/span&gt;zadowolone (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zaryzykuję nawet stwierdzenie, że zachwycone&lt;/span&gt;), umówione na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za tydzień &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Naopowiadałam się do rozpuku o tym, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;jak działa koń&lt;/span&gt;, a przy okazji różnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wydarzeń, &lt;/span&gt;moja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gadka &lt;/span&gt;co i raz potwierdzała się w praktyce :-)&lt;br /&gt;Był pokaz odczulania Siwki na przyniesione w reklamówce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;martensy&lt;/span&gt;, było odsuwanie Namolnie Przyjacielskiego Fisia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeżem &lt;/span&gt;na klatce &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(o, to się bardzo spodobało, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bardzo sprytna sztuczka &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Było &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;sprawdzenie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka &lt;/span&gt;z siodła - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarek &lt;/span&gt;+ jedna lina - (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;po &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obozie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;klasycznym do bólu&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; zawyrokował, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo dziwnie taka jazda wygląda&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Konie spisały się na medal, zachowywały się bardzo godnie i przyjacielsko; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;po początkowej fazie &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nic nie rozumiem &lt;/span&gt;pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;po-obozowym (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek zaposiadł &lt;/span&gt;już pewne &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nawyki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ;-), jakoś się dogadał, zaczął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozumieć &lt;/span&gt;i ładnie na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu &lt;/span&gt;współpracował. Nawet turlali z siodła beczki :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt; Narybek &lt;/span&gt;z pewnym zdziwieniem stwierdził, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;faktycznie da się jeździć bez wędzidła &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Muszę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;traila&lt;/span&gt; przyuczyć i jakiś tor zbudować. Dopiero będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fun&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;może się uda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spaczyć &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;przeformatuje &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naturalny west &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkami &lt;/span&gt;udało mi się tknąć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;z ziemi a Siwkę z ziemi i z siodła.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odkurzyłam &lt;/span&gt;linę 7 m. &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;nieoryginalną&lt;/span&gt;, ale za to o cieńszą niż oryginalna i dzięki temu lżejszą i o wiele poręczniejszą (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zdecydowanie &lt;/span&gt;zamawiam u Pana Podkowy 7-metrową linę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bernie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) i hulaliśmy na 2 razy dłuższym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sznurku &lt;/span&gt;niż zazwyczaj.&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;spadające listki &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;listki&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;, bo delikatnie &lt;/span&gt;;-), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ósemeczki &lt;/span&gt;i galop - genialnie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koleś &lt;/span&gt;przyswoił i zaakceptował bez szemrania komendę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cmok! &lt;/span&gt;jako sygnał do galopu, więc żeby nie przedobrzyć poprosiłam tylko kilka razy po 5-10 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foule &lt;/span&gt;i zapraszałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego &lt;/span&gt;do środka. Mam nadzieję, że w końcu oswoimy z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;galop, bo zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie lubi, nie lubi&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Siwka na długiej linie jak stara &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyga&lt;/span&gt;, zdecydowanie jej pasuje... Zmiany kierunku super, Siwe robi fajny dynamiczny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeskok &lt;/span&gt;i spokojnie kontynuuje ruch... Od czasu do czasu wzmacniam samoczynne przechodzenie do niższego chodu, co jest u Siwki &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rzeczą wielką&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, bo zmiany w CG zawsze ją nakręcały, powodowały &lt;span style="font-style: italic;"&gt;amok &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pędzenie&lt;/span&gt;... Podobnie jak wszelkie inne dynamiczne manewry... A teraz jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eeee, a mogłabym stępem...?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z siodła krótko, ale dobre i to. Siwe ma bardzo dużo zmagazynowanej energii, która tylko czeka na odpowiednie spożytkowanie :-) Mam nadzieję, że jutro uda mi się trochę z nią &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;popracować &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aaaa&lt;/span&gt;, zapomniałam o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najnowszym Fisiowy figlu &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Odłożyłam na chwilę linę 7 m. z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarkiem &lt;/span&gt;na oponę, Fisiu chyłkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podpełznął &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;udawał&lt;/span&gt;, że się pasie &lt;/span&gt;;-) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cap! &lt;/span&gt;linę w gębę.&lt;br /&gt;To ja linę za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skórkę &lt;/span&gt;i proszę &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;odangażuj się&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wykonał.&lt;br /&gt;To ja &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;idź na koło&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Poszedł&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;To ja &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zmień kierunek na kole&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Już, już prawie zmienił, już ku mnie zwracał swe oblicze, gdy nagle połapał się, że tak właściwie to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niby czemu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozkazy &lt;/span&gt;mu wydaję&lt;/span&gt;?? skoro on sobie linę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od tak &lt;/span&gt;w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gębie &lt;/span&gt;trzyma... I jak nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;splunie&lt;/span&gt;, jak da &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dyla &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kitką &lt;/span&gt;w górze...&lt;br /&gt;O, cały Fisiek. Nic nie poważnieje z wiekiem :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-3165043798126271174?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/3165043798126271174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=3165043798126271174' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3165043798126271174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3165043798126271174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/10/obrodzio-narybkiem.html' title='Obrodziło &quot;narybkiem&quot;'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5686377002593930707</id><published>2011-09-26T10:19:00.011+02:00</published><updated>2011-09-26T13:39:31.426+02:00</updated><title type='text'>Nieodbyta sesja</title><content type='html'>Właśnie. W niedzielę miała być sesja zdjęciowa &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(...bo Fisiu jak dostał niebieskie naturalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;, to Siwka też musiała coś dostać... I dostała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore &lt;/span&gt;naturalne różowe z czarnymi wodzami, a co &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Zdjęć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na Siwce &lt;/span&gt;to ja od dawna nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uświadczam&lt;/span&gt;, a wypadałoby od czasu do czasu udokumentować to i owo... Ale jak zwykle z sesji wyszły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nici&lt;/span&gt;, bo się Oblubieniec &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapowiedział &lt;/span&gt;na wsi a jak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odnalazł&lt;/span&gt;, to już było po świetle :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwe wnikliwie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obniuchało &lt;/span&gt;swoją &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cacę &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;taaa&lt;/span&gt;, ciekawe dla kogo bardziej ta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;caca&lt;/span&gt;: dla mnie, czy dla Siwki&lt;/span&gt;... ;-) dało się bez szmerów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wystroić &lt;/span&gt;i powędrowałyśmy na łąkę.&lt;br /&gt;Jazda fajna, energiczna, stępo-kłusowa... Miałam tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;traumę&lt;/span&gt;, czy mi się owo cudne, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;acz &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;osobiście motane &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;hackamore&lt;/span&gt; nie rozwiąże. Mimo, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motałam wedle oryginalnej instrukcji &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oryginalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;, to i instrukcja musiała być oryginalna. Prosto z www.parelli.com &lt;/span&gt;;-) wydało mi jakoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie tak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zamotane &lt;/span&gt;w porównaniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z &lt;/span&gt;dwoma innymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oryginałami&lt;/span&gt;, których nie musiałam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przemotywać&lt;/span&gt;... A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;różowiutkie  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;przemotać &lt;/span&gt;musiałam, bo było odwrotnie powiązane i się niepomiernie skręcało na końskiej głowie. Po wnikliwej analizie zagadnienia doszłam do wniosku, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motam &lt;/span&gt;po prostu za luźno i trzeba &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motanie &lt;/span&gt;zacisnąć :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwe jest fajny, grzeczny koń, nosić miękko zaczęła (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ciekawe, czy wiąże się to z zalegającymi na niej warstewkami tłuszczyku&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...?&lt;/span&gt;) i całkiem konkretnie się na niej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popyla &lt;/span&gt;:-) Trochę tylko mi się jej ustawienie w kłusie nie podoba (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;głowa powyżej linii kłębu, całkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niewestowo &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:-( ale cóż, jak się jeździ od przypadku do przypadku to tak się ma... Wszytko przez ten prawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przód &lt;/span&gt;kulejący - wybiłyśmy się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;treningowej rutyny&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Kulawizna ustąpiła, ale nadal &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziwne &lt;/span&gt;to kopyto: teraz dla odmiany podeszwa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łuszczy &lt;/span&gt;się i odłazi płatami... Jeszcze czegoś takiego nie widziałam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ani u niej, ani w ogóle&lt;/span&gt;...) Bo że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niestarty proszkowany materiał &lt;/span&gt;to i owszem. Ale takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coś&lt;/span&gt;???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tknęłam &lt;/span&gt;jeszcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;. Nie chciało mi się iść po jego zielone &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;, więc wystroiłam go na różowo. Przed strojeniem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;zażądał, żeby dać oglądnąć i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niuchnąć&lt;/span&gt; to, w co chcę go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ubrać&lt;/span&gt;. W sumie się mu nie dziwię. Pewnie miał obiekcje przed &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kolorkiem&lt;/span&gt;, bo on, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;panie&lt;/span&gt;, przecież &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taki męski &lt;/span&gt;a tu róż ;-)&lt;br /&gt;Z ziemi pohulaliśmy zasadniczo; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;co do zasady jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na rozkaz &lt;/span&gt;dość energiczny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mimo, że LBI&lt;/span&gt;), ale ostatnio daje ostro czadu :-) A że uczy się błyskawicznie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;często wystarczmy mu, że popatrzy, co wyczyniamy z Fiśkiem czy Siwką i już wie, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;jak to się robi &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:-) więc zabawy nasze coraz fajniejsze. Przyciąganie nam się zrobiło świetne, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;bardzo lubi &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;lecieć ku mnie&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podlatywać&lt;/span&gt; nieprzyzwoicie blisko, robić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;butne &lt;/span&gt;miny, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pofurkiwać&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podskakiwać dominacyjnie &lt;/span&gt;i jeszcze mieć czelność &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;prosić &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dość dobitnie&lt;/span&gt; ;-) o ciasteczko. Taki typek :-)&lt;br /&gt;Pod siodłem nieźle mi wczoraj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wystartował&lt;/span&gt;, ale zaraz parę spuściliśmy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;kłus &lt;span style="font-style: italic;"&gt;goniony&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i było w miarę przyzwoicie :-) Jedna tylko &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mała &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;potyczka pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a właśnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziadu&lt;/span&gt;, że skręcisz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od koni &lt;/span&gt;a nie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;do koni &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Jak na swoją mikrą posturę, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;umi &lt;/span&gt;się czasem &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;postawić, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk Jeden&lt;/span&gt;... :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Fisiu się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie załapał &lt;/span&gt;:-( Mimo, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zerkał&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;3 konie to już dla mnie za dużo... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Starość &lt;/span&gt;straszna rzecz ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-5686377002593930707?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/5686377002593930707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=5686377002593930707' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5686377002593930707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5686377002593930707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/nieodbyta-sesja.html' title='Nieodbyta sesja'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2434886258898532163</id><published>2011-09-24T20:32:00.007+02:00</published><updated>2011-09-25T09:32:46.485+02:00</updated><title type='text'>Miło</title><content type='html'>Dzień całkiem miły. Udało mi się wsiąść na chwilę na Fiśka, nawet kilka kroków pokłusowaliśmy. Króciutko, bo przedwcześnie przybył &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;. Fisiu pod siodłem grzeczniutki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z ziemi, owszem, trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwasił &lt;/span&gt;przy poleceniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kłus &lt;/span&gt;i przy zmianach kierunku na kole. Zamierzam wyplenić, bo to jawny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieszacun &lt;/span&gt;jest&lt;/span&gt;). Jazda z palcatem ujeżdżeniowym - jakoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;carrot &lt;/span&gt;z siodła mi zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie tego&lt;/span&gt;. Nie będę otwartych drzwi wyważać. 20 lat jeżdżenia z palcatem robi swoje, się człowiek przyzwyczaił i nie ma sensu się na stare lata &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;aż tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeinaczać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konie w ogóle miały dziś o wiele lepszy dzień niż ostatnio, w niedzielę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Straszne Krzaki &lt;/span&gt;były dziś zupełnie niestraszne; Fisiu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przełażąc &lt;/span&gt;koło nich majestatycznie zrobił postój, żeby się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wysikać&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;Siwe emanowało fajną energią, miałam ochotę poszaleć z nią na wolności, nawet parę razy zaproponowała mi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;prowokacyjne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pląsy &lt;/span&gt;z butnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trzepaniem &lt;/span&gt;na mnie głową&lt;/span&gt;, ale robota była w obejściu, niestety, i nie udało się :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jutro jakieś nowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki &lt;/span&gt;chcą się pojawić. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurcze&lt;/span&gt;, jak tak dalej pójdzie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;nie wydoli i będę musiała kolejnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kurdupla &lt;/span&gt;szukać... Bo Szamanisko, póki co, skutecznie zniechęciło swoim niedzielnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybrykiem &lt;/span&gt;Narybek to jazdy na swojej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;osobie &lt;/span&gt;;-) Zdaje się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;koleś &lt;/span&gt;jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeszcze sprytniejszy&lt;/span&gt;, niż mi się dotychczas wydawało ;-)&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;oczywiście &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zdrowiutki jak ryba&lt;/span&gt;. Następny, co lubi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pocyganić &lt;/span&gt;;-) Rozbujał mi się dziś na linie, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ho-ho&lt;/span&gt;. Chody boczne bez płotu kłusem mi nawet zaoferował, taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chorutki &lt;/span&gt;;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2434886258898532163?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2434886258898532163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2434886258898532163' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2434886258898532163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2434886258898532163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/mio.html' title='Miło'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-714277793070682803</id><published>2011-09-19T10:09:00.024+02:00</published><updated>2011-09-19T11:23:09.420+02:00</updated><title type='text'>Dziwna niedziela</title><content type='html'>W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niedzielę &lt;/span&gt;dzień gościnny. I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przygodowy&lt;/span&gt;. Bo &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;coś &lt;/span&gt;z  pogodą, nadchodziła zmiana, wiało... Dzieci były nieznośne, konie były  nieznośne.&lt;br /&gt;Przy zganianiu zwierzaków z łąki musiałam użyć &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;magicznej&lt;/span&gt; czapki z daszkiem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Parelli logo &lt;/span&gt;:-))) bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nijak &lt;/span&gt;nie reagowały na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyuczony gwizd&lt;/span&gt;. Stado ruszyło (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;i Siwe z werwą, z kopyta&lt;/span&gt;), ale nie żeby w kierunku korytarza, tylko dokoła łąki. Wzrok bystry, ogony na plecach. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Finiu &lt;/span&gt;dołączył z kwikiem, posyłając w moim kierunku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niezadowolony zad &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oczywiście ze słusznej odległości około 10 m&lt;/span&gt;.) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniu &lt;/span&gt;jedynie przyzwoicie, kłusem zrelaksowanym... Dobra, łaskawie poleciały w korytarz, do poideł a potem pod wiatę, w cień.&lt;br /&gt;Pod wiatą dyszący &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;. Robiący bokami, chrapy rozdęte...  A to co za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;novum&lt;/span&gt;? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;nawet  po jeździe tak nie dyszy, mimo że musi dźwigać moje 55 kg.  A tu  kawałek raptem galopu... Potem skojarzyłam, że jak szłam po konie to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;już nie jadł tylko stał i jakby drzemał (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a na łące raptem 3 godziny, więc małe szanse, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiecznie Głodny &lt;/span&gt;był najedzony&lt;/span&gt;...). Po 10 minutach dyszenia zaczęłam się denerwować, przywołany Oblubieniec (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;był na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kursie pierwszej pomocy dla koni&lt;/span&gt;, to się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zna &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) rozkazał zmierzyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małemu &lt;/span&gt;temperaturę a tu 39,5 st. W ciągu 30 minut przybyły nasze lokalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wetki&lt;/span&gt;, osłuchały pacjenta ze wszystkich stron (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie słychać akcji serca!!!&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ZA_PA_SIO_NY&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), dostał zastrzyk dożylny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zniósł nad wyraz godnie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dygnął &lt;/span&gt;tylko przy wkłuciu&lt;/span&gt;)...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;oprócz tego, że ciepły i coś mu w środku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szmera &lt;/span&gt;jakby w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;płuckach&lt;/span&gt;,  nie wykazuje stanu nie-zdrowotności;  sianem zainteresował się od razu a  przy badaniu jamy ustnej wywijał głową całkiem żwawo, po swojemu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardzo nie lubi &lt;/span&gt;zajmowania się jego głową. Na tę okoliczność np. sam bardzo szybko ładuje nos w kantarek, żeby mieć już to za sobą &lt;/span&gt;;-) Po kilku godzinach temperatura spadła mu do 36,6...&lt;br /&gt;A może była to strategia uniknięcia jazdy...? ;-) Dzieciaki zobaczył i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nagle&lt;/span&gt; zachorował? Skoro niektóre konie w rekreacji potrafią udawać kulawiznę, to niby dlaczego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bystry &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Huc &lt;/span&gt;nie miał by &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasymulować &lt;/span&gt;gorączki... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jazdę poszedł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiek&lt;/span&gt;. No niestety, zawiódł pokładane w nim nadzieje jako &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Geniusz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oprowadzankowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Dużo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;regularnej pracy &lt;/span&gt;wymaga &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kolega&lt;/span&gt;, żeby być koniem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;okrzesanym&lt;/span&gt; przy większej ilości osób i nowego plączącego się malutkiego psa-gościa, na dokładkę ;-)&lt;br /&gt;Sprawdziłam go (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fisia, nie psa &lt;/span&gt;;-) najpierw z ziemi (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;krótko; od razu było widać, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzień kwestionowania poleceń &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;własnego zdania na tematy wszelakie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), potem z siodła.&lt;br /&gt;Zachowanie skandaliczne: jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;durne &lt;/span&gt;wywijanie głową, próby dyktowania kierunku, zbieranie się w sobie jakby do eksplozji, która nie następowała, bo dostawał coraz to nowe polecenie do wykonania i musiał się skupiać na odpowiednim przestawianiu nóg. W końcu jakaś nieśmiała próba kilkukrotnego wspięcia się, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wrzaśnięcie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;czyni cuda - od razu się rozmyślił i opadł na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cztery &lt;/span&gt;;-) Zdaje się, że mój srogi głos jest straszniejszy od najstraszniejszej &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;cielesnej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fazy 4.&lt;/span&gt; ;-)&lt;br /&gt;Doszliśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jako-tako &lt;/span&gt;do porozumienia, posadziło się najpierw Mamę Narybkową (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tester&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;;-), potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy Narybek&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Finiu &lt;/span&gt;oprócz tego, że łapał linę w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paszczę, &lt;/span&gt;był bardzo grzeczny. Potem wsiadł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stary Narybek&lt;/span&gt;, Fisiu nadal grzeczny, ale przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzakach &lt;/span&gt;wyczynił małą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ewolucję&lt;/span&gt;-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłocha &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;błyskawiczne odangażowanie zadu &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;z przytupem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), którą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stary Narybek &lt;/span&gt;dzielnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wisiedział, &lt;/span&gt;ale zaraz błyskawicznie się ewakuował na ziemię.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiu &lt;/span&gt;natomiast został poddany &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;natychmiastowej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;obróbce&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Oswajanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzaków&lt;/span&gt;. Nie wiem, co w nich siedzi, ale konie czasem dostają przy nich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;głupawicy&lt;/span&gt;. Najpierw tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;przy nich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziwaczał&lt;/span&gt;, teraz wszyscy uważają, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;faktycznie, coś tam siedzi&lt;/span&gt;... Najdziwniejsze jest to, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzika &lt;/span&gt;Siwka przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzakach &lt;/span&gt;najmniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziczeje&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;Ostrzegłam okoliczną widownię (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;2 mamy + 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;może się dziać &lt;/span&gt;i jakby co, wszyscy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wiać&lt;/span&gt; bez mrugnięcia okiem... I działo się. Widownia co i raz pierzchała na boki (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czasem profilaktycznie&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;Przez rów w stronę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasznych Krzaków &lt;/span&gt;Fiś zamiast przejść, skoczył. Ale jak..! Wybił się z miejsca i skoczył co najmniej 1,5 m. Opadł, kwiknął, ale liny nie wyrwał tylko stanął, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gały wybałuszył &lt;/span&gt;cały elektryczny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ni to na mnie, ni to na krzaki&lt;/span&gt;...) i czekał, co dalej. Dalej to kazałam znów rów przebyć, tym razem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od Krzaków&lt;/span&gt;... Niby szykował się do skoku, ale w ostatnim momencie się rozmyślił i pokracznie przez niego przekłusował (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przód niby przekroczył, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupsko &lt;/span&gt;wpadło&lt;/span&gt;). Kolejny raz był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ślamazarnym przelezieniem&lt;/span&gt;, aczkolwiek z bystrym okiem.&lt;br /&gt;Poszliśmy o krok dalej: przechodzenie przez bramkę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tuż przy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Strasznych Krzakach&lt;/span&gt;: przodem, tyłem, bokiem... Pełna fizyczna kontrola, ale umysł Fisia spanikowany powodował Wytrzeszcz i wzrost Nad-Konia...&lt;br /&gt;Sporo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygibasów &lt;/span&gt;nawyczynialiśmy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;niby &lt;/span&gt;krzaki zaakceptował, ale na odchodnym nadal na nie podejrzliwie zerkał. Znaczy, swoje wie: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co, Ty mi tu bajki opowiadasz... straszy w nich i już!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu nosimy się z zamiarem przesunięcia ogrodzenia i włączenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Owych Krzaków &lt;/span&gt;w obręb padoku... Ciekawe, ile czasu będą konie potrzebowały, żeby Straszne Krzaki stały się Ulubionymi Krzakami do Objadania i Drzemania w Ich Cieniu ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec musiałam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiśka &lt;/span&gt;wsiąść. Dla zasady. Żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;nie pomyślał&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;Nie żeby jakoś genialnie pode mną chodził, ale zdecydowanie się poprawił...&lt;br /&gt;I co... znów przypomniało mi się motto z jakiegoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;starego klasyka&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;font-size:130%;" &gt;"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 204); font-style: italic;font-size:130%;" &gt;Ujeździć konia to znaczy wpoić mu dyscyplinę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:130%;" &gt;..."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, czego Fisiowi brakuje to dyscypliny właśnie... Wszystko inne ma: świetny ruch, przyjazność w stosunku do ludzi, końską &lt;span style="font-style: italic;"&gt;charyzmę,&lt;/span&gt; poczucie humoru...&lt;br /&gt;...i tylko to jego wysokie mniemanie o sobie... I ta próba &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozdawania klocków&lt;/span&gt;... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-714277793070682803?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/714277793070682803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=714277793070682803' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/714277793070682803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/714277793070682803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/dziwna-niedziela.html' title='Dziwna niedziela'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1126898062887364678</id><published>2011-09-17T19:38:00.011+02:00</published><updated>2011-09-19T10:12:53.323+02:00</updated><title type='text'>Cutting</title><content type='html'>...właśnie skończyłam jazdę na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu&lt;/span&gt;. Ale było!&lt;br /&gt;Cały dzień zbierałam się do wsiadania na Siwe i Finia, ale ciągle &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;coś&lt;/span&gt;. Jak chociażby konieczność zwożenie opału do drewutni (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od poniedziałku ma padać &lt;/span&gt;) czy pielenie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;cudny ogród Oblubieńca mi się zapuścił &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;nieco &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Tuż przed zmierzchem ocknęłam się, że w końcu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na nikogo &lt;/span&gt;nie wsiądę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na biegiem &lt;/span&gt;wzięłam więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego&lt;/span&gt;. Jutro mają być goście, wypada sprawdzić jak forma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grubaska&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Najpierw było snucie się, jakieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;follow the rail&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;esy-floresy&lt;/span&gt;, w sumie nic nowego... Nuda. Miałam kończyć, zmierzamy pod wiatę, po drodze musieliśmy tylko wpłynąć na Henie, żeby się odsunął, bo nam stał na drodze... I wtedy wpadł mi do głowy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pomysł&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cutting! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pomanewrować &lt;/span&gt;Dziadkiem! Dziadek mało się rusza, czasem biorę go na linę, żeby pokłusował... A gdyby tak poruszać go siedząc na innym koniu...? O, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowi &lt;/span&gt;się od razu spodobało!&lt;br /&gt;Najpierw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaganialiśmy &lt;/span&gt;Dziadka w stępie. Sprawdziłam, czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;pamięta pracę z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niby-lassem&lt;/span&gt;. Pamiętał. Nic sobie nie robił  z mojego wywijania ze świstem nad głową i po bokach (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dość niewprawnego jeszcze, przyznaję. Ale najgorzej ze mną nie jest, ani razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;nie pacnęłam niechcący &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Potem sprawdziłam, czy da się kierować dosiadem i jednorącz (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;naturalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurcze&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt; załapał błyskawicznie! Już po chwili ganialiśmy za Dziadkiem, przed Dziadkiem, obok Dziadka kłusem :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;błyskawicznie przyspieszał, stawał, robił zwroty! minę przy tym miał bardzo fachową, jak prawdziwy koń&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cuttingowy&lt;/span&gt;: &lt;/span&gt;robił na Dziadka groźne miny, kładł uszy... Dziadek dawał sobą powodować jak dziecko, aczkolwiek nie wyglądał na niezadowolonego. Ba, momentami próbował nas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kiwać &lt;/span&gt;jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;rasowa wycinana &lt;/span&gt;krowa &lt;/span&gt;;-)) Ubawiliśmy się setnie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;wcale nie ciągnął pod wiatę, gdzie zazwyczaj zdejmujemy siodło (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czasem sugeruje, żeby kończyć jazdę &lt;/span&gt;;-), tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pilnował &lt;/span&gt;Dziadka :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na fali &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadkowego &lt;/span&gt;sukcesu postanowiłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powycinać &lt;/span&gt;Fiśka, a następnie Siwkę. W obu przypadkach ponieśliśmy &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;sromotną klęskę&lt;/span&gt;; Fisiu się na nas wyszczerzył i zamarkował atak (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od razu na niego &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wrzasnęłam&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, więc nie miał śmiałości wprowadzić groźby w czyn &lt;/span&gt;;-) a Siwe tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchle&lt;/span&gt; położyło + zrobiło &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ohydną &lt;/span&gt;minę i od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc wymiękł&lt;/span&gt;. A ja razem z nim ;-)&lt;br /&gt;Chytrze jednak wydłużyłam lasso-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;mekate &lt;/span&gt;i stadko musiało ulec wobec takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dictum &lt;/span&gt;;-) Zabawa jednak była średnia, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nasi &lt;/span&gt;kręcili się po małym kółku, jeden za drugim i nie zamierzali nam wprawiania się w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wycince &lt;/span&gt;ułatwiać...&lt;br /&gt;Cóż, pozostaje nam Heniu do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ćwiczeń&lt;/span&gt;... Jak nabierzemy wprawy, zasadzimy się i na te &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;trudniejsze sztuki &lt;/span&gt;:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1126898062887364678?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1126898062887364678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1126898062887364678' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1126898062887364678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1126898062887364678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/cutting.html' title='Cutting'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-4197708852859198157</id><published>2011-09-10T19:48:00.014+02:00</published><updated>2011-09-12T09:25:39.812+02:00</updated><title type='text'>Z pierwszej linii...</title><content type='html'>A co...! Znów świeże wieści prosto &lt;span style="font-style: italic;"&gt;z frontu&lt;/span&gt; :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sobota &lt;/span&gt;zapowiadała się nieciekawie, bo od środy notuję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jakowyś &lt;/span&gt;spadek odporności, jakby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co &lt;/span&gt;mnie brało, tylko nie-wiadomo-co (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;że &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;cholera &lt;/span&gt;to raczej wykluczam, bo generalnie z życia jestem zadowolona &lt;/span&gt;;-) Nabrałam się jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;apapów &lt;/span&gt;z witaminą C i jakoś przeciągnęłam i to w nie-najgorszej formie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U koni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niektórych &lt;/span&gt;też spadek jakiś: u Siwki w grzywie a u &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca &lt;/span&gt;na czole pojawiły się strupki wyglądające na małego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzybka&lt;/span&gt;... Smaruję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fungiderminem &lt;/span&gt;i obserwuję: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzybek &lt;/span&gt;w lekkim odwrocie. Trochę mnie dziwi, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fiśkowi &lt;/span&gt;nic, bo to on miał tendencje do grudy i ogólnej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;parszywości&lt;/span&gt;, ale może nadejdzie i jego pora (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tfu...! &lt;/span&gt;oby nie &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu zgrabnie do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiowskiej &lt;/span&gt;Osoby przechodzimy. Bo Fiś dziś był &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Koniem Numer Jeden&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Chciałam wsiąść &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;na chwilę&lt;/span&gt;, sprawdzić, jak tam Fisiowe obycie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podsiodlane &lt;/span&gt;po przerwie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;plus&lt;/span&gt; ustroić go w Jego Nowe &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Oryginalne* &lt;/span&gt;Błękitne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hackamore &lt;/span&gt;w Rozmiarze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Draft &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(!! Tak! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parellowe Draft &lt;/span&gt;to Rozmiar Pana Konia&lt;/span&gt;), któremu nie mogłam się oprzeć i nabyłam... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;* Snob, Snob, po trzykroć Snob!!!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fisiu bardzo grzecznie zniósł zabiegi pielęgnacyjne, nogi ładnie podał (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie zaproponował swojej ulubionej zabawy z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadami&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a może by tak fajtnąć, hę...?&lt;/span&gt;), &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarka &lt;/span&gt;nie dość, że nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skubnął&lt;/span&gt;, to jeszcze sam w niego nos włożył (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;polowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paszczą &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarek &lt;/span&gt;i samodzielne wkładanie weń nosa zaczynają się od tego samego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;błysku w oku &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żwawego ruchu głową&lt;/span&gt;, więc trudno przewidzieć, co Pan Koń zamierza&lt;/span&gt;...). Od razu na wstępie dostał za taką &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;subordynację &lt;/span&gt;ciasteczko, co nastroiło go jeszcze bardziej pozytywnie :-)&lt;br /&gt;Z jazdy &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;na chwilę &lt;/span&gt;zrobiła się bardzo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konkretna jazda 40-minutowa&lt;/span&gt;, najdłuższa w naszym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeździeckim pożyciu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Działy się rzeczy przełomowe: jazda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za czołowym &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;indywidualnie&lt;/span&gt;, skręty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od bata&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ujeżdżeniowego &lt;/span&gt;pełniącego funkcję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pseudo-carrota&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwszy samodzielny kłus &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od paru nieśmiałych kroków,  po swobodne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popylaniu  za czołowym, przed czołowym, obok czołowego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czołowego &lt;/span&gt;robił Pan Dziadek Heniu pod Swoją Amazonką :-)&lt;br /&gt;Spodziewałam się, że z kłusem będzie problem, ale poszło bardzo szybko: wyposażyłam się po prostu w palcat ujeżdżeniowy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tak, tak, posiada się jeszcze takie przedmioty ze starych, dobrych czasów&lt;/span&gt;... :- ) i użyłam go w ramach 4. fazy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;lekko, nie za łydką, ale bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odgórnie&lt;/span&gt; w zadek, żeby Fisiu nie pomylił komendy z odangażowaniem zadu&lt;/span&gt;) i za chwilę otrzymywałam kłus od przyłożenia łydek i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kliknięcia &lt;/span&gt;:-) Okazuje się, że palcat zrobił na Panu Koniu większe wrażenie, niż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacanie &lt;/span&gt;liną, bo od pacania dostawałam tylko żwawszy stęp :-)&lt;br /&gt;W ciągu całej jazdy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tylko raz &lt;/span&gt;okazał niezadowolenie, uciekł w cofanie i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zatrzepał &lt;/span&gt;głową. Wystarczyła jednak zdecydowana komenda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naprzód &lt;/span&gt;+ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacnięcie &lt;/span&gt;palcatem i od razu zrobił&lt;br /&gt;się&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzeczny koń :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiu &lt;/span&gt;jest teraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Faworyt Jeździecki Numer Jeden&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nosi&lt;/span&gt; najwygodniej ze wszystkich naszych koni (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;naszych &lt;/span&gt;tyczy się też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, który nosi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ohydnie &lt;/span&gt;w porównaniu z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Finiem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-), o wiele wygodniej niż Jej Wysokość Ulubienica Siwka...&lt;br /&gt;Jedna jeszcze rzecz cudna (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;poza &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;całą masą &lt;/span&gt;innych &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cudnych rzeczy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) jest u naszych koni: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieskażenie&lt;/span&gt;, brak jakichś starych nawyków i narowów pod siodłem jak, dajmy na to, u takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, który nie wiadomo co i kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wywinie&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasi &lt;/span&gt;są jak mięciutka plastelina - tylko lepić :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;by the way&lt;/span&gt;, było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;budzenie demonów&lt;/span&gt;. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bardzo fajny koleś&lt;/span&gt;, dopóki prosi się go o czynności dość &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stacjonarne&lt;/span&gt;, nie wymagające zbytniego wydatkowania energii (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;touch it&lt;/span&gt;, kłus &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niespieszny &lt;/span&gt;i to najlepiej kilka kroczków tylko&lt;/span&gt;...). Co innego, gdy się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podkręca tempo&lt;/span&gt;; o wtedy to się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieje&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Po Fisiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wzięłam się &lt;/span&gt;za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego&lt;/span&gt;. Przede wszystkim poprosiłam o galop na linie. Galopu zazwyczaj unikamy, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;wtedy szaleje, a na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;jeździ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;, więc nie chcę, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapalił&lt;/span&gt;... Ale ile można problem pod dywan zamiatać... ;-)&lt;br /&gt;Zgodnie z moimi oczekiwaniami był szał. Koleś przeciągnął mnie dość &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konkretnie &lt;/span&gt;(łąka, otwarta przestrzeń), ale tylko raz, bo od razu przyjęłam strategię energicznej zmiany kierunku przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;byle&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niegrzeczności&lt;/span&gt;. I małemu dość szybko przeszło. Uznał, że taka zmiana kierunku w galopie to jeszcze gorsza (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;= więcej energii zużywa&lt;/span&gt;), niż sam galop i dał spokój z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niegrzecznościami&lt;/span&gt;. Skoro on dał spokój, to ja też i skończyliśmy energiczne chody ;-)&lt;br /&gt;Potem wsiadłam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc latał &lt;/span&gt;pode mną wybitnie żwawo, trochę na kształt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bad bannana&lt;/span&gt;, ale szybko wyluzował, wyparskał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;emocje &lt;/span&gt;i głowę zwiesił...&lt;br /&gt;...a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowi &lt;/span&gt;na jeździe zaproponował skok przez rów... Przez który zazwyczaj &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przełazi&lt;/span&gt;... Po naszej sesji tak mu, zdaje się, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;morale &lt;/span&gt;wzrosło, że mój przeskok przez rów uznał za zaproszenie do zabawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mirror me &lt;/span&gt;:-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybka &lt;/span&gt;najpierw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zamurowało&lt;/span&gt;, ale zaraz jej się spodobało (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;o, jak sport...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; była jakiś czas temu na zawodach skokowych w Serocku ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;oczywiście na owym jednym skoku poprzestał i z uporem maniaka flegmatycznie przez rów kolejne razy przełaził, zamiast skakać... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niedzielę &lt;/span&gt;upał, więc zrobiłam koniom &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wolne&lt;/span&gt;. Powiększyłam kwaterę na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennej łące&lt;/span&gt;, a niech mają! Trzeciego pokosu już nie zrobimy, niech &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żrą&lt;/span&gt;, bo trawy dużo i może się skończyć, jak w zeszłym roku: 2/3 łąki nieobjedzonej się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zmarnowało&lt;/span&gt;, bo spadł śnieg...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-4197708852859198157?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/4197708852859198157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=4197708852859198157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4197708852859198157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4197708852859198157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/z-pierwszej-linii.html' title='Z pierwszej linii...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2924110349131993474</id><published>2011-09-04T20:32:00.007+02:00</published><updated>2011-09-05T10:34:07.986+02:00</updated><title type='text'>Łąka</title><content type='html'>Jakiż to człowiek niesłowny jest. Bez zasad. Bez kręgosłupa moralnego, jakiegoś szczątkowego chociażby... Że niby miało być odchudzania 3/4 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gawłowskiego pogłowia&lt;/span&gt;, że tylko Dziadek na trawie... No niestety, siła wyższa nastąpiła, drogę i pobocza, jak co roku koniom się udostępniło... Mają za zadanie oczyścić kamienie z zielska, bo przed zimą musimy znów drogę poprawić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe od razu wiedziało&lt;/span&gt;. Wystarczyło, że wzięłam kilka białych palików, a ta jak cień, przyklejona do mojego ramienia. Bezczelnie naruszająca moją strefę osobistą, prawie na mnie bródką leżąca. Cóż, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Faworyta&lt;/span&gt;, pozwalam więc... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ba&lt;/span&gt;, nawet lubię taką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwą &lt;/span&gt;poufałość ;-) Nieźle trzeba było się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;natyrać&lt;/span&gt;, żeby takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bonusy &lt;/span&gt;w postaci dużej dawki pewności siebie od Siwki teraz otrzymywać...&lt;br /&gt;Oczywiście grodziłam pobocza drogi/łąki siennej za długo. Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nawoływało &lt;/span&gt;mnie co chwilę, ponaglało, irytowało się. Były kłusy z trzepaniem głową i grzebanie nogą z rozeźloną miną, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;co tak długo...&lt;/span&gt;?? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiek &lt;/span&gt;&lt;span&gt;rzecz jasna &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;krok-w-krok &lt;/span&gt;za Siwką. Na tę okoliczność nawet parę razy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bęckę &lt;/span&gt;od niej oberwał. Siwe tak ma; jak się na coś irytuje, wyżywa się na najbliższym, który w zasięgu zębów ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgoniłam towarzystwo  po jakimś czasie. Z pysków się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ulewało&lt;/span&gt;, ledwo dokłusowały do wiaty i zaraz wszystkie drzemać. Żeby zagłuszyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ryk sumienia &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;za grube! za grube! za grube&lt;/span&gt;!) wzięłam Siwe na jazdę spacerową. Jak na jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opasłość &lt;/span&gt;była bardzo żwawa. I dwa razy bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;GO&lt;/span&gt;, niż wczoraj i lekko poirytowana komarami a mimo to pełna kontrola :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parelli Ball &lt;/span&gt;schodzi powietrze!!! Niby dopiero po 24 h, więc nie tragedia, ale...&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Aaaa&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ślady mysich ząbków &lt;/span&gt;odkryłam już przy pompowaniu... Niby nie na wylot, więc co to niby ma być...?? Niech no ja tylko jakąś mysz spotkam w siodlarnia...&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2924110349131993474?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2924110349131993474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2924110349131993474' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2924110349131993474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2924110349131993474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/aka.html' title='Łąka'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2414117290932338490</id><published>2011-09-03T21:40:00.011+02:00</published><updated>2011-09-05T10:32:39.606+02:00</updated><title type='text'>Parelli Ball</title><content type='html'>O, nie! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wcięło &lt;/span&gt;mi notkę o piłce! Skandal jakiś!! Tak to jest, jak się pisze na innym komputerze niż na co dzień... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to w skrócie, bo nie chce mi się od nowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;produkować&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Długo wyczekiwana inauguracja. Napompowałam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;godzina wyjęta z życiorysu&lt;/span&gt;), zaniosłam na okrągły wybieg, zapoznałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;, Siwkę a Fisiu zapoznał się sam. Po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlazł, &lt;/span&gt;spojrzał i od razu piłkę wykopał z opony ;-) Piłka się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odturlała &lt;/span&gt;a Fisiu stracił całe zainteresowanie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;patrzcie, zielona a nie do żarcia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...) i wrócił nad rzekę.&lt;br /&gt;Siwe niby najbardziej przejęte, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;touch it &lt;/span&gt;ze strefy 4. bez szemrania, nosem dotykała od razu a za trzecim dotknięciem wargą piłkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciuchnęła &lt;/span&gt;jawnie na mnie zerkając, czy widzę i czy docenię (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ciasteczkiem, oczywiście &lt;/span&gt;;-) Raz nawet zaproponowała, że pacnie, ale &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;przed &lt;/span&gt;a nie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;w&lt;/span&gt;. Na tym poprzestałyśmy na początek :-)&lt;br /&gt;Generalnie myślałam, że będą jakieś ekscesy, galopy, ogony w górze a tu nic. Chociaż... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;o pardon&lt;/span&gt;, Dziadek Heniu małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cyry &lt;/span&gt;odstawił na sąsiedniej łące. Kłus &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawieszający się&lt;/span&gt;, oko żwawe, jak u &lt;span style="font-style: italic;"&gt;źróbki&lt;/span&gt;, figury ujeżdżeniowe. Ale tylko przez chwilę. Zaraz się znudził i wrócił do jedzenia ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2414117290932338490?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2414117290932338490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2414117290932338490' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2414117290932338490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2414117290932338490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/parelli-ball.html' title='Parelli Ball'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-3547867277788357944</id><published>2011-09-03T20:04:00.005+02:00</published><updated>2011-09-03T21:40:36.801+02:00</updated><title type='text'>The Monster</title><content type='html'>Robi się ciekawie. Konie ożywione, na dokładkę zaczęły tyć na potęgę. Znaczy spowolniły &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;metabolizm, gromadzą zapasy… Idzie zima.  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Siwa wczoraj nie przybiegła się na gwizd przywitać; podniosła wprawdzie głowę, ale zaraz ją opuściła, zanurkowała w łąkę i udawała, że to nie do niej. Rada nie rada ściągnęłam kurtkę i zakręciłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;młynka &lt;/span&gt;nad głową. Od razu było wiadomo, że Siwa to &lt;i style=""&gt;ściemniara&lt;/i&gt;, bo tylko ona wyrwała wściekłym galopem przed siebie. Znaczy sumienie ją gryzło ;-) Wydała z siebie parę wściekłych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bryków &lt;/span&gt;a gnała, jakby brała udział w Wielkiej Warszawskiej. A niby taka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kulawa&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;...z Fisiem odgrzewamy stare różności. Jak np. &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;chrumkanie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na komendę&lt;/span&gt;. Rozbrajający koń. Co też mi mogło przyjść do głowy, że chciałam go sprzedać...! Nigdy w życiu :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chrumkanie&lt;/span&gt; powtórzyliśmy 3 razy, żeby nie było, że to przypadek. 100% &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trafień &lt;/span&gt;:-) Z tego wszystkiego zaczął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chrumkać &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;. Cichy, skryty, małomówny. Co to się u nas z tymi końmi wyrabia... ;-)&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jazdy dziś 2, w sumie z godzinę się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naobijałam &lt;/span&gt;w siodle i doszłam do wniosku, że strzemiona muszę   skrócić, bo się koszmarnie na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu telepię&lt;/span&gt;. Czyli w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fenderach &lt;/span&gt;dziurki trzeba wyciąć, a to już zadanie dla Oblubieńca. Tak grubej skóry to ja niestety nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wydziurkuję,&lt;/span&gt; mimo całej mojej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siłownianej &lt;/span&gt;krzepy ;-)&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;to w ogóle dziś pod siodłem był lekko nieznośny. Na początku. W ogóle stracił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skrętność&lt;/span&gt;, to znaczy był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skętny jak cholera&lt;/span&gt;, ale nie w tę stronę, co trzeba ;-) Jak go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;upomniałam &lt;/span&gt;to się zbiesił i zaproponował &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziki podskok&lt;/span&gt;, czyli jedno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foule &lt;/span&gt;galopu. O &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chwalcie Pana&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;chce galopować! Podchwyciłam ten pomysł. Gdy tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;połapał&lt;/span&gt;, co zamierzam, momentalnie mu się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odechciało &lt;/span&gt;i na polecenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagalopuj &lt;/span&gt;robił eleganckiego nagłego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stopa&lt;/span&gt;. Ciekawa reakcja, bardzo interesujący &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuń&lt;/span&gt;, ten &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;... Uśmiałam się do rozpuku, bo co i raz lądowałam na szyi. A niby człowiek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;umie &lt;/span&gt;jeździć konno ;-) I tak oto odkryłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za-długość &lt;/span&gt;strzemion. O poczekaj, ty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały Cwaniaczku&lt;/span&gt;...! Już ja cię zmobilizuję, niech no się tylko na Tobie lepiej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;usadzę &lt;/span&gt;;-)&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Z Siwką nie-mniej ciekawie. Z ziemi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fochy&lt;/span&gt;: miny, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pobryki&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pół-lewady &lt;/span&gt;jakieś, nawet jeden &lt;span style="font-style: italic;"&gt;boks&lt;/span&gt; przednią nogą...! Pod siodłem grzecznie, ale zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;more GO than WHOA&lt;/span&gt;. I nic dziwnego, że Siwe emanuje energią, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;upasiona jest jak wieprz&lt;/span&gt;! Wpadłam wręcz w popłoch, żeber nie mogę się jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;domacać &lt;/span&gt;a siedzi się na niej jak na miękkiej pufie...! Ludzie, a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;toż &lt;/span&gt;to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawie&lt;/span&gt; folblut...!&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Drastyczne kroki podjęte: Siwe dołączyło do odchudzających się, czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;won &lt;/span&gt;z łąki. Na trawie ostał się ino Dziadek Heniek, też nieźle zaokrąglony (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z wyjątkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;linii grzbietowej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Oczywiście Siwe już zademonstrowało, co myśli o moich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;roszadach &lt;/span&gt;w stadzie&lt;/span&gt;. Był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bulwers &lt;/span&gt;i galop z wywijaniem głową wzdłuż łąki, na której pasł się Heniu. Nie uległam, Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;westchnęło &lt;/span&gt;i poszło sprawdzać, co na bagnach do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żarcia &lt;/span&gt;serwują ;-)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-3547867277788357944?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/3547867277788357944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=3547867277788357944' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3547867277788357944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3547867277788357944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/09/monster.html' title='The Monster'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-4622672403662967577</id><published>2011-08-29T08:44:00.021+02:00</published><updated>2011-08-31T10:06:30.086+02:00</updated><title type='text'>I po wakacjach. Niestety :-(</title><content type='html'>Przykra sprawa: wakacje me dobiegły kresu. Z tej żałości nawet nie bardzo chce mi się w tym oto miejscu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;produkować &lt;/span&gt;:-(&lt;br /&gt;A działo się. Jak zwykle zresztą. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Spontaniczne &lt;/span&gt;sianokosy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;udały się, mimo pogody&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;budowlanka&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniowanie&lt;/span&gt;. O, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniowanie &lt;/span&gt;zdecydowanie udane!! Niech się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ino &lt;/span&gt;ogarnę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jako tako &lt;/span&gt;w robocie to może i jaką relację &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popełnię &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samym początku spóźniona &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;akcja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odpiaszczająca&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Spóźniona, bo miała być na wiosnę, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak jakoś &lt;/span&gt;schodziło... Cóż, lepiej późno niż wcale... I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wiedziałam, że konie powinno się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odpiaszczać&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siwe nadal &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod-kulewa&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cholera&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Już-już &lt;/span&gt;zanosiło się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pohulamy &lt;/span&gt;pod siodłem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w połowie mojego urlopu w miarę czysto po miękkim chodziła&lt;/span&gt;), ale się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;pobili o słonecznikowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;badyla&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;ją &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wywalił i skopał &lt;/span&gt;po zadzie!!! na szczęście niegroźnie, bo zaraz RYKNĘŁAM i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;od razu zwiał&lt;/span&gt;), Siwe w ferworze walki musiało się nadwerężyć, bo potem znów na 3 nogach przez jakiś czas chodziła :-(&lt;br /&gt;Teraz już prawie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;good&lt;/span&gt;, ale cóż z tego... Teraz to ja już w biurze siedzę :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto paść w końcu musiało na &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(153, 51, 153);"&gt;Fiśka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;Zaczęliśmy pojedynczą sesją z ziemi (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;liberty&lt;/span&gt;); &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Panu &lt;/span&gt;przypomniało się, że przy zmianie kierunku w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;circling &lt;/span&gt;można się &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;szczurzyć &lt;/span&gt;i udawać, że się &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;atakuje &lt;/span&gt;człowieka (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niby &lt;/span&gt;taki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przyjacielski&lt;/span&gt;...!!!) &lt;/span&gt;a ulubioną reakcją na każdą inną moją komendę są chody boczne a raczej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciągi &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Potem już były tylko jazdy, każda poprzedzana małym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pre-fly checkiem&lt;/span&gt;. Naprzemiennie: raz na łące, raz na okrąglaku.&lt;br /&gt;Zaczęliśmy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pierwsza jazda&lt;/span&gt;), potem jednak postanowiłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po bożemu&lt;/span&gt;, czyli kantarek i jedna wodza (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;5 kolejnych jazd&lt;/span&gt;). Na koniec - naturalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;2 jazdy&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;Nie wdając się w szczegóły i dywagacje: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fisiu jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kloc&lt;/span&gt;! &lt;/span&gt;Z ziemi emanuje energią i wręcz budzi w potencjalnym jeźdźcu niepokojące myśli (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;o matulu, tej ewolucji nie da się wysiedzieć&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...!), natomiast pod siodłem zamienia się w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;ciepłą kluchę&lt;/span&gt;. Impuls co najwyżej 2 i to jak się nieźle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozbuja &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w skali 1-10&lt;/span&gt;). Rusza na podniesienie energii + przyłożenie łydek, więc niby nie ma powodów, żeby liną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacać&lt;/span&gt;, ale jak mnie parę razy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poniosło &lt;/span&gt;i go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypacałam &lt;/span&gt;fazowo 4.1, 4.2, 4.3... to i tak nic sobie z tego nie zrobił. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeno &lt;/span&gt;na 2-3 kroki stęp przyspieszył...  A potem znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szurał &lt;/span&gt;majestatycznie... Zanosi się na genialnego konia do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oprowadzanek&lt;/span&gt;. Tylko kto się na niego wgramoli...???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych kilku jazdach na Fiśku wsiadłam na momencik na Siwkę, pierwszy raz na naturalnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dotychczas jeździłyśmy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu&lt;/span&gt;, kantarku z jedną liną i na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;snaffle&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;poczułam różnicę&lt;/span&gt;. Impuls w okolicach 6, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czyta w myślach&lt;/span&gt;, wystarczy spojrzeć w bok a już skręca... A wydawało mi się, że się tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wozimy&lt;/span&gt;... Nu Fisiek, śrubkę się będzie w weekendy dokręcać koledze... ;-)&lt;br /&gt;Zdaje się, że w przypadku Pana Fisia wprowadzimy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;verbal cue &lt;/span&gt;różnicujące stęp, kłus, galop, czyli powrócę do mojej starej, dobrej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kaszubskiej &lt;/span&gt;koncepcji szkolenia głosowego (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wymyślonej dla &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uproszczenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sztuki&lt;/span&gt; jeździeckiej &lt;/span&gt;na koniach-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;rekreantach &lt;/span&gt;użytkowanych li tylko wakacyjnie&lt;/span&gt;). Alternatywą byłoby klasyczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;palcatem go, panie, za łydką! &lt;/span&gt;ale to się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;delikatnie&lt;/span&gt; kłóci z koncepcją presji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hen &lt;/span&gt;za linią motoryczną. Znaczy Fisiu może się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odangażować &lt;/span&gt;i w ogóle stracić popęd do jakiegokolwiek ruchu ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ponadto... Było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odkrywanie na nowo &lt;/span&gt;kilku DVD z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Success Series &lt;/span&gt;oraz nowych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;leveli&lt;/span&gt;. W&lt;span style="font-style: italic;"&gt; levelach wałkowałam &lt;/span&gt;w szczególności &lt;span style="font-style: italic;"&gt;freestyle&lt;/span&gt;; najpierw dogłębna analiza nagrań, potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda &lt;/span&gt;na koń. Czyli na Szamana.&lt;br /&gt;Czasem musiałam użyć głowy i pokombinować, bo Fisiu bywa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niepodręcznikowy&lt;/span&gt;. Dla przykładu zgięcia boczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za cholerę &lt;/span&gt;u niego na kantarku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie działały&lt;/span&gt;. Znaczy działały, ale dopiero jak mnie od trzymania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wielkiego Łba &lt;/span&gt;skurcz łapał. A i tak Fiś nieodmiennie, z uporem maniaka uważał, że chodzi mi o cofanie. I cofał. W końcu wpadłam na pomysł, żeby użyć werbalnego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;Poskutkowało, przestał cofać. Potem, nadal trzymając &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wielki Łeb&lt;/span&gt;, szepnęłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiu! &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komenda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywołująca &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;z ziemi&lt;/span&gt;) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wielki Zwierz &lt;/span&gt;lekko skręcił ku mnie głowę i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastrzygł &lt;/span&gt;oczami. Wtedy pokiwałam przywołująco paluszkiem w bok a Fisiu raczył skierować głowę ku mojej nodze. W nagrodę rozgniotłam mu kilka komarów na ganaszu i podrapałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;komarze bąbelki&lt;/span&gt;. W drugą stronę poszło bez problemu. A teraz proszę zgadnąć, jak sprawa wygląda? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oczywista: byle co &lt;/span&gt;i Fisio zgięty ;-) Nawet na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wodzę direct &lt;/span&gt;usiłuje mi przekazać, że chodzi o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zgięcie &lt;/span&gt;a nie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;skręt &lt;/span&gt;:-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były też &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;incydenty &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;hucykowe&lt;/span&gt;. Jak na przykład ugryziony &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;. Czyli totalna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;olewka &lt;/span&gt;jeśli chodzi o współpracę z dzieckiem, które by &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tylko jeździło &lt;/span&gt;albo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciągle te sama &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sztuczki &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;z ziemi robić &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;kazało&lt;/span&gt;, ignorując Humory i Nastroje Pana Konia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Hucu jako pierwszym testowałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naturalne hackamore&lt;/span&gt;. Wisiało sobie od 3 lat elegancko na karniszu, emanowało bielą sznurków, zdobiło pokój... Jak się naoglądałam DVD, zapragnęłam w końcu zdjąć z karnisza &lt;span&gt;i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaimplementować&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;pomykał na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hackamore &lt;/span&gt;elegancko, mimo moich eksperymentów z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;balance point&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pussing passenger &lt;/span&gt;i innymi koncepcjami z cyklu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fluidity &lt;/span&gt;Lindy P.&lt;br /&gt;Przy okazji mam w tej materii pewne przemyślenia, niekoniecznie zbieżne z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lindowymi &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hackamore &lt;/span&gt;jednakowoż sprawdziło się idealnie.  Z wyjątkiem tych nielicznych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;incydentów&lt;/span&gt;, kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc się stawiał&lt;/span&gt;. Ale na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucowe &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;stawianie się &lt;/span&gt;i wędzidło nie poradzi ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W połowie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nowej-najnowszej &lt;/span&gt;wiaty podłoga już ułożona (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ta sama &lt;span style="font-style: italic;"&gt;konwencja&lt;/span&gt;, co przed &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wiatą sienną&lt;/span&gt;: ażurowe płyty, stare cegły, kamienie... wygląda to super... marzą mi się takież chodniczki i ciągi komunikacyjne, ale to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cholerna robota&lt;/span&gt;... żmudna, manualna&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jako &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pomocnik majstra &lt;/span&gt;nalatałam się z taczkami, natargałam worków, nanosiłam wiader z zaprawą&lt;/span&gt;...). Od biedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chłopacy &lt;/span&gt;(Szaman i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;) mają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lokum &lt;/span&gt;na zimę... Bo Siwe i Dziadek Heniu mogą w wiatach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przebierać-wybierać&lt;/span&gt;: 2 dachy do dyspozycji już teraz mają :-) Nawet jak się pokłócą, to każde ma swoją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawalerkę&lt;/span&gt;. Choć oni to akurat wyjątkowo zgodni: Siwe zarządza, Heniu się nie stawia i tak sobie pięknie, zgodnie żyją :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Siwe dało się &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wypsikać absorbiną &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na wolności&lt;/span&gt;, bez zakładania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarka &lt;/span&gt;nawet... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Psikałam &lt;/span&gt;Szamana przed jazdą i przy okazji podeszłam do drzemiącej pod wiatą Siwki... W powodzenie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przedsięwzięcia &lt;/span&gt;nieszczególnie wierzyłam, a tu proszę: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;never say never&lt;/span&gt;... :-)&lt;br /&gt;Jedną tylko małą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;manierę &lt;/span&gt;Siwa ma przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikaniu&lt;/span&gt;, którą powinnam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykorzenić&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;włazi &lt;/span&gt;w moją strefę osobistą i przytula do mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwą &lt;/span&gt;głowę... Odsuwam ją tylko wtedy, gdy przesadzi z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mocą&lt;/span&gt; owego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przytulenia&lt;/span&gt;. Nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykorzeniam&lt;/span&gt;, bo mam nadzieję, że z czasem &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;samo się naprawi&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Są jeszcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poletka&lt;/span&gt;, na których Siwe jest zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;unconfident&lt;/span&gt; i to jest właśnie jedno z nich... Wyraźnie jednak widać, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;stara się &lt;/span&gt;być dzielna &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pracuje &lt;/span&gt;nad sobą&lt;/span&gt; :-)&lt;br /&gt;Bardzo jestem ciekawa, jak zareaguje na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;novum&lt;/span&gt;, które chcę jej w końcu zaserwować: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parelli Ball. &lt;/span&gt;To kolejny nasz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fant&lt;/span&gt;, który od bardzo dawna nie może się doczekać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inauguracji &lt;/span&gt;;-) Dla Szamana &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie warto &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fisiu nie dość, że zabawek się nie boi a jeśli nawet, to tylko przez 3 sekundy, to je jeszcze na dokładkę błyskawicznie niszczy...!!!&lt;/span&gt;) a Siwki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;self-development &lt;/span&gt;ciągle mi się wydawał za mały jeszcze... Ale teraz, czuję, nadchodzi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ten moment&lt;/span&gt;, że powinna sobie poradzić, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sama ze sobą&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-4622672403662967577?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/4622672403662967577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=4622672403662967577' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4622672403662967577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/4622672403662967577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/08/i-po-wakacjach-niestety.html' title='I po wakacjach. Niestety :-('/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7713976829036703743</id><published>2011-08-11T13:53:00.016+02:00</published><updated>2011-08-30T14:24:41.292+02:00</updated><title type='text'>Pobudzenie przedurlopowe</title><content type='html'>Już jutro po robocie - na wioskę i wakacje rozpoczęte.&lt;br /&gt;Plany (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;były&lt;/span&gt;) ambitne - zacząć z Siwką zagalopowania (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;choćby &lt;em&gt;jedno-dwu-foulowe&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; ;-) A tu cały czas kulawizna u niej (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wygląda na podbicie z powodu &lt;em&gt;owej&lt;/em&gt; wyłupanej ściany :-(&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ani chybi na Fisia w końcu padnie jeździecko. Się chłopak w końcu doczeka blasku jupiterów. Wczoraj &lt;em&gt;łaził&lt;/em&gt; za mną przy sprzątaniu &lt;em&gt;rajskich padoków&lt;/em&gt; jak najęty, &lt;em&gt;napataczał &lt;/em&gt;się, przyglądał, pomagał wiaderko trzymać (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;daj, daj, ja wysypię kupy...!&lt;/em&gt; oczywiście obok taczki&lt;/span&gt; ;-) Nawet &lt;em&gt;odchody&lt;/em&gt; obok &lt;em&gt;trzasnął&lt;/em&gt;, żebym nie musiała daleko chodzić... ;-) On tak &lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ZAWSZE&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; ma: &lt;em&gt;załatwia się &lt;/em&gt;obok taczki, gdy sprzątam ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;...a Siwe &lt;/span&gt;&lt;em&gt;się zapomniało&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;przygrzało&lt;/em&gt; do mnie galopem. Zaraz było trzymanie nogi w górze, opieranie &lt;em&gt;na czubku&lt;/em&gt;, podawanie i pokazywanie, że &lt;em&gt;ała&lt;/em&gt; :-(&lt;br /&gt;Całować nie musiałam, ale pogłaskać i pomasować - owszem. Od razu trochę się polepszyło.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Na wszelki wypadek&lt;/em&gt; Siwka dostaje &lt;em&gt;glukozaminę+chondroitynę+msm&lt;/em&gt; w syropie, która została po Fisiu. Strasznie &lt;em&gt;grymasi&lt;/em&gt; nad miską (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zapach kokos&lt;/span&gt;), bo &lt;strong&gt;&lt;em&gt;treściwego &lt;/em&gt;symbolicznie&lt;/strong&gt; a dodatków &lt;em&gt;full&lt;/em&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;suplement kopytowy, BIOGEN-K, czosnek, no i ten &lt;em&gt;syropek&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; ;-)&lt;br /&gt;Wczoraj musiałam z ręki karmić (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;za Szamanka, za Hucyka, za Dziadka&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;...); &lt;em&gt;Diablica&lt;/em&gt; czekała, kiedy podejdę i nakarmię. Z ręki zjadła wszystko.&lt;br /&gt;A jeszcze dojdą różne &lt;em&gt;ziółka wzmacniające&lt;/em&gt;, ciekawe, czy będzie &lt;em&gt;bulwers&lt;/em&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jak mawia Bebo-Gośka&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;...jutro zrobimy na kopyto &lt;em&gt;kapcioszek&lt;/em&gt; z otrębami. Metoda stara, ale &lt;em&gt;jara&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przydałyby się buty, już nawet zaczęłam zgłębiać temat teoretycznie i przepatrywać ceny, ale niestety finansowo jestem teraz bardzo &lt;em&gt;kaput&lt;/em&gt; :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic to, grunt, że &lt;strong&gt;końskie roboty budowlane&lt;/strong&gt; cały czas postępują, zaczynamy odczuwać presję nadciągającej zimy... Dziś o 5.00 tylko +10 st. C, konie popodnosiły sierść i wyglądają &lt;em&gt;lekuchno puchato&lt;/em&gt; &lt;strong&gt;:-O&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;A owady poznikały...! I po co ja tę &lt;em&gt;wyprzedażową&lt;/em&gt; &lt;em&gt;czarną absorbinę &lt;/em&gt;na wioskę targałam ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7713976829036703743?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7713976829036703743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7713976829036703743' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7713976829036703743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7713976829036703743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/08/pobudzenie-przedurlopowe.html' title='Pobudzenie przedurlopowe'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6753812300009567629</id><published>2011-08-08T08:40:00.029+02:00</published><updated>2011-09-02T11:12:03.604+02:00</updated><title type='text'>Weekend z rodzaju szalonych</title><content type='html'>...ledwo się dziś w pracy klawiatury trzymam. Nie dość, że ostatni tydzień w wariackim stylu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ostatni raz nocowałam &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;w przyzwoitych warunkach &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;- czyli w miejskim domu - tydzień temu&lt;/span&gt;), to i weekend nie-najspokojniejszy, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oględnie &lt;/span&gt;rzecz ujmując.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechały na wieś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieci&lt;/span&gt;, zgodnie  obietnicą. Żeby nie tracić czasu, zaraz po przyjeździe, czyli w piątek przed wieczorem, zaczęliśmy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ostro działać&lt;/span&gt;. Na początek: ekspresowe sprzątanie padoków (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na sobotę wróżyli burze, lepiej żeby się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyrobaczone &lt;/span&gt;odchody nie rozpłynęli &lt;/span&gt;;-), potem końskie ścieżki. Ostatnie opady dały popalić, trochę nam powciągało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żwirki-&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kamyczki&lt;/span&gt;, trzeba było &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koncepcję zagruzowywania &lt;/span&gt;poulepszać&lt;/span&gt;. Testujemy teraz nową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;technologię produkcji&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Najpierw zdejmowanie błocka (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z 10 cm. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narosło&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), potem sypanie starego cementu, rozbijanie na sypko a przynajmniej na małe grudki. Na to stare cegły, rozbijanie na kawałki wielkości pięści lub większe (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w zależności&lt;/span&gt;), odpowiednie poziomowanie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;spadki&lt;/span&gt;), na to tzw. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żwir &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;który dla mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;de facto &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;żwirem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie jest tylko gruboziarnistym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;piachem &lt;/span&gt;z mniejszymi i większymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;otoczakami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) i ubijanie tegoż (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ubijakiem&lt;/span&gt;). Reasumując: niezły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapierdziel&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nie wdając się w szczegóły, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;budowlany bilans weekendu &lt;/span&gt;jest imponujący: 3 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;połacie &lt;/span&gt;ścieżek wykonane (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zneutralizowane największe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolne błotowiska&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), pasmo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gawłowskich Himalajów&lt;/span&gt; (zwanych &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Pasmem Patrycego &lt;/span&gt;- od imienia głównego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Twórcy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;udrożnione &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;malownicze aranżacje z kamiennych głazów&lt;/span&gt;) i przygotowane do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;penetrowania &lt;/span&gt;przez konie. W sumie 5 potężnych kamienno-piaskowych górek rozplantowaliśmy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowości zostały już przetestowane przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt; pod jeźdźcem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chitrze&lt;/span&gt;, nie narażając własnej osoby,  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciaki &lt;/span&gt;na sznurku się prowadzało po górach :-) Jakaż to genialna koncepcja, mieć małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieciaki &lt;/span&gt;pod ręką do testowania (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wiadomo, małe szybciej się zrośnie, jakby co &lt;/span&gt;;-))) Jednakowoż przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;małe ryzyko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obalenia się&lt;/span&gt;. Ten po górach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łazi &lt;/span&gt;jak stara wyga: głowę opuści, kopytem podłoże najpierw sprawdzi... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W przyszłym wcieleniu: tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huce&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Żadnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ślachetnych &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; color: rgb(255, 153, 0); font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;/span&gt;I teraz przejście do sedna: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wizytacje&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W sobotę odwiedziła nas Nie-Byle-Osoba: Natalia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasser Hoofcare Professional &lt;/span&gt;na Ukrainę i Węgry! Przyjechała do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podręcznikowo &lt;/span&gt;patologicznymi kopytami. Pooglądała, pokomentowała i zawyrokowała, że koń nadaje się do leczenia w klinice...! Ciekawe, co by powiedziała, gdyby go zobaczyła 5 tygodni wcześniej, przed przyjazdem na naszą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezstajenność&lt;/span&gt;... aż dziw, że on w ogóle chodził!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;został zwerkowany przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasser Hoofcare Professional &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stricte &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;po strasserowsku &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;włos mi się zjeżył na ten widok, bo faktycznie jest to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mocno inwazyjne &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;rżnięcie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuń &lt;/span&gt;przeżył. Został jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wywalony &lt;/span&gt;na noc spod wiaty - zakaz stąpania po czymkolwiek twardym.&lt;br /&gt;Na początku miałam dużą chęć pokazać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasser Hoofcare'owi &lt;/span&gt;Siwkę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;cały czas utyka mi na ten prawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przód&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ale zrezygnowałam. Już ja tam wolę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skrobać &lt;/span&gt;ją sobie pomalutku-powolutku... I niech łazi po kamieniach... Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po cholerę &lt;/span&gt;całe to nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagruzowywanie&lt;/span&gt;, jakbym miała konie na miękkiej łące trzymać...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;odjechał w niedzielę wczesnym rankiem na Mazury (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;po &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sporych &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;perturbacjach  z ładowaniem do przyczepy; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do diabła &lt;/span&gt;z końmi nie parellistycznymi &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-), gdzie go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Strasser Hoofcare Professional &lt;/span&gt;&lt;span&gt;będzie codziennie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;doglądać &lt;/span&gt;i dalej werkować (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kurcze&lt;/span&gt;, po takim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cięciu &lt;/span&gt;zastanawiam się, co tam jeszcze można codziennie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niwelować&lt;/span&gt;...???), &lt;/span&gt;a potem zapadnie decyzja, co dalej: klinika czy co innego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Uczucia, co do metody mam mieszane. Zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naturalne werkowanie &lt;/span&gt;to to dla mnie nie jest. Właścicielka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;zdecydowała się w przypływie desperacji; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;był do tej pory &lt;span style="font-style: italic;"&gt;robiony &lt;/span&gt;tradycyjnie. I kuty na rozmaite sposoby. I wiecznie kulejący... A lat 16 i patologia kopytowa od małego (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jako źrebak niewerkowany, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po co...?)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bardzo jestem ciekawa rezultatów takiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;leczenia&lt;/span&gt;... W przypadku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;być może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak trzeba&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Ale zalecenia żywieniowe zdecydowanie mi się nie podobają. Bliżej im do tradycyjnego żywienia (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;owies, owies, owies a suplementy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kopytowe &lt;/span&gt;cynk-miedź-selen etc. to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bullshit&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...)&lt;br /&gt;To ja już zdecydowanie bardziej wolę nurt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jackson'owsko-Remey'owski &lt;/span&gt;i tego będę się trzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na konia żadnego w weekend nie wsiadłam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieciarnię &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;małą&lt;/span&gt;) woziłam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu&lt;/span&gt;, Gośka wsiadła na Fiśka przy całej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kupie &lt;/span&gt;widzów &lt;/span&gt;i zaliczyła pierwszy na Fisiu kłus na linie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;kłusowała na nim ze 3 lata temu, ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;to się nie liczy&lt;/span&gt;, bo Fisiu zakłusował sam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;doleciał &lt;/span&gt;do bramki i sam sobie zrobił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;A Gośka to po prostu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przeżyła&lt;/span&gt;. Na pasażera &lt;/span&gt;;-).&lt;br /&gt;Bez liny tylko stępowała (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mimo, że zgięcia boczne ładnie działały&lt;/span&gt;), bo jej zdaniem Fisiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za bardzo zerkał na ludzi &lt;/span&gt;i sprawdzał, czy jego &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;popisy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;robią odpowiednie wrażenie&lt;/span&gt;. Bardzo lubi być podziwiany ;-)&lt;br /&gt;Z ziemi było dość &lt;span style="font-style: italic;"&gt;godnie&lt;/span&gt;, tyle, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapomniałam &lt;/span&gt;o naszych bardziej zaawansowanych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;numerkach&lt;/span&gt;. Bo i nie miał to być żaden pokaz, tylko przygotowanie do Gośkowego wsiadania. Widownia pojawiła się całkiem znienacka, spontanicznie; Oblubieniec, zdaje się, ją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ad hoc zorganizował, spod chałupy ;-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;W ramach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popisów &lt;/span&gt;Fisiu chciał nawet Gośce zaproponować galop&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;już sobie kwiknął &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod nosem&lt;/span&gt;, już się zaokrąglił, już przygotowywał pierwsze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foule&lt;/span&gt;... ale został pouczony przeze mnie słówkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;EJ! &lt;/span&gt;i momentalnie go &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oświeciło&lt;/span&gt;, że chodzi mi tylko o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;grzeczny, normalny &lt;/span&gt;kłus &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Coś czuję, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rada-nie-rada &lt;/span&gt;muszę zacząć na niego zacząć wsiadać... Z powodu niedyspozycji Siwki, cóż innego mi pozostało? Jak nie Fiś , to albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;, albo... ROWER :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jazdy na Siwce żal&lt;/span&gt;... &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Oprócz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;joggu, &lt;/span&gt;taki mi ostatnio &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;tropiący stęp &lt;/span&gt;przez cały czworobok zaproponowała...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Wyraźnie było czuć jej rozluźnienie, rozciąganie grzbietu, szukanie wygodnego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ustawienia w dole&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Boże, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;myślałam, że nie dożyję &lt;/span&gt;Takiego Stanu pod Siodłem u Siwki...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;..w związku z odjazdem&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Nowego, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Heniu wrócił do stada. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Czyli znów wszyscy razem. Prowadzają się, wędrują...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Znowu ruch w interesie.&lt;br /&gt;Siwe decyduje o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozkładzie zajęć &lt;/span&gt;stada. Na początek wyprowadziła się spod wiaty na podwórku i zarządziła, że wszyscy śpią razem, pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiatą Dziadków&lt;/span&gt;, na łące. Wieczorem zastałam ich drzemiących tamże w parach: Heniu + &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc&lt;/span&gt;, Siwka + Szaman.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Tak ładnie ich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ustawiła&lt;/span&gt;, że wszyscy się zmieścili, mimo, że zadaszenie dla 2 koni, i to zaprzyjaźnionych ;-)&lt;br /&gt;Dziś o świcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zajęcia w podgrupach&lt;/span&gt;: Siwka z Szamanem na łące, Heniu z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucem &lt;/span&gt;pod&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Wiatą Kasztanową.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt; Musiałam jednak zrobić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przetasowanie&lt;/span&gt;: Siwe do Henia, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;z Szamanem z powrotem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na piach&lt;/span&gt;. Koniec świętowania. Znowu mi się roztyją a ledwo co schudli...&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6753812300009567629?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6753812300009567629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6753812300009567629' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6753812300009567629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6753812300009567629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/08/weekend-z-rodzaju-szalonych.html' title='Weekend z rodzaju szalonych'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-3319443960390244435</id><published>2011-08-05T08:34:00.013+02:00</published><updated>2011-08-05T12:36:54.306+02:00</updated><title type='text'>W końcu słońce...</title><content type='html'>Środa-czwartek znów wolne. I znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda &lt;/span&gt;na wieś (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;właściwie od 3 lat jest to jedyny cel mojego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda, &lt;/span&gt;więc nawet nie powinnam się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pucować &lt;/span&gt;w tym temacie, oczywista oczywistość...  &lt;/span&gt;;-) Pogoda w końcu się poprawiła, błoto błyskawicznie obeschło... Roboty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huk&lt;/span&gt;; sprzątanie padoków (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuńskie &lt;/span&gt;odchody&lt;/span&gt;), szykowanie podłoża pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagruzowywanie&lt;/span&gt;, zwożenie cegieł...&lt;br /&gt;W weekend planujemy zmasowany atak roboczy, zapowiedziały się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieci &lt;/span&gt;z pomocą (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;żeby nie było: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieci &lt;/span&gt;to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Egzemplarze Dorosłe&lt;/span&gt;, czyli  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;Gośka + &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony Bebo &lt;/span&gt;Gośki &lt;/span&gt;;-) Żeby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie zapeszać&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wcale nie napiszę&lt;/span&gt;, że przy okazji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;liczę na &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cudne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foty &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniami &lt;/span&gt;;-) Może bym nawet na Fisia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlazła &lt;/span&gt;na momencik na tę okoliczność...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda na Siwce jedna, ale krótka, bo Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cuś &lt;/span&gt;jakby lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;znaczy&lt;/span&gt;. Chodzi jakby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;macająco&lt;/span&gt;, coś z prawą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przednią &lt;/span&gt;nie tak; generalnie stara się omijać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żwirki-kamyczki&lt;/span&gt;, co na Gawłowie łatwe nie jest ;-) W swoim czasie podczas jakiegoś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłocha &lt;/span&gt;walnęła nożyskiem w krawędź betonowej płyty i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poszedł &lt;/span&gt;jej kawałek kopyta, wewnętrzna ściana (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mamy &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;flary &lt;/span&gt;najprawdopodobniej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żywieniowe &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;głupia ja &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;- na trawkę bujną puszczam Siwca, bo Faworyta. Żeby jej było miło...&lt;/span&gt;), spiłowałam, zrasta sobie powolutku, ale lekka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyłupana &lt;/span&gt;deformacja jeszcze trochę potrwa... Przy okazji miałam okazję naocznie się przekonać, na żywym koniu, że faktycznie mamy w środku pustkę, oderwanie znaczy się... Dodatkowo mamy kopyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypłaszczone &lt;/span&gt;jakieś, nie wiem, czy jednak nie wypadałoby &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;żywej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podeszwy &lt;/span&gt;podciąć...? Może jak zrosną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;flary &lt;/span&gt;się polepszy?&lt;br /&gt;W zimie jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wporzo&lt;/span&gt;, ale w lecie robi się nam czasem z kopytami takie dziwne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;coś&lt;/span&gt;... Muszę zacząć dokumentować fotograficznie, opisywać... Może coś wydumam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj odrobaczanie (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;PARAMECTIN&lt;/span&gt;), konie na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwarantannie &lt;/span&gt;w podgrupach (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fisiu+Huc, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadki&lt;/span&gt;, Siwka-Samotnica&lt;/span&gt;), żeby wydaliły, co trzeba, na mniejszej przestrzeni. Potem będzie gruntowne sprzątanie. Czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zakupiony&lt;/span&gt; weekend mnie czeka ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, zapomniałam dodać, że nasza krótka jazda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwkowa &lt;/span&gt;miała miejsce w trakcie żniw rzepakowych. Sąsiad stawił się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zbrojnie &lt;/span&gt;kombajnem, ciągnikami i pomniejszymi hałasującymi maszynami nieopodal, co postawiło naszą jazdę pod &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;malutkim &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;znakiem zapytania z powodu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwych &lt;/span&gt;predyspozycji do wpadania w panikę.&lt;br /&gt;I oczywiście kolejna dla mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siurpryza (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;never say never&lt;/span&gt;....)&lt;/span&gt;: Siwe wprawdzie bystrze głowę zadarło, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gębę rozdziawiło&lt;/span&gt;, ale na pierwszy mój sygnał od razu przestała się interesować pracami polowymi i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uszy poszły na mnie&lt;/span&gt;. Taki koń. Nie mogę się nadziwić, jak można być &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tak&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zdyscyplinowanym &lt;/span&gt;zwierzakiem...!&lt;br /&gt;I jeszcze jedna ciekawostka z ostatniego czasu: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe teraz bardziej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciągnie &lt;/span&gt;do ludzi, niż do koni!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby ją ktoś zaczarował. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Magicznie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koleżanko Mentosowa&lt;/span&gt;... ;-)))&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-3319443960390244435?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/3319443960390244435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=3319443960390244435' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3319443960390244435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3319443960390244435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/08/w-koncu-sonce.html' title='W końcu słońce...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5708047590011329170</id><published>2011-08-01T10:07:00.012+02:00</published><updated>2011-08-01T15:36:22.672+02:00</updated><title type='text'>Relationship first...</title><content type='html'>Siwe zachowuje się od jakiegoś czasu jak pies. Przychodzi na zawołanie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;lub na sam przywołujący gest&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łazi &lt;/span&gt;za człowiekiem, tylko patrzeć, a zacznie się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łasić &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;właściwie, to już się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łasi&lt;/span&gt;... znaczy główką przymila... i nie zawsze chodzi o zdjęcie z owej główki owada &lt;/span&gt;;-) Nawet płochliwa jakby mniej...&lt;br /&gt;W niedzielę byli goście,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; dzieciary &lt;/span&gt;latały, rzucały czym się da, hałasowały... Siwe większość czasu przedrzemało pod wiatą, w końcu przyszło pod dom i bezceremonialnie zaczęło przepatrywać torby i siatki... Nawet głowę w reklamówkę z ciastem włożyła... Musiałam ją &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wyjeżować &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wstecznie &lt;/span&gt;spod chałupy, bo by jeszcze do kuchni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlazła&lt;/span&gt;, taka śmiała :-)&lt;br /&gt;Ruszyć się nigdzie nie mogę, bo chodzi za mną siwy cień... Za bramę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czmycham &lt;/span&gt;chyłkiem, bo zaraz Siwe nosem sprawdza, czy da się otworzyć i podążyć moim śladem ;-)&lt;br /&gt;Do tego doszło, że chodzi samopas, gdzie chce; bramkę ma do nocy otwartą, może postać pod wiatą, może &lt;span style="font-style: italic;"&gt;objadać &lt;/span&gt;podwórko, może iść za bramę obgryzać pobocza i środek naszej polnej drogi... Dostęp do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siennej &lt;/span&gt;łąki tylko jej odcięłam, bo zaraz byłyby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nici &lt;/span&gt;z drugiego pokosu ;-)&lt;br /&gt;Raz wzięłam też do Siwki, na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za-bramię, &lt;/span&gt;Fisia. Stoi na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolu &lt;/span&gt;z tak żałosną miną... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grzecznego&lt;/span&gt; pasienia było może ze 20 minut... Potem zainteresował go ogród Oblubieńca... Majestatycznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlazł &lt;/span&gt;na kamienną ścieżkę i niespiesznie nią wędrując, robił przegląd jadalnych roślin na skałkach... Wkroczyłam do akcji, ale zanim doszłam do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;typka, &lt;/span&gt;ten już zdążył przyciąć 2 kępy trawy: zielono-białą i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;unikalną &lt;/span&gt;w poprzeczno-cytrynowe paski. I wywędrował na skraj rzepaku sąsiada. W tym oto momencie nagle się połapałam, że świat stoi przez Figlarzem otworem, bo przecież nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-bramię &lt;/span&gt;jest tylko częściowo ogrodzone. A i to - prowizorycznie, młodymi roślinami...! Bez większego przekonania zagwizdałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po naszemu&lt;/span&gt;, Fisiu zerknął na mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przez ramię &lt;/span&gt;i... zawrócił :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uch&lt;/span&gt;, a ja ciasteczka nie miałam, żeby nagrodzić...! Fisiu jeszcze nigdy nie przepuścił okazji, żeby nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pohulać &lt;/span&gt;po okolicy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;samopas &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie nie jest różowo. W piątek miałam nagły dzień wolny, co mnie wcale nie zmartwiło (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;w czwartek skoro świt wróciłam z wioski do Wawy i tegoż samego dnia, po robocie, okazało się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dygam tamże &lt;/span&gt;z powrotem&lt;/span&gt;...). I całe szczęście, że ów piątek się napatoczył, bo pogoda znośna jeszcze była... A co było potem...&lt;br /&gt;Błoto i tak u nas eleganckie. Nie jest wprawdzie takie, jak kiedyś, co to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;gumnioki &lt;/span&gt;ściągało &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolu&lt;/span&gt;, ale i tak Fisiu z Hucem po pęciny w błocie brodzą gdzie-nie-gdzie :-(&lt;br /&gt;W piątek pogoda słoneczna nawet, więc ręce zacierałam, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadostwo &lt;/span&gt;obeschnie... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kopyty &lt;/span&gt;przez to błoto nam się trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sypnęli&lt;/span&gt;, zwłaszcza Fisiowi, rada nie rada wzięłam się więc za tarnik... Straszliwie szybko odrastają nam piętki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;vel &lt;/span&gt;kąty wsporowe... Na pierwszy ogień Siwe poszło... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pazury &lt;/span&gt;tak jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zrąbałam&lt;/span&gt;, że zwierze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapylało &lt;/span&gt;po podwórku elegancko od piętki, nawet chodem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wałęsanym&lt;/span&gt;, kiedy to z reguły się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szura, lezie &lt;/span&gt;niedbale i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od czubka&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Fisia chciałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wcisnąć &lt;/span&gt;Oblubieńcowi, ale sprytnie się wywinął i do pracy pojechał. W sobotę wzięłam się więc i za jego potężne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;giry&lt;/span&gt;. Na szczęście po permanentnych opadach róg mu wyraźnie zmiękł i dał się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obrabiać &lt;/span&gt;bez większych problemów... Potem jeszcze Siwą zawezwałam, bo mi się jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rolki mustanga &lt;/span&gt;nieszczególnie podobały. Że za mało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zrollowane &lt;/span&gt;jakieś ;-)&lt;br /&gt;Skupiam się na skracaniu pazurów, bo mamy tendencje do szybkiego narastania. Trochę też obniżam piętki. Generalnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kopytnie &lt;/span&gt;wyglądamy nienajgorzej :-)&lt;br /&gt;Jeszcze mi tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;do kontroli został, może w środę go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obejrzę&lt;/span&gt;... Trochę mnie niedowład kończyn &lt;span style="font-style: italic;"&gt;strzelił &lt;/span&gt;po 8 kopytach... Zdaje się, że mój ulubiony &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;malutki tarnik &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hobby &lt;/span&gt;(&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;DICK&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;) &lt;/span&gt;lekko się stępił ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek jazda na Siwce. U &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziadków&lt;/span&gt;. Wygrodziłam czworobok do jazdy, zamknęłam pensjonaty na łące, żeby nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;umyśli &lt;/span&gt;przyjrzeć się z bliska naszemu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;treningowi &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Na początek &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jazda z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;carrotem &lt;/span&gt;w wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;light &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;i wspomaganie przy jego pomocy skrętów (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie jest to moja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;comfort zone&lt;/span&gt;, póki co &lt;/span&gt;;-) Pierwsza nasza taka próba porozumiewania się. Na Siwej większego wrażenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;novum &lt;/span&gt;nie zrobiło. Ba, od razu wiedziała, o co chodzi :-)&lt;br /&gt;Ja jednakowoż muszę trochę poćwiczyć koordynację ruchową, bo Siwe jest żwawe i czasem muszę szybko zadziałać.&lt;br /&gt;Potem skupiłyśmy się na kłusie i regulowaniu tempa w tym chodzie. Najpierw pozwoliłam Siwce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypalić się &lt;/span&gt;w kłusie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwanym&lt;/span&gt;, potem prosiłam o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ogarnięcie się&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pozbieranie do kupy&lt;/span&gt;, odpowiednie ustawienie. Nieliczne próby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwania &lt;/span&gt;gasiłam jazdą po kole wokół wybranego punktu.&lt;br /&gt;Siwe ma problem z jazdą po prostych. Niemiłosiernie skręca, zbacza, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wywija zakrętasy &lt;/span&gt;i to bez wyraźnej tendencji; nie ciągnie do koni, nie ciągnie do bramki... Po prostu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eso-floresuje&lt;/span&gt;. Zwłaszcza w kłusie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Point-to-point &lt;/span&gt;trochę pomaga, ale zdaje się, że musimy częściej pod siodłem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pracować&lt;/span&gt;, bo inaczej do końca życia będziemy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dreptać w miejscu&lt;/span&gt;* ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* ale mi ambicja w górę poszła, co? a jeszcze jakiś czas temu się tu wywnętrzniałam, że mogę i całe życie tylko z ziemi... A tu nagle, o: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z gęby-cholewa&lt;/span&gt; ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę też mi się jeszcze udało wsiąść (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;koło południa&lt;/span&gt;), ale szybko skończyłam, bo Siwe zaproponowało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jogg &lt;/span&gt;tak cudny i w takim ustawieniu, że poczułam się, jakbym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;western pleasure&lt;/span&gt; jechała... Miałam wsiąść jeszcze raz, pod wieczór, ale zaczęło padać... Czworobok nam lekko rozmiękł...&lt;br /&gt;A już w niedzielę - szkoda gadać. Przechodziły nad nami kolejne nawałnice, zalało nas dokumentnie, wszędzie bajora a rzeka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;buzuje &lt;/span&gt;jak po wiosennych roztopach... Fisiu wpadł nawet gdzieś na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;głębinę&lt;/span&gt;, łomot i plusk był straszliwy... Ciemno już było, przestraszyłam się, bo potem martwa cisza nastała ... Na gwizd jednak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cielsko &lt;/span&gt;w oddali załomotało i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wychynęło &lt;/span&gt;z ciemności galopem... Obmacałam, mokry był do połowy. No, przynajmniej wiem, że głęboko i że ryzyko przeprawienie się na drugi brzeg znikome ;-) Chociaż jak mu się pławienie we wodzie spodoba... Kto go tam wie, on jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuń specyficzny &lt;/span&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-5708047590011329170?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/5708047590011329170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=5708047590011329170' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5708047590011329170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5708047590011329170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/08/relationship-first.html' title='Relationship first...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1839028319650837775</id><published>2011-07-27T14:21:00.005+02:00</published><updated>2011-07-27T14:37:44.213+02:00</updated><title type='text'>Medycyna naturalna</title><content type='html'>Zawzięcie przekopuję domową bibliotekę i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sieć &lt;/span&gt;w poszukiwaniu informacji o naturalnym wspomaganiu końskiego organizmu...&lt;br /&gt;Chodzi oczywiście o Siwkę... Zrobił się z niej teraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koń szczególnej troski&lt;/span&gt;; oczywiście zaobserwowałam już pierwsze symptomy rozbestwienia w postaci &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trykania &lt;/span&gt;człowieka głową... W niedzielę zdrowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tryknęła Heńkową &lt;/span&gt;w saszetkę z ciasteczkami a i mnie od czasu do czasu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;puknie&lt;/span&gt;, póki co z pewną dozą przyzwoitości, czyli w miarę, jak na konia, delikatnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...zamówiłam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kozieradkę&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oregano (lebiodkę) &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zieloną herbatę &lt;/span&gt;u Pana Podkowy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;PODKOWA-LINY&lt;/span&gt;) a w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siodlarni.com &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;echinaceę &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mieszankę ziołową ZAZULA &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pokrzywa, mniszek lekarski, liście malin, echinacea, owoc dzikiej róży&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;po której: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sierść jest lśniąca, krew oczyszczona a układ odpornościowy wzmocniony&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;Ciekawe, jak Siwka zareaguje na takowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;menu&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Suplement kopytowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rąbie &lt;/span&gt;w miarę przyzwoicie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czasem muszę resztkę papki zgarnąć z miski i podać do pyszczka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ręcznie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ziółka ma kaszel też piła z apetytem... Mam nadzieję, że i tym razem zaakceptuje nowości w żywieniu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1839028319650837775?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1839028319650837775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1839028319650837775' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1839028319650837775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1839028319650837775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/medycyna-naturalna.html' title='Medycyna naturalna'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5342032971080353042</id><published>2011-07-25T08:19:00.013+02:00</published><updated>2011-07-25T12:16:40.157+02:00</updated><title type='text'>Ożywienie</title><content type='html'>Zebrałam się w końcu w sobie, nabrałam energii życiowej. W pracy - przeprowadzka z Bielan na Wolę plus zmiana godzin pracy na wcześniejsze. Skutkuje to tym, że na wsi wstawać teraz muszę o horrendalnej 5.15... Nic to. Daję radę, nawet wyrabiam się, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniom &lt;/span&gt;siano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozdać&lt;/span&gt; :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasi &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w końcu trochę zeszczupleli&lt;/span&gt;. Nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;, mimo, że wydawało się to niemożliwe... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Towarzystwo &lt;/span&gt;nie chodzi teraz na łąki, bo 3 łąkowe kwatery przeznaczone są dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziadków-pensjonariuszy&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasi &lt;/span&gt;siedzą więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na piachu&lt;/span&gt;. A raczej na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ni to glinie-ni to czarnoziemie&lt;/span&gt;. Mają dostęp do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nadrzecza &lt;/span&gt;24 h, ale chyba tylko w nocy tam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łażą&lt;/span&gt;, bo cały dzień &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sterczą &lt;/span&gt;i patrzą, co się dzieje w obejściu.&lt;br /&gt;Siwe nieodmiennie wywiera presję, żeby puścić ją na podwórko, albo choćby pod wiatę, bo tam siano zamknięte, ale zawsze jakieś źdźbło się znajdzie, żeby do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gęby &lt;/span&gt;włożyć ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wystaje &lt;/span&gt;przy sprężynie nawet wtedy, gdy wałachy pójdą na dalsze kwatery.&lt;br /&gt;Się okazało, że Oblubieniec też ją puszcza na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za-bramię &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-bramię &lt;/span&gt;- zależy, z której strony spojrzeć &lt;/span&gt;;-) i Siwe uważa, że to się jej należy, jak psu buda :-)&lt;br /&gt;W niedzielę zagadałam się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heńkową&lt;/span&gt;, patrzę a Siwe &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dyskretnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wypedałowało &lt;/span&gt;poza siedlisko naszą polną drogą (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tasiemka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;symbolicznie zamykająca &lt;/span&gt;zdjęta&lt;/span&gt;), skubiąc pobocza i środek. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gadamy &lt;/span&gt;sobie spokojnie dalej, za jakiś czas rozglądam się a Siwe już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hen &lt;/span&gt;w siennej koniczynie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;łąka na drugi pokos odrasta&lt;/span&gt;). Ruszyłam po gadzinę, zawołałam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zacukałam &lt;/span&gt;po naszemu... Przykłusowała, ja ją za bródkę, a ta mi kłusem w stronę siedliska, że już niby wraca... a przed samym wejściem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;myk &lt;/span&gt;za górę gruzu, półwolta i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sru &lt;/span&gt;z powrotem radosnym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;galopkiem &lt;/span&gt;w koniczynkę... Po drodze walnęła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;lotną zmianę&lt;/span&gt;. A co. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Umi&lt;/span&gt;, to się popisuje ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierwszą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;catching game &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na wielkiej otwartej przestrzeni zaliczyłyśmy :-) &lt;/span&gt;Myślałam, że się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nalatam &lt;/span&gt;albo co, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zacukałam &lt;/span&gt;i Siwe znów do mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyleciało&lt;/span&gt;. Tym razem poszło grzecznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za bródkę&lt;/span&gt; na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-bramię/za-bramię&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziadki &lt;/span&gt;siedziały na łące za domkiem gospodarczym, puściłam więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naszych &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po-dziadkowe niedojady &lt;/span&gt;na środkową kwaterę, którą zamierzałam zamknąć, żeby odrosła i się trochę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po-odłogowała&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niedojady &lt;/span&gt;jednak zostały spore, szkoda to tak zostawić, bo zarosną po pas.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasi &lt;/span&gt;się przyczaili, widać było, że chcą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lecieć&lt;/span&gt;, ale się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cykają&lt;/span&gt;... Poszłam przodem. Fisiu-Tchórz  oczywiście przyklejony do mojego prawego ramienia, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wali &lt;/span&gt;pierwszy jako &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niby&lt;/span&gt;-czołowy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gały&lt;/span&gt; wytrzeszczone... Za nim Siwe - kłusem... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapodział &lt;/span&gt;na padock paradisie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolnym&lt;/span&gt;, ale za chwilę do swoich dołączył... I zaczęło się. Niby to takie niemrawe, grzeczne, a jak dały &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czadu&lt;/span&gt;... Najpierw doleciały i ustawiły się szeregiem przy ogrodzeniu, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziadków&lt;/span&gt; oglądać. To &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dziadki &lt;/span&gt;do nich, a co. Żałowałam, że nie wzięłam aparatu, bo wszystkie prężyły się i wyginały jak arabki. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Noski-noski, obniuchiwania&lt;/span&gt;... Wolałam wkroczyć, żeby nie doszło do płotowych pojedynków, mimo, że było dość grzecznie. Licho nie śpi. Jeden &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwiknie &lt;/span&gt;i awantura gotowa...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasi &lt;/span&gt;się zezłościli. Jak to tak, nie pozwolić się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niuchać &lt;/span&gt;przez płot...!! I &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapodali &lt;/span&gt;wściekłą 5-minutową gonitwę w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwikami, wierzgami, baranami&lt;/span&gt;... Takie rezerwy energetyczne się ma...! A zaledwie 2 godziny wcześniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;na oklep jeździł... Proszę jaki to koń łaskawy, że dzieciakowi nie zaproponował, tego, co na łące wyczyniał ;-) Wprawdzie najbardziej spektakularne ewolucje nad ziemią zawsze Siwka wyczynia, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;niewiele jej ustępuje w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygibasach &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Pod wieczór zaproponowałam Siwce jazdę na tejże łące. Było żwawo. Zajmowałyśmy umysł jazdą od punktu do punktu, okrążaniem opony i kępek niedojedzonych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;badyli&lt;/span&gt;. Ponieważ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;nie działało (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przestawałam jechać, siadałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na kieszeniach&lt;/span&gt;, mówiłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;a Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwało &lt;/span&gt;dalej&lt;/span&gt;) zgięć bocznych narobiłam się do znudzenia. Postanowiłam, że po pierwszym skutecznym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;skończymy jazdę. Siwe zdecydowało, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trenowanie &lt;/span&gt;potrwa 15 minut... ;-) No cóż... Obiecałam :-)&lt;br /&gt;Jako, że czułam jeździecki niedosyt, zapolowałam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huca&lt;/span&gt;. Trochę próbował unikać, ale w końcu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poległ&lt;/span&gt;. Znaczy łaskawie zgodził się na jazdę ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pozasuwaliśmy &lt;/span&gt;po łące ostro. Ostro też nas komary pocięły ;-) Przez te codzienne, ostatnio, ulewy dość szybko z koni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;absorbina &lt;/span&gt;schodzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę Siwkę na jazdę wzięłam o niezwyczajnie wczesnej porze, wczesnym popołudniem. Wysmarowałyśmy się resztką różanego żelu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;spoko, spoko... &lt;/span&gt;jeszcze pełne 3 butelki mam w zanadrzu... W zeszłym roku posezonowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;resztki &lt;/span&gt;wykupiłam z pewnego sklepu internetowego &lt;/span&gt;;-) Osiodłałyśmy pod kasztanem. Jako że się zagadałam, Siwe miało lekcję cierpliwości - oczekiwanie w pełnym rynsztunku, aż zachce mi się zająć jej osobą... Stała dość grzecznie, ze 2 razy tylko próbowała ode mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od-drałować &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Jazda sympatyczna, Siwe spolegliwe, tym razem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;bardzo ładnie działające. Kłus jednakowoż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwający&lt;/span&gt;. Zrobiłam eksperyment, czy da się owo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwania&lt;/span&gt; spowolnić. Bo mam ambicje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;joggu &lt;/span&gt;Siwkę wyuczyć. A póki co, hmmm... Anglezowanie w tempie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucykowym &lt;/span&gt;niemalże uprawiam... Przysiadłam ćwiczebnie, luźno, nie przestając jednak jechać... (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;westówka wygodna, wygodna... na klasycznym by mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytelapało&lt;/span&gt;, że hej a tu dupsko elegancko siedzi &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;...i Siwe zwolniło kłusa, czyniąc go sobie i mnie bardziej wygodnym!! A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bestio&lt;/span&gt;, tu Cię mam...!&lt;br /&gt;Z bólem serca jazdę zaraz skończyłam, niech sobie przemyśli, jakie płyną z tego zakończenia nauki ;-)) Czuję, że &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;jogg &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w zasięgu &lt;/span&gt;ręki... a raczej, pardon, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dupy &lt;/span&gt;:-)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-5342032971080353042?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/5342032971080353042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=5342032971080353042' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5342032971080353042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5342032971080353042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/ozywienie.html' title='Ożywienie'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6626623159909768085</id><published>2011-07-20T12:10:00.006+02:00</published><updated>2011-07-20T12:45:48.687+02:00</updated><title type='text'>Czerniak</title><content type='html'>A więc jednak. Siwe ma czerniaka. Przypuszczenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naszych wet-ek &lt;/span&gt;potwierdziła dziś Olga Kalisiak.&lt;br /&gt;Siwej urosło &lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;COŚ &lt;/span&gt;w okolicy ganasza. Najpierw była to mała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gulka&lt;/span&gt;, malejąca-powiększająca się okresowo. Potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gulka &lt;/span&gt;zrobiła się jakby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dwugulką&lt;/span&gt;, teraz jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gruzełkowatym &lt;/span&gt;większym &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;CZYMŚ&lt;/span&gt; (spory orzech włoski&lt;/span&gt;). Zaczęło się ze 2 lata temu, ale wyglądało na okresowe powiększanie się lewego węzła chłonnego. W wyniku burzy mózgów nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wetki &lt;/span&gt;wykluczyły węzeł chłonny, worek powietrzny i śliniankę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;większe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;COŚ &lt;/span&gt;jest w tej okolicy&lt;/span&gt;), dziś Olga - przy okazji wizytowania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;- potwierdziła czerniaka. Ma podobną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pacjentkę&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;COŚ &lt;/span&gt;w tej samej okolicy, wielkość - GRAPEFRUITA (!!)&lt;br /&gt;Zalecenia - brak. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pacjentka &lt;/span&gt;była smarowana &lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;CZYMŚ&lt;/span&gt;, co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podobno &lt;/span&gt;pomaga (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;toksycznym dla zwierząt i ludzi&lt;/span&gt;) - bez skutku. Czyli co..., żyjemy dalej.&lt;br /&gt;Obawiałam się, żeby &lt;span style="font-size:85%;"&gt;COŚ &lt;/span&gt;nie poszło do środka... żeby Siwe nie zaczęło się dusić, na przykład... Ale nie; &lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;COSIA &lt;/span&gt;wywala na zewnątrz... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pacjentka &lt;/span&gt;też się nie dusi, ot po prostu ma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;se owoc &lt;/span&gt;koło ganasza...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6626623159909768085?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6626623159909768085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6626623159909768085' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6626623159909768085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6626623159909768085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/czerniak.html' title='Czerniak'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6618748364267513191</id><published>2011-07-15T11:15:00.011+02:00</published><updated>2011-07-15T14:40:33.320+02:00</updated><title type='text'>Wieści około-środowe</title><content type='html'>W środę z wieczora pierwsze werkowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy&lt;/span&gt;, jako że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przody &lt;/span&gt;fatalne (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a jeden to w ogóle patologiczny i bolesny&lt;/span&gt;) nogi podaje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za ciasteczko&lt;/span&gt;. Znaczy podaje, jak ma chęć i jak zaraz dostanie coś do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gęby&lt;/span&gt;. I wyrywa. I odstawia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;taniec godowy &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nóżka w przód, nóżka w tył&lt;/span&gt;), gdy nie ma ochoty nogi podać...&lt;br /&gt;Przed werkowaniem - na linę. Najpierw &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zabawa w łapanie&lt;/span&gt;. O, dawno nie miałam okazji...&lt;br /&gt;Tak w ogóle to ostatnio nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;level &lt;/span&gt;1 sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obglądnęłąm&lt;/span&gt;, ku przypomnieniu, jak się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;surowym &lt;/span&gt;pracuje ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Zabawa w łapanie &lt;/span&gt;śmieszna (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przynajmniej ja się ubawiłam, nie wiem jak kuń. Raczej był zły&lt;/span&gt; ;-).  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;ostentacyjnie energicznie odchodził, gdy zbliżałam się z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kantarkiem&lt;/span&gt;. To kazałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odbiegać&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchle &lt;/span&gt;płasko, odskok, bicie piany, reakcje nieadekwatnie żywiołowe.&lt;br /&gt;Albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchle &lt;/span&gt;płasko, głowa na 3 m. i stoi. Znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popisówa &lt;/span&gt;zastraszająca.&lt;br /&gt;Uległ po 5 minutach :-)&lt;br /&gt;Na linie - podobnie. Zrywy, podskoki, jedno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dęba&lt;/span&gt;. Albo przeciwnie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wmurowanie &lt;/span&gt;w glebę. Wystarczyło jednak jedno wspólne obejście łąkowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;padock paradisa &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wygrodziłyśmy z Gośką Dziadkom ścieżki na łące, żeby się ruszali, nieroby &lt;/span&gt;;-) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowemu &lt;/span&gt;przeszło :-) W trakcie owego obejścia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kazałam &lt;/span&gt;robić rzeczy banalnie trywialne:&lt;br /&gt;- iść za mną,&lt;br /&gt;- nie wyprzedzać,&lt;br /&gt;- wyprzedzać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na komendę&lt;/span&gt;,&lt;br /&gt;- stawać, gdy ja staję,&lt;br /&gt;- cofać,&lt;br /&gt;- cofać, gdy ja cofam,&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;opadać liściem&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;- okrążać w prawo/okrążać w lewo...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nowy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;BARDZO &lt;/span&gt;bystry, żuł co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kazanie&lt;/span&gt;, a na koniec jeszcze ozór wywalał i żuchwą wywijał, jakby mu co w zęby trzonowe powłaziło. Tak mu owe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trywialne &lt;/span&gt;polecenia dały do myślenia :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A, i jeszcze od razu zapowiedziałam, że CIASTECZKA NIE BĘDZIE ;-) I nie było.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przody &lt;/span&gt;zrobione, wystarczyło kilka małych reprymend :-) Nawet gryzące muchy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dzięki forum SPNH wiem, że to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jusznice &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) nie przeszkadzały, o dziwo ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6618748364267513191?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6618748364267513191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6618748364267513191' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6618748364267513191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6618748364267513191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/wiesci-okoo-srodowe.html' title='Wieści około-środowe'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1408141398923403257</id><published>2011-07-11T11:23:00.022+02:00</published><updated>2011-07-12T14:03:58.140+02:00</updated><title type='text'>Weekendowe szaleństwo</title><content type='html'>Co się u nas w weekend działo...! Przewaliło się przez Gawłowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stado &lt;/span&gt;ludzi, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stadko &lt;/span&gt;psów, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gromada &lt;/span&gt;samochodów...&lt;br /&gt;Psy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tzw. ras niebezpiecznych&lt;/span&gt;, czyli uśmiechniętych i rozbrykanych; rodzeństwo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;buldosiów&lt;/span&gt; amerykańskich, przy których nasza Buła okazała się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wielkim &lt;/span&gt;psem; paradowała więc z zadartym nosem powarkując na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;drobiazg &lt;/span&gt;:-) I jeszcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eee&lt;/span&gt;... pitbul...? amstaf...? kurcze, w psach to ja się jakoś szczególnie nie wyznaję  ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stado &lt;/span&gt;ludzi pomagało w obejściu, psy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hasały &lt;/span&gt;podzielone na grupy; były sesje zdjęciowe z  treningu, z niecierpliwością czekam na jej owoce :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo obecności &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;Gośki na wiosce, końskich zdjęć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fajnych &lt;/span&gt;nie udało się porobić, bo tak jakoś wyszło...&lt;br /&gt;Jazdę urządziłyśmy sobie w sobotę o 21, wcześniej się nie dało... Po fali opadów, naszedł upał niemiłosierny; konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sterczały &lt;/span&gt;w cieniu, siano niedojedzone walało się dokoła, trawa rosła sobie nie niepokojona końską &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gębą&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Owady się powściekały, powylatywały na żer po tygodniowym poście spowodowanym opadami i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zimnicą&lt;/span&gt;... Miała więc miejsce globalna akcja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikania &lt;/span&gt;wszystkich koni; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nasi &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;absorbiną&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pensjonaty &lt;/span&gt;- czym tam który miał... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Absorbina&lt;/span&gt; zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wymiata &lt;/span&gt;inne środki, ale tym razem w 100% nie zadziałała... Aczkolwiek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nasi &lt;/span&gt;i tak mieli się o wiele lepiej (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;od razu walnęli się spać w spokoju ducha&lt;/span&gt;), jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gościnni&lt;/span&gt;, których prawie od razu owad &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rąbał &lt;/span&gt;na całego...&lt;br /&gt;Siwka dostąpiła zaszczytu dziewiczej jazdy w ogłowiu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;natural west bridle by &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parelli&lt;/span&gt;. Przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tranzlowaniu &lt;/span&gt;zerkała podejrzliwie na śnieżobiałe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mekate&lt;/span&gt;, ale zachowywała się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;godnie&lt;/span&gt;. Niezadowolenie okazała przy pracy z ziemi; wydała z siebie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lewopółkulowy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;bryk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;głowa między nogi i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda &lt;/span&gt;w górę&lt;/span&gt;) i wyrwała mi linę!!! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bryk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;powolny i z rozmysłem &lt;/span&gt;- u Siwej zjawisko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie-wys-tę-pu-ją-ce&lt;/span&gt;. Tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwierza &lt;/span&gt;pozmieniała - LBI się z niej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porobiło &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Lina upadła mi pod nogi (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;nie wysilałam się, żeby ją na siłę opanować&lt;/span&gt;), Bebo Gośka wrzasnęła &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;co wy wyrabiacie??? &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;bo akuratnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walczyła o życie &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucu &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czyli wsiadła na konia po dłuższej przerwie&lt;/span&gt;) a Siwe, jak gdyby nigdy nic, odangażowało się i stanęło naprzeciw mnie z grzeczną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;minką&lt;/span&gt;. Puściłam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ósemkę&lt;/span&gt;, poprosiłam o stęp (były propozycje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a może jednak zamaszystym kłusem, hę...?)&lt;/span&gt; Wsiadłam, Siwe dość żwawe, ale w pełni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kontrolowalne&lt;/span&gt;. Trochę się pokręciłyśmy, zakłusowałyśmy... takie wielkie nic a tu znowu Gośka: &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;mamo, co Ty robisz??? &lt;/span&gt;i oczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bałuszyła &lt;/span&gt;coraz bardziej, że oto Siwka spokojnie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;acz energicznie&lt;/span&gt;) kłusem pod jeźdźcem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwa&lt;/span&gt;... No tak, zapomniałam, że Bebo za często mnie na Siwce nie widziało... A Siwkę pod jeźdźcem kojarzy ze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;swoimi spektakularnymi &lt;/span&gt;z niej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;upadkami &lt;/span&gt;;-) A tu proszę, kłusuje z człowiekiem i nie wpada w szał ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę najpierw upał, potem deszcz... Wzięłam się za kopyta. Trochę miałam opory, bo ludzie, psy, ruch w obejściu jak w ulu... Ale przerwa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kopytna &lt;/span&gt;była 2-tygodniowa i sumienie mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagryzało&lt;/span&gt;, że kopyta domagają się interwencji... Na dokładkę wydawało mi się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;pod Gośką w sobotę lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;znaczył &lt;/span&gt;na przód, wypadało dokładniej sprawdzić, co się dzieje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod spodem&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zaczynam &lt;/span&gt;już pewne rzeczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;widzieć&lt;/span&gt;; np. to że kąty wsporowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucykowi &lt;/span&gt;błyskawicznie odrosły... I że ma każdy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przód &lt;/span&gt;inny; jeden z uporem maniaka hoduje sobie jakieś podejrzane (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jak dla mnie&lt;/span&gt;)  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podpórki&lt;/span&gt;...&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Ciachnęłam &lt;/span&gt;małemu wszystkie 4 kopyta, dość śmiało jak na mój gust, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;odszedł żwawym eleganckim krokiem, więc chyba nic mu tam nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uciachałam &lt;/span&gt;nadmiernie ;-)&lt;br /&gt;Potem wzięłam Siwkę; ta z kolei ma kopyta &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zupełnie &lt;/span&gt;inne. Niby starte, kąty niewysokie, ale idzie jej w pazury... Było więc skracanie tarnikiem ... Miejsce obrałam sobie niezbyt bezpieczne, ale jedyne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bezbłotne&lt;/span&gt;: pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;starą &lt;/span&gt;wiatą. Tu ściana, tak słup a jeszcze dalej drzewo... Było nie najgorzej. Na szczęście nikt się szczególnie nami nie interesował. Do czasu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wypłosza &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zdaje się, że Fucia pod ścianą wiaty myszki szukała i pokazała nagle dołem pod ścianą swoja groźną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;facjatę &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Siwe skoczyło na mnie, ja wrzasnęłam i odruchowo uskoczyłam... Siwe dopadło do mnie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciuchnęło &lt;/span&gt;mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;barkiem, &lt;/span&gt;zamarło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyklejone &lt;/span&gt;i od razu wyluzowało. Wyglądało to raczej jak &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Ratuj...!!! &lt;/span&gt;niż ucieczkę na oślep.&lt;br /&gt;Siwkę zdecydowanie wolę werkować bez asysty (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i w ogóle wszystko wokół niej wykonywać w samotności&lt;/span&gt;), bo wtedy jest o wiele spokojniej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przy ludziach &lt;/span&gt;Siwe się od razu spina.&lt;br /&gt;Lina leży sobie na ziemi, Siwe dostaje kupkę siana, żeby się nie nudziła a ja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miotam się &lt;/span&gt;na kopycie ;-) A po wypłoszu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyparadowało &lt;/span&gt;do nas kilka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ożywionych &lt;/span&gt;incydentem osób... Ponieważ jednak trzymali się w słusznej od Siwki odległości, ta nie zwracała nią nich szczególnej uwagi i mogłam spokojnie kontynuować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieło&lt;/span&gt;. Trochę poległam przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadach&lt;/span&gt;; ręce odmówiły posłuszeństwa, bo mój mini-tarnik lekko już stępiał i muszę trochę mocniej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pocisnąć&lt;/span&gt;... Nic to. Może uda się dopiłować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czubeczki &lt;/span&gt;w środę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowym &lt;/span&gt;mamy już poustalane &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pewne sprawy&lt;/span&gt;. Do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ustaleń &lt;/span&gt;doszło przy okazji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psiakania się anty-owadem&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;jest podobno &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niepsikalny&lt;/span&gt;, poszłam więc do niego z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikiem &lt;/span&gt;i jego osobistą gąbką. Najpierw ustaliliśmy sygnały: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;idź, w prawo, w lewo, do tyłu &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie lubi, nie lubi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ustępować miejsca ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stój, zabierz dupsko, patrz mi w oczy&lt;/span&gt;. Po tym jakże podstawowym acz mocno niedoszlifowanym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;repertuarze &lt;/span&gt;manewrowania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuniem &lt;/span&gt;okazało się, że Nowy jest w 99,9% &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikalny &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psiku &lt;/span&gt;w okolice &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siusiaka &lt;/span&gt;szykował się do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;groziebnego &lt;/span&gt;podnoszenia adekwatnej zadniej nogi&lt;/span&gt;)&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. &lt;/span&gt;Najpierw wydałam z siebie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odgłos psik-psik-psik (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Heniu już na taki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;symulowany dźwięk&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; psikania &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bałuszy gały &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rośnie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) potem psiknęłam na gąbkę... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;stał leniwie popatrując po okolicy... No to go &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikłam &lt;/span&gt;w łopatkę... I poszło, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po całości&lt;/span&gt;. Bez ceregieli - grzecznie, lina luźna.&lt;br /&gt;Największy &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;och! &lt;/span&gt;był przy głowie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tutaj miało być &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gąbkowanie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;kategorycznie odmówił współpracy i zadarł głowę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hen &lt;/span&gt;wysoko...  Przerobiliśmy więc ekspresowe ustępowanie od nacisku na potylicę a następnie zaproponowałam zabawę &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;chcesz trzymać głowę w górze? pomogę Ci! &lt;/span&gt;I gdy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;zadzierał głowę, przytrzymywałam go za bródkę w górze. Od razu mu się zadzieranie znudziło; zaczęły się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kombinacje&lt;/span&gt; i manewry, jak tu mnie przechytrzyć i opuścić głowę :-) Tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wycwanił&lt;/span&gt;, że nurkował do samej trawy. I tak się wygąbkowaliśmy: z nosem przy ziemi. Niezły ubaw; oboje wygraliśmy ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1408141398923403257?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1408141398923403257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1408141398923403257' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1408141398923403257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1408141398923403257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/weekendowe-szalenstwo.html' title='Weekendowe szaleństwo'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6266024794506548742</id><published>2011-07-04T14:13:00.016+02:00</published><updated>2011-07-04T15:35:57.804+02:00</updated><title type='text'>Mokro...</title><content type='html'>Za weekend tak cudownej urody, to ja zdecydowanie dziękuję. Ledwo się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;w niedzielę na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka &lt;/span&gt;załapał a i to w czasie czyszczenia (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na szczęście pod wiatą &lt;/span&gt;;-) złapała nas mała ulewa.&lt;br /&gt;Ja się oczywiście jeździectwem znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie skalałam &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek skoro świt przyjechał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;wyładował się z przyczepy na drodze głównej, zbaraniał, zrobił się 3-metrowy, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;capnął &lt;/span&gt;w gębę kępkę pszenicy sąsiada, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybałuszył &lt;/span&gt;dziko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oczyska &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;powędrował &lt;/span&gt;w kierunku swojego nowego domu. Czyli do nas ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Powędrował &lt;/span&gt;to określenie dość oględne, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;de facto &lt;/span&gt;wyglądało to tak, że wlókł 2 osoby uwieszone na dwóch uwiązach po obu stronach jego paskowego kantara. Owe 2 osoby to jego właścicielka + ja. Pięknie to zaiste musiało wyglądać; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oblubieniec &lt;/span&gt;skwitował, że to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;nas prowadził, a nie my jego. Aż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziw&lt;/span&gt;, że przebyłyśmy owe 500 m. od drogi głównej w jednym kawałku, niepodeptane i niepokopane.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurcze&lt;/span&gt;. I pomyśleć, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kiedyś moje konie były podobne&lt;/span&gt;... Że Siwka, przy próbie pierwszego wyprowadzenia ze stajni na uwiązie, przeciągnęła mnie solidnie po płocie... A Fisiu, jako żwawy młodzian-jeszcze-ogier, wskoczył mi na plecy...!&lt;br /&gt;Takiego ZERA szacunku do człowieka to ja dawno nie widziałam... Czułam się PRZEZROCZYSTA. Do tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;koleś &lt;/span&gt;pewny siebie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytrzeszcz &lt;/span&gt;i 3 metry wzrostu to była &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tylko &lt;/span&gt;adrenalina&lt;/span&gt;); po drodze łapał w gębę trawę spod nóg; na pierwszy rzut oka wygląda na LBI z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tymczasową nadpobudliwością&lt;/span&gt;. Poszedł od razu na łąkę i bez wstępnych ceregieli, zerknąwszy na nasze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stadko&lt;/span&gt;,  zajął się konsumpcją. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stadko &lt;/span&gt;oczywiście się ożywiło. Ożywienie polegało na przekłusowaniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wte i wewte&lt;/span&gt;, stanięciu i gapieniu się z rozdziawionymi gębami. Rządkiem, wzdłuż ogrodzenia. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;, żeby lepiej widzieć, wdrapał się na środkową &lt;span style="font-style: italic;"&gt;górkę-Himalaj&lt;/span&gt;. Potem kombinacje, jak tu się do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dobrać&lt;/span&gt;, zapoznać, ustalić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kto zacz&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Generalnie wszystko odbyło się dość spokojnie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;nie jest jakiś wybitnie problemowy; owszem, na początku płoszył się biało-czerwonej taśmy i nie chciał za nic wejść na podwórko ścieżką (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;około 2 m. szerokości&lt;/span&gt;), ale pozostawiony sam na sam ze sobą, dość szybko przyswoił &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;podstawową gawłowską końską wiedzę&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholera, da się przeżyć &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Po kilku godzinach naszym koniom znudziło się gapienie na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;i zdecydowały się powędrować na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nadrzecze&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ostał się ino &lt;/span&gt;drzemiący Dziadek-Henio&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. Nowy &lt;/span&gt;poczuł się nieswojo, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zarzucił ogon na plecy &lt;/span&gt;i zaczął latać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawiesistym &lt;/span&gt;kłusem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Heniu &lt;/span&gt;jakby tylko na to czekał, ocknął się, przywędrował pod bramkę i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zażądał &lt;/span&gt;jej otwarcia. Cóż było robić - otworzyłam ;-) Heniu od razu postępował na łąkę, do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego&lt;/span&gt;. Odbyło się zapoznanie. Bardzo kulturalne (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a podobno w poprzednich stajniach Henio był czasem izolowany od stada, za agresję &lt;/span&gt;;-) Była konfrontacja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czółko-czółko &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mała próba sił, kto ma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mocniejszą &lt;/span&gt;głowę &lt;/span&gt;;-), kilka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwików &lt;/span&gt;i jeden &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pac &lt;/span&gt;przednią nogą w próżnię. I rozeszli się panowie konsumować :-)&lt;br /&gt;Heniu bardzo szybko stał się dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowego &lt;/span&gt;wzorem do naśladowania; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy &lt;/span&gt;bez mrugnięcia okiem poszedł za nim pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;starą &lt;/span&gt;wiatę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na podwórko, pod kasztanowca&lt;/span&gt;), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;międlił &lt;/span&gt;siano pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;strasznymi&lt;/span&gt;, powiewającymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bimbadłami&lt;/span&gt;, oglądał bez lęku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hałaśliwą &lt;/span&gt;budowę i wariujące wokoło psy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ obaj panowie są w wieku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;około-emeryckim &lt;/span&gt;i mają bardzo zbliżone potrzeby żywieniowe (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jako jedyni u nas dostają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;treściwe&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) zamieszkali na stałe na łące. 24 h. Udostępniliśmy im dojście do zadaszonych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pleców &lt;/span&gt;nowobudowanej wiaty, więc mogą się wedle życzenia chować lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sterczeć&lt;/span&gt; na deszczu. Panowie już się podzielili przestrzenią pod dachem: Heniu rezyduje bliżej bramki, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nowy&lt;/span&gt; bliżej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolnego &lt;/span&gt;padoku. Ku uciesze Siwki, która od razu dostała rui i w Nowym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zakochana&lt;/span&gt; :-) Snuje się, nawołuje, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagapia&lt;/span&gt;. Czasem powędruje w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nadrzeczne chaszcze &lt;/span&gt;do Fisia i Huca, ale zaraz wraca galopem. Może w końcu trochę schudnie od tej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miłości &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6266024794506548742?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6266024794506548742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6266024794506548742' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6266024794506548742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6266024794506548742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/07/mokro.html' title='Mokro...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-8677017524006155790</id><published>2011-06-27T11:31:00.014+02:00</published><updated>2011-06-28T09:39:19.774+02:00</updated><title type='text'>Starość straszna rzecz...</title><content type='html'>...4 dni na wsi i żeby prawie nic nie pamiętać...? Co się działo...? Tak to jest, gdy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lata już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie te &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;i notatek się nie robiło na bieżąco... A mgliście pamiętam, że byłoby o czym pisać, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uh&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wizyta w zaprzyjaźnionej stajni &lt;/span&gt;i praca z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naturalnie surowym &lt;/span&gt;koniem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzikim&lt;/span&gt;. Siwym. Działo się. Siwego ulubiona forma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ucieczki &lt;/span&gt;- do góry. Siwy grubaśny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;miętkie &lt;/span&gt;ciałko&lt;/span&gt;), ale nieszczególnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wycwaniony, &lt;/span&gt;więc mimo pokaźnej masy nie dał mi rady ;-)) Na dokładkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bystry&lt;/span&gt;, szybko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chwytający&lt;/span&gt;. Dogadaliśmy się szybciutko. Potem stał z opuszczoną głową, wyraźnie szukający kontaktu. Przypadł mi ów siwy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;właściwie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwka &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) do gustu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kombinuję &lt;/span&gt;teraz, jak by tu właścicieli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapłodnić myślą &lt;/span&gt;o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naturalnej ścieżce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kariery &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;dla ich zwierzaka... ;-) Bo póki co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;biedak &lt;/span&gt;jest jedynie lonżowany, podobno nieszczególnie skutecznie - chodzi tylko w jedną stronę :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;robota kopytowa&lt;/span&gt;. A jakże, zgodnie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;samo-obietnicą&lt;/span&gt;. Znów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadki Hucyka &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przody &lt;/span&gt;Fisia. Siwkę tym razem sobie odpuściłam, ale wnikliwie przyjrzałam się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwym &lt;/span&gt;kopytom i cóż NAGLE ;-) spostrzegłam?? Strzałki jak dzwony! Szerokie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po same piętki&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kurczaki&lt;/span&gt;, niezłe są...! Ale pazury się robią. I to dość szybko. W weekend musowo się do Siwki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;doczepię&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były pojedyncze (&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;WSTYD!&lt;/span&gt;) zabawy z ziemi: z Fisiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;liberty &lt;/span&gt;na poważnie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mimo, że BARDZO DŁUGA PRZERWA - geniusz, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;panie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), z Siwką spacery na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sienną &lt;/span&gt;łąkę, oglądać samochody terenowe w trakcie wymiany koła, bawić się w &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;touch it &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w terenie &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;lekko nie było, Siwe mega-rozproszone, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gałujące &lt;/span&gt;i pytające &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czego? czego?)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była jedna jazda (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WSTYD! WSTYD! WSTYD!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) na Siwce, w niedzielny wieczór. I ciekawa obserwacja. Przed jazdą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psikanie anty-owadzie&lt;/span&gt;, więc Siwe lekko ożywione; siodłanie w innym niż zwykle, ciasnym miejscu, więc nadal oko bystre... Po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasiądnięciu &lt;/span&gt;- Siwe złapało taką &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawiechę&lt;/span&gt;, że aż obudził się we mnie lekki niepokój, czy aby nie wpędziłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zwierza &lt;/span&gt;w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;katatonię &lt;/span&gt;;-) Jakaś ona &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podejrzanie &lt;/span&gt;grzeczna pod siodłem ;-) ZA KAŻDYM RAZEM tak jest. Ale na pomoce reaguje ochoczo, kłusuje żwawo, tyle że na komendę &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;STÓJ! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;momentalnie flaczeje... Cóż, pewnie taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;urok&lt;/span&gt; konia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;robionego &lt;/span&gt;od początku naturalnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;budowlanka&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nowa wiata &lt;/span&gt;cała już pod dachem (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oblubieniec nawet bukiet na blasze umieścił. Że niby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wiecha &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Długa ściana od strony łąki zabudowana, został tylko wysoko pas na okna (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;A co. Wzdłuż całej ściany będę miały &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kunie &lt;/span&gt;okna, od wschodu. Na pobudkę &lt;/span&gt;;-) Teraz &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;robi się &lt;/span&gt;podłoże i krótka ściana od strony &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodola&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Pod &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;starą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wiatą &lt;/span&gt;kontynuacja utwardzania podłoża. Miało być &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kamieniowanie&lt;/span&gt;, skończyło się na super fajnej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;posadzce &lt;/span&gt;ze starych cegieł. Pięknie jest :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było, było, było... A co będzie? W piątek o świcie przyjeżdża do nas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nowy Dziadek&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciut &lt;/span&gt;młodszy od Henia, też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wielkopolak &lt;/span&gt;:-) Oczywiście &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzień &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;na żądanie &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda &lt;/span&gt;w czwartek po robocie na wioskę :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec: &lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rodzynek&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Do długich bojach toczonych sama ze sobą, kombinacjach finansowych, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciułaniach&lt;/span&gt;, odejmowaniu sobie od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pyska&lt;/span&gt;... zamówiłam &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Natural West Bridle&lt;/span&gt;... I oto jest... Cudne...&lt;br /&gt;Powiesiłam je sobie koło łóżka i zachwycam się po przebudzeniu... &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bu-ha-ha&lt;/span&gt;, robię się sentymentalna jak jaka gimnazjalistka... Zdaje się, że to prawda, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z wiekiem ludzie dziecinnieją&lt;/span&gt; :-))&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-8677017524006155790?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/8677017524006155790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=8677017524006155790' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8677017524006155790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8677017524006155790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/06/starosc-straszna-rzecz.html' title='Starość straszna rzecz...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-8131145065071551227</id><published>2011-06-20T11:01:00.008+02:00</published><updated>2011-06-21T13:17:01.277+02:00</updated><title type='text'>Sprawy kopytowe</title><content type='html'>Sobota pod znakiem werkowania. Niedziela - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzień otwarty &lt;/span&gt;w Gawłowie, czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kupa &lt;/span&gt;gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę poczułam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wolę bożą&lt;/span&gt;; wzięłam narzędzia Oblubieńcowe (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;+ swój mały tarnik hobby DICK&lt;/span&gt;) i przytargałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka &lt;/span&gt;pod kasztanowca. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;próbował na początku zwiać (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czyżby nie wierzył w moje UMIEJĘTNOŚCI...??? &lt;/span&gt;;-) szybko doszliśmy jednak do porozumienia (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ekspresowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybiórcze &lt;/span&gt;7 zabaw, do zadyszki &lt;/span&gt;;-) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;stał jak aniołek, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywiązany do ziemi&lt;/span&gt;. Na warsztat poszły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadki&lt;/span&gt;. Obniżyłam kąty wsporowe (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;vel &lt;/span&gt;piętki&lt;/span&gt;), skróciłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pazurki&lt;/span&gt;. Nawet nieszczególnie się umęczyłam. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;odszedł zadowolony, że przeżył ;-) a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pod drzewo &lt;/span&gt;nadciągnęła Siwka. Jej też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uwiesiłam &lt;/span&gt;się na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadach&lt;/span&gt;. Tutaj było trochę więcej roboty, bo Siwe wyłupało sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szpetnie &lt;/span&gt;kawał kopyta, nawet się dziwiłam, że nie kuleje... Siwe jednakowoż twarde jest; przycięło się, przypiłowało i Siwka śmignęła objadać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-bramię&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Siwe chodzi już tam samo, na przywołanie lub pokazanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paluchem&lt;/span&gt;, aliści woli, gdy kręcę się tam razem z nią. Gdy wracam na podwórko, Siwe za chwilę też wraca. Ostatnio biegiem. Tak się pilnuje. Planuję zrobić &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eksperyment &lt;/span&gt;i przejść się naszą polna drogą z Siwką luzem. Ciekawe, jak daleko zajdziemy ;-)&lt;br /&gt;Już po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwych &lt;/span&gt;kopytach czułam się jak po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pakowaniu na masę&lt;/span&gt;. A jeszcze mnie licho podkusiło  wziąć Fiśka. Tu spodziewałam się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;porażki&lt;/span&gt;, bo Szamanisko zaraz się pewnie znudzi, zacznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grymasić&lt;/span&gt;, nogi wyrywać... A jeszcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przywiązany &lt;/span&gt;tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do ziemi&lt;/span&gt;...? Da mi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popalić&lt;/span&gt;, jak nic...!&lt;br /&gt;A tu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siurpryza&lt;/span&gt;. Fisiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ani razu nie próbował zabrać nogi&lt;/span&gt;...! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Miotałam &lt;/span&gt;się z obcęgami, ręce mi więdły, bo ten to dopiero ma róg jak się patrzy...! Tarnik potem ledwo trzymałam w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łapach&lt;/span&gt;. Całe szczęście, że konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łażą &lt;/span&gt;ostatnio po bagnie a i deszcz popadał i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kopyty&lt;/span&gt; lekko zmiękły...! Ledwo dałam radę, ale jakoś poszło. Oczywiście tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przody&lt;/span&gt;, bo do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadów &lt;/span&gt;chyba bym się nawet nie dowlokła ;-) 6 kopyt jednego dnia - mój życiowy rekord :-) W niedzielę - zakwas totalny. Wolę sobie nie wyobrażać, co by było, gdybym nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pakowała &lt;/span&gt;na siłowni regularnie ;-)&lt;br /&gt;I teraz oczywiście jest postanowienie - co tydzień &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trenujemy &lt;/span&gt;z narzędziami :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najazd gości-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;psiarzy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Buła oszalała, bo wśród gości znalazł się m.in. jej hodowca :-) Co psy wyczyniały, lepiej nawet nie wspominać; wystarczy, że napomknę, że w trakcie wizyty mieliśmy potężną burzę-gradobicie, po której psy popisywały się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapasami &lt;/span&gt;w błocie :-) W trakcie była sesja zdjęciowa, której wyników jestem bardzo ciekawa.&lt;br /&gt;Konie przyjęły gości chętnie, Siwe tylko &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;poprosiło&lt;/span&gt;, żeby ją (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pasącą się na podwórku&lt;/span&gt;) do koni wpuścić, ale na padoku ludźmi się interesowała, podchodziła, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sterczała &lt;/span&gt;z błogą miną. Dzielny zwierzak zważywszy, że kiedyś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wiała &lt;/span&gt;na widok obcych (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a już mężczyzn - w szczególności&lt;/span&gt;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-8131145065071551227?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/8131145065071551227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=8131145065071551227' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8131145065071551227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8131145065071551227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/06/sprawy-kopytowe.html' title='Sprawy kopytowe'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7151893132205987522</id><published>2011-06-13T11:15:00.017+02:00</published><updated>2011-06-16T10:38:42.623+02:00</updated><title type='text'>Zwózka, wizytacje i inne</title><content type='html'>Siano zwiezione (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;15 bel&lt;/span&gt;), łąka odrasta na kolejny pokos.&lt;br /&gt;Ekspresowo rośnie trawa u nas w tym sezonie, ledwo konie objedzą kwaterę, zamyka się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;toto &lt;/span&gt;a po tygodniu już widać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odrosty&lt;/span&gt;...! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nadrzecze &lt;/span&gt;tak zarośnięte, że konie, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wlezą &lt;/span&gt;w bagno, to ledwo je widać...! Ostatnio nie mogłam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;namierzyć &lt;/span&gt;Szamana, tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zagłębił&lt;/span&gt;, nawet czubek ucha nie wystawał ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Żarcia &lt;/span&gt;tyle, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spaślaki &lt;/span&gt;siedzą w chaszczach 1-1,5 godziny i ledwo się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dotaczają &lt;/span&gt;w okolice okrągłego wybiegu spać pokotem ;-)&lt;br /&gt;Nijak się ich nie odchudzi, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholerka&lt;/span&gt;. Fiś znów ma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;żeberka &lt;/span&gt;pochowane a jak wygląda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;to już lepiej nie mówić... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Futerko &lt;/span&gt;przyciasne prawie mu się przeciera na łokciach ;-)) Nawet Siwe wygląda jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;markowe &lt;/span&gt;AQH, taka okrąglutka. Chyba będę musiała zainwestować w kagańce z małą dziurką na pojedyncze źdźbła ;-) Tylko czy taki kaganiec nie jest zbyt łatwo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdejmowalny&lt;/span&gt;... Zaraz się porozbierają, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;typki&lt;/span&gt;... W sumie mogłabym przetestować takowy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyku&lt;/span&gt;, który jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;egzemplarzem &lt;/span&gt;zdecydowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zagrożonym &lt;span style="font-size:180%;"&gt;otyłością&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... Ostatnio &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;nie mógł się nadziwić w czasie jazdy patrząc na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hucykowy &lt;/span&gt;cień, że może tak pod koniem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brzucho &lt;/span&gt;wisieć ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę, w ramach sprawdzania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huckowego &lt;/span&gt;stanu umysłu, załadowałam się na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego&lt;/span&gt;. Na wędzidle. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;najpierw &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypruł &lt;/span&gt;trochę zbyt żwawo do przodu, ale zaraz się wyciszył. Czyżby jednak trochę się pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem popsuł &lt;/span&gt;;-)?&lt;br /&gt;Jazda sympatyczna, chyba się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mały &lt;/span&gt;na Siwkę pod siodłem napatrzył, bo zaczął na wewnętrzną wodzę ramę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;west &lt;/span&gt;przybierać ;-) Do tego zwrotny, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na dosiad &lt;/span&gt;chodzi (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;vel &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;focus: &lt;/span&gt;oczy-pępek&lt;/span&gt;...), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stopy &lt;/span&gt;wali jak należy...&lt;br /&gt;Pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;też grzeczny, na ostatniej jeździe przeszłyśmy nawet do kłusa na oklep, którego się trochę obawiałam, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;nie lubi, jak go ludzkie kości w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;plecki &lt;/span&gt;gniotą (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Bebo-Gośkę ostrzegawczymi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brykami &lt;/span&gt;informował, że zaraz pośle ją na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;glebę &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;niczego takiego nie sugerował. Może dlatego, że jazda &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku &lt;/span&gt;to właściwie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;savvy on line &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;sobie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pasażersko &lt;/span&gt;siedzi a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk dyga &lt;/span&gt;różne manewry i figury na moją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;komendę &lt;/span&gt;;-) Czyli cały czas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozmawiamy sobie z &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Hucykiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na temat &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pecking order &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Potem były popisy, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkowa &lt;/span&gt;mama robiła fotki i filmiki, żeby w tygodniu oglądać i wspominać (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;maniakalnym miłośnikiem końskim&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Konie stanęły na wysokości zadania a Siwe poproszone na koniec o odniesienie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hucykowego &lt;/span&gt;klasycznego siodła, którym jej nie kalam (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bo nie-westowe &lt;/span&gt;;-) grymasiło, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obciachu &lt;/span&gt;jej przy ludziach nie robić (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;po co te podchody? to odczulanie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;?&lt;/span&gt;) tylko założyć, zapiąć i iść ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeździecko na Siwce małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;novum&lt;/span&gt;: zatrzymania zgięciem bocznym z kłusa... Nie dość, że od razu staje, to jeszcze &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwa &lt;/span&gt;głowa idzie do mojego buta a Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;flaczeje &lt;/span&gt;z westchnieniem...&lt;br /&gt;Genialny koń... Zmieniłam jej wodze z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dark Podkowa &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;linowe, &lt;/span&gt;na dokładkę obciążone&lt;span style="font-style: italic;"&gt; skórkami &lt;/span&gt;i Siwe już na sam ich ciężar się zaokrągla. W kłusie prawie przestała wyginać się odwrotnie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;bad banana&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), wręcz przeciwnie: tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uwypukla&lt;/span&gt;, że ledwo jej uszy widzę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;cholerka&lt;/span&gt;, czy to aby nie auto-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;rollkur&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;?? ;-) Muszę to koniecznie sfotografować lub wręcz sfilmować, żeby obejrzeć, jak wyglądamy. Znaczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ktoś &lt;/span&gt;musi, bo sama raczej nie dam rady ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę za to wizytowanie 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaprzyjaźnionych &lt;/span&gt;stajni przydomowych w okolicy. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nomen omen&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyemigrowanych &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na wiochę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Warszawiaków &lt;/span&gt;;-) Chyba powinniśmy założyć jakieś Kółko Gospodyń Eks-Miejskich czy czegoś w tym rodzaju ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście zapomniałam coś jeszcze o Siwce... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stale wzrastająca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzielność &lt;/span&gt;Siwki &lt;/span&gt;godna jest odnotowania: bo nie dość, że za bramę chodzi pasać się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na goło&lt;/span&gt;, całkiem luzem, to na dokładkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawie &lt;/span&gt;daje się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypsikać &lt;/span&gt;owadzim sprayem!! A po podwórku chodzi jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po swoim&lt;/span&gt;; nawet nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zerknie&lt;/span&gt;, gdzie konie... Staje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z bezczelną miną &lt;/span&gt;przed sprężyną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prądową&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;każe otwierać &lt;/span&gt;i z godnością osobistą &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;zasuwa &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na trawnik &lt;/span&gt;przed dom :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7151893132205987522?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7151893132205987522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7151893132205987522' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7151893132205987522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7151893132205987522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/06/zwozka-wizytacje-i-inne.html' title='Zwózka, wizytacje i inne'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7309781934947909669</id><published>2011-06-06T10:21:00.018+02:00</published><updated>2011-06-06T15:28:52.552+02:00</updated><title type='text'>Sianokosy</title><content type='html'>W tygodniu skosiliśmy łąkę, lada moment zwózka. W tym roku zdecydowaliśmy się na wczesny pokos, trawa wprawdzie już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wykłoszona&lt;/span&gt;, choć jeszcze nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;po pas &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;taką lubimy ciąć: przerośniętą, lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdrewniałą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ale dzięki temu mamy nadzieję zebrać jeszcze ze 2 pokosy w tym roku (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a jeden - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na bank&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Siana mamy jeszcze spory zapas zeszłorocznego, mam nadzieję, że się, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kurka, &lt;/span&gt;jakoś z obecnym pokosem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;upchniemy &lt;/span&gt;gdzieś ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upały zrobiły się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lekko &lt;/span&gt;nadmierne, jeździć się nie chce. Ani w ogóle nic robić. Koniom też. Snuje się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;toto&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;W sobotę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zmusiłam się&lt;/span&gt;, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wleźć &lt;/span&gt;na Siwca przed przyjazdem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku &lt;/span&gt;na jazdę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przed 17.00&lt;/span&gt;)...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe &lt;/span&gt;paraduje teraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w &lt;span style="color: rgb(51, 204, 255);"&gt;błękicie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;kiedy te fotki z końcu porobię...??), &lt;/span&gt;piękna jest; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 204, 255);"&gt;błękitny&lt;/span&gt; kantarek&lt;/span&gt;, na to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 204, 255);"&gt;błękitne &lt;/span&gt;ogłowie &lt;/span&gt;a pod siodło, na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;air-pada&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 204, 255);"&gt;turkusowy &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;prawie identyczny kolor&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;blanket&lt;/span&gt;. Z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obiektem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;blanket &lt;/span&gt;oswajaliśmy się czas jakiś, bo Siwe kwestionowało potrzebę zakładania go na jej plecy. Że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wełna&lt;/span&gt;, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;za ciepło&lt;/span&gt;, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapach dziwny&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;Jazda sympatyczna, Siwe od czasu do czasu robi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;występy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;lewopółkulowe &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;małe sprzeciwianie się&lt;/span&gt;); zakładając, że to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podsiodlana &lt;/span&gt;nuda, podniosłam poprzeczkę i - oprócz tego, co zwykle - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kazałam &lt;/span&gt;&lt;span&gt;dodatkowo &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwać &lt;/span&gt;ścieżkami po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paddock paradisie&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;tłumie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wałachów&lt;/span&gt; ;-) Wałach przed nami, wałach za nami... Heniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uciekał&lt;/span&gt;, Fisiu nas &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ścigał&lt;/span&gt;... Miałam tylko nadzieję, że który nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwiknie &lt;/span&gt;znienacka i nie zaproponuje wściekłego galopu ;-) Aczkolwiek Dziadek-Heniu jako czołowy gwarantował spokojny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pochód &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Miałyśmy też zabawę: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;polowanie na muchy &lt;/span&gt;siedzące &lt;span style="font-style: italic;"&gt;okazjonalnie&lt;/span&gt; na Fisiu. Fisiu najpierw się odsuwał, gdy najeżdżałam na niego Siwką, ale szybko się zorientował w celu naszego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naruszania jego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;sfery intymnej &lt;/span&gt;i stał z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ukontentowaniem&lt;/span&gt;. Momentami musiałam się jednak popisywać niezłą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ekwilibrystyką&lt;/span&gt;, żeby daną muchę załatwić; zastanawiałam się, kiedy wyczerpie się Siwa cierpliwość do moich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygibasów &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wychyleń &lt;/span&gt;na jej grzbiecie, ale Siwe było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ostoją końskiej wyrozumiałości &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i &lt;span style="font-size:180%;"&gt;spokoju &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Siwe w ogóle jest takie fajne, że nawet mi się nie chce do innych koni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siodłem kalać&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;od miesiąca tylko pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem&lt;/span&gt;, grzeczny, nie ma potrzeby korygować &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kolegi&lt;/span&gt;, więc po co wsiadać ;-)&lt;br /&gt;Fisiu z kolei za duży, nogi mi się zadzierać nie chce... ;-) No i nasze obcowanie naziemne w 100% zaspakaja nasze potrzeby wchodzenia we wzajemne interakcje... Wczoraj znów były &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygłupy &lt;/span&gt;w postaci &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;namolnego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przynoszenia mi wiaderka&lt;/span&gt;... Tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozochocił&lt;/span&gt;, że próbował nawet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przytargać &lt;/span&gt;w paszczy takie większe, 20-litrowe, do połowy wypełnione wodą... Wodę oczywiście po drodze wylał, wiaderko doniósł puste :-) A jakby tak łapał &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za pałąk&lt;/span&gt;, a nie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za brzeg&lt;/span&gt;, to może i by doniósł...? Ciekawe, czy ma na tyle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pary &lt;/span&gt;w pysku... ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;majstrowanie &lt;/span&gt;przy Siwych kopytach. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przody &lt;/span&gt;poszły na warsztat. I nic szczególnego by  w tym nie było, gdyby nie fakt, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;operacja &lt;/span&gt;miała miejsce &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przed bramą, z dala od koni&lt;/span&gt;... Siwe - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;spokój stoicki&lt;/span&gt;. Wręcz lewopółkulowe małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foszki: dajcie trawę skubać a nie mi tu na kopycie wisicie&lt;/span&gt;...!&lt;br /&gt;A potem był wypas; najpierw testowo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;puściłam linę&lt;/span&gt;, potem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odpięłam linę&lt;/span&gt;... Siwe, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzikie&lt;/span&gt; Siwe, pasło się samodzielnie, z dala od koni, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bez trzymanki&lt;/span&gt;, spokojniutko jak aniołek...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tak, konie się zmieniają...&lt;/span&gt; Trudno w to uwierzyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę reaktywacja &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;padoku rzecznego&lt;/span&gt;. Znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chaszczy &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;krzaczorów &lt;/span&gt;porastających &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nad-rzecze&lt;/span&gt;. Trawy i inne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;badyle &lt;/span&gt;po pas. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rozbroiłam &lt;/span&gt;ogrodzenie, zawołałam. Fisiu na czele, wkroczył śmiało w gąszcz, za nim cała reszta. Początkowo trzymały się ciasno, wszystkie razem, w myśl zasady: &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;w kupie raźniej&lt;/span&gt;, potem rozłaziły się parami. Po 1,5 godzinie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wylazły &lt;/span&gt;obżarte, przyszły postać pod wiatą. Poszłam zamykać wyjście (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na pierwszy raz wystarczy, niech &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siedzą &lt;/span&gt;na łące, tam też jest co skubać&lt;/span&gt;...), patrzeć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;drałują &lt;/span&gt;za mną, żeby jeszcze nie zamykać, że wychodzą... Tym razem Siwe na czele, śmiało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;popedałowało &lt;/span&gt;kolonizować nowe przestrzenie... Po jakimś czasie, na gwizd, przygnały jednak - zastępem - galopem :-) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Porządne konie :-)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Każdy po kolei &lt;span style="font-style: italic;"&gt;inkasował&lt;/span&gt; ciasteczko, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ku pamięci&lt;/span&gt;, że tak ma być :-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji upałów zamiast &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kalać się &lt;/span&gt;nadmierną pracą fizyczną (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oprócz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obowiązkowego sprzątania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kup&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), zasiadałam w cieniu z przenośnym DVD i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;studiowałam &lt;/span&gt;Clintona Andersona. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zmęczyłam &lt;/span&gt;4 płytki - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;całe &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Solving problems &lt;/span&gt;- po raz pierwszy :-) Teraz pora na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Riding with Confidence &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Super sprawa takie małe DVD... Że też tyle czasu zwlekałam z zakupem...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7309781934947909669?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7309781934947909669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7309781934947909669' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7309781934947909669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7309781934947909669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/06/sianokosy.html' title='Sianokosy'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-2799983060023129600</id><published>2011-05-30T12:34:00.016+02:00</published><updated>2011-06-06T10:19:43.316+02:00</updated><title type='text'>Siwe The Horse</title><content type='html'>Jeździecko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwka &lt;/span&gt;nieodmiennie w roli głównej.&lt;br /&gt;W sobotę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fisio &lt;/span&gt;dostąpił zaszczytu osiodłania. Dał popis &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wybryków &lt;/span&gt;- znaczy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wróciło do normy&lt;/span&gt;. Słusznie podejrzewałam onegdaj, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;knuje &lt;/span&gt;:-))&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;tylko pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem&lt;/span&gt;. Plus pierwsza sesja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;naziemna &lt;/span&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;9-letni poznaje tajniki 7 zabaw z koniem. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;jako koń wprowadzający w owe tajniki, stanął na wysokości zadania :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazdy na Siwce i w sobotę, i w niedzielę. W sobotę wczesnym popołudniem na dużej łące. Prawie teren. Adekwatnie do przestrzeni, Siwe poczuło się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;koniem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;długim &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Była więc praca na kołach (np. wokół kępy żółtego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kwiecia&lt;/span&gt;), łukach i serpentynach. W stępie. Propozycje kłusa grzecznie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gasiłam w zarodku zgięciem bocznym&lt;/span&gt; :-) Ze 2 razy zsiadałam, żeby nagrodzić szczególnie ładne wykonanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czegoś tam&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W niedzielę powrót na okrągły wybieg. Kłusowania było co niemiara (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;z 10 minut &lt;/span&gt;;-) O ile w stępie Siwe kroczy pięknie ustawione (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;hmmm... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kroczy&lt;/span&gt;... jej stęp ma tempo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hucykowego  &lt;/span&gt;kłusa wyciągniętego &lt;/span&gt;;-) to w kłusie wszystko się - na razie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;- sypie&lt;/span&gt;. Znaczy Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pędzi&lt;/span&gt;. Ale od czasu do czasu robi się w ładny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łuczek&lt;/span&gt;, czyli jest szansa, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeszcze będzie z niej koń &lt;/span&gt;;-) Aby nauczyła się  bardziej kontrolować swoje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwe &lt;/span&gt;emocje.&lt;br /&gt;Nie próbowałam zwalniać Siwego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pędu &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;dostała polecenie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kłusuj&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), tylko kierowałam ją na małe koło. Siwe od razu próbowało przechodzić do stępa, ale prosiłam o kontynuację kłusa. W efekcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwe &lt;/span&gt;koła były nie dość że wolne, to na dokładkę w ładnej ramie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i wygięciu &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Zaryzykowałam też ze 2 razy komendę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;z kłusa i wprawdzie nie było to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;błyskawiczne&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;usiądnięcie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na dupce&lt;/span&gt;, ale Siwe stawało :-) I cofało bez wodzy i nawet bez komendy głosowej; wystarczyło przenieść ciężar &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na kieszenie&lt;/span&gt;, mocniej obciążyć strzemiona i w razie potrzeby lekko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zabujać &lt;/span&gt;nogami :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fisiowe Wybryki &lt;/span&gt;nastąpiły po mojej reprymendzie, że &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;kupę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;można robić kontynuując zadany chód&lt;/span&gt;. Fisiu był zgoła odmiennego zdania i moje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;usiłowania&lt;/span&gt;, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łaskawie &lt;/span&gt;ruszył &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cztery litery &lt;/span&gt;nie odniosły skutku ;-) Ja wiem, że wzmiankowane &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cztery litery &lt;/span&gt;zajęte były akuratnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wydalaniem&lt;/span&gt;, ale bez przesady...! A jakby tak COŚ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wylazło &lt;/span&gt;z naszych Strasznych Krzaków, to też by tak stał jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciele&lt;/span&gt;...?&lt;br /&gt;Skutek mojej reprymendy był taki, że Fisiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w bezruchu zrobił, co miał zrobić&lt;/span&gt;, po czym, jak nie &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ruszył&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nagle &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przypomniało mu się&lt;/span&gt;, że popręg ściska, siodło na plecach się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;telepie &lt;/span&gt;a w gębę ma &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wetknięte &lt;/span&gt;wędzidło... Działo się. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wierzgi&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bryki&lt;/span&gt;, wspinanie się, nagłe zmiany kierunku... Każdą co energiczniejszą czynność &lt;span style="font-style: italic;"&gt;okraszał &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzikiem kwiknięciem&lt;/span&gt;. Do tego płasko położone &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uchle&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Czekałam tylko, kiedy zwróci ku mnie swoje rozeźlone oblicze, ale Fisiu wściekał się jakby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;abstrakcyjnie&lt;/span&gt;, absolutnie nie przeciwko mnie, mimo, że to ja byłam sprawcą jego niezadowolenia. Ma Kolega &lt;span style="font-style: italic;"&gt;resztki &lt;/span&gt;końskiej przyzwoitości ;-) Albo instynkt samozachowawczy :-) Parę razy już sobie dobitnie powiedzieliśmy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do słuchu &lt;/span&gt;i Fisiu, wbrew pozorom, swoje miejsce w szeregu zna. Co nie przeszkadza mu, od czasu do czasu, wykonać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małej &lt;/span&gt;demonstracji :-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wybuch &lt;/span&gt;trwał &lt;span style="font-style: italic;"&gt;góra &lt;/span&gt;5 minut, po czym Fisiu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z obrazą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na obliczu &lt;/span&gt;spokojnie kłusował po obwodzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;okrąglaka&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obraza &lt;/span&gt;emanowała nie tylko z oblicza, ale i z całej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Fisiowej &lt;/span&gt;postaci. Znamiennym i wiele mówiącym był fakt, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kolega &lt;/span&gt;trzymał się na obwodzie a nie, jak zwykle,  blisko mnie, usiłując co i raz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;od-angażować się &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wskoczyć &lt;/span&gt;do środka. Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a nóż &lt;/span&gt;akuratnie mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dobry humor &lt;/span&gt;i dam ciasteczko, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;aha&lt;/span&gt;...?&lt;br /&gt;Na koniec ciasteczko oczywiście dostał i od razu mu &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;obraza majestatu &lt;/span&gt;minęła :-) Bardzo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przekupny &lt;/span&gt;egzemplarz konia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-2799983060023129600?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/2799983060023129600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=2799983060023129600' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2799983060023129600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/2799983060023129600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/siwe-horse.html' title='Siwe The Horse'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5248422821928338580</id><published>2011-05-26T10:35:00.009+02:00</published><updated>2011-05-26T11:08:20.421+02:00</updated><title type='text'>"Czarna absorbina"</title><content type='html'>Wczoraj wieczorem, dzięki uprzejmości Koleżanki z Gołębi, dokonałam testowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oprysku &lt;/span&gt;Fiśka (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;i testowej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wcierki &lt;/span&gt;w Siwkę&lt;/span&gt;) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czarną absorbiną&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ultra Shield Brand Fly Repelent&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Nad Fisiem zawisła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chmarka &lt;/span&gt;komarów, które wcześniej beztrosko żerowały na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cielsku&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chmarka &lt;/span&gt;zawisła i... przepadła. A Fisiu od razu usnął mi na sznurku*; wargę zwiesił, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nózię &lt;/span&gt;zadnią odstawiał i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w kimono &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Siwe udało mi się psiknąć ze 3 razy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bo znienacka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hihihihi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), potem już było tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psik! &lt;/span&gt;na rękę i wsmarowywanie w ciałko. Przy każdym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;psik! &lt;/span&gt;był &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dyg &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;początkowo prawie podskok, stopniowo coraz słabszy, na koniec został Siwemu tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wytrzeszcz&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Czyli mamy zadanie na weekend ;-)&lt;br /&gt;I kolejne: moczenie kopyt (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Oblubieniec nakazał&lt;/span&gt;). Główkuję intensywnie nad techniką wykonaniu kałuży-basenu.&lt;br /&gt;Skoro tak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zgrabnie &lt;/span&gt;do tematu kopyt przeszłam...&lt;br /&gt;Wczoraj towarzystwo dostało do kolacji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;suplement na kopyta &lt;/span&gt;(od Pana Podkowy). Tak na marginesie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Fisiu to w ogóle dostąpił zaszczytu otrzymania kolacji&lt;/span&gt;, bo treściwego generalnie nie dostaje (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tylko w zimie&lt;/span&gt;)... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Grymas &lt;/span&gt;na suplement był makabryczny...! Błąd mój, że od razy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;walnęłam &lt;/span&gt;w paszę miarkę docelową (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;30 g&lt;/span&gt;), zamiast po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ociupince&lt;/span&gt; podać... W weekend poeksperymentuję z czosnkiem... Choć po prawdzie zapach tego suplementu jest niezachęcający, zwłaszcza po zwilżeniu ;-) Tyle, że Heniu wtrąbił &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niedojad &lt;/span&gt;po Siwce z ukontentowaniem i bez szemrania, podobnie jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;po Fisiu ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;* &lt;span style="font-style: italic;"&gt;a propos &lt;/span&gt;" na sznurku" - chyba po raz pierwszy - bo nie przypominam sobie, żeby kiedyś fakt taki zaistniał - Fiś nie dość, że nie zapolował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paszczą &lt;/span&gt;na kantarek, to zaprezentował na dokładkę &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;possitive reflex&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;: obniżył głowę i sam włożył w kantarek nos!! &lt;/span&gt;To, co u Siwki jest oczywistą oczywistością i normą, pojawiło się oto i u Figlarza :-) Oczywiście budzi ten fakt moją podejrzliwość: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;knuje co...? a &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;może &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;chory ...?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;A w weekend Oblubieniec wyrusza na &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;kurs masażu, termowizji i dopasowywania siodeł &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czy jakoś tak to się nazywa&lt;/span&gt;). Jest to swojego rodzaju &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skandal&lt;/span&gt;, czemu on, a nie ja!!!??? Ale... niech mu będzie. Bo mnie jest szkoda każdego weekendu, który miałabym spędzić z dala od  Gawłowa...&lt;br /&gt;Poza tym na sobotę znów mam umówiony &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek&lt;/span&gt;... :-)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-5248422821928338580?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/5248422821928338580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=5248422821928338580' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5248422821928338580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/5248422821928338580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/czarna-absorbina.html' title='&quot;Czarna absorbina&quot;'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-399371917517113725</id><published>2011-05-24T09:34:00.005+02:00</published><updated>2011-05-24T10:07:51.806+02:00</updated><title type='text'>Króciuteńko</title><content type='html'>...bo właściwie pisać mi się nie bardzo chce... A poza tym nic szczególnego się nie dzieje... No może wart odnotowania jest fakt, że po kilku latach snucia marzeń, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fajnie byłoby, gdyby tak&lt;/span&gt;... stałam się posiadaczem małego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przenośnego DVD&lt;/span&gt;... Cena była tak niska, że nie mogłam się powstrzymać (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ech, pamiętam, czasy gdy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;toto &lt;/span&gt;kosztowało 1.000 zł&lt;/span&gt;.), aczkolwiek z pewnym niepokojem sprawdzałam, czy to aby nie atrapa ;-) Otóż i nie. Działa rewelacyjnie i, co najważniejsze, czyta &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wszelakie moje końskie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;płytki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Nawet te, które nijak nie chciały na niczym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chodzić &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;I tu przechodzę do meritum: będę się teraz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;końsko &lt;/span&gt;dokształcać po PKS-ach, w których spędzam sporo czasu. Na drzemaniu głównie ;-) A doba, niestety, za krótka i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;edukacyjnie &lt;/span&gt;coś ostatnio podupadłam ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;bywa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na koniach &lt;/span&gt;regularnie, ów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;około &lt;/span&gt;10-letni okazał się 12-letnim, tyle że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wzrostowo&lt;/span&gt; małym ;-) Wygląda, jakby miał pewną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdolność &lt;/span&gt;do koni (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jeszcze nie zaryzykuję określenia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;talent&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ;-) i być może niebawem będę miała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeździeckiego towarzysza&lt;/span&gt;. Skończy się samotne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nudzenie się &lt;/span&gt;na Siwce ;-)&lt;br /&gt;Jazdy na Siwce bez zmian - uprawiamy stępo-kłusy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;snaffle&lt;/span&gt;, szlifujemy działanie wodzy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;direct&lt;/span&gt;. Siwe pysk już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uspokoiło&lt;/span&gt;, nie sprzeciwia się, nie kombinuje. Powolutku czynimy postępy :-) Niebawem zaczniemy jakieś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pre-&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;trailowe ćwiczonka &lt;/span&gt;na naszej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;arence &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A od Pana Podkowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyszły &lt;/span&gt;dziś suplementy na kopyta. Ciekawe, czy efekty stosowania będą zauważalne...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-399371917517113725?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/399371917517113725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=399371917517113725' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/399371917517113725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/399371917517113725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/krociutenko.html' title='Króciuteńko'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-8233968417534311682</id><published>2011-05-17T09:48:00.006+02:00</published><updated>2011-05-17T10:40:32.018+02:00</updated><title type='text'>Narybek za narybkiem</title><content type='html'>Coś u nas ostatnio &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obrodziło jeździeckim &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;narybkiem&lt;/span&gt;. W niedzielę pojawił się kolejny (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;9-letnia dziewczynka&lt;/span&gt;), której lekarz zalecił jazdę konną... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;pojawił się w pełnym składzie rodzinnym (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Mama, Tata, Mały Brat&lt;/span&gt;) i aż piszczał do koni. Od razu na wstępie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;zawyrokował, że będzie jeździł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na tym białym &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Siwka&lt;/span&gt;); potem, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na tym dużym &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fisiu&lt;/span&gt;), w ostateczności przystał i na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka&lt;/span&gt; ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;dzielnie znosił &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wybuchy euforii &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;narybku &lt;/span&gt;zarówno &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na ziemi &lt;/span&gt;(np&lt;span style="font-size:85%;"&gt;. nagłe rzucanie się i obejmowanie za szyję w czasie czyszczenia&lt;/span&gt;), jak i potem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pod siodłem &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;np. klepanie w zad znienacka&lt;/span&gt;). &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pod siodłem &lt;/span&gt;lekko &lt;span&gt;się &lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;&lt;span&gt;niepokoił&lt;/span&gt;, muszę z nim trochę popracować na okoliczność &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzieci z lekkim ADHD&lt;/span&gt;, czyli zacząć się na nim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciskać&lt;/span&gt;... I prosić o niereagowanie na takowe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dictum&lt;/span&gt;... Żeby sobie nie myślał, że to jakaś forma proszenia o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szybciej, szybciej&lt;/span&gt;....&lt;br /&gt;Kolejna wizyta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku &lt;/span&gt;- w sobotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Siwce jedna jazda, w sobotę; krótka, ale dość treściwa. Pracujemy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;snaffle&lt;/span&gt; nad &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wodzą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;direct&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;; Siwe zaczyna coraz ładniej akceptować wędzidło, robi się bardziej skrętna... Ćwiczymy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wężykowanie &lt;/span&gt;wzdłuż opon, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wygibasy, esy-floresy&lt;/span&gt;... Póki co w stępie, jeszcze nie jest idealnie, Siwe reaguje z lekkim opóźnieniem, czasem próbuje chodem pół-bocznym, ale wtedy dodaję adekwatną łydkę i jakoś nam idzie :-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WHOA! &lt;/span&gt;też nieidealne, musimy przepracować (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przypomnieć sobie&lt;/span&gt;)  błyskawiczność reakcji na tę komendę na ziemi. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niby Siwe wie&lt;/span&gt;, ale nogi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;same jakoś tak&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niosą jeszcze &lt;/span&gt;konia 2-3 kroki tym po poleceniu...&lt;br /&gt;Zdecydowałam, że Siwe pod siodłem będzie szkolone &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;metodą Pana Andersona &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;DUH&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;DownUnder Horsemanship&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), które jest zbieżne z PHN a zmierza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stricte &lt;/span&gt;w kierunku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;western riding &lt;/span&gt;a nie stylu jazdy PNH, który dość ciężko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sklasyfikować&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;freestyle &lt;/span&gt;to niby western, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;finezja &lt;/span&gt;to już zdecydowane ciążenie w kierunku dresażu, który mnie totalnie nie interesuje &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Kłus na razie bardziej na wprost. Znaczy po dużym kole, bez zbytniego sterowania. Jak będzie idealnie w stępie, zaczniemy podnosić poprzeczkę w kłusie. Na razie zadawałam się tym, że w ogóle wspólnie kłusujemy ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A teraz o Fisiu&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po Siwce &lt;/span&gt;poprosiłam Fisia o podejście. Tylko na to czekał. Cały czas wzrok błagalny... (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;a ja?? a ja??&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) Kantarek - ani nie próbował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;paszczą &lt;/span&gt;złapać (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;chory..???&lt;/span&gt;), siodło -  szmeru najmniejszego, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;brzucho mi ściskasz...! &lt;/span&gt;Kroczek tu, kroczek tam, puściłam z liny. Pokazałam, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na koło&lt;/span&gt;... Poszedł, po kilku krokach spojrzał na mnie i z miejsca zagalopował... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W tempie stępa&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cudnie, okrągło... Szyjka w łuczek, zad podstawiony&lt;/span&gt;... Zamurowało mnie. Po kilku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;foule &lt;/span&gt;zawołałam do środka... Dostał ciasteczko. Poprosiłam o ruch na drugą nogę. Poszedł, spojrzał i znów &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dostałam taki sam galop&lt;/span&gt;... &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AAAAA, CO ZA KOŃ...!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie wsiadłam. Dostał garść ciasteczek, rozsiodłałam... Wyglądał na rozczarowanego: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak to?? koniec...? Hmmm&lt;/span&gt;, ciekawe, czy aby nie uznał rozsiodłania za &lt;span style="font-style: italic;"&gt;negatywne wzmocnienie&lt;/span&gt;... ;-) Kurcze, może powinnam jednak była wsiąść :-)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-8233968417534311682?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/8233968417534311682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=8233968417534311682' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8233968417534311682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/8233968417534311682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/narybek-za-narybkiem.html' title='Narybek za narybkiem'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1583858804945965034</id><published>2011-05-12T09:29:00.001+02:00</published><updated>2011-05-17T09:48:11.671+02:00</updated><title type='text'>Stan lekkiego rozanielenia...</title><content type='html'>...mnie ogarnął. Wczoraj nasz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwszy wspólny z Siwką kłus pod siodłem&lt;/span&gt; :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wsi od razu po &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przed-wieczornym &lt;/span&gt;przyjeździe wpadłam w wir wydarzeń. Na miejscu nie dość, że Pan Właściciel &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka&lt;/span&gt;, to i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;około &lt;/span&gt;10-letni&lt;/span&gt;). &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narybek &lt;/span&gt;od razu do mnie wystartował: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ciocia, a będzie można pojeździć na koniu...?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A na padoku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolnym &lt;/span&gt;pojawiły się 4 wywrotki ziemi z kamieniami i potężnymi głazami...Wspominałam, zdaje się, że planujemy w Gawłowie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Himalaje Bis&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw wzięłam Siwkę, wysmarowałyśmy się obficie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na różano &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tym razem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prukająca &lt;/span&gt;butelka nie była straszna &lt;/span&gt;;-) osiodłałyśmy i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hajda na koń&lt;/span&gt;. Siwe w nastroju &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;stępakiem jestem&lt;/span&gt;, spokojnie, majestatycznie, z godnością, bez podkłusowywania przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;testach naziemnych&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;...kłus ma Siwka wygodny, nawet nieszczególnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wybijający &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czego się obawiałam&lt;/span&gt;). Może dlatego, że była rozluźniona i pracowała z głową na wysokości kłębu.... Na nabranie wewnętrznej wodzy reagowała jeszcze większym zaokrągleniem... No po prostu cudny koń... Aż żal było zsiadać... ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeleciałam &lt;/span&gt;się na nim kłusem po 2 koła w obie strony, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdiagnozować&lt;/span&gt;, czy coś się nie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;święci&lt;/span&gt;, i oddałam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małego &lt;/span&gt;do dyspozycji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybku &lt;/span&gt;a potem i Pana Właściciela. Manewry jeździeckie skończyliśmy prawie po ciemku :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1583858804945965034?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1583858804945965034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1583858804945965034' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1583858804945965034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1583858804945965034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/stan-lekkiego-rozanielenia.html' title='Stan lekkiego rozanielenia...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1030118061324052262</id><published>2011-05-09T10:58:00.013+02:00</published><updated>2011-05-09T16:25:11.989+02:00</updated><title type='text'>Po majówce</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pięknyż &lt;/span&gt;weekend majowy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;latoś &lt;/span&gt;mieliśmy... Śnieg u nas wprawdzie nie padał, ale grad - owszem a i przymrozki w nocy były, bo rano lód w poidle a Roślinom Oblubieńca co niektórym młode pędy poczerniały...&lt;br /&gt;U koni okres godowy - mamy powtórkę z Romea i Julii; Siwe i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ryczą &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;naprzemiennie, prowadzają się, pokwikują, umizgują się... Po kilku dniach zdążyło mnie porządnie zemdlić od tej ich &lt;span style="font-style: italic;"&gt;miłości &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Mają szczęście, oboje, że pod siodłem zachowują się w miarę przyzwoicie, choć przyznać muszę, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;doskonale zna swoje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;powinności konia wierzchowego&lt;/span&gt;, czego o Siwej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeszcze&lt;/span&gt; powiedzieć nie można ;-)&lt;br /&gt;Z racji aury nieciekawej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odbębnił &lt;/span&gt;pod siodłem 5 treningów, a Siwe tylko 3. Było za to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konkretnie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucykiem &lt;/span&gt;dość intensywna praca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pagórkowa&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wskoki &lt;/span&gt;galopem na górkę-bankiet i różne takie. Przy okazji wykreował nam się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;cmok!&lt;/span&gt;, jako wspomagająca komenda do galopu. Łatwo nie jest, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk - &lt;/span&gt;jako urodzony kłusak - galopować lubi tylko bez jeźdźca i na krótkich odcinkach. Chyba, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wybuch końskiej euforii&lt;/span&gt;, to wtedy i owszem się zasuwa całe wielkie koła - tu widzę pewne predyspozycje do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;reiningu &lt;/span&gt;u Kolegi (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wybuch euforii &lt;/span&gt;miał miejsce w sobotę 30 kwietnia; tak się wściekali - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;, Siwka i Fisiek, że Siwe aż się wywaliło na łuku ;-&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;Była też praca na arenie, nauka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;schematów&lt;/span&gt;, ćwiczenia w wygięciu wokół wewnętrznej łydki, zaczątki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;roll-backów &lt;/span&gt;dla rozrywki etc. Wszystkie jazdy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu&lt;/span&gt;, do wędzidła zdecydowanie nie wracamy, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;jest bardzo precyzyjny i bez niego. I jakby bardziej współpracujący... A kontrola nad nim identyczna - niezależnie od tego, czy ma metal w pysku, czy nie... Zwierz ten jest małą zagadką, bo z ziemi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dyskutuje &lt;/span&gt;i odstawia małe bunty, natomiast pod siodłem chodzi bardzo grzecznie... Sporadycznie sobie tylko coś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ubzdura&lt;/span&gt;... Jak chociażby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;owe &lt;span style="font-size:130%;"&gt;straszne krzaki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... Oswajamy je robiąc przy nich odpoczynek i podając czasem ciasteczko, ale póki co, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nadal w nich &lt;span style="font-style: italic;font-size:180%;" &gt;straszy &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) Ostatnio trącił zadnią nóżkę leżący drąg, drąg &lt;span style="font-style: italic;"&gt;szurnął &lt;/span&gt;po ziemi a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;jak nie podskoczy... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A nie mówiłem, że tu straszy?????&lt;/span&gt; I tylko czekał, czy ulegnę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;panice &lt;/span&gt;i pozwolę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wiać &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;Poza tym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;robił też za nauczyciela - pojawił się u nas lokalny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;5- i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;około &lt;/span&gt;10-letni&lt;/span&gt;) pragnący pojeździć konno. O ile &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;5-letni odbył klasyczną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oprowadzankę &lt;/span&gt;na linie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ale za to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;crossową&lt;/span&gt;: po górkach, przez rowy, kłody i kamienie&lt;/span&gt;...), to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek około &lt;/span&gt;10-letni zażyczył sobie, że chce SAM... Ów &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;jeździł u nas RAZ w zeszłym roku (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;krótka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lonżka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), teraz była to jego druga jazda na koniu. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Huc &lt;/span&gt;grzecznie maszerował, zatrzymywał, nawet cofał pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem&lt;/span&gt;... :-) Wprawdzie od razu zorientował się, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybek &lt;/span&gt;jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;narybkiem &lt;/span&gt;raczkującym jeździecko &lt;/span&gt;i można wykonywać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;manewry &lt;/span&gt;wedle własnej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;huckowej &lt;/span&gt;fantazji, ale i tak było super :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Siwką zaczęłyśmy pracę na wędzidle. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gadzina &lt;/span&gt;już zdrowa, żwawa aż za bardzo.&lt;br /&gt;Z ziemi skupiamy się ostatnio na pracy w stępie, bo ten chód nastręcza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyścigowej &lt;/span&gt;sporo problemów. Okrążanie, przeciskanie, chody boczne... najlepiej wykonywać wedle Siwej w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tęgim &lt;/span&gt;kłusie... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pal sześć&lt;/span&gt;, że mało precyzyjnie, że się wpada, puka, potyka... Grunt, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odfajkowane&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Męczę &lt;/span&gt;więc Siwca do upadłego np. zmianami kierunku w okrążaniu do momentu, aż jest w stanie bez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;podkłusowania&lt;/span&gt; wykonać polecenia, na dokładkę z głową w dole. No powiedzmy, na wysokości kłębu... A temperamencik &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bieżący &lt;/span&gt;testujemy skokami z siodłem. Czasem zdarzy się przy lądowaniu malutki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bryk,&lt;/span&gt; ale sporadycznie. Czyli nie najgorzej. Ale pod siodłem... Ech, do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pleasure&lt;/span&gt; to nam zupełnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie po drodze &lt;/span&gt;;-) Już prędzej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;trail&lt;/span&gt; nam pisany, bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na obiektach &lt;/span&gt;Siwe zaczyna się skupiać, pod nogi patrzeć... Jak ma tylko iść &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w kółko&lt;/span&gt;, zaczyna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyczyniać&lt;/span&gt;. Całkiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lewopółkulowo&lt;/span&gt;. Próbuje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dryfować &lt;/span&gt;do koni, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;proponować &lt;/span&gt;chody boczne (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ostatnio oczywiście w kierunku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;do Hucyka&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;;-) Nawet głową próbuje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;potrzepywać&lt;/span&gt;, typowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;folblucio&lt;/span&gt;. I gapić się po okolicy... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ooo, samochód jedzie... Czerwony...! O, rower...! A tam, tam... patrz, CZŁOWIEK chyba idzie...&lt;/span&gt; Przywołana do porządku na chwilę przybiera &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ramę&lt;/span&gt;, ale zaraz znów się rozprasza&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Inna rzecz, że zaczęły się OWADY. A Siwe za owadami nie przepada... Irytuje się, wali z zadu, chrumka złowieszczo, czasem rzuca się na ziemię... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Charakterek &lt;/span&gt;to ona ma&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Nie to co &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;, który ze stoickim spokojem znosi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gryzące&lt;/span&gt;... Aliści &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grubas &lt;/span&gt;jeszcze nie wymienił zimowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;futra&lt;/span&gt;, więc może go nie gryzą tak bardzo, jak Siwca w letniej już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odsłonie&lt;/span&gt;... Na głowie od nosa do oczu został jej tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pasek&lt;/span&gt; zimowego futra (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;wygląda to dość komicznie &lt;/span&gt;:-) a tak poza tym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;- łysa&lt;/span&gt;. Za to ujawniła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;piękną muskulaturę&lt;/span&gt;, procentują &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;górki padokowe &lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Na ostatnia jazdę wysmarowałam Siwkę balsamem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;anty-owadzim &lt;/span&gt;o zapachu różanym (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;przy okazji było &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;oswajanie&lt;/span&gt;, bo butelka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prukała &lt;/span&gt;i dźwięcznie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasysała-wysysała &lt;/span&gt;powietrze&lt;/span&gt;), może niezbyt skutecznym, ale jakim pięknym :-) Pachniała z odległości kilku metrów... Jeszcze dziś rano &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zalatywała &lt;/span&gt;różami ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1030118061324052262?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1030118061324052262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1030118061324052262' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1030118061324052262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1030118061324052262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/05/po-majowce.html' title='Po majówce'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-6955749113447036253</id><published>2011-04-28T10:33:00.005+02:00</published><updated>2011-04-28T12:57:32.186+02:00</updated><title type='text'>Witamina C 1000</title><content type='html'>...za poradą Koleżanki Aśki od Morsa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zapodałam &lt;/span&gt;wczoraj Siwcowi do kolacji (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;oprócz &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;ziółek ozdrawiających&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) tabletkę witamy C 1000, rozpuszczonej w letniej wodzie. Siwe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;małe treściwe co-nie-co &lt;/span&gt;z nowym smakiem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wtrąbiło&lt;/span&gt;, ani się nie skrzywiło :-)&lt;br /&gt;Przed zmrokiem zdążyłyśmy się jeszcze osiodłać i pobawić. Siwe zdecydowanie w formie, lekko nawet pobudzone, mimo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gila &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;rozważam, czy aby nie należy zakupić magnezu&lt;/span&gt;... :-) Właściwie z ziemi tak solidnie dawno się nie bawiłyśmy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ostatnio stawiam na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeździectwo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;;-), więc było dość interesująco. Siwe próbowało zgadywać, robić na pamięć i wyprzedzać polecenia, które spodziewała się otrzymać.&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszła &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ósemka &lt;/span&gt;wokół kostek przeszkodowych, potem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;skoki &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;profesjonalna stacjonata &lt;/span&gt;z drągiem, około 60 cm&lt;/span&gt;). Przy pierwszym lądowaniu Siwe zaprezentowało 2 &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mini-baranki&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;głowa między nogi&lt;/span&gt;), ale zaraz się uspokoiło. Potem było już lepiej, ale zachwycone poleceniem skakania Siwe nie było ;-) Proponowała zmianę ćwiczenia na chody boczne wzdłuż przeszkody. Ale jak dostała za skok ciasteczko, przestała się wymigiwać :-)&lt;br /&gt;Na koniec wsiadłam na chwilę na jednej linie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;akuratnie &lt;/span&gt;w tymże momencie pojawił się na horyzoncie Oblubieniec i koncentrację Siwej szlag trafił: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pan, Pan, kolację pewnie niesie...! &lt;/span&gt;i miałyśmy okazję przećwiczyć zgięcie boczne w wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;emergency&lt;/span&gt;, bo Siwe chciało do Pana koniecznie powędrować... ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-6955749113447036253?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/6955749113447036253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=6955749113447036253' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6955749113447036253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/6955749113447036253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/04/witamina-c1000.html' title='Witamina C 1000'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1136185236303948468</id><published>2011-04-27T09:29:00.011+02:00</published><updated>2011-04-28T10:33:28.281+02:00</updated><title type='text'>Kupa huku...</title><content type='html'>...była, przygotowania huczne a wyszło, jak zwykle ;-) Oczywiście o wątku jeździeckim tu mowa... Bo okazało się, że Siwe do jazdy nieszczególnie zdatne, niestety. I to nie z powodu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzikości &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;bo &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;dzikości &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;już u nas nie ma&lt;/span&gt;, przynajmniej w aspekcie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pod siodłem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) ale z powodu niedyspozycji zdrowotnej :-(&lt;br /&gt;Siwe ostatnio pokasływało, zamówiłam jej ziółka na kaszel i od razu po zastosowaniu (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;2 podania, zaparzone ziółka pożarte z apetytem, mimo moich obaw, że będą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grymasy &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-) kaszel magicznie ustał, ale za to pojawił się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gil&lt;/span&gt;! Czyli nie wypada męczyć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chorego &lt;/span&gt;konia... Wsiadłam na chwilę raz, w piątek, żeby sprawdzić jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nowa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Natówka &lt;/span&gt;Siwki &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;zatargana &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;PKS-em!&lt;/span&gt;) na nią pasuje... Pasuje prześwietnie, z samym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;air-padem&lt;/span&gt;, bez żadnych korekcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;padowych&lt;/span&gt;! A &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wygodna jak marzenie &lt;/span&gt;:-) Muszę tylko dodatkowe dziurki w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fenderach &lt;/span&gt;wyprodukować, bo mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciut &lt;/span&gt;przykrótkie nóżki i problem z anglezowaniem ;-)&lt;br /&gt;Stan Siwca mnie lekko zasmucił, bo to jej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pierwsza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;choroba&lt;/span&gt;; jak dotąd pokasływania były tylko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;w dawnych czasach, &lt;/span&gt;na etapie życia stajennego, od kurzu, a tu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;o...!&lt;/span&gt; Mam nadzieję, że to nic poważniejszego, bo apetyt dopisuje a temperatura też w normie (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pierwszy raz w życiu mierzyłam Siwej temperaturę; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;operację &lt;/span&gt;zniosła godnie, musiałam tylko drapać &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pewne miejsce&lt;/span&gt;, żeby nie opuszczała ogona, bo jak ją termometr &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziubał &lt;/span&gt;w jego opuszczoną nasadę, to  zaraz próbowała się odangażowywać, że po co ja tam właściwie stoję, koło jej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dupki, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;że koń to powinien &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawsze &lt;/span&gt;do człowieka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oczami &lt;/span&gt;być skierowany &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:-)&lt;br /&gt;Potem to już było głównie wycieranie nosa (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jedna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dziurka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;); na początku z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;siwym grymasem &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;czego mi tu grzebiesz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), ale już za chwilę doszło do tego, że Siwe podchodziło i samo z siebie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wycierało o mnie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gila&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...! ;-) Mam nadzieję, że na weekend majowy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;urlop przez cały tydzień&lt;/span&gt;...!!!&lt;/span&gt;) Siwe będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;we formie &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;jeździeckiej&lt;/span&gt;)...&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że Gośka-&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;będzie niedostępna i nie będzie zbiorowego jeździectwa, bo niestety zaczynają się &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Matury&lt;/span&gt;... Pytałam, czy musi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;akurat &lt;span style="font-size:130%;"&gt;teraz &lt;/span&gt;mieć te &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Matury&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, ale &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;podobno &lt;/span&gt;tej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;imprezy &lt;/span&gt;nie da się przełożyć... ;-)&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;jest tak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeździecko &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozbuchane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, że nie dość, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucykiem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;śmiało &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;powoduje&lt;/span&gt;, to jeszcze i za Fisia się wzięła...! W sumie odbyli razem 3 jazdy i idzie im całkiem obiecująco :-) Fisiu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kontent&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyczyniać &lt;/span&gt;nie próbuje (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;mimo, że na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu &lt;/span&gt;tylko, bez siodła, więc mógłby dać popis &lt;span style="font-style: italic;"&gt;figlowania &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-), kroczy grzecznie i majestatycznie. Aż za majestatycznie; gdyby ogłosili zawody na najwolniejszy chód konia, ani chybi by wygrał ;-) Tak na marginesie to dość ciekawe: mimo, że Fiś lezie w tempie powolnego ślimaka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zadami dokracza&lt;/span&gt;, żeby nie powiedzieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przekracza &lt;/span&gt;przedni ślad... A co napotka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;obiekt &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;których ci u nas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w przestrzeni jeździeckiej &lt;/span&gt;dostatek&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;)&lt;/span&gt;, zaraz próbuje stawać i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wypacać &lt;/span&gt;go nogą jak należy...!&lt;br /&gt;Konie chodzą już na łąkę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;maksymalnie do 2 godzin&lt;/span&gt;), zadowolone, gęby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pouśmiechane &lt;/span&gt;od ucha do ucha, ale &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;na rozkaz &lt;/span&gt;wracają grzecznie na padoki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zastodolne&lt;/span&gt;, na siano :-) Oczywiście pierwsze &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;obesrania &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ogona &lt;/span&gt;już u Fisia odnotowano (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ten to nie ma umiaru w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obżarstwie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1136185236303948468?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1136185236303948468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1136185236303948468' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1136185236303948468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1136185236303948468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/04/kupa-huku.html' title='Kupa huku...'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-1345542490221260281</id><published>2011-04-21T09:56:00.004+02:00</published><updated>2011-04-21T10:07:30.835+02:00</updated><title type='text'>WIELKIE PRZYGOTOWANIA</title><content type='html'>Jutro skoro świt wyruszamy z Dzieciakiem. Z niepokojem spoglądam na piętrzącą się &lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stertę&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; przedmiotów, które zamierzamy ze sobą zabrać PKS-em... Siodło, kowbojki,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; pleaserowe &lt;/span&gt;ciuchy (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a co!!! mówiłam, że trenujemy &lt;/span&gt;;-) aparaty, kamery...&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem zawzięcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;studiowałam &lt;/span&gt;DVD z przejazdami z zawodów (&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;western horsemanship, western pleasure&lt;/span&gt;...) A od tygodnia w drodze do pracy/z pracy czytam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z uporem maniaka&lt;/span&gt; po tramwajach i autobusach &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;101 ćwiczeń na ujeżdżalni &lt;/span&gt;- podręcznik w formacie porażająco &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nieporęcznym&lt;/span&gt;... ;-)&lt;br /&gt;&lt;span&gt;4 dni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na wiosce &lt;/span&gt;a pogoda zapowiada się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak drut&lt;/span&gt;...!&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KONIE!! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Szykujta &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;się :-)) &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-1345542490221260281?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/1345542490221260281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=1345542490221260281' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1345542490221260281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/1345542490221260281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/04/wielkie-przygotowania.html' title='WIELKIE PRZYGOTOWANIA'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-3043399117981034869</id><published>2011-04-18T14:08:00.018+02:00</published><updated>2011-04-20T13:38:05.105+02:00</updated><title type='text'>Na szybko</title><content type='html'>Telegraficznie:&lt;br /&gt;- były Dzieci na weekend (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;+ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony &lt;/span&gt;od &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;- robota solidna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;odwalona&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- konie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;objeżdżone &lt;/span&gt;(Siwka, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ujeżdżalnia zbudowana &lt;/span&gt;(!!!), kolejny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;fragment &lt;/span&gt;korytarzowego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;padock paradise &lt;/span&gt;zbudowany :-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Duma mnie rozpiera :-)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jazda na Siwce jak zwykle super, najpierw na rozgrzewkę małe &lt;span style="font-style: italic;"&gt;terenowanie &lt;/span&gt;po górkach, potem testowanie nowego placyku do jazdy szumnie zwanego ujeżdżalnią :-) Siwe jak stara wyga, elegancko na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu &lt;/span&gt;chodzi; mało tego: wykazuje &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;inwencję &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;podsiodlaną &lt;/span&gt;i na przykład przy beczkach proponowała &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stop &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ciuchnięcie &lt;/span&gt;beczki nosem :-)&lt;br /&gt;Tak ładnie chodziła, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo&lt;/span&gt;-Gośka chciała wsiąść, ale nie dałam. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Siwe jest Mój Osobisty Koń do Jazdy &lt;/span&gt;i nikt mi się na niej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;woził &lt;/span&gt;nie będzie, ot co! A niech sobie Wyrośnięte &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;bierze Fisia - bardziej jej rozmiarem pasuje ;-)&lt;br /&gt;A poza tym stawiam przed Siwą cel ambitny: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaczynamy trenować do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Western Pleasure &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;kto by pomyślał, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hihihihihi&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;... ;-) W związku w powyższym poważnie się zastanawiam, czy ujawnić na fotoblogu nasze najnowsze zdjęcia, bo wsiadłam na &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Urodziwego Siwca &lt;/span&gt;w stroju roboczym i na fotkach wyglądam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hmmmm&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mało &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;pleasurowo &lt;/span&gt;:-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem oko moje padło na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka&lt;/span&gt;, więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przesiodłalismy &lt;/span&gt;się z marszu - sprzęt Siwkowy na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Małego &lt;/span&gt;pasuje a że nikomu nie chciało się iść do siodlarni po ogłowie, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;odbył pierwszą w życiu jazdę na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Zamknęliśmy się na początek na okrągłym wybiegu, wsiadłam sprawdzać, jak będzie, ale okazało się, że całkiem niepotrzebnie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;identycznie reaguje na pomoce zarówno w wędzidle, jak i bez niego&lt;/span&gt; :-) Bebo najpierw się ociągało, ale w końcu wsiadło i potem nie chciało zsiadać...! Tak się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rozochociło &lt;/span&gt;jeździecko :-)) Chyba jej się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dawne czasy &lt;/span&gt;przypomniały... Umęczyła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Małego&lt;/span&gt; kłusowaniem, oj...! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;sapał, ale ochoczo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zasuwał&lt;/span&gt;. Może uznał w końcu, że mam rację i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wypada schudnąć...!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Reasumując: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;zapowiedziało, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;teraz ona na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyku &lt;/span&gt;jeździ &lt;/span&gt;i zaraz będą tu galopy odchodzić :-) Musiałam ją w końcu z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka zgonić&lt;/span&gt;, żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony &lt;/span&gt;mógł spróbować jeździectwa ;-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;taki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koleś &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony &lt;/span&gt;taki zdolny &lt;/span&gt;;-) że od razu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;luzem&lt;/span&gt;, bez lonży, po paru kółkach stępa, kłusem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pomykali &lt;/span&gt;:-) Bez strzemion, bo za krótkie były na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczonego &lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;zadowolony, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;łaził &lt;/span&gt;potem za nimi, sztuczkami się popisywał, w oczy zaglądał... Oczywiście &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zbisurmanili &lt;/span&gt;go ciasteczkami&lt;/span&gt;, zachwyceni, że taki fajny :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Młodzież &lt;/span&gt;od samego rana &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jeździć, jeździć! &lt;/span&gt;nawet mieli małe pretensje, że ich wcześniej nie obudziłam...! Chciałam, żeby sami sobie wzięli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka&lt;/span&gt;, bo ja robotę miałam, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bebo &lt;/span&gt;zaczęło nudzić, żeby go z ziemi przygotować... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kazałam &lt;/span&gt;się jej pobawić, ale się wykręcała (a&lt;span style="font-size:85%;"&gt; przecież &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wie &lt;/span&gt;jak...! kto ogierka-folblutka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;osobiście &lt;/span&gt;robił...? ona &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;sama &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;przecie&lt;/span&gt;...!) Zagadnieniem &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pobawić się z koniem &lt;/span&gt;zainteresował się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony&lt;/span&gt;, co kilka razy w życiu konia z bliska widział...! Ależ było fajnie! &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;jest zwierzak niesamowity! Popatrzył na nowego Przewodnika i od razu zaczął naśladować jego ruchy; chodzili przodem, tyłem, bokiem, wkładali wskazaną nogę do opony, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;podnosił oponę (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;pomysł &lt;span style="font-style: italic;"&gt;autorski&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), właził na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawaletkę&lt;/span&gt;... Narzeczony - zszokowany, że konie takie fajne są i tak super można się z nimi bawić :-)&lt;br /&gt;Tym razem nie wsiadałam; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Młodzi &lt;/span&gt;śmiało &lt;span style="font-style: italic;"&gt;side-pullowali &lt;/span&gt;po naszej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nowej dużej ujeżdżalni&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chodził jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;złoto &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:-) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Narzeczony &lt;/span&gt;kłusował po całym placu, ćwiczył ruszanie, zatrzymania i cofanie. A także odangażowanie zadu z siodła... Dumna jestem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyka&lt;/span&gt;, że taki współpracujący i żadnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;numerów &lt;/span&gt;nie próbował &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wycinać &lt;/span&gt;:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-3043399117981034869?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/3043399117981034869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=3043399117981034869' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3043399117981034869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/3043399117981034869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/04/na-szybko.html' title='Na szybko'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-7491979034780872092</id><published>2011-04-14T11:41:00.010+02:00</published><updated>2011-04-14T16:13:58.283+02:00</updated><title type='text'>Uciekiniery</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I znowu o Fisiu będzie&lt;/span&gt;, między innymi!&lt;br /&gt;...bo wczoraj po pracy pojechałam, jak zwykle, na wieś. Na parę godzin zaledwie, nic z końmi nie robiłam. Za to dziś rano czekały mnie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;atrakcje&lt;/span&gt;: rano skoro świt &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wyłażę &lt;/span&gt;ci ja z chałupy a tu Siwe i Heniu wpatrują się jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sroka w gnat &lt;/span&gt;w dal, reszty zwierzaków nie widać... Ocknęłam się, rozglądam a te &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;gady&lt;/span&gt;, Fisiu i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hen &lt;/span&gt;na końcu łąk, pod drzewami-krzakami... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyłam &lt;/span&gt;zrobili z padoku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sypialnego&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Fisiu oczywiście tam, gdzie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najbardziej nie wolno&lt;/span&gt;, czyli na nowo-założonej (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;na jesieni&lt;/span&gt;) łące, która dopiero co zaczyna puszczać młodziutkie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niemowlęce &lt;/span&gt;źdźbła...! Gwizdnęłam, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;od razu wystartował ku mnie wściekłym galopem, doleciał do sprężynowej bramki i czeka. Fisiu, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dureń Jeden&lt;/span&gt;, też chciał lecieć, ale był na jeszcze dalszej kwaterze niż &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucyk &lt;/span&gt;i na drodze stanęła mu tamtejsza sprężyna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prądowa&lt;/span&gt;. A &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wy Gady&lt;/span&gt;! &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak wiedzieliście, jak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;wyleźć&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;, to teraz kombinujcie, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wleźć&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. I najspokojniej w świecie zaczęłam rozrzucać siano, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nawołując &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gwiżdżąco &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;od czasu do czasu. Fisiu zebrał się w sobie i z prędkością światła &lt;span style="font-style: italic;"&gt;myknął &lt;/span&gt;dołem pod &lt;span style="font-style: italic;"&gt;swoją &lt;/span&gt;sprężyną (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;niezły &lt;span style="font-style: italic;"&gt;baletmistrz &lt;/span&gt;z niego; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;myknąć &lt;/span&gt;dołem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przy jego wzroście&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...!) i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;już-już &lt;/span&gt;miał żebrać pod kolejną bramką razem z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hucykiem&lt;/span&gt; żeby ich wpuścić, ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały &lt;/span&gt;już był po mojej stronie sprężyny. Czmychnął nie-wiadomo-jak, nie-wiadomo-kiedy... Fisiu tak się tym faktem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;skonfundował &lt;/span&gt;(&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;jedzą, jedzą, WSZYSCY jedzą&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;...!), że pomyliło mu się, pod którą bramką ma przelecieć, i przeleciał na kolejną kwaterę łąkową. Od razu się ożywił (&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;o, ile tu trawy...!)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, zaczął skubać, ale gdy otworzyłam padok, momentalnie zameldował się przy mnie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;na baczność &lt;/span&gt;i już za chwilę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gnał&lt;/span&gt; do siana :-)&lt;br /&gt;O, taki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;incydent &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uciekinierski&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8358262479876225941-7491979034780872092?l=ranchobellagracja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/feeds/7491979034780872092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8358262479876225941&amp;postID=7491979034780872092' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7491979034780872092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8358262479876225941/posts/default/7491979034780872092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ranchobellagracja.blogspot.com/2011/04/uciekiniery.html' title='Uciekiniery'/><author><name>edka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02286993681484749912</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_ZnRQ0AAe3EE/SK6XlUsZAmI/AAAAAAAAAAs/S0zohk6cCmI/S220/HPIM1564.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8358262479876225941.post-5214473068476867892</id><published>2011-04-11T15:10:00.007+02:00</published><updated>2011-04-14T11:41:33.154+02:00</updated><title type='text'>Zaw
